Nespor bez zastępców, ale gościnne Podbeskidzie uratowało Piasta

redakcja

Autor:redakcja

17 października 2015, 17:12 • 2 min czytania

Nespor bez zastępców, ale gościnne Podbeskidzie uratowało Piasta

Piast bez Nespora w wyjściowym składzie? Tego w Ekstraklasie jeszcze nie grali. Aż do dziś i nie ma co się czarować: brak Czecha był więcej niż widoczny. Lider w pierwszej połowie miał – tak na oko – pięćset sytuacji bramkowych, ale zachowywał się w nich tak, jakby i kolejnych pięćset miało zakończyć się fiaskiem. Podbeskidzie udowodniło jednak, że pod Klimczokiem mieszkają bardzo gościnni ludzie i wręczyło rywalom dwie jedenastki.

Reklama

Co też marnował Piast! Vacek spudłował z siedmiu metrów – zamiast soczystego uderzenia, klasyczny szczur. Zivec sam na sam z nieudanym lobem. Barisić zamiast strzelać wrzucał, a tylko po to, by Zivec nie sięgnął piłki do pustaka. Korun szczupakiem z bliska posłał strzał tak anemiczny, że jakby Covilo to zobaczył to by się przeżegnał. Grzmiało, błyskało się pod bramką Zubasa, ale nie można partaczyć tylu okazji i liczyć, że rywal ciągle będzie kaleczył. Podbeskidzie się ogarnęło, a Szczepaniak zachował najwięcej sprytu w polu karnym i wykorzystał niezłą – acz i fartowną – wrzutkę Mójty, mieliśmy 1:0.

1:0, które zaraz zmieniło się w 1:1, bo Adu sfaulował w polu karnym Pietrowskiego, a przeciętnie grający Vacek pokazał jak powinno się strzelać karne.

Reklama

Po przerwie obraz gry zupełnie uległ zmianie. Teraz to Podbeskidzie nacierało, a Piast nie potrafił przeprowadzić sensownej akcji. Nagle ci sami piłkarze, którzy przed chwilą co i rusz przebijali się pod bramkę Zubasa, teraz nie potrafili zrobić tego właściwie ani razu. Tymczasem gospodarze wychodzili coraz śmielej i śmielej, także po pięknym golu Możdżenia wcale nie murowali, a szli na kolejne gole. Naprawdę byliśmy blisko tego, by powiedzieć, że to było ich najlepsze 45 minut w tym sezonie ligowym, ale gościnność ma swoją cenę. Bielszczanie popatrzyli na niedolę Piasta, żal im się najwyraźniej zrobiło gliwiczan i Kowalski tyleż spóźnionym co kretyńskim wejściem sprokurował karnego, którego na gola zamienił Vacek. W ostatnich sekundach Mak z paru metrów przestrzelił to, co prawie na pewno Nespor posłał by do bramki i koniec, 2:2.

2:2, zarazem w jakimś stopniu satysfakcjonujące obie strony ale i nie dającej satysfakcji pełnej. Piast zaczął tak, że gdyby tylko miał poważnego napastnika rozstrzygnąłby mecz w piętnaście minut – to musi budzić optymizm, bo ten poważny napastnik zaraz wróci. Strata punktów jest jednak stratą punktów, no i brak zastępcy dla Nespora musi martwić. Z kolei kibice „Górali” trochę się naczekali, ale po zmianie stron zobaczyli Podbeskidzie grające na naprawdę przyzwoitym poziomie. Problem w tym, że gra się dziewięćdziesiąt minut, a tych słabych w grze gospodarzy też było wciąż całkiem sporo.

Cbo2aukFot. FotoPyK

Najnowsze

Ekstraklasa

Piłkarze Legii czują się zaszczuci. Nie chcą kibiców na wyjazdach

Mikołaj Duda
21
Piłkarze Legii czują się zaszczuci. Nie chcą kibiców na wyjazdach
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama