Manchester City przegrał w siódmej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów z Bodo/Glimt 1:3. Była to niewątpliwie największa niespodzianka spośród wtorkowych starć w Champions League. Zawodnicy The Cityzens zdecydowali się wynagrodzić kibicom swój słaby występ.
Jak informuje Sky Sports News, piłkarze Manchesteru City zwrócą pieniądze za bilety kibicom, którzy wybrali się do Norwegii. Mecz na żywo oglądało 374 czterech kibiców angielskiej drużyny. Jeden bilet miał kosztować 25 funtów. Piłkarze zapłacą więc ponad dziewięć tysięcy. Po meczu spotkała się rada drużyny, w skład której wchodzą Bernardo Silva, Ruben Dias, Rodri i Erling Haaland. To oni mieli podjąć tę decyzję.
Bodo/Glimt pokonało Manchester City
Do meczu z City Bodo/Glimt zgromadziło zaledwie trzy punkty w sześciu kolejkach. Było to efektem trzech remisów. Mimo skromnego dorobku punktowego, mistrzowie Norwegii potrafili napsuć krwi mocniejszym rywalom. W drugiej kolejce zremisowali u siebie z Tottenhamem (w pewnym momencie prowadzili nawet 2:0). Strasznie męczył się z nimi Juventus, który wygrał 3:2 po bramce w doliczonym czasie gry. Podopieczni Kjetila Knutsena potrafili urwać punkty gigantom także na wyjeździe, kiedy w szóstej kolejce zremisowali 2:2 z Borussią Dortmund.
Zdecydowanym faworytem meczu siódmej kolejki był jednak Manchester City. Podopieczni Pepa Guardioli nie wykorzystali jednak swoich sytuacji na początku meczu i szybko tego pożałowali. Już w 24. minucie przegrywali 0:2 po dwóch szybkich golach autorstwa Kaspera Hogha. Nie był to najlepszy dzień dla obrońców The Citizens, którzy popełniali proste błędy, jak ten Maxa Alleyne’a przy drugim trafieniu.
CO TAM SIĘ DZIEJE⁉️ Kasper Høgh z dubletem! 🔥 FK Bodø/Glimt prowadzi 2:0 z Manchesterem City! 😱
📺 Transmisja meczu: https://t.co/xB1gR5SiDw pic.twitter.com/fjiPjO8pBv
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) January 20, 2026
Jeszcze przed przerwą dwie świetne okazje na zmniejszenie strat miał Erling Haaland, ale w pierwszej w ogóle nie trafił w piłkę, a później uderzył obok bramki. I znów się to zemściło. W 58. minucie po akcji indywidualnej piękny strzał zza pola karnego oddał Jens Hauge, który zapakował piłkę pod samą poprzeczkę. Gospodarze podali jeszcze rękę rywalom, bo kilkadziesiąt sekund później po prostej stracie gola strzelił Rayan Cherki. Na niewiele się to jednak zdało. Tuż po golu dwie żółte kartki w odstępie minuty obejrzał bowiem Rodri. Jak się okazało, uniemożliwiło to gościom dalsze odrabianie strat.
– Zdawałem sobie sprawę, jak dobrą drużyną jest Bodo. Nie zlekceważyliśmy ich. Dotarli do półfinału Ligi Europy, do meczu podeszli na świeżo. My przyjechaliśmy osłabieni na pewnych płaszczyznach, bez wielu ważnych zawodników, którzy zapewniali drużynie ciągłość. Jesteśmy trochę krusi, podobnie było na tym samym etapie minionego sezonu. Kiedy graliśmy w dziesiątkę, wielu zawodników stanęło na wysokości zadania, ale dynamika naszych występów musi się zmienić. Zarówno w kontekście najbliższego meczu z Wolverhampton, jak i kolejnego – przeciwko Galatasaray – mówił po meczu Guardiola.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Barcelona zagra w Pradze. Miliony za bilety z drugiej ręki
- Erling Haaland przeprosił kibiców City. „To był wstyd”
- Vinicius stanowczo w temacie Xabiego Alonso: Nie ma w tym prawdy
Fot. Newspix.pl