Kepa odrzucił Bayern, by pójść w nieznane w Realu. Czy ryzyko mu się opłaci?

Jakub Kręcidło

19 sierpnia 2023, 09:55 • 6 min czytania

Kepa odrzucił Bayern, by pójść w nieznane w Realu. Czy ryzyko mu się opłaci?

Wyrwa była wielka, więc działać trzeba było szybko. Real błyskawicznie zakończył poszukiwania następcy Thibauta Courtoisa i w trybie awaryjnym ściągnął Kepę Arrizabalagę. Niewiadomą pozostaje jednak jego rola – będzie numerem jeden czy zmiennikiem dla Andrija Łunina?

Reklama

Najczęściej powtarzanym słowem przez Carlo Ancelottiego jest „confianza”. Wiara. Wiara w Andrija Łunina, czyli bramkarza, do którego Włoch nie był przekonany i któremu – z konieczności – powierzył miejsce w jedenastce Królewskich. Pytanie, na jak długo? Sam fakt, że Łunin zagrał od pierwszej minuty na San Mames, dziwić nie mógł – był jedynym zdrowym bramkarzem w kadrze Realu. Teraz, gdy po transferze Kepy Arrizabalagi w szatni jest już dwóch golkiperów, sytuacja ma się jednak nie zmienić.

W Almeríi zagra Andrij. Kepa pokazał duże umiejętności i charakter, ale proces jego aklimatyzacji trwa. Co dalej? Zobaczymy – powiedział tajemniczo Włoch.

Reklama

Ostatnia szansa Łunina

Zerwane więzadło i prawdopodobieństwo opuszczenia całego sezonu przez Courtoisa sprawia, że wśród kibiców Realu pojawiła się wątpliwość: broni Łunin czy Kepa? Ukrainiec zachował czyste konto na San Mames, ale to był dla niego łatwy mecz. Tylko raz musiał interweniować. Jasne, imponował grą w powietrzu czy rozgrywaniem piłki, ale nie był to występ, po którym Ancelotti mógł stać się jego fanem. A nim do tej pory nie był. Dość wspomnieć, że np. w Pucharze Króla, który miał być rozgrywkami 24-latka, od 1/8 finału stawiał na Courtoisa. Dopóki Belg był zdrowy, włoski szkoleniowiec prosił o sprowadzenie innego rezerwowego golkipera, np. Davida Sorii z Getafe, któremu nie przydarzają się wpadki jak Andrijowi. Były bramkarz Zorii Ługańsk nosił się z zamiarem odejścia, po zakończeniu sezonu był jedną nogą poza Realem, aż… zmienił zdanie.

Dlaczego?

Jedni sugerowali, że Łunin chce mieć ostatnią szansę walki o miejsce w jedenastce Realu. Inni, że Ukrainiec pragnie przyjąć spory bonus za podpisanie kontraktu, bo jego umowa z madrytczykami wygasa już za dwanaście miesięcy. Jakkolwiek byśmy tego nie próbowali odczytać, fakty są takie, że teraz przed 24-latkiem pojawiła się życiowa szansa na zwiększenie swojej wartości i pokazanie, że nie przez przypadek był gwiazdą mundialu do lat 20.

Real Madryt i Barcelona wygrają swoje mecze w tej kolejce? Specjalny zakład z kursem 2.00 w Fuksiarz.pl

W ostatnich dniach w hiszpańskich mediach pojawiło się sporo tekstów o psychice Łunina, który ma być radosnym, lubianym w szatni i który niezbyt dobrze znosił ciosy, jakie otrzymywał od Ancelottiego. Gdyby Ukrainiec został teraz odsunięty na boczny tor, mogłoby się to na nim źle odbić, o czym Carletto dobrze wie, bo – jak informuje Relevo – w tym tygodniu przez godzinę z nim rozmawiał, by w mediach stwierdzić: – Jeśli ściągniemy nowego bramkarza, Łunin będzie numerem jeden.

Zidane powiedział „nie”

Choć to frazes, kluczowe będą najbliższe dni. Przed wrześniową przerwą reprezentacyjną Real rozegra jeszcze trzy mecze – z Almerią, Celtą i Getafe. Scenariusz, w którym Łunin występuje w każdym z nich, nie byłby zaskakujący. Tak samo jak ten, w którym Kepa od połowy września wskakuje między słupki. Arrizabalaga potrzebuje czasu, by zrozumieć mechanizmy funkcjonowania drużyny – od wyprowadzania piłki, przez dyrygowanie linią obrony, aż po komunikację. Wątpliwym jest, by Hiszpan zdołał nadrobić braki w ciągu najbliższych dwóch tygodni, ale później nadchodzi czternaście dni bez gry – i to byłby moment na uzupełnienie braków, o ile Luis de la Fuente nie powoła Hiszpana do reprezentacji.

Dla Realu to będą kluczowe tygodnie. Ostatnie miesiące były dla drużyny trudne. Nie dość, że niespodziewanie odszedł najlepszy strzelec – Karim Benzema, to jeszcze w pierwszych dwóch dniach sezonu więzadła zerwali dwaj kluczowi piłkarze formacji defensywnej – Courtois i Eder Militao. To wymaga zbudowania nowego kręgosłupa zespołu przynajmniej na okres sześciu-ośmiu miesięcy nieobecności Belga oraz Brazylijczyka, co może okazać się misją niemożliwą do zrealizowania, szczególnie, że w poprzednich latach sukcesy Królewskich oparte były o duet Courtois – Benzema.

