Arsenal pokonał na San Siro Inter Mediolan 3:1 w siódmej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów. Tym samym podopieczni Mikela Artety wciąż nie stracili choćby punktu w tych rozgrywkach, notując do tej pory siedem zwycięstw. W pierwszym składzie gospodarzy pod nieobecność Hakana Calhanoglu zagrał Piotr Zieliński, który ostatnie tygodnie może zaliczyć do udanych. Nie zaliczy do nich jednak meczu z Kanonierami.
Czy trzeba reklamować starcie lidera Serie A z liderem Premier League? To, gdzie znajdują się obecnie oba zespoły, mówi samo za siebie, a poziom meczu zdecydowanie sprostał oczekiwaniom. Mikel Arteta postanowił oszczędzić kilku ważnych zawodników przed spotkaniem z Manchesterem United. Na ławce rozpoczęli Gabriel Magalhaes czy Declan Rice, który pojawili się na boisku w drugiej połowie.
Bohaterem meczu został Gabriel Jesus, który potroił swój dorobek strzelecki z tego sezonu. Dotychczas strzelił tylko jednego gola w meczu Premier League z Aston Villą. Dziś ustrzelił dublet. Ostatni raz Brazylijczyk zdobył dwie bramki w jednym meczu 21 grudnia 2024 roku. Wówczas wziął na celownik Crystal Palace.
Z polskiej perspektywy cieszyć może czwarty występ z rzędu w pierwszym składzie Piotra Zielińskiego. Polak ma za sobą udane tygodnie, natomiast starcia z Arsenalem nie zaliczy do udanych. Można pokusić się o stwierdzenie, że był jednym z najsłabszych graczy gospodarzy.
Gabriel Jesus z dubletem
Arsenal przycisnął od samego początku. Już w ciągu pierwszych 30 sekund meczu zrobiło się gorąco w polu karnym Interu, ale obrońcy poradzili sobie z próbami gości. Defensywa gospodarzy nie pozostała jednak szczelna na długo. Po szybkiej wymianie podań w 10. minucie koślawy strzał oddał Jurrien Timber. Idealnie w linię wkleił się jednak Gabriel Jesus, który dopadł do piłki zagranej przez Holendra i otworzył wynik spotkania.
Po kwadransie Nerrazzurri się obudzili i coraz śmielej zapędzali się na połowę Arsenalu, aż w 17. minucie wyrównał Petar Sucić. Najpierw prostopadłe podanie ze środka pola w kierunku Thurama zagrał Lautaro Martinez. Francuz wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Barelli, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Tuż przed szesnastką znalazł się Sucić, który kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Davida Rayę. Minutę później przed kolejną szansą na objęcie prowadzenia stanęli Kanonierzy. Eberechi Eze uderzył jednak z kilku metrów obok bramki.
Petar Sučić! 🚀 Fantastyczny strzał Chorwata! Mamy 1:1 w Mediolanie! 🔥
📺 Transmisja meczu: https://t.co/xB1gR5SiDw pic.twitter.com/MyeFpGPlJD
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) January 20, 2026
Po kilku minutach Sucić po raz drugi mógł zostać bohaterem Interu. W roli rozgrywającego znów odnalazł się Lautaro, który wyprowadził Chorwata na wolne pole. Mediolańczycy wychodzili na kontrę we trzech przeciwko trzem defensorom Arsenalu. Pomocnik mógł zagrać na prawą stronę do niepilnowanego Thurama, bądź w lewo do nadbiegającego Barelli. Zdecydował się jednak na drybling i podał do Francuza w drugie tempo, ale wtedy było już za późno. Piłka co prawda do niego doszła, ale naciskany przez obrońcę londyńczyków posłał piłkę nad bramką.
Zemściło się to po dosłownie kilkudziesięciu sekundach. Z rzutu rożnego daleko za drugi słupek dośrodkował Saka, a piłkę zgrał Trossard. Ta szczęśliwie dla Arsenalu odbiła się od poprzeczki i spadła wprost na głowę Jesusa, który strzelił drugiego gola.
Arsenal (w swoim stylu) strzela gola po stałym fragmencie gry! 💪 Kanonierzy wracają na prowadzenie w Mediolanie!
📺 Transmisja meczu: https://t.co/xB1gR5SiDw pic.twitter.com/UY5rSNI0xj
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) January 20, 2026
Jeszcze przed przerwą Arsenal sam prawie wrzucił się na minę, kiedy po rozegraniu kolejnego rzutu rożnego w kierunku swojej bramki zagrał Zubimendi. Zza Mosquery, który był w tej sytuacji ostatnim obrońcą, wybiegł Thuram, który przejął piłkę i wypuścił prawą stroną Luisa Henrique. Wahadłowy Interu wbiegł w pole karne, ale jego strzał pozostawiał sporo do życzenia. Chwilę później przed szansą stanął jego odpowiednik grający z lewej strony, Federico Dimarco. Aktywny Sucić przejął piłkę w środkowej strefie boiska, podprowadził ją pod pole karne i wyłożył do nadbiegającego Włocha. Ten uderzył na bramkę, ale Raya skutecznie interweniował.
Gyokeres postawił kropkę nad „i”
Podobnie jak w pierwszej połowie, po zmianie stron Arsenal od początku próbował coś zdziałać. W 51. minucie po zagraniu Mikela Merino na świetnej pozycji znalazł się Eze. Anglik obrócił się z piłką i oddał strzał z szesnastego metra, ale okazał się on zbyt łatwy dla Sommera. I podobnie jak w pierwszych 45 minutach, po chwili obudzili się gospodarze. Wydawało się, że w jednej sytuacji faulowany w polu karnym był Lautaro Martinez, ale sędzia Joao Pinheiro puścił grę i Inter prawie na tym skorzystał. Do bezpańskiej piłki nadbiegał bowiem Luis Henrique, który ostatecznie oddał strzał, ale jeden z obrońców Kanonierów stanął na drodze uderzenia.
To był wieczór Gabriela Jesusa. Do dwóch goli Brazylijczyk mógł dorzucić asystę. W 62. minucie posłał świetne podanie do Bukayo Saki, który znalazł się kilka metrów przed bramką, ale zbyt długo czekał z oddaniem strzału i skutecznym wślizgiem popisał się Bastoni.
W 82. minucie boisko opuścił Piotr Zieliński. Kilka minut wcześniej na placu gry zameldował się Viktor Gyokeres, który zmienił Jesusa. W końcówce spotkania Szwed zaprezentował to, co ma najlepsze. Arsenal skontrował gospodarzy po ich własnym rzucie rożnym. Podanie na wolne pole do napastnika posłał Gabriel Martinelli. Gyokeres rozegrał piłkę szybko z Bukayo Saką i uderzył idealnie sprzed pola karnego. Sommer miał piłkę na rękawicy, ale nie zdołał zbić jej poza bramkę.
Inter Mediolan – Arsenal 1:3 (1:2)
- 0:1 – Gabriel Jesus 10′
- 1:1 – Petar Sucić 18′
- 1:2 – Gabriel Jesus 31′
- 1:3 – Viktor Gyokeres 84′
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Real sprał Monaco. To był popis Królewskich
- Klęska! Manchester City poległ w Norwegii
- Rodado: Poradzę sobie w Ekstraklasie