„Jeśli dobrze mu podasz, będzie skuteczny”. Czy Nsame da wiele Legii Warszawa?

Jakub Radomski

15 września 2024, 20:45 • 4 min czytania

W Szwajcarii mówi się o nim, że to świetny napastnik do bardzo dobrych klubów. Po odejściu Blaza Kramera wydaje się, że to na nim Goncalo Feio chce budować atak Legii Warszawa. Jean-Pierre Nsame na treningach pokazuje, że jest silny i ciężko mu odebrać piłkę. Że, gdy otrzyma dobre podanie, potrafi jak mało kto wykończyć akcję. Tylko… musi takie piłki dostawać. W meczu z Rakowem Częstochowa (0:1) było ich bardzo mało, a i tak dwukrotnie zagroził bramce rywali.

„Jeśli dobrze mu podasz, będzie skuteczny”. Czy Nsame da wiele Legii Warszawa?
Reklama

Mecz z Rakowem miał być spotkaniem, które pokaże, ile Legii może dać w spotkaniu z poważnym rywalem Jean-Pierre Nsame. Gdy na przedmeczowej konferencji Goncalo Feio został zapytany, jak poważnym osłabieniem dla Legii jest brak Blaza Kramera, Portugalczyk zaczął wymieniać dokonania graczy, którzy mogą go zastąpić. – Mam w drużynie m. in. trzykrotnego króla strzelców ligi szwajcarskiej – mówił Feio, mając na myśli właśnie Nsame. Dodał też, że pracując w tak wielkim klubie, jak Legia, trzeba liczyć się z odejściem ważnego zawodnika.

Nie wpasował się w system Fabregasa

Kameruńczyk trafił do Legii po pół roku spędzonym w prowadzonym przez Cesca Fabregasa włoskim Como, w którym jednak był rezerwowym, czasami pojawiającym się na boisku. Z Włoch można było usłyszeć głosy, że to niezły zawodnik, który po prostu nie dopasował się do systemu gry Como. W Legii wierzą w Nsame i dlatego, choć dla niektórych było to zaskoczeniem, zawodnik wyszedł na Raków w pierwszym składzie.

Reklama

Wcześniej grał od pierwszej minuty w lidze tylko w Krakowie, gdy Legia mierzyła się na wyjeździe z Puszczą Niepołomice (2:2). Niczym specjalnym się nie wyróżnił. Przydał się kilka razy we własnym polu karnym, a kiedy dostawał piłkę pod bramką przeciwnika, niewiele mu wychodziło. Mecz u siebie z Motorem Lublin? Wszedł na boisko w 70. minucie, zmieniając Tomasa Pekharta i w ostatniej minucie dobrze zachował się przy popisowej kontrze Legii, którą wykończył łatwym strzałem z kilku metrów.

„Jeżeli podasz mu dobrze piłkę, potrafi być skuteczny” – taką opinię o Nsame można usłyszeć przy Łazienkowskiej. Kameruńczyk nie jest może specjalnie szybki, ale jest bardzo silny. Na treningach koledzy z Legii mają problem, by odebrać mu piłkę. Umie zastawić się z nią, odegrać do partnera czy wbiec w dobrym momencie w pole karne. Trochę gorzej operuje poza szesnastką. Widać, że z tygodnia na tydzień robi postępy. Mecz z Rakowem to wszystko potwierdził.

Nsame w meczu z Rakowem 

To on tworzył zagrożenie

W Szwajcarii jest o nim opinia, że to właściwy piłkarz na linię ataku dla bardzo dobrej drużyny, dominującej nad przeciwnikami. Dorobek strzelecki Nsame w barwach berneńskiego Young Boys (we wszystkich rozgrywkach) wygląda tak:

Sezon 2017/2018 – 15 goli
Sezon 2018/2019 – 16 goli
Sezon 2019/2020 – 41 goli
Sezon 2020/2021 – 26 goli
Sezon 2021/2022 – stracił pół roku przez uraz, odszedł do Venezii
Sezon 2022/2023 – 30 goli
Sezon 2023/2024 –12 goli w Szwajcarii, w styczniu 2024 przenosiny do Como.

Tylko czy Legia jest obecnie takim zespołem? Pierwsza połowa dzisiejszego meczu – Nsame dostaje bardzo mało piłek. Większość zagrań jest jeszcze niedokładna. Dwie długie piłki, nie zagrane najlepiej, padły łupem obrońców Rakowa. Ale to po dośrodkowaniu do Nsame w 35. minucie gry Rafał Augustyniak oddał pierwszy strzał na bramkę w tym długo bardzo zamkniętym spotkaniu. Chwilę później Legia miała rzut rożny i po dośrodkowaniu Kapustki to Nsame doszedł do główki i trafił piłką w słupek.

W drugiej połowie sytuacja się powtarzała – koledzy nie kreowali mu okazji czy wręcz możliwości zagrania piłki. Raz, gdy ją dostał, mógł zirytować stratą. Ale niedługo później wyszedł na pozycję i oddał groźny strzał, ale dobrą paradą popisał się Kacper Trelowski. Nsame był jednak w tej sytuacji na spalonym. Kameruńczyk jeszcze raz zagroził bramce gości, ale po dograniu Augustyniaka był w trudnej pozycji i uderzył niecelnie. W doliczonym czasie gry to Nsame dobrze podał w pole karne do Pekharta, jednak Czech, jak się okazało, był na pozycji spalonej.

Inni kandydaci nie błyszczą

Inni kandydaci do gry w ataku Legii? Pekhart prawie cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych. Wszedł na boisko na ostatnich 10 minut. Migouel Alfarela rozpoczął spotkanie, ustawiony bardziej z boku, ale wyróżnił się głównie faulem, po którym dostał żółtą kartkę. Marc Gual pojawił się na boisku w drugiej połowie i próbował, szarpał, ale nie potrafił za wiele zdziałać przeciwko solidnej obronie Rakowa. Hiszpan stanowczo nie jest w takiej dyspozycji, jak w drugiej części ubiegłego sezonu.

Dlatego nie będzie nas dziwić, jeżeli w kolejnym spotkaniu Legii środkowym napastnikiem znów będzie Nsame. Czego by nie mówić, dziś, wyłączając strzał z kilku metrów Steve’a Kapuadiego z końcówki, to po jego dwóch zagraniach było najgoręcej pod bramką Rakowa.

Fot. Newspix.pl

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

 

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery

Jakub Radomski
19
Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery
Reklama
Reklama