Aurelien Nguiamba ze Spezii do Jagiellonii. Thiago Motta coś w nim widział

Przemysław Michalak

14 stycznia 2023, 12:06 • 6 min czytania

Aurelien Nguiamba ze Spezii do Jagiellonii. Thiago Motta coś w nim widział

Piłkarze zjawiający się w Polsce bezpośrednio z Serie A to nadal rzadkość, dlatego gdy już do takiego ruchu dojdzie, warto przyjrzeć mu się nieco bliżej. W piątek wypożyczony ze Spezii do Jagiellonii został Aurelien Nguiamba. Jest w jego przypadku trochę wątpliwości, ale są i pozytywne punkty zaczepienia.

Reklama

Francuz, który 18 stycznia skończy 24 lata, w tym sezonie włoskiej ekstraklasy ani razu nie pojawił się na boisku. Brzmi źle. Z drugiej strony, przez cały październik i listopad zawsze znajdował się w kadrze na mecze ligowe. W „Jadze” podkreślają, że od dłuższego czasu był zdrowy i znajdował się w rytmie treningowym, dlatego przychodzi gotowy do natychmiastowej walki o skład. To bardzo istotne, zwłaszcza w przypadku kogoś, kto musi się od razu pokazać, bo nie został zakontraktowany długoterminowo.

Reklama

 – Obserwowaliśmy go wnikliwie od dłuższego czasu. Widzieliśmy go także na żywo. Zasięgnęliśmy o nim opinii z wielu źródeł, w tym także od Bratka Drągowskiego. Chcieliśmy go prześwietlić nie tylko piłkarsko, ale także pod kątem osobowości. Aurelien jest z nami na zgrupowaniu w Belek, dobrze rozumie się z całą grupą. Uważamy, że jego przyjście będzie dużym wzmocnieniem naszego zespołu – mówi na oficjalnej stronie dyrektor sportowy Łukasz Masłowski.

Można założyć, że pod względem czysto piłkarskim Nguiamba potencjał ma duży. Gdyby było inaczej, nie rozegrałby trzydziestu pięciu meczów we francuskich młodzieżówkach – począwszy od kategorii U-16, na U-19 skończywszy. Był też powoływany do reprezentacji U-20, ale w niej już nie wystąpił.

W drużynie U-19 zdarzyło mu się nawet założyć opaskę kapitańską w spotkaniu z Bułgarią (2:0) w eliminacjach do mistrzostw Europy w tej kategorii wiekowej. Członkami tamtej drużyny byli m.in. obecna gwiazda Bayeru Leverkusen Moussa Diaby, zamieniający niedawno Marsylię na Aston Villę Boubacar Kamara, wymiatający w Rennes Amine Gouiri, Michael Cuisance (do niedawna Bayern i Marsylia, obecnie Venezia), Malang Sarr (dziś Monaco), kapitan FC Nantes Alban Lafont (latem 2018 przegrał rywalizację z Drągowskim o miejsce w bramce Fiorentiny, mimo że kosztował 8 mln euro i wcześniej był numerem jeden) czy Nicolas Cozza z Montpellier. Całkiem niezłe towarzystwo do dowodzenia.

Kariera klubowa Nguiamby na razie jest mniej efektowna niż wielu jego kolegów z tamtego okresu. Zaczynał granie jako napastnik, był też próbowany na środku obrony, ale jego miejsce na boisku to środek pomocy. Wzoruje się na Paulu Pogbie i Marco Verrattim. „Gra z wysoko uniesioną głową: przyjmuje piłkę i już wie, gdzie i komu ją podać, ale jest też dobry w fazie odbioru. Jego największe zalety to podania lewą nogą i wyszkolenie techniczne” – charakteryzował go dobrze znany u nas agent Gianluca Di Marzio, gdy dopinano transfer chłopaka do Spezii.

Emile, ojciec piłkarza, pochodzi z Kamerunu, ale dobrze się odnalazł nad Sekwaną. Został nauczycielem literatury w liceum w Colmar, w którym urodził się i dorastał jego syn. To on został też pierwszym trenerem Aureliena, choć jak sam przyznawał, nie znał się na piłce nożnej. Szybko sprawy w swoje ręce wzięli profesjonaliści. Nguiamba za młodu przeniósł się do Nancy i przeszedł wszystkie szczeble futbolowej edukacji prowadzące do dorosłej piłki.

W pierwszym zespole zadebiutował trzy miesiące po dziewiętnastych urodzinach: w kwietniu 2018 dostał pół godziny z Le Havre. W ciągu dwóch lat rozegrał jednak zaledwie cztery mecze w Ligue 2. Rozwój utrudniały mu drobne acz dokuczliwe kontuzje. – Problemy przyszły we właściwym czasie. Sprawiły, że dorosłem. Wcześniej byłem w strefie komfortu, ponieważ wszystko przebiegało gładko i przychodziło mi naturalnie. Teraz muszę podwoić swoje wysiłki, aby zacząć od nowa w najlepszy możliwy sposób – komentował.

Zimą 2020 odszedł na wypożyczenie do trzecioligowego GFC Ajaccio. Od razu wskoczył do składu, strzelił nawet dwa gole w meczu US Concarneau, ale w połowie marca zaczęło się covidowe zamieszanie i rozgrywki we Francji stanęły aż do sierpnia.

Następny sezon Nguiamba zaczął jako zmiennik w Nancy. Dopiero wiosna 2021 okazała się przełomem. Wtedy na dobre wskoczył do wyjściowej jedenastki i grał tydzień w tydzień na zapleczu francuskiej elity.

Tym półroczem zwrócił na siebie uwagę silniejszych klubów. Postanowił nie przedłużać kontraktu z Nancy, które nie miało argumentów, żeby go zatrzymać, bo sytuacja finansowa stawała się coraz gorsza. Rok później zresztą klub ten z hukiem zleciał z Ligue 2.

Niestety, poszukiwania nowego pracodawcy się przeciągały. „France Football” pisał o zainteresowaniu Espanyolu, Getafe i Bochum, które właśnie awansowało do niemieckiej ekstraklasy. Sam piłkarz w Moneytime Podcast wspominał także o rozmowach z St. Etienne i Realem Oviedo. W pewnym momencie poważny wydawał się temat z Servette Genewa. Szwajcarskie media pisały już o szczegółach typu 15 tys. euro miesięcznej pensji.

Czas jednak leciał, a niczego nie udało się sfinalizować. Zaczął się wrzesień i niespodziewanie odezwała się Spezia. Nguiambę do transferu osobiście zachęcał trener Thiago Motta, który będąc kiedyś środkowym pomocnikiem Barcelony i PSG co nieco chyba wiedział o grze na tej pozycji.

Zawodnik nie spodziewał się takiego rozmówcy, zwłaszcza że zadzwonił bez zapowiedzi. – Ponieważ był to francuski numer, byłem podejrzliwy – opowiadał portalowi dna.fr. Szybko zdał sobie sprawę, kto jest po drugiej stronie słuchawki. – Dał mi jasno do zrozumienia, że mnie chce. Pokazał mi, że mnie zna i wie, jakie mam możliwości. Powiedział, że będę miał swoją rolę do odegrania. Sprawy potoczyły się szybko. Negocjacje zostały zakończone w ciągu kilku dni. 

Włoski etap nie okazał się bajką. Nguiamba na początku musiał nadrobić spore zaległości. Przez całe lato pozostawał bez klubu, co odbiło się na jego przygotowaniu fizycznym. Dopiero w połowie listopada 2021 zaczął normalnie trenować z drużyną i znalazł się na ławce w meczu z Atalantą. Potem dopadały go problemy mięśniowe, przez które dwukrotnie stracił po kilka tygodni. Ze wszystkim uporał się dopiero pod koniec stycznia ubiegłego roku i de facto od tego momentu rozpoczął walkę o skład. Wcześniej dostał tylko 25 minut w Pucharze Włoch z Lecce.

Konkurencja w drugiej linii była duża i Francuz nie zdołał się przebić. Cały jego dorobek w Serie A zamknął się na trzech epizodach.

  • 22 minuty z Atalantą (7 lutego)
  • 9 minut z Bologną (21 lutego)
  • 17 minut z Napoli (22 maja)

Między drugim a trzecim występem 11 razy z rzędu siedział na ławce.

Przed tym sezonem w Spezii zmienił się trener. Za Thiago Mottę przyszedł Luca Gotti, który ani razu nie postawił na Nguiembę. Do 7. kolejki nie było go nawet wśród rezerwowych, a później nie podnosił się z ławki. Stało się jasne, że konieczne jest przynajmniej czasowe odejście. Pod koniec listopada włoskie portale donosiły o możliwości powrotu do Ligue 2, ale piłkarz odrzucał tę możliwość.

Na Jagiellonię się zdecydował, w dużej mierze dzięki rekomendacji Drągowskiego. Dla Francuza to być może najważniejsze pół roku w karierze. Jeżeli nie sprawdzi się w Polsce, tym bardziej nie będzie miał po co wracać do Spezii, z którą jest związany do czerwca 2024. W Białymstoku walczy o swoją przyszłość. „Jaga” zapewniła sobie możliwość jego wykupu, choć dyrektor Masłowski od razu zaznaczył, że trzeba „szukać rozwiązania już na przyszły sezon, ponieważ oczekiwania Spezii w sprawie transferu definitywnego są bardzo wysokie”.

Teraz Nguiamba musi pokazać na boisku, że warto się o niego postarać w dłuższej perspektywie.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Jagiellonia Białystok/Accredito/Newspix

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Kadziewicz o słowach Dawida Szwargi. „Jesteście od robienia show”

Braian Wilma
27
Kadziewicz o słowach Dawida Szwargi. „Jesteście od robienia show”
Reklama
Reklama