Kepę trudno porównywać jest z belgijskim bramkarzem, będącym w gronie trzech najlepszych na świecie, jednak nikt nie ma wątpliwości, iż Hiszpan to piłkarz z kompletnie innej półki niż Łunin. Jest najdroższym golkiperem w historii futbolu. Chelsea zapłaciła za niego 80 milionów euro i zagwarantowała gwiazdorski kontrakt. Hiszpan sięgnął z londyńczykami po Ligę Mistrzów, ale wygórowanych oczekiwań nie spełnił.

Ja ten okres oceniam pozytywnie – przekonuje Arrizabalaga, który mógł wylądować w Madrycie pięć lat wcześniej. Kilka miesięcy przed przenosinami do Chelsea, Real był dogadany z piłkarzem ws. zimowego transferu. Operacja byłą tak zaawansowana, że Hiszpan przeszedł nawet testy medyczne w Valdebebas, tyle że „nie” powiedział Zinedine Zidane.

Teraz nie potrzebuję bramkarza. Nie widzę potrzeby realizowania tego transferu. Nie chcę zmian – ucinał Francuz w styczniu 2018 roku, słusznie wierząc w umiejętności Keylora Navasa.

Ryzyko Kepy

Jestem przygotowany na grę dla Realu. Dziś, jestem znacznie silniejszym, dojrzalszym piłkarzem. Przez ostatnie lata przeżyłem wiele sytuacji i czuję się gotowy na wszystko – zapewnia golkiper. Początkowo, był pewniakiem w Chelsea. Później było sinusoidalnie. Dobre momenty przeplatał karykaturalnymi, jak np. zamieszaniem związanym z odmową wejścia na boisko w finale Pucharu Ligi. Nie miał pewnego miejsca w składzie, często przegrywając rywalizację z np. Edouardem Mendym, a gdy The Blues latem tego roku sprowadzili Roberta Sancheza, Kepa znalazł się na wylocie.

Był bliski przenosin do Bayernu, jednak gdy dostał telefon z klubu z Chamartin, zmienił plany. Kontuzja Courtoisa, któremu w rozmowie telefonicznej życzył szybkiego powrotu do zdrowia, otworzyła mu drzwi do gry w barwach Królewskich.

Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Miałem propozycje z wielkich klubów, ale gdy na stole pojawiła się oferta z Realu, nie miałem wątpliwości – deklarował Arrizabalaga, któremu nie przeszkadzał fakt, iż madrytczycy chcieli sprowadzić go wyłącznie w ramach wypożyczenia bez opcji wykupu. – Mam nadzieję, że swoimi występami udowodnię, iż warto mnie zatrzymać – mówił z nadzieją Kepa.

Wielkie buty Courtoisa

Z pozoru, to prosta misja. Ale w rzeczywistości wydaje się niemożliwa do zrealizowania. W XXI wieku Real nie zatrzymał ani jednego wypożyczonego zawodnika. Jose Antonio Reyes, Julien Faubert, Emmanuel Adebayor, Michael Essien, Javier Hernandez i Alphonse Areola nie zdołali przekonać do siebie działaczy Królewskich. Teraz spróbują tego i Kepa, i Joselu, choć napastnikowi będzie łatwiej zostać w stolicy, bo w jego kontrakcie zapisano opcję transferu definitywnego.

Przenosiny do Realu to ryzykowny, ale potencjalnie ważny ruch dla Arrizabalagi. Jeśli przegra rywalizację z Łuninem, trudno będzie mu wrócić do gry na najwyższym poziomie. Jeśli ją wygra i będzie grał na solidnym, wysokim poziomie, powinien wygrać rywalizację o miejsce w reprezentacji, której w bramce brakuje pewniaków. Luis de la Fuente poszukuje numeru jeden na mistrzostwa Europy i z żadnego innego klubu Kepie nie byłoby do tego miana bliżej, niż właśnie z Królewskich, szczególnie, że w Madrycie w roli trenera bramkarzy jest zatrudniony Luis Llopis, którego 28-latek zna z czasów wspólnej pracy w Athleticu.

Operacja, w ramach której Arrizabalaga wylądował na Bernabeu, zadowala każdą ze stron. Kepa ma szansę na przypomnienie o sobie światu. Chelsea pozbyła się balastu. Real, działając w desperackiej sytuacji, znalazł naprawdę solidnego golkipera. I paradoksem jest, że losy Hiszpana i Courtoisa znów się przecinają. W 2018, pół roku po niedoszłym transferze wychowanka Athleticu do Królewskich, madrytczycy zainteresowali się Belgiem. Chelsea, by nie stracić go za darmo, zgodziła się na negocjacje, ale pod jednym warunkiem – że najpierw musi znaleźć następcę Thibauta. Tym bramkarzem okazał się Kepa. W Londynie, Arrizabalaga nie wszedł w buty Courtoisa. Czy uda mu się to na Bernabeu?

JAKUB KRĘCIDŁO (CANAL+)

WIĘCEJ TEKSTÓW JAKUBA KRĘCIDŁY:

foto. Newspix

Dziennikarz Canal+

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

La Liga

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
54
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
La Liga

Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer

Braian Wilma
0
Zdążył się już pożegnać. Real zablokował jego transfer
La Liga

Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów

Maciej Piętak
2
Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów
Reklama
Reklama