Vineta Wolin wycofała się z III ligi. „To odpowiedzialny krok”

Antoni Figlewicz

23 stycznia 2025, 21:57 • 4 min czytania 21

Reklama
Vineta Wolin wycofała się z III ligi. „To odpowiedzialny krok”

Przykre są takie momenty, co tu dużo mówić. Dowiedzieliśmy się dziś, że władze Vinety Wolin, trzecioligowca z województwa zachodniopomorskiego, zdecydowały o wycofaniu zespołu z rozgrywek przed startem rundy wiosennej i drużyna seniorska najprawdopodobniej wróci do rywalizacji latem, ale już na poziomie ligi okręgowej. W oficjalnym komunikacie krok ten został uzasadniony sporymi problemami ze znalezieniem źródła finansowania dla ekipy założonej jeszcze w latach 70. Więcej światła na sprawę rzucił nam członek zarządu klubu z największej wyspy Polski – Seweryn Malikowski.

Reklama

Z przykrością informujemy, że Zarząd Stowarzyszenia SLKS Vineta Wolin podjął trudną decyzję o wycofaniu zespołu seniorskiego z rozgrywek Betclic 3 Ligi. Decyzja ta została podyktowana troską o dobro klubu oraz jego długofalową stabilność. Przez ostatnie dwa miesiące wspólnie z Gminą Wolin intensywnie poszukiwaliśmy inwestora, który mógłby zapewnić zespołowi odpowiednie środki finansowe na dalsze funkcjonowanie. Pomimo naszych starań oraz licznych rozmów i negocjacji, nie udało się pozyskać wsparcia, które umożliwiłoby utrzymanie drużyny seniorskiej na wymaganym poziomie organizacyjnym – czytamy w oświadczeniu klubowych władz. Decyzja o wycofaniu się z rozgrywek na ich półmetku jest bez wątpienia bardzo trudna, choć zdaniem włodarzy – konieczna.

Mamy najprawdopodobniej do czynienia z bardzo rzadkim przypadkiem, w którym kibice i okoliczni mieszkańcy nie za bardzo mogą cokolwiek zarzucić władzom lokalnego klubu. W komentarzach wielu internautów czuć przede wszystkim żal – im również trudno pogodzić się z tym, że gra na poziomie III ligi wymaga sporych nakładów finansowych, a o te bez dodatkowego inwestora, jak widać, wyjątkowo trudno. Decyzję o wycofaniu z rozgrywek Vineta podejmuje przy pełnej świadomości władz gminy, które, zgodnie z komunikatem klubu, również starały się znaleźć dodatkowe środki.

Decyzja o wycofaniu drużyny seniorskiej nie była łatwa, szczególnie zważając na bogatą historię i tradycje naszego klubu. Przez lata Vineta Wolin dostarczała wielu emocji sportowych, radości i niezapomnianych chwil zarówno zawodnikom, jak i kibicom – tak z III ligą żegna się klub z Wolina.

Reklama

„Bez sponsora strategicznego Vineta nie ma racji bytu na szczeblu centralnym”

W tych przykrych dla klubu z Wolina okolicznościach porozmawialiśmy z członkiem zarządu Vinety, Sewerynem Malikowskim. Przez kilka lat pełnił on rolę kierownika pierwszego zespołu, a teraz pracuje w tamtejszej akademii. I jak sam podkreśla – chyba najbardziej ze wszystkich przeżywa ten trudny moment.

***

Czy Pana zdaniem faktycznie nie było sensu już walczyć chociaż o dokończenie sezonu? Sytuacja była naprawdę tak beznadziejna?

– Uważam, że nie. Codziennie rozmawiam z osobami, które zarządzają klubem i wiem, ile pracy kosztował ich chociażby każdy kolejny wyjazd. Niestety na horyzoncie nie było widać żadnego podmiotu, który mógłby pomóc Vinecie w bieżącym funkcjonowaniu, nie wspominając już tutaj o brakach infrastrukturalnych i innych podobnych problemach. Prezes Przemysław Tomków i wiceprezes Dawid Łodyga pukali, przysłowiowo, „od drzwi do drzwi”, próbując uzyskać środki od lokalnych przedsiębiorców i nie tylko od nich. Wykładali na klub także prywatne pieniądze, wierząc w to, że uda się wyjść na prostą. Nadszedł moment, w którym trzeba było powiedzieć „pas” i spojrzeć na sprawę z szerszej perspektywy.

Reklama

Zawodnicy pozostaną w klubie, jeśli Vineta zacznie rozgrywki na poziomie okręgówki? 

– Zawodnicy Vinety dostaną wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów. Zarząd klubu z pewnością sam pomoże w tych operacjach.

Pan oczywiście zamierza zostać i walczyć o lepszą przyszłość?

– Ja obecnie jestem trenerem w akademii, wcześniej byłem kierownikiem pierwszej drużyny. Akademia pozostaje w nienaruszonej formie, a jeśli zespół wystartuje w nowym sezonie w klasie okręgowej, spodziewałbym się raczej postawienia na młodzież i lokalnych zawodników.

Reklama

Poziom sportowy chyba nie był większym problemem klubu. Oznacza to, że III liga pokonała Vinetę tylko pod względem finansów?

– Vineta od momentu awansu do 3 ligi była równorzędnym rywalem dla każdego z zespołów. W pierwszym sezonie heroicznie broniliśmy się przed spadkiem, w poprzednim – po rundzie jesiennej byliśmy na podium. Wówczas zaczęła się walka z problemami finansowymi. W tym sezonie postawiliśmy na młody zespół, ale po pierwszych kolejkach, w których płaciliśmy tzw. frycowe, zaczęliśmy solidnie punktować. Wierzę głęboko, że czysto sportowo byśmy byli w stanie utrzymać się w trzeciej lidze.

W mediach społecznościowych pisze Pan, że w pełni popiera decyzję o wycofaniu zespołu. Oznacza to, że funkcjonowanie drużyny w ostatnim czasie było bardzo trudne? Trzeba było sobie radzić w jakichś ekstremalnych warunkach?

– Popieram całym sercem. Wiem, ile kosztowało to ludzi, którzy wkładali w to swój czas i pieniądze. Jestem pod wrażeniem zarządu, który tak naprawdę do wczoraj walczył o to, żeby Vineta wystąpiła wiosną w III lidze. Niestety nie jesteśmy pierwszym zespołem, dla którego ten szczebel rozgrywkowy okazał się pocałunkiem śmierci. Przykro mi, że są też osoby, które oceniają działanie zarządu czy pracowników klubu negatywnie z powodu tej decyzji. To odpowiedzialny krok, zarząd nie mógł opierać swojego działania na nic niewartych obietnicach. Bez sponsora strategicznego Vineta nie ma racji bytu na szczeblu centralnym.

Reklama

***

ANTONI FIGLEWICZ

WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
21 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Wielki talent o krok od Manchesteru City. Wyczekiwany następca Rodriego

Braian Wilma
0
Wielki talent o krok od Manchesteru City. Wyczekiwany następca Rodriego

Niższe ligi

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
19
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Niższe ligi

Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę

Jan Broda
3
Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę