Blok, czyli największa broń polskich siatkarzy?

Kacper Marciniak

16 września 2023, 16:07 • 3 min czytania

Blok, czyli największa broń polskich siatkarzy?

Drużyna, która dochodzi do trzech finałów z rzędu – mistrzostw świata, Ligi Narodów, mistrzostw Europy – nie może mieć wielu słabych punktów. Ale jeśli jeszcze rok temu mieliśmy się do czegoś w kadrze Nikoli Grbicia przyczepić, to do bloku. Ta kwestia należy jednak już do przeszłości: bo Polacy ostatnio są mistrzami gry tym elementem.

Reklama

To w dużej mierze historia fazy grupowej. Biało-Czerwoni terroryzowali zespoły jak Dania, Czarnogóra czy Macedonia Północna – stawiając im raz za razem ściany nie do przejścia. W niektórych meczach nasza drużyna potrafiła zdobyć samym blokiem kilkanaście punktów – i to mimo tego, że jej spotkania zazwyczaj trwały tylko trzy sety.

Reklama

Przed ćwierćfinałem ME rozmawialiśmy zresztą na ten temat z Ireneuszem Kłosem, byłym reprezentantem: – Z tego co pamiętam, mieliśmy ich ponad 80 w sześciu meczach. To kosmiczne liczby. Praktycznie załatwialiśmy sobie spotkania samym blokiem – oceniał, po czym jednak też dodał: – Na pewno w kolejnych spotkaniach nie będziemy notować aż tylu bloków. […] Serbia czy Słowenia to jednak zespoły ograne na światowym poziomie, więc aż tak łatwo nie będzie ich zatrzymywać, ale na pewno mówimy o elemencie, który – podobnie zresztą jak obrona – funkcjonuje u nas bardzo dobrze.

Czy słowa Kłosa się sprawdziły? O dziwo większych spadków nie zaobserwowaliśmy, cyferki wciąż były imponujące. W meczu z Serbią oraz Słowenią Polacy zanotowali kolejno 15 oraz 10 punktowych bloków. I teraz, przed finałem mistrzostw Europy, znowu możemy się spodziewać, że Polacy będą wielokrotnie zatrzymywać Włochów. A co też ważne podkreślenia: polski środek nie tylko blokuje, ale też świetnie atakuje i serwuje. Pochwał zawodnikom Nikoli Grbicia nie szczędził choćby Daniel Pliński: – Uważam, że tutaj mamy dużą przewagę nad Włochami. Nasza para środkowych nakrywa czapką wszystkie inne pary środkowych na tych mistrzostwach. Jakub Kochanowski i Norbert Huber robią w tym turnieju różnicę – mówił dla WP SportoweFakty.

Jak to wszystko wygląda w statystykach indywidualnych? Kochanowski w 7 meczach (albo 25 setach) zanotował 21 punktowych bloków. Huber miał ich natomiast trzy mniej. A tę dwójkę przebija jeszcze… Łukasz Kaczmarek, a więc atakujący, który potrafi kapitalnie współpracować ze swoimi środkowymi. On punktował blokiem 22 razy, a na dodatek ma najlepszą średnią bloków na set (0.92, rozegrał jedną partię mniej od Kochanowskiego) spośród wszystkich zawodników na mistrzostwach Europy! W łącznej liczbie „czap” Polaka w oficjalnych statystykach CEV wyprzedza natomiast czterech graczy, ale mówimy wyłącznie o zawodnikach, którzy przed ME brali udział w kwalifikacjach do turnieju (na przykład Czarnogórzec Luka Babic czy Portugalczyk Filip Cveticanin).

Tak jak wcześniej wspominaliśmy: Biało-Czerwoni zanotowali spory progres w porównaniu do ubiegłorocznych mistrzostw świata. Wówczas najlepszym blokującym turnieju został Argentyńczyk Agustin Loser, który zanotował 17 bloków (a jego drużyna odpadła już w ćwierćfinale). Mateusz Bieniek był co prawda gorszy od niego o tylko jedno „oczko”, ale to też jedyny Polak, który dobił wówczas do dwucyfrowej liczby w tym elemencie.

SPRAWDŹ: PROMOCJA W FUKSIARZ.PL DLA NOWYCH GRACZY. 100% BEZ RYZYKA DO 300 ZŁ

Oczywiście, nie bez znaczenia są zmiany personalne. Na mistrzostwa Europy w podstawowej szóstce mających problemy zdrowotne Bieńka oraz Bartosza Kurka zastąpili Norbert Huber i Łukasz Kaczmarek. Drużyna Nikoli Grbicia zatem coś straciła, coś zyskała. I tak się to ułożyło, że straszy rywali nie tylko mocnym serwisem, zasięgiem Wilfredo Leona czy techniką Olka Śliwki. A także konsekwentnie wyciska z nich powietrze, kiedy piłka spada im pod nogi.

Czytaj też:

Fot. Newspix.pl

Na Weszło chętnie przedstawia postacie, które jeszcze nie są na topie, ale wkrótce będą. Lubi też przeprowadzać wywiady, byle ciekawe - i dla czytelnika, i dla niego. Nie chodzi spać przed północą jak Cristiano czy LeBron, ale wciąż utrzymuje, że jego zajawką jest zdrowy styl życia. Za dzieciaka grywał najpierw w piłkę, a potem w kosza. Nieco lepiej radził sobie w tej drugiej dyscyplinie, ale podobno i tak zawsze chciał być dziennikarzem. A jaką jest osobą? Momentami nawet zbyt energiczną.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Igrzyska

Usłyszała od Piesiewicza, że będzie chorążą. „Jestem dumna”

Jakub Radomski
13
Usłyszała od Piesiewicza, że będzie chorążą. „Jestem dumna”
Igrzyska

Przeanalizował szanse Polaków. „Żurek jedzie po dwa medale”

Jakub Radomski
6
Przeanalizował szanse Polaków. „Żurek jedzie po dwa medale”
Reklama
Reklama