Mikel San Jose wygrał w sądzie. Chodzi o… dożywotnią rentę

Marcin Ziółkowski

31 stycznia 2026, 15:31 • 3 min czytania 1

Mikel San Jose wygrał w sądzie. Chodzi o… dożywotnią rentę

Mikel San Jose zakończył karierę w 2022 roku. Większość swojej piłkarskiej wędrówki spędził w Athletiku. W klubie z Bilbao był przez długi czas piłkarzem pierwszego składu. Po karierze przyszło mu walczyć o swoje prawa w sądzie. Chodzi bowiem o kwestię renty, z racji na jego stan zdrowia. Orzeczono wyrok na jego korzyść, choć od decyzji można się jeszcze odwołać.

Reklama

Częste problemy z plecami przedwcześnie zakończyły karierę San Jose

36-letni Hiszpan spędził kilkanaście miesięcy kariery w rezerwach Liverpoolu. Był też pierwszym strzelcem gola dla Athletiku na nowym San Mames. Dla klubu z Bilbao rozegrał blisko 400 spotkań. W 2020 podpisał on dwuletnią umowę z Birmingham City, ale już po jednym sezonie – na jego własną prośbę – rozwiązano kontrakt za obopólną zgodą.

W ostatnim roku kariery grał dla beniaminka Segunda Division – Amorebiety. W sierpniu 2022 w wieku 33 lat zdecydował się zawiesić buty na kołku. To właśnie na pół roku przed końcem ostatniego kontraktu doskwierał San Jose uraz pleców. To coś, z czym problem miał przez większość kariery zawodowej.

Reklama

Na przełomie 2021 i 2022 roku wypadł z gry na dwa miesiące. Plecy nie dawały spokoju. Do końca rozgrywek grał on regularnie w meczach i to od pierwszej do ostatniej minuty. W sierpniu 2022 w wieku 33 lat zdecydował się zawiesić buty na kołku.

Według Diario Vasco, San Jose otrzymał dożywotnią rentę inwalidzką z tytułu niezdolności do pracy. Sąd Najwyższy Kraju Basków wydał orzeczenie na jego korzyść. Kwota, którą ma otrzymywać były piłkarz, to 1600 euro brutto. Wszystko to z tytułu całkowitej i trwałej niepełnosprawności w związku z jego karierą zawodową w piłce nożnej.

Początkowo jego wniosek do Narodowego Instytutu Ubezpieczeń Społecznych został odrzucony, ale złożono apelację. Rozwiązaniem tej kwestii zajęła się Izba Pracy. Jej prezes, Pablo Sesma, stwierdził, że jeżeli ta sprawa zostanie przyjęta, to kwestia niepełnosprawności i emerytur będzie musiała zostać uznana także w przypadku pozostałych sportowców kończących karierę w podobnym wieku.

Dwóch sędziów było za, Sesma był przeciw – wyrok nie był więc jednomyślny, ale korzystny dla byłego piłkarza. San Jose twierdzi, że od 21. roku życia zmagał się z dolegliwościami dolnej części pleców, a w uzasadnieniu wyroku opisano urazy zdiagnozowane u niego przed zakończeniem kariery. Opisano choćby zwyrodnienie stawów kręgosłupa szyjnego, dwie przepukliny dysków międzykręgowych czy problemy z odcinkiem lędźwiowym.

Sąd Najwyższy uznał, że zespół wielosegmentowych patologii, na które cierpi San Jose, powoduje globalne ograniczenie niekompatybilne z aktywnością piłkarską. Renta więc należała się. Wszystko z powodu zespołu dolegliwości i ograniczeń, które uniemożliwiają mu wykonanie intensywnych zadań fizycznych w zwykłej pracy.

Oznacza to, że odrzucono apelację Narodowego Instytutu Ubezpieczeń Społecznych, który uważał, że większość piłkarzy przechodzi na emeryturę w wieku 30-35 lat, więc nie ma uzasadnienia dla wysokości emerytury. Sesma odrzucił uzasadnienie wyroku, bowiem jest zdania, że każdy sportowiec będzie teraz mógł legalnie zakończyć karierę z uwagi na trwałą niepełnosprawność. Uważa on, że wiek nie jest czynnikiem decydującym u sportowca. Wypada zbadać choćby odcinek szyjny oraz lędźwiowy kręgosłupa.

Decyzja ta nie jest prawomocna, ponieważ można się od niej odwołać do Sądu Najwyższego. Potwierdza ona jednak, że sportowiec cierpi na całkowitą i trwałą niepełnosprawność. Ma więc prawo do miesięcznej dożywotniej renty.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Polecane

Zniszczoł ma punkty PŚ! Całe trzy. A i tak był dziś najlepszym z Polaków

Sebastian Warzecha
1
Zniszczoł ma punkty PŚ! Całe trzy. A i tak był dziś najlepszym z Polaków
Reklama

La Liga

La Liga

Wychowanek Barcelony zostanie w klubie. Kontrakt do 2031 roku

Maciej Piętak
1
Wychowanek Barcelony zostanie w klubie. Kontrakt do 2031 roku
La Liga

Barca, co Niemca nie chciała. Dlaczego kibice nie lubią ter Stegena?

redakcja
6
Barca, co Niemca nie chciała. Dlaczego kibice nie lubią ter Stegena?
Reklama
Reklama