Reklama

Kazimierz Moskal: Chciałbym w składzie więcej Polaków niż obcokrajowców

Paweł Marszałkowski

Opracowanie:Paweł Marszałkowski

08 czerwca 2024, 15:57 • 3 min czytania 11 komentarzy

Do Wisły Kraków wrócił po blisko dziewięciu latach. Kazimierz Moskal ma być trenerem, który przywróci przy Reymonta stabilizację. W wywiadzie dla tvpsport.pl mówi: – Chciałbym, żeby było więcej Polaków w składzie niż obcokrajowców.

Kazimierz Moskal: Chciałbym w składzie więcej Polaków niż obcokrajowców

W Wiśle rozegrał ponad 200 meczów. Później pełnił role: asystenta, trenera tymczasowego i kilkukrotnie pierwszego szkoleniowca. Od ostatniego pobytu przy Reymonta minęła prawie dekada.

Teraz, podobnie jak prezes Wisły Jarosław Królewski, Moskal nie zamierza składać deklaracji dotyczących awansu. – Będziemy chcieli grać fajną piłkę. To zawsze jest moje marzenie. Rozumiem oczywiście, że na końcu jest wynik, ale ważne też, by sprawiedliwe oceniać pracę. Bo można grać dobrze, mieć przewagę, a na koniec i tak przegrać. To jest piłka i tak się zdarza. Chciałbym, żeby ludzie przychodzili na ten stadion z dużą chęcią, abyśmy rozgrywali tutaj naprawdę bardzo ciekawe mecze. Wszyscy chcą słyszeć, że idziemy po awans i uważają, że tak powinniśmy mówić. A przecież jak się przystępuje do rozgrywek, to każdy chce zająć jak najwyższe miejsce. Nie można jednak patrzeć od razu na metę. Po drodze są bowiem 34 przeszkody, które trzeba pokonać. A na tej drodze będą stawać ludzie, którzy też o coś grają – mówi trener w rozmowie z Mateuszem Migą z TVP Sport.

W minionym sezonie w kadrze „Białej Gwiazdy” roiło się od Hiszpanów. Moskal przyznaje, że za dużo przedstawicieli jednej nacji może źle wpływać na zespół: – Chciałbym, żeby było więcej Polaków w składzie niż obcokrajowców. Jest coś takiego, że jak jest za dużo obcokrajowców z jednego kraju, no to może rzeczywiście jest to niezbyt korzystne. Trudno konkretnie stwierdzić, bo wszystko zależy od tego, jak oni funkcjonują nie tylko na boisku, ale i w szatni. Nie wiem, co się działo w tej szatni. A żeby zespół funkcjonował, to po pierwsze musi być szatnia w porządku. Jeśli tam dzieje się coś niedobrego, to na boisku też nie ma co liczyć, że będzie fajnie.

Czasu na zmiany Kazimierz Moskal nie ma za dużo i fakt ten uważa za największą bolączkę: – Treningi zaczynamy 17 czerwca, a kontrakty kończą się 30 i to powoduje pewne komplikacje. Bardzo chciałby, żeby do wznowienia treningów pojawili się ludzie nowi, którzy wzmocnią ten zespół, bo na pewno o tym myślimy. Nie chcemy iść w ilość, a w jakość. Na tą chwilę, gdyby przyszło dwóch piłkarzy, o których rozmawialiśmy, to ja już byłbym bardzo zadowolony.

Reklama

Pierwszy mecz sezonu 2024/25 Wisła Kraków rozegra już 11 lipca. Zdobywcy Pucharu Polski wystąpią wówczas w pierwszej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Fot. FotoPyK

Kaszub. Urodził się równo 44 lata po Franciszku Smudzie, co może oznaczać, że właśnie o nim myślał Adam Mickiewicz, pisząc słowa: „A imię jego czterdzieści i cztery”. Choć polskiego futbolu raczej nie zbawi, stara się pracować u podstaw. W ostatnich latach poznał zapach szatni, teraz spróbuje go opisać - przede wszystkim w reportażach i wywiadach (choć Orianą Fallaci nie jest). Piłkę traktuje jako pretekst do opowiedzenia czegoś więcej. Uzależniony od kawy i morza. Fan Marka Hłaski, Rafała Siemaszki, Giorgosa Lanthimosa i Emmy Stone. Pomiędzy meczami pisze smutne opowiadania i robi słabe filmy.

Rozwiń

Najnowsze

1 liga

Komentarze

11 komentarzy

Loading...