Ależ fenomenalny start zaliczyła reprezentacja Walii w meczu z Czarnogórą w Lidze Narodów. Na stadionie w Podgoricy prowadziła 2:0 już po trzech minutach gry.
„0:2 po trzech minutach” w naszym kraju brzmi aż nazbyt znajomo i przypomina czarne karty w historii futbolu nad Wisłą, czyli mroczną i na szczęście krótką kadencję Fernando Santosa. Pod wodzą portugalskiego selekcjonera w jego debiucie na naszej ławce trenerskiej, Biało-Czerwoni też po trzech minutach przegrywali z Czechami w Pradze dwoma bramkami. Ostatecznie skończyło się wynikiem 3:1 dla gospodarzy.
Tymczasem Walia powtórzyła ten piorunujący start naszych południowych sąsiadów w poniedziałkowym spotkaniu z Czarnogórą. Oba zespoły rywalizują w ramach grupy 4 dywizji B w rozgrywkach Ligi Narodów. W swoich pierwszych meczach tej edycji, w ubiegły piątek, Walijczycy zremisowali 0:0 z Turcją, a ekipa z Bałkanów uległa Islandii 0:2.
W bezpośrednim meczu dwa szybkie ciosy zadali Kieffer Moore i Harry Wilson. Szczególnie bramka tego drugiego była kapitalna. Pomocnik Fulham oddał świetny strzał z dystansu, po którym piłka trafiła w samo okienko.
Co za bomba! 💣
Harry Wilson zdobywa cudownego gola! Walia prowadzi już 2:0 z Czarnogórą 🏴
📺 Polsat Sport Premium 1 📲 Polsat Box Go pic.twitter.com/QzsHj1fLkR
— Polsat Sport (@polsatsport) September 9, 2024
WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Nic się nie stało. Serio. Przecież jesteśmy średniakami
- Trela: Tacy sami, a ściana między nami. Szklany sufit nad Polakami w starciach z najwyższą półką
- Jest, jak jest, lepiej nie będzie. Reprezentacji Polski brakuje jakości, żeby pokazać pazur
- Samotność kapitana. Powiedz „Lewy”, gdzieś ty był? [Komentarz]
- Stłamszony Bogusz, elektryczny Walukiewicz, Zalewski znów najlepszy [NOTY]
Fot. Newspix