Zrozumiały ruch Oyedele. Jeśli miałby się bać Strasbourga i tak nie zrobiłby kariery

Paweł Paczul

16 lipca 2025, 13:12 • 3 min czytania 35

Reklama
Zrozumiały ruch Oyedele. Jeśli miałby się bać Strasbourga i tak nie zrobiłby kariery

Trzeba przyznać, że szybko rozwija się kariera Maxiego Oyedele. Przecież jeszcze rok temu mało kto o nim słyszał, bo owszem, chłopak był w rezerwach Manchesteru United, ale takich juniorów pałętających się po zapleczach wielkich klubów już trochę mieliśmy. A tutaj rok i szybka winda do góry – Legia, europejskie puchary, reprezentacja Polski, w końcu transfer do Ligue 1.

Reklama

Oczywiście można się zastanawiać, czy wszystko nie dzieje się aż za szybko. Na pewno występ w kadrze był przesadzony, oglądaliśmy wówczas kolejny odcinek tego, jak Michał Probierz się miota i nie ma pomysłu na drużynę narodową. Wrzucił Oyedele po dosłownie chwili-moment na Portugalię do pierwszego składu, a potem na Chorwację w roli zmiennika. Tymczasem Maxi miał wówczas ledwie trzy mecze w Ekstraklasie plus starcie z Betisem w Lidze Konferencji.

Nic więc dziwnego, że niespecjalnie sobie poradził. Co więcej: w kadrze już nie zaistniał, najdalej dojechał do ławki rezerwowych, więc był tylko narzędziem w rękach selekcjonera, który chciał pokazać, że jest odważny, stawia na młodzież i robi remont generalny zespołu. A po prostu wstawił niegotowy jeszcze stolik na środek salonu, potem wyniósł i zapomniał.

Dalej można się zastanawiać, czy sam wyjazd Oyedele nie następuje też za szybko, ale tutaj jak zawsze będą dwie szkoły. W jednej powiedzą, że Maxi nie powinien nigdzie jechać, bo nie podbił naszej ligi, więc co dopiero będzie w tej dużo lepszej, francuskiej. I prawda – chłopak miał mecze lepsze, gorsze, ale trudno o nim powiedzieć, że był liderem warszawskiego zespołu. Nie pomógł uraz, ale Oyedele nie dojechał nawet do 1000 minut w lidze.

Plus? Regularna gra w Europie na wiosnę, cztery mecze, trzy w pierwszym składzie, w tym z Chelsea.

Reklama

Maxi Oyedele w Strasbourgu – czy ten transfer to dobra decyzja?

Tutaj więc kłania się druga szkoła, która powie, że jak dają, to trzeba brać i Oyedele więcej nauczy się we Francji. Strasbourg i tak nie płaciłby za to, że Oyedele grałby wszystkie mecze od deski do deski w Ekstraklasie, tylko za to, że widać w tym chłopaku spory potencjał. Choćby na Stamford Bridge, gdzie zagrał rewelacyjnie. Pisaliśmy:

„Zdecydowanie najjaśniejsza postać tego spotkania. Twardy, kapitalny w odbiorze i przechwytach, bardzo odpowiedzialny w rozegraniu, ale nieograniczający się do oddawania piłki stojącemu najbliżej partnerowi”.

Co z tego więc, że Oyedele zagrał kiepsko w Pucharze Polski z Miedzią, kiedy błysnął z Chelsea. Do oceny jego potencjału – lepiej tak niż odwrotnie.

Na pewno Maxi ma w sobie coś, czego przeważnie nie posiadają polscy piłkarze z jego pozycji – to znaczy, nie ogranicza się do roli tępego przecinaka. Wślizg, oddać do najbliższego albo kopnąć w trybuny. Nie, Oyedele i potrafi futbolówkę odebrać, i zrobić z niej użytek, zagrywając szybkie podanie do przodu. Jest odważny, czasem za odważny, ale hej, on w listopadzie skończy 21 lat, toteż w końcu pewnie nauczy się odróżniać odwagę od brawury.

Reklama

I chyba ta druga szkoła ma więcej racji, to znaczy – dobrze, że Oyedele wyjechał. Bo jeśli chłopak miałby się martwić, że nie da sobie rady w Strasbourgu, to naprawdę trudno byłoby wierzyć w jakąś wielką karierę. Nie ma co demonizować tego ruchu – nie idzie do PSG, idzie do Strasbourga. Siódmego zespołu poprzedniego sezonu Ligue 1, który z takiego wyniku mógł być zadowolony, bo wcześniej przeważnie kręcił się niżej.

Można się przebić i można sobie ugruntować tam pozycję. Trzeba mieć talent i dużo pracować. To pierwsze Oyedele ma, więc niech dołoży to drugie i powinno być dobrze.

CZYTAJ WIĘCEJ O TRANSFERACH NA WESZŁO:

Fot. Newspix

35 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Rumak tęskni za pracą trenerską? „Był to naprawdę dobry czas”

Mikołaj Duda
10
Rumak tęskni za pracą trenerską? „Był to naprawdę dobry czas”