Reklama

Idealna logistyka i gościnność. Odwiedzamy bazę Polski na Euro 2024

Jakub Białek

Autor:Jakub Białek

23 maja 2024, 10:11 • 8 min czytania 28 komentarzy

Jeśli reprezentacja Polski szukała miejsca usytuowanego idealnie pomiędzy Hamburgiem, Berlinem i Dortmundem, gdzie zagra swoje mecze fazy grupowej na Euro 2024, to Hanower spadł jej jak z nieba. Perfekcyjna logistyka to bez dwóch zdań największy atut naszej bazy treningowej na mistrzostwa Europy. Jakie są inne? Odwiedziliśmy uroczy Eilenriedestadion, na którym drużyna Michała Probierza będzie trenować w czasie nadchodzącego wielkimi krokami turnieju w Niemczech.

Idealna logistyka i gościnność. Odwiedzamy bazę Polski na Euro 2024

Baza treningowa Polski na Euro 2024

Wybór bazy treningowej po awansie na turniej poprzez baraże jest trochę jak kupowanie biletu do kina, gdy na sali grają już reklamy. Niby wejdziesz na seans i niczego nie przegapisz, ale zostały ci już tylko miejsca, których wcześniej nikt nie zaklepał. Gdybyś zdążył do kasy z większym wyprzedzeniem, oglądałbyś film z samej góry, a tak zostały ci wyłącznie fotele w dolnych rzędach pod ekranem.

Podobnie było z reprezentacją Polski, która w barażowym meczu z Walią sprawiła nam wszystkim niezwykle miłą niespodziankę i w ekspresowym tempie musiała zarezerwować bazę, w której będzie trenować podczas mistrzostw Europy. Na początku kwietnia delegacja PZPN-u z Michałem Probierzem, Łukaszem Wachowskim, Łukaszem Gawrjołkiem i Andrzejem Zarębą oglądała boiska i hotele w Bremie i Poczdamie. Ani jedno miejsce, ani drugie nie wprawiły przedstawicieli federacji w zachwyt. Kiedy ci zastanawiali się nad wyborem mniejszego zła, nagle zwolniła się baza w Hanowerze, z której zrezygnowali Gruzini. Turniejowi debiutanci wybrali finalnie Dortmund.

Nasza delegacja błyskawicznie pojechała do największego miasta w Dolnej Saksonii i kilka godzin po obejrzeniu boiska oraz zaplecza podjęła decyzję o ulokowaniu się właśnie na obiektach treningowych akademii Hannoveru 96.

– Po waszej stronie wszystko działo się faktycznie bardzo szybko, ale my już dużo wcześniej wiedzieliśmy, że chcemy przyjąć drużynę jednego z uczestników mistrzostw Europy. Wszystko mieliśmy więc od dawna przygotowane, dlatego mogliśmy szybko ustalić wszelkie szczegóły – mówi nam Julian Battmer, szef akademii niemieckiego klubu, który oprowadza nas po bazie treningowej dla Lewandowskiego i spółki.

Reklama

Warunki treningowe dla polskiej reprezentacji

Michał Probierz, jeszcze jako ligowy trener, z uporem maniaka opowiadał o bazach treningowych. W ich braku diagnozował jedną z największych przyczyn tego, że polska piłka nie wykorzystuje swojego potencjału. Jego koledzy po fachu pracujący na zachodzie mieli szkolić zawodników w kompletnie innych standardach. Teraz i on będzie mógł poczuć się jak zagraniczny trener. Tylko czy warunki, w których przyjdzie mu pracować podczas mistrzostw Europy, to faktycznie inny piłkarski świat?

Baza akademii Hannoveru 96 składa się z kompleksu ośmiu boisk i małego stadioniku (Eilenriedestadion) na dwa i pół tysiąca widzów. To właśnie ten stadionik, odświeżony w 2016 roku, będzie miała do dyspozycji reprezentacja Polski. Na co dzień swoje mecze ligowe rozgrywają tu rezerwy, które zmierzą się wkrótce w barażu o trzecią ligę z Wurzburger Kickers, oraz zespoły U-19 i U-17. Kiedy jesteśmy w Hanowerze chwilę po majówce, słyszymy jasną deklarację od szefa tamtejszej akademii:

Od przyszłego tygodnia nie będzie tutaj już żadnych meczów. Nikt zatem przez cały miesiąc nie będzie użytkował tej murawy aż do przyjazdu Polaków. Boisko odpocznie i zostanie przez nas profesjonalnie przygotowane.

Choć Hannover 96 dysponuje przy Clausewitzstraße 4 okazałym kompleksem, do użytku naszej kadry będzie tylko to jedno boisko i przylegające do niego zaplecze. Nie będziemy mogli skorzystać więc z nowego budynku akademii, a jedynie z przestrzeni znajdującej się w zabytkowej trybunie urokliwego Eilenriedestadion, czyli szatni, małej siłowni i pomieszczenia dla medyków/fizjoterapeutów.

– Niestety, nie możemy tam jeszcze wejść – przeprasza nas Sebastian Kurbach, pracownik klubu odpowiadający za kontakt z mediami, gdy pytamy o możliwość zobaczenia szatni i innych pomieszczeń. – Dlaczego? Bo szykujemy tam coś na przyjazd waszego zespołu. Szatnia jest normalnie w zielono-czarno-białych kolorach, czyli w barwach naszego klubu. Specjalnie dla was przemalujemy ją na biało-czerwono.

Reklama

To miły gest. Tak samo jak miła jest ogólna gościnność, z jaką spotyka się tutaj polska federacja. Jak deklarują przedstawiciele klubu, w trakcie turnieju będziemy mogli czuć się jak współgospodarz Eilenriedestadion. I nie są to tylko kurtuazyjne hasełka. Dla przykładu, już na długie tygodnie przed turniejem swoje do powiedzenia przy pielęgnacji murawy ma dwóch greenkeeperów – niemiecki i polski. Gdy odwiedzamy Hanower, płyta główna jest w dobrym stanie. Nie ma na niej większych prześwitów.

Julian Battmer, dyrektor akademii: – Jesteśmy w ciągłym kontakcie z waszą federacją i z UEFA. Dostosowujemy się do wszelkich zaleceń i wytycznych. PZPN ma swoje życzenia odnośnie do pomieszczeń, sprzętu na siłowni czy warunków dla medyków i fizjoterapeutów. Staramy się je spełnić. Polscy przedstawiciele odwiedzają nas, doglądają, dogrywają z nami wszelkie szczegóły.

Zabytkowa trybuna

Czy na treningi polskiej reprezentacji będą wpuszczani kibice? Wszystko zależy od otwartości i życzliwości Michała Probierza. Możliwości infrastrukturalne ku temu z pewnością są. Na obie nowe trybuny, poprowadzone wzdłuż boiska, może wejść łącznie dwa i pół tysiąca osób. Na tej zachodniej jest 1056 miejsc siedzących, na wschodniej – 70 krzesełek i 1400 miejsc stojących. Na obiekcie są także stanowiska dedykowane specjalnie dla prasy.

Kolejne dwa tysiące miejsc znajduje się na zabytkowej trybunie. Zamontowane są na niej drewniane ławki wyglądające jakby żywcem wyjęte z miejskiego parku. DFB, czyli niemiecki związek piłki nożnej, nie zezwala na korzystanie z tego sektora podczas meczów ligowych. Na szczycie tej trybuny znajduje się przestrzeń, na której ćwiczyć mogą piłkarze, którzy nie biorą udziału w treningu. Do ich dyspozycji będą tam rowerki, sztangi i inny sprzęt treningowo-rehabilitacyjny.

Pracownicy klubu wskazują na zdeformowany element wielkiego, pomalowanego na zielono filaru, który podpiera konstrukcję całej trybuny. Przypominają, że w 1944 roku Hanower został zbombardowany przez aliantów. Podczas tych działań wojennych ucierpiał także Eilenriedestadion, czego pozostałości widać do dziś, na tymże filarze właśnie.

To ogólnie jest stadion, który łączy w sobie symboliczną przeszłość z najnowszymi standardami. Otworzono go bowiem ponad sto lat temu – w 1922 roku. Powstał dzięki niejakiemu Gustavowi Brandtowi, który przekazał trzysta tysięcy marek prywatnych pieniędzy na wybudowanie go. Niemiecki polityk i darczyńca miał przy tym jedno życzenie – by obiekt nosił imię Paula von Hindenburga, czyli panującego przed Adolfem Hitlerem prezydenta III Rzeszy, który był jednym z symboli ucisku Polaków przez Prusy podczas zaborów. Miał chociażby drenować nasze tereny z ludzi i żywności. 

I przez krótki okres obiekt faktycznie nazywał się na cześć byłego wodza. W 1931 i 1937 roku niemiecka reprezentacja zagrała na nim z Danią i Belgią. Choć patrząc na dzisiejszy kształt tego stadioniku wydaje się to niewiarygodne, wówczas wchodziło na niego pięćdziesiąt sześć tysięcy widzów. Od czasu do czasu, głównie w przypadku tych ważniejszych meczów, korzystał z niego Hannover 96. Klub przeprowadził się w 1959 roku na stałe na Niedersachsenstadion (dzisiejsza Heinz von Heiden-Arena), gdzie gra do dziś. Stadion leżący przy Robert-Enke-Strasse został oczywiście w międzyczasie wyremontowany na mistrzostwa świata 2006. Tym razem duży turniej nie zawita jednak do Hanoweru.

Sam Eilenriedestadion wraz z całym kompleksem akademii został wyremontowany w 2016 roku za 18 milionów euro. To koszt przebudowy stadionu, powstania boisk treningowych i budynku akademii. Do 2008 roku grała na nim, podobnie jak dziś, drużyna rezerw Hannover 96. Wtedy jednak DFB odebrał obiektowi licencję na Regionalligę. Musiało dojść więc do remontu, który został przeprowadzony w taki sposób, by ochronić zabytkową część obiektu. To dlatego wciąż jest na stadionie ta stuletnia trybuna, ale nie tylko – z czasów po I wojnie światowej zachował się jeszcze chociażby zegar umieszczony na zewnątrz całego kompleksu czy zachodnie półkole wałów, z którego swoją drogą można bez problemu dostrzec z perspektywy ulicy, co dzieje się na płycie głównej.

Oto widok z ulicy.

Czy to oznacza, że Polacy muszą obawiać się przebiegłych podglądaczy ze sztabów reprezentacji Holandii, Austrii czy Francji? Niekoniecznie. Jak słyszymy, przestrzeń ta będzie zakryta, a więc nie musimy się stresować, iż wrogie obozy sprytnie zdekonspirują pomysły taktyczne Michała Probierza.

Idealna logistyka

Zabytkowe ławki na Eilenriedestadion to niejedyny element krajobrazu kojarzący się z parkiem i naturą. Obok akademii klubu z 2. Bundesligi znajduje się las o powierzchni 640 hektarów, jeden z największych miejskich lasów w Europie (największy leży w Olsztynie). Swoją drogą, na stadionie znajduje się szkoła leśna, czyli mały budynek z salą lekcyjną, w którym zainteresowani pobierają praktyczne lekcje na temat przyrody. Drogę pomiędzy kompleksem treningowym a hotelem Sheraton Pelikan można przemierzyć piechotą, właśnie tym lasem, w jakieś czterdzieści minut. Droga autokarem wyniesie około dziesięciu minut. 

To, jak mówi klasyk polskiego kina, bardzo dobre połączenie. Podobnie jak to z trzema miastami, w których przyjdzie nam grać mecze fazy grupowej. Brema byłaby świetną lokalizacją w kontekście spotkań w Hamburgu i Dortmundzie, Poczdam z kolei leży tuż przy Berlinie. Hanower to najbardziej kompromisowe rozwiązanie. Odległość z ulokowanej przy Clausewitzstraße 4 bazy treningowej do poszczególnych stadionów wynosi…

  • Volksparkstadion (Hamburg) – 162 kilometry
  • Stadion Olimpijski (Berlin) – 276 kilometrów
  • Signal Iduna Park (Dortmund) – 230 kilometrów

Nigdzie nie będziemy jechać dłużej niż dwie i pół godziny i to chyba największa zaleta wyboru tego miejsca w kontekście nadchodzących mistrzostw Europy. Plan PZPN zakłada podróż drogą lądową – autokarem (do Hamburga i Dortmundu) lub pociągiem (do Berlina). Sama baza jest naprawdę solidna, ale fajerwerków w niej nie ma. Jej niewątpliwym atutem jest otwartość pracowników akademii Hannoveru 96. – Czuć było ich pomoc, widać, że chcieli kogoś ugościć – doceniał w rozmowie z „Łączy nas piłka” Michał Probierz, kiedy mówił o wyborze akurat tej bazy treningowej.

– Bardzo cieszymy się, że mamy możliwość ugoszczenia polskiej reprezentacji. Zrobimy wszystko, co możliwe, żeby pomóc wam w osiągnięciu sukcesu – deklaruje z kolei w rozmowie z Weszło Julian Battmer, szef akademii.

Trzymamy za słowo. Z Hannoverem 96 mamy raczej dobre wspomnienia. Zasłużonym piłkarzem tego klubu jest Dariusz Żuraw, swoje najlepsze lata spędził tam Artur Sobiech, kibice z pamiętają także Romana Wójcickiego, Andrzeja Kobylańskiego, Andrzeja Pałasza czy Jacka Krzynówka. Oby do listy pozytywnych momentów dołączyły kolejne, te związane z sukcesem Polaków na Euro 2024.

WIĘCEJ O POLAKACH NA EURO 2024: 

Fot. własne

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

Komentarze

28 komentarzy

Loading...