Reklama

Ligowcy, którzy nie dojeżdżają [ZAPOWIEDŹ KOLEJKI]

Jakub Białek

Autor:Jakub Białek

03 marca 2023, 11:27 • 9 min czytania 10 komentarzy

Wielkie niewypały transferowe. Powroty, o których wszyscy chcieliby zapomnieć. Niegdysiejsi kozacy, którzy popadli w marazm. Młodzi, którzy kiedyś błysnęli, a dziś nie mogą odnaleźć formy. Po pięciu wiosennych kolejkach wskazujemy piłkarzy z każdego klubu, którzy najbardziej nas rozczarowują. Panowie, czas się ogarnąć!

Ligowcy, którzy nie dojeżdżają [ZAPOWIEDŹ KOLEJKI]

Zapowiedź 23. kolejki Ekstraklasy, przewidywalne składy

W ten sposób zapowiemy wam 23. kolejkę Ekstraklasy, w której dojdzie do jednego ligowego hitu, bo taki status ma w ostatnich latach starcie Pogoni z Rakowem. Idąc mecz po meczu wybierzemy i omówimy po jednym piłkarzu z każdego zespołu, po którym spodziewamy się znacznie więcej. Przy każdym spotkaniu prezentujemy też standardowo grafikę z przewidywanymi składami.

No to co – lećmy!

Stal Mielec – Piast Gliwice (piątek, 18:00)

Zaczynamy od prawdziwej gratki. Nie zobaczymy dziś na boisku Rauno Sappinena, bo – a jakżeby inaczej! – Piast wpisał w umowę wypożyczenia tzw. klauzulę strachu. Mamy wątpliwości, czy gliwicki klub postąpił słusznie. Z Sappinenem w składzie Stal grałaby w dziesięciu. A tak? Ktoś może się pokaże.

Na przykład Maciej Domański, którego uznajemy za lekkie wiosenne rozczarowanie. To piłkarz, który był dotychczas gwarancją liczb i solidnego poziomu. Wiosną trochę stracił na znaczeniu. Dwa pierwsze mecze zaczął w wyjściowej jedenastce. Później usiadł na ławie. W tej rundzie nie ma swoim koncie jeszcze ani gola, ani asysty. Wiosną gra przeciętnie – jak cała Stal. Może Adam Majewski zrobił z tego zawodnika kozła ofiarnego. Ale prawda jest też taka, że Domański niczym szczególnym nie przekonał, by mieć abonament na grę.

Reklama

W Piaście przywołujemy do pionu Jorge Felixa. Kojarzycie te wszystkie podróbki znanych marek, które można kupić na tureckich bazarach? Na jedną z nich naciął się Piast, bo trudno nam uwierzyć, że do Gliwic przyjechał ten sam Felix. To jakaś podróba i to mizernej jakości. Hiszpan przepadł w Turcji, grał niewiele w Sivassporze, którego miał stać się gwiazdą, zatem wiadomo było, że musi się odbudować. Nie sądziliśmy, że potrwa to tak długo. Mówi się o nim mniej niż o Joelu Valencii, a to przecież podobna skala rozczarowania. W obecnej formie Felix nie oferuje Piastowi kompletnie nic.

Lech Poznań – Lechia Gdańsk (piątek, 20:30)

W czwartek Lech gra z Djurgarden, a więc spodziewamy się, że van den Brom znowu będzie rotował. „Kolejorz” ostatnio średnio łączy puchary i ligę. Dostał od Zagłębia, dostał od Śląska, jeśli dostanie także od Lechii, zaliczy wstydliwy hat-trick.

Kogo wywołujemy w Lechu do tablicy? Najłatwiej byłoby wskazać Filipa Marchwińskiego albo ekstraklasową wersję Kristoffera Velde. Ale my postawimy na Pedro Rebocho. Mówienie o ofensywnym pomocniku „Kolejorza”, który od lat nie dojeżdża, stało się już nudne. A Rebocho… To trochę wstyd, by mieć lewego obrońcę z tak dobrym CV i wystawiać na tej pozycji Alana Czerwińskiego. Czerwiński wykonuje swoją robotę na miarę możliwości. Jest solidny i nie zawala. Rebocho po przyjeździe do Ekstraklasy był jednak totalnym kozakiem. Szalał z przodu. Notował liczby. Dobrze byłoby znów zobaczyć tego piłkarza w takiej formie.

W Lechii…

Co wam mamy napisać? Cały skład? Znacznie łatwiej wymienić tych, którzy nie zawodzą. Zwoliński, któremu szczerze współczujemy. Conrado, który robi chociaż pozytywny chaos. Bartkowski, który nie zdążył jeszcze niczego zawalić. I może Kuciak. To byłoby na tyle.

Reklama

Widzew Łódź – Warta Poznań (sobota, 15:00)

Mecz dwóch drużyn, które są w gazie. Widzew, wiadomo – utrzymał rewelacyjną formę z jesieni, a ostatnio czuł niedosyt po remisie przy Łazienkowskiej. Warta z kolei strzeliła pięć bramek Koronie. W RTS-ie nie zagra Jordi Sanchez, który usunął konta w mediach społecznościowych, bo nie radzi sobie z presją. Odważna sprawa, by tak głośno przyznać się do swoich słabości. My – kibicujemy!

Hiszpan nie zagra z powodu żółtych kartek, a więc Janusz Niedźwiedź ma dwie opcje: albo wystawi Łukasza Zjawińskiego, albo przeniesie na dziewiątkę Bartłomieja Pawłowskiego i wtedy do składu wskoczy Hansen. To właśnie młody napastnik jest piłkarzem, który powinien znaczyć już nieco więcej. Jeśli chodzi ekstraklasowe kluby, grał już w Legii, Stali, Lechii i Widzewie (no dobra, w Legii nie zadebiutował). Póki co ma więc na koncie więcej klubów w lidze niż bramek. Bo tę w Ekstraklasie strzelił tylko jedną.

Warta? Liczyliśmy na szybsze wejście Stefana Savicia, który w Wiśle pokazywał się z dobrej strony. W Poznaniu zaliczył dopiero dwa wejścia z ławki. Mimo że w Turcji miał swoje problemy, to wydawało nam się, że od razu będzie wartością dodaną.

Korona Kielce – Wisła Płock (sobota, 17:30)

Ciekawy mecz z trenerskiego punktu widzenia. Kamil Kuzera i Pavol Stano to przecież członkowie słynnej bandy świrów. Obaj mają swoje problemy. Szkoleniowiec kielczan został zdemolowany przed tygodniem. Stano nie wygrał jeszcze meczu w tej rundzie.

Siłą rzeczy więc wielu zawodników w jego drużynie zawodzi. Między innymi słowacki zaciąg, który niespecjalnie sprawdza się na polskich boiskach. Żaden z nich nie ma jednak podejścia do zjazdu, jaki notuje właśnie Dawid Kocyła. Nieprzypadkowo wywołujemy go do tablicy właśnie teraz. Przecież młody skrzydłowy to postrach Korony, której strzelił w swojej karierze trzy gole. Kielczanie zdążyli spaść z ligi, otrzeć się o upadek, odbudować się i wrócić, a Kocyła wciąż jest młodzieżowcem. O ile wtedy wielu wróżyło mu świetlaną przyszłość, o tyle teraz zawodzi na całej linii.

W Koronie też znaleźlibyśmy kilku kandydatów, ale wskażemy na Kyryło Petrowa. Ukrainiec uciekł przed wojną wraz z partnerką i trójką dzieci. Jako że grał kiedyś w Kielcach, padło na to miasto. Zaczął trenować ze „Scyzorykami”, pokazywał się z dobrej strony i tak jakoś wyszło, że podpisał kontrakt. W rundzie jesiennej poprzedzającej awans do Ekstraklasy był czołowym zawodnikiem kieleckiego zespołu. A teraz? No cóż – nie dojechał. Miał być ostoją, a często jest pierwszym zapalnikiem. Kuzera przestawił go ostatnio na defensywnego pomocnika – może to jest pomysł na tego piłkarza?

