Afera korupcyjna w III lidze to temat, którym od poniedziałku żyją media sportowe w Polsce. Zaczęło się od wywiadu Mateusza Migi na TVP Sport, w którym były pracownik jednego z największych europejskich bukmacherów dostrzegł niepokojące trendy i nie ma wątpliwości, że ustawianie meczów wróciło do naszego kraju. Podaje przy tym liczne przykłady gwałtownych zmian kursów i stawek dla zakładów na dany mecz. Zaraz potem internet obiegł tajemniczy mail ze screenami, który miał zostać wysłany przez inspektora z azjatyckiej branży bukmacherskiej. W niecnym kontekście padają w nim nazwy trzech drużyn: rezerw Pogoni Szczecin, Błękitnych Stargard i Bałtyku Gdynia. W każdym przypadku podano też po pięć nazwisk zawodników, którzy mieli dać się przekupić. 

Łączeni z korupcją piłkarze Bałtyku Gdynia: „To jakieś fejki, jesteśmy niewinni”

W tym gronie są bramkarz Paweł Rabin, obrońca Arkadiusz Korpalski i pomocnik Jakub Bach. Cała trójka reprezentuje barwy Bałtyku i chciała przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie. Nie wstydzą się swoich nazwisk i nie zamierzają ukrywać twarzy, bo zgodnie mówią, że są niewinni. Nie zamierzamy rozstrzygać, jaka jest prawda. Zdanie niech każdy wyrobi sobie sam.

*

Sprawa pierwsza i podstawowa: jesteście niewinni?

Arkadiusz Korpalski: – Tak. Zostaliśmy pomówieni przez te doniesienia z Twittera, fejk maile i fejk newsy, w których zawarto nasze nazwiska. Nadszarpnięto wizerunek klubu, miasta, sponsorów i nasz, piłkarzy. Czytaliśmy maila, który miał być punktem wyjścia w sprawie. Napisany łamanym angielskim, z pomocą translatora. Są tam też screeny z jakichś rozmów video, ale naszych twarzy tam nie ma. A te wiadomości z Whatsappa po angielsku, w których jesteśmy wskazani, są ucięte. Nie wiadomo, kto z kim rozmawia. „X” z „Y”, nie ma żadnych podpisów i żadnych numerów.

Jakub Bach: – Oczywiście, że jestem niewinny. Wszystko w tych screenach jest kłamstwem. Nigdy nie brałem udziału w korupcji i nie zamierzam brać.

Paweł Rabin: – Mogę się tylko podpisać pod tym, co wyżej. Te „dowody” z uciętym nadawcą wiadomości, z których część jest zamazana, to jakieś nieporozumienie. Trochę mnie dziwi, że coś takiego poszło aż tak mocno w eter.

Kiedykolwiek spotkaliście się z propozycją korupcyjną?

Korpalski: – Nie. W żaden sposób, nigdy nie otrzymałem takich propozycji.

Bach: – Dość dawno temu na Instagramie dostałem jakąś dziwną wiadomość w łamanym angielskim, ale nie zagłębiałem się w nią i od razu ją usunąłem. Nawet nie zwróciłem uwagi, kto ją napisał. Osobiście nikt nigdy nie proponował mi tego typu rzeczy.

Rabin: – Nie otrzymałem żadnej podejrzanej propozycji.

Słyszeliście, że gdzieś indziej może dochodzić do korupcji? Rzecznik Dyscyplinarny PZPN, Adam Gilarski przyznaje u nas, że na poziomie III ligi możemy mówić o nowej aferze korupcyjnej, pod lupą jest już 17 spotkań. Trener podejrzanej Cartusii, Przemysław Cecherz honorowo odchodzi z klubu. Coś się dzieje. 

Korpalski: – Tylko w mediach o tym czytałem, zwłaszcza na Twitterze, który jest teraz najpowszechniejszym źródłem informacji. Widziałem te filmiki i bramki, które padały, ale nie mnie to oceniać. Ja o żadnym ustawianiu nie słyszałem i nie brałem w nim udziału.

Bach: – Bardziej tego typu doniesienia traktowałem jako żart, z przymrużeniem oka. Dopiero teraz, gdy zaczęło być głośno o Bałtyku, zacząłem się zastanawiać, że może faktycznie czasami dzieje się coś podejrzanego, ale na pewno nie u nas. Jeżeli ktoś jest się w stanie skusić na 500 zł czy 500 euro, to… gratuluję. Głupota totalna.

Mieliście kiedyś podejrzenie, że gracie w dziwnym meczu, że coś tu jest nie tak jeśli chodzi o sędziów, zawodników rywali czy zawodników waszej drużyny?