Dwa rekordy świata! Aleksandra Mirosław w wielkiej formie

Sebastian Warzecha

05 sierpnia 2024, 14:56 • 2 min czytania

Dwa rekordy świata! Aleksandra Mirosław w wielkiej formie

Ależ weszła w igrzyska olimpijskie Aleksandra Mirosław! Nasza nadzieja na olimpijskie złoto dwukrotnie pobijała rekord świata już w kwalifikacjach i pewnie awansowała do fazy pucharowej. Znajdzie się w niej też Aleksandra Kałucka.

Reklama

Osiem. Tyle razy poprawiała rekord świata Aleksandra Mirosław przed igrzyskami w Paryżu. Zaczęła na poprzednich – w Tokio. Tam przebiegła ściankę w czasie 6.84 s. Przed startem paryskiej rywalizacji rekord wynosił z kolei 6.24 s. Sześć dziesiątych sekund w trzy lata – niby niewiele, a jednak to ogromna różnica. Choć rywalki też biegają coraz lepiej, ba, niektóre nawet zbliżają się do wyników Oli. Stąd pewne było, że Polka musi przygotować topową formę na start we Francji.

Reklama

I wygląda, że przygotowała.

Pierwszy bieg kwalifikacji? 6.21 s, nowy rekord świata. U nas – już euforia. Ale okazało się, że to tylko preludium. Bo w drugim Ola pobiegła w kosmicznym czasie 6.06 s. Trzeci? No akurat bez rekordu, ale 6.10 s to też fenomenalny wynik. Polka nie tylko więc ustabilizowała formę na znakomitym poziomie – na razie, wydaje się, nieosiągalnym dla przeciwniczek, ale ten poziom jest lepszy od poprzedniego rekordu świata, tego sprzed igrzysk.

Oczywiście, to wspinaczka na czas. Rywalizuje się w parach. Wystarczy jeden błąd, omsknięcie ręki czy nogi i można przegrać, odpaść. Ale Mirosław zdaje się niezwykle pewna siebie. A my ponadto mamy drugą szansę medalową. Bo świetnie biega też druga Ola – Kałucka. W rundzie rankingowej kwalifikacji była trzecia. Trochę wolniej pobiegła w parze, ale spokojnie ją wygrała.

Pozostaje czekać na rywalizację pucharową, która już pojutrze.

Fot. Newspix

CZYTAJ WIĘCEJ O IGRZYSKACH:

Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Paryż 2024

Inne sporty

Mirosław kończy karierę. To nie powinno tak bardzo dziwić [KOMENTARZ]

Jakub Radomski
26
Mirosław kończy karierę. To nie powinno tak bardzo dziwić [KOMENTARZ]
Reklama
Reklama