Górnik Zabrze – Legia Warszawa (sobota, 20:00)

Bartosch Gaul nie ma najmocniejszej pozycji w Górniku, ale przed tygodniem się wyratował. A 14-krotny mistrz Polski potrafi ostatnio stawić czoła Legii Warszawa. Nawet jesienią, gdy przy Łazienkowskiej zakończyło się 2:2, niemiecki trener był bardzo chwalony za pomysł, jaki miał na to spotkanie.

Wtedy wydawało się, że Górnik może namieszać. Dziś – walczy o utrzymanie. Wielu jego piłkarzy jest pod formą, ale my uderzymy w tę największą postać – Lukasa Podolskiego. Jeszcze jesienią ciągnął za uszy swoją drużynę. A teraz? Wiosną nie rozegrał jeszcze żadnego dobrego meczu. Nie widać w nim pasji. Głodu piłki. Chęci pogrania w Górniku nie tylko do końca sezonu, ale jeszcze w nadchodzących rozgrywkach.

W Legii wskazujemy na dwa ligowe powroty, które miały być pewniakami, a okazały się rozczarowujące. Pierwszy – Makana Baku. To wręcz kompletny niewypał. Drugi – Carlitos. Niby nie gra źle, za wiele rzeczy można go pochwalić, ale być napastnikiem Legii i strzelić tylko jednego gola? Nie przystoi, po prostu. Hiszpanie, czekamy na lepsze liczby.

Miedź Legnica – Jagiellonia Białystok (niedziela, 12:30)

Dla Miedzi to kolejny mecz o życie. W Jadze nie czuć jeszcze dużej presji, ale gdy spojrzy się w tabelę i ostatnią formę podlaskiego zespołu, trudno znaleźć wielkie powody do optymizmu. Spekuluje się, że Maciej Stolarczyk nie ma najmocniejszej pozycji w klubie. Nie pomagają mu na pewno dwaj piłkarze, których odkurzył wiosną. Juan Camara i Bartosz Bida. Hiszpan to porażka na całej linii. Młodzieżowiec z kolei wszedł w ligę z buta, ale im dalej w las, tym słabiej.

Jeśli ktoś ma utrzymać Miedź, to z pewnością Angelo Henriquez. Nie jest to w skali beniaminka słaby piłkarz. Znajdziemy też wielu innych, którzy są pod formą. Ale to Chilijczyk powinien być gościem, który daje coś ekstra. Miedź gra ostatnio znacznie lepiej, ale Henriquez tego nie wykorzystuje. Wiosną zanotował tylko bramkę z karnego. A w starciu z Radomiakiem był tak zagotowany, że prawie wyleciał z boiska. Mniej emocji, więcej jakości. Tylko o to prosimy.

Pogoń Szczecin – Raków Częstochowa (niedziela, 15:00)

Hit kolejki. W niedalekiej przeszłości Raków bardzo łatwo wyjaśniał swojego rywala ze Szczecina. Ten sezon? Wyeliminowanie z Pucharu Polski i jednobramkowe zwycięstwo w lidze. Poprzedni? Zwycięstwo i remis. Jeszcze poprzedni? Jedna wygrana, jedna porażka. Pierwszy po awansie do Ekstraklasy? Cztery punkty na „Portowcach”. W ostatnim sezonie obie ekipy ścigały się o drugie miejsce. W tym Raków odskoczył tak daleko, że nie ma już raczej mowy o tym, by Pogoń potrafiła go doścignąć.

W Pogoni ogarnąć się powinien Zech. Zdarzają mu się dobre mecze, ale przeplata je z absurdalnymi występami, do których nie przyzwyczaił. Wciąż może być liderem „Portowców”, ale lider nie może być zapalnikiem. Zdarza mu się biegać jak dziecko we mgle. W Rakowie na wiosnę nie dojechał Bartosz Nowak. Jeden z najlepszych zawodników jesieni w lidze jest teraz w lichej formie. Raków ma tak szeroką kadrę, że to dla niego nie problem. Są jeszcze Koczerhin, Wdowiak, wracający do zdrowia Cebula, a przecież na dziesiątce może zagrać jeszcze postrzegany jako wahadłowy Jean Carlos. Biedy nie ma.

