Reklama

KKS Kalisz odprawia kolejnego ekstraklasowicza. Śląsk? Pieszo do Wrocławia

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

01 marca 2023, 19:35 • 4 min czytania 85 komentarzy

KKS Kalisz w tej edycji Pucharu Polski to gwarancja dobrego grania. Show i zwroty akcji w starciach z Górnikiem Zabrze oraz Widzewem Łódź. Odpalenie już dwóch ekip z Ekstraklasy. A dzisiaj nie tylko wygrali ze Śląskiem Wrocław. Oni wrocławian zgnietli jak puszkę. Pobili jak uczeń zawodówki cherlawego trzecioklasistę. To była różnica klas.

KKS Kalisz odprawia kolejnego ekstraklasowicza. Śląsk? Pieszo do Wrocławia

Kaliszanie grali na zielono, Śląsk na biało. Ale gdyby nam ktoś w trakcie meczu powiedział, że w zielonych koszulkach grają wrocławianie, to byśmy mu nie uwierzyli…

Nie no, nie rozpędzajmy się w tej narracji. Bo Śląsk na poziomie Ekstraklasy to ligowa szarzyzna, przeciętna piłka, bezzębna ofensywa i często dziurawa obrona, a zwycięstwa na ogół budowane są na zrywach indywidualności. Ostatnio najczęściej w postaci Yeboaha.

A KKS Kalisz prezentował się nie jak Śląsk w Ekstraklasie, a jak rzetelna, zorganizowana, dobra jakościowo drużyna, która jest prowadzona przez trenera z pomysłem. I to takiego, który pracuje z zespołem od dłuższego czasu i zdążył zaimplementować swoje idee w grę drużyny. Wyjście spod pressingu? Było. I to na bardzo dobrym poziomie. Gry w trójkątach, szybkie wymiany piłek, błyskawiczne przejścia z obrony do ataku? Odhaczone. Zgrabne akcje skrzydłami? Tak padły bramki. Stałe fragmenty, zakładanie pressingu, mądre i szczelne bronienie się… No tutaj wszystko działało.

Reklama

Kibice Lecha mogli zastanawiać się – jak taka ekipa z drugiej ligi rozbija zespół, który dwukrotnie ograł nas w lidze, a i wyrzucił z Pucharu Polski? Śląsk w niczym nie przypominał nawet tej przeciętnej wersji Śląska z Ekstraklasy. W weekend potrafili kontrami kąsać Lecha, a dzisiaj nie mogli przedrzeć się przez Gawlika czy Lipkowskiego.

Będziemy chwalić KKS, bo jest za co, ale też musimy poświęcić trochę znaków Śląskowi. Kuriozalnie wyglądała ta ekipa. Kibice wrocławian – idąc śladem własnego transparentu – po takim wpierdolu mogliby wywiesić dziś szmatę z napisem „to nie nasz puchar!”. I wówczas wreszcie byliby bliscy prawdy. Dzisiaj grali tak, że dostaliby od KKS-u Kalisz, dostaliby od kaliskiej ochotniczej straży pożarnej, a i podejrzewamy, że gdyby skrzyknąć reprezentacje kaliskiego urzędu, to i oni by ekipie Djurdjevicia byli w stanie sieknąć ze dwie sztuki.

Patrzysz na takiego Verdascę i zastanawiasz się: jak można pojechać do Portugalii, kraju słynącego ze szkolenia, w którym na każdym rogu stoi trener przynajmniej z licencją UEFA B, a i tak przywieźć takiego ogóra? Przecież gdyby chłop pracował jako ochroniarz w osiedlowym dyskoncie, to nie dogoniłby kulawego i niewidomego złodzieja gumy kulki. To jest jakaś parodia piłkarstwa. Łatwiej go kiwnąć niż w niego wbiec. Jak mawiał klasyk – szkoda dawać jeść.

A na taki wyjazd Śląska to szkoda lać paliwo do baku. Rezerwy wrocławian przyjęły od KKS-u Kalisz trójkę w drugiej lidze, to równie dobrze można było wysłać tych chłopaków z rezerw. Niech zbiorą doświadczenie. A co ma taki Gretarsson przywieźć z Kalisza? Wpierdol od KKS-u i pocztówkę?

Niech do Wrocławia wracają pieszo. Z buta to będzie jakieś 110 kilometrów, w dobę powinni się uwinąć. Po drodze może zrobią coś pożytecznego – przeprowadzą staruszkę przez pasy, sprzątną komuś ogródek, pozbierają walające się po ziemi butelki. Cokolwiek. Na boisku się nie przydają, to może niech sprawdzą się gdzieś indziej. Jest tyle pięknych zawodów na „p” – piekarz, policjant, przewodnik, pasterz. Nie wszyscy muszą być piłkarzami.

A kaliszanom po prostu gratulujemy. To nie był mecz spod znaku „ekipa z niższej ligi jedzie na ambicji, wyprowadza farciarską kontrę i wyrzuca ekstraklasowicza, który cisnął ich cały mecz”. Oglądaliśmy mecz pod kontrolą KKS-u (zwłaszcza do przerwy), pokazali więcej jakości, byli po prostu piłkarsko lepsi. Zresztą sprawdźcie sobie jakiś skrót akcji – takich goli nie powstydziłyby się czołowe drużyny Ekstraklasy. Klepka, wyjście na pozycje, podania w tempo, dogrania na wolne pole. Borecki, Grodillo, Giel, Wysokiński i cała reszta – no to się po prostu oglądało.

Reklama

Dziś się cieszcie, macie półfinał, ale to przecież wcale nie musi być wasz szczyt. Piłkarsko byliście dziś dwie półki wyżej od ekstraklasowicza. Sky is the limit.

KKS Kalisz – Śląsk Wrocław 3:0 (3:0) 

Lipkowski (20.), Borecki (21.), Gawlik (44.)

WIĘCEJ O ŚLĄSKU WROCŁAW:

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Damian Popilowski
6
Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Ekstraklasa

Anglia

Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Damian Popilowski
6
Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Komentarze

85 komentarzy

Loading...