Lewandowski schodził z boiska kulejąc. Media: To nie jest groźny uraz

Maciej Kurek

Autor:Maciej Kurek

15 stycznia 2024, 10:52 • 2 min czytania

Reklama
Lewandowski schodził z boiska kulejąc. Media: To nie jest groźny uraz

Robert Lewandowski kontuzjowany? Po ostatnim gwizdku z Realem Madryt Polak kulał, co zarejestrowały kamery. Okazuje się, że nie ma mowy o kontuzji, informuje Piotr Koźmiński z WP Sportowe Fakty.

Reklama

Lewandowski spędził na placu 90 minut. Dał honorowe trafienie, stając się tym samym najstarszym strzelcem Barcy w historii meczów z Realem Madryt. Jego gol niestety nie pomógł „Dumie Katalonii”. W finale Superpucharu Real był o klasę lepszy i pokonał ekipę Xaviego 4:1.

Schodząc z murawy w Rijadzie kamery zarejestrowały, że kapitan reprezentacji Polski kuleje. Kibice reprezentacji Polski nie muszą się martwić, na szczęście to nie jest nic poważnego. O szczegółach informuje Piotr Koźmiński z WP Sportowe Fakty.

Wieści, które do nas docierają są bardzo dobre. Jak się okazuje, kontuzja Polaka nie jest groźna i nie zagraża jego występom w najbliższych spotkaniach – czytamy.

Reklama

Lewandowski w tym sezonie ma na koncie 12 trafień i 5 asyst. Najbliższy mecz, który czeka 35-latka to starcie 1/8 finału Pucharu Króla z trzecioligowym Unionistas. Będzie to zatem okazja dla napastnika na poprawienie swojego i tak imponującego dorobku strzeleckiego.

WIĘCEJ O MECZU REAL – FC BARCELONA:

Fot. Newspix

Reklama
Maciej Kurek

Fan West Hamu a także całej Premier League od ponad 20 lat. Po godzinach miłośnik psów oraz pasjonat SEO i gry w padla.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Dni Arbeloi są policzone. Siła przyjaźni w Realu wygasła

Jan Broda
1
Dni Arbeloi są policzone. Siła przyjaźni w Realu wygasła

La Liga

Reklama
La Liga

Dni Arbeloi są policzone. Siła przyjaźni w Realu wygasła

Jan Broda
1
Dni Arbeloi są policzone. Siła przyjaźni w Realu wygasła
La Liga

Xavi marzył o głośnym powrocie do Barcy. Nie chodzi o Messiego

Marcin Długosz
0
Xavi marzył o głośnym powrocie do Barcy. Nie chodzi o Messiego