Cracovia – Śląsk Wrocław (niedziela, 17:30)

Cracovia idzie wiosną stałym cyklem: wygrana-przegrana-remis. Tym razem wypada na podział punktów. Ciekawi nas, jaka drużyna przyjedzie do Krakowa. Przybita tym, co wydarzyło się w Kaliszu, czy wręcz przeciwnie – zmobilizowana, chcąca szybko zmazać plamę. Djurdjević nawet nie próbował bronić swoich piłkarzy. Powiedział, że tak obsranej drużyny jeszcze nie widział. I słusznie.

W Śląsku dyżurnym piłkarzem do ogarnięcia się jest Caye Quintana, czyli jeden z bohaterów meczu w Kaliszu, mimo że nie zagrał ani minuty. Hiszpan w uroczy sposób pozorował rozgrzewkę, tak samo jak w uroczy sposób pozoruje grę na polskich boiskach. CV miał dobre, przychodził z łatką gwiazdy, ale, no cóż – od 1,5 roku nie pokazuje absolutnie nic. W tym sezonie jest jednym z najgorszych graczy w całej lidze.

Jeśli chodzi o Cracovię, życzylibyśmy sobie, by na wyższy poziom wszedł Jewhen Konoplanka. Okazjonalnie pokazuje, dlaczego grał kiedyś w Schalke czy Sevilli. Przeplata to jednak absurdalnymi występami. Tak jak ostatnio, gdy przy akcji bramkowej przeciwników zamiast gonić rywala, stanął na środku boiska i machał łapami. On sam uważa, że jest w Polsce gwiazdą, a Ekstraklasa to kapitalna liga, co nakazuje nam sądzić, że jego problem jest głowa, a nie – jak twierdzi Jacek Zieliński – powtarzające się notorycznie drobne problemy fizycznie.

Radomiak Radom – Zagłębie Lubin (poniedziałek, 19:00)

Ależ idzie ten wiosenny Radomiak. Trochę za sprawą terminarza (był stosunkowo prosty), ale głównie przez kapitalną linię defensywy. Cestor idealnie się w nią wpasował. Jakubik po powrocie do gry wygląda przekonująco. Abramowicz, Rossi – wiadomo, klasa. Wygląda to zaskakująco dobrze.

Największy mankament drużyny Lewandowskiego? Na ten moment – skrzydłowi. Wśród nich „wyróżniamy” Lisandro Semedo, który w przeszłości pokazywał, że naprawdę potrafi grać w piłkę. Spójrzmy na liczby. Sezon 20/21 w Eredivisie? 9 goli i 5 asyst. Sezon 19/20 w greckiej lidze? 7 trafień, 3 asysty. Sezon 17/18 na holenderskim zapleczu? 15 goli, 15 asyst. W Radomiaku… przemilczmy.

W Zagłębiu do poprawki forma gościa, który ostatnio został posadzony na ławce. Filip Starzyński mógł grać lepiej bądź gorzej, ale co sezon notował sensowne liczby. W tym ma gola i dwie asysty w lidze. Nic dziwnego, że Waldemar Fornalik postanowił sprawdzić, jak wyglądają „Miedziowi” bez piłkarza, którego ze względu na jego status trudno odstawić od składu.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. FotoPyK

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń

Najnowsze

EURO 2024

W poszukiwaniu straconego czasu. Czy Niemców stać na wygranie Euro?

Michał Trela
0
W poszukiwaniu straconego czasu. Czy Niemców stać na wygranie Euro?

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Bez zmian w Ekstraklasie. Marcin Animucki wybrany na kolejną kadencję

Bartosz Lodko
0
Bez zmian w Ekstraklasie. Marcin Animucki wybrany na kolejną kadencję

Komentarze

10 komentarzy

Loading...