Tomasz Wiktorowski mógł idealnie rozpocząć współpracę z Naomi Osaką – w ich pierwszym wspólnym turnieju Japonka doszła do finału i była o krok od triumfu. A w cyklu WTA nie zanotowała takiego od Australian Open 2021. Na ostatniej prostej się jednak potknęła, a to wykorzystała fenomenalna Victoria Mboko. Niespełna 19-letnia Kanadyjka została mistrzynią turnieju WTA 1000 rozgrywanego na jej ziemi – w Montrealu.
Tomasz Wiktorowski jeszcze bez sukcesu z Naomi Osaką
Osaka była bliska odpadnięcia już w 1/32 turnieju – gdy grała z Liudmiłą Samsonową. Rosjanka miała nawet piłki meczowe, ale Japonka się wyratowała, po czym wygrała całe spotkanie. A później pewnie ograła dwie Łotyszki – Jelenę Ostapenko i Anastasiję Sevastovą – oraz Elinę Switolinę. Dopiero Clara Tauson w półfinale sprawiła jej problemy, ale mimo że Dunka miała dwie piłki setowe w drugiej partii, to Japonka utrzymała nerwy na wodzy. I wygrała i seta, i mecz.
Pokazywała więc coś, czego absolutnie zabrakło jej w finale – wielką odporność psychiczną. A przy tym znakomicie wyglądała sama jej gra, Naomi przypominała wszystkim, że jeśli chodzi o czysty tenisowy talent, jest w czołówce touru. Dziś za to przypomniała, czemu od kilku lat jej w niej brakuje.
Bo gdy Japonka wygrała – i to dość pewnie – pierwszego seta, wydawało się, że wszystko jej sprzyja. Grała bardzo dobry tenis, naprzeciw miała rywalkę już podmęczoną, która zagrała kilka morderczych spotkań na przestrzeni całego turnieju, a do tego nigdy wcześniej nie brała udziału w tak istotnym meczu. Osaka miała karty w swoim ręku, ale szybko się okazało, że przy kolejnym rozdaniu nie dostała nie tylko pokera czy fulla, a nawet jednej pary. Na początku drugiego seta dała się bowiem przełamać Victorii i… już nigdy nie wróciła do siebie.
Owszem, momentami – czasem krótki, czasem dłuższymi – była w stanie grać na wysokim poziomie. Ale równocześnie bardzo zaczęła grę przyspieszać, atakować z trudnych pozycji, a przez to – znacznie więcej psuć. W tym fragmencie spotkania pomagała jej jeszcze Mboko, która też nie prezentowała się najlepiej, ale w reakcji na problemy rywalki, wkrótce podniosła poziom swojej gry. I trochę ją przy okazji odmieniła – często skupiała się na tym, by piłkę po prostu na drugą stronę odegrać, licząc na błędy Osaki.
I te błędy przychodziły.
Mboko wygrała. Na swojej ziemi
Efekt był taki, że wkrótce zrobiło się 1:1 w setach, a Naomi udała się na przerwę toaletową. Ta jej jednak zupełnie nie pomogła. Stawka finału, presja, nerwy, do tego zachowanie publiczności, która była bardzo żywiołowa i mało „tenisowa” – to wszystko chyba do niej doszło. Już na początku trzeciej partii wydawała się bliska łez, a im dalej w seta, tym bardziej sprawiała wrażenie, jakby nie chciała być na korcie. Ostatniego gema początkowo grała jeszcze walcząc, ale ostatnie punkty właściwie rywalce oddała.
Nie można jednak odbierać zasług Mboko. Ta zagrała bardzo dojrzale, fantastycznie uniosła presją – nie tylko dziś, ale i wcześniej w turnieju, rozgrywanym przecież w jej ojczyźnie – i na niespełna miesiąc przed 19. urodzinami sięgnęła po ogromny sukces, który przy okazji pozwoli jej awansować do TOP 30 rankingu WTA, co oznacza, że od początku roku przeskoczyła o…. ponad 300 pozycji! Z zawodniczek jeszcze przed „dziewiętnastką” tylko Mirra Andriejewa jest wyżej. Kanadyjka jednak dziś znacząco się do niej zbliżyła i pokazała, że w najbliższych latach może być groźna dla całego touru.
CZYTAJ TEŻ: NOWA GWIAZDA TENISA. VICTORIA MBOKO PODBIŁA TURNIEJ W MONTREALU
Zresztą w tym turnieju ograła na drodze do triumfu cztery mistrzynie wielkoszlemowe! Zaczęła od Sofii Kenin (II runda), potem przejechała się po Coco Gauff (IV runda), wygrała morderczy i szalony mecz z Jeleną Rybakiną (półfinał), no i w finale okazała się lepsza od Naomi Osaki. Została też drugą najniżej notowaną zawodniczką (85. miejsce), która wygrała turniej tej rangi od jej wprowadzenia – w 1990 roku. Rekord wciąż należy do Kim Clijsters z 2005 roku, która Indian Wells wygrała zajmując 133. miejsce na świecie. Ale Belgijka była już wtedy uznaną zawodniczką, która wracała po problemach zdrowotnych.
Mboko w Montrealu po raz pierwszy pokazała się światu na największej scenie. I to w fantastycznym stylu.
Z kolei Tomasz Wiktorowski przekonał się dziś, że ma pod swoimi skrzydłami wielki talent, ale talent z problemami, do którego trzeba dotrzeć i przekonać Naomi co do jej możliwości. Od tego, czy się to uda, zależą losy tej współpracy. A być może i w ogóle losy dalszej kariery Japonki.
Victoria Mboko – Naomi Osaka 2:6, 6:4, 6:1
Fot. Newspix
Czytaj więcej o tenisie:
- Po Wimbledonie czas na pogoń. Czy Iga Świątek może wyprzedzić Arynę Sabalenkę?
- Stara, ale jara. Venus Williams ma 45 lat i wciąż radzi sobie na korcie