Realizacja jak w Albanii, za to tempo niemal angielskie

redakcja

Autor:redakcja

08 sierpnia 2015, 17:02 • 3 min czytania

Reklama
Realizacja jak w Albanii, za to tempo niemal angielskie

Kiedy mecz Ekstraklasy odbywa się w takim skwarze jak dziś w Zabrzu, można się spodziewać dwóch rzeczy: albo spaceru, na który nie da się patrzeć, albo festiwalu kiksów wynikających z braku koncentracji. Zawsze po cichu liczymy, że wydarzy się to drugie i dostaniemy kolejne potwierdzenie, że Ekstraklasa to miejsce where amazing happens. Dziś jednak nie doszło ani do pierwszego, ani do drugiego scenariusza. Obejrzeliśmy mecz tak dobry, tak wysoki jakościowo i tak szybki, że momentami zastanawialiśmy się, czy ktoś z wozu transmisyjnego nie zrobił nam psikusa i nie przełączył obrazu na Premier League. Nie byłoby to wcale takie szokujące, bo Canal odstawił dziś przy bramce Gajosa taką Albanię, jakiej jeszcze w tej stacji nie widzieliśmy. 

Reklama

Efektowne trafienie Maćka z wolnego obejrzeliśmy dopiero z powtórki. I to jakiej powtórki! Istnieje uzasadnione podejrzenie, że gola nagrano zza bramki tosterem, bo produkcji telefonów z taką jakością obrazu w kamerze zaprzestano mniej więcej wtedy, gdy z taśmy produkcyjnej zjechały ostatnie maluchy. Do sytuacji dostosowali się komentatorzy, którzy stwierdzili, że – cytat – „piłka ponad bramką i Przyrowski bez szans”.

Pogoda dziś nie sprzyjała do realizacji meczu Ekstraklasy.

Na szczęście nie przejęli się tym zawodnicy, którzy odstawili naprawdę kawał spektaklu. Probierz postawił na wariant z pięcioma środkowymi pomocnikami, potwierdzając, jak dużym plusem Jagiellonii jest wyrównana kadra. Trudno w zasadzie stwierdzić, kto tam jest – że tak to ujmiemy – nominalnym rezerwowym. Niby Vassiljev i Grzelczak nie mogą się czuć pewniakami, a dzisiaj ten duet praktycznie zmasakrował Górnika. I to przy przeciętnej skuteczności, bo gdyby obaj panowie lepiej nastawili celownik, to pierwszy powinien skończyć mecz z hat-trickiem, a drugi z przynajmniej dwoma golami. Bardzo fajnie zaprezentował się też nieotrzaskany jeszcze z ligą Góralski (warto mu się przyglądać!), a w defensywie – co przecież nie jest regułą – wyjątkowo solidnie spisał się Modelski. Znów pogubił się natomiast Drągowski, którego forma ostatnio się szczególnie rozchwiała. A to zostaje w bramce, gdy powinien z niej wyjść, a to wychodzi, gdy powinien zostać. Z drugiej strony kilka ważnych piłek wybronił, więc nota 4 wydaje się adekwatna.

A Górnik? A Górnik to kompletna mizeria. Leci już czwarta kolejka, a ekipa Warzychy wciąż czeka na wygraną. Zwykło się mawiać, że napastnicy wygrywają mecze, a obrońcy tytuły, tymczasem w Zabrzu nie mają ani defensorów, ani snajperów. Strasznie sprzeciętniał Danch, a Kopacz – minus meczu – znów potwierdził, że jego nazwisko przy takich boiskowych decyzjach to wręcz nadużycie. Z przodu jak zwykle zamiatał Gergel, swoje zrobił Grendel, a środek orał Sobolewski, ale to i tak zdecydowanie za mało. W tym momencie Górnik to najgorsza drużyna z Ekstraklasy. Z ligi pewnie nie spadną, ale bilans 0-1-3 i 5:9 w bramkach to najbardziej dobitne podsumowanie.

Reklama

Cq3cZbp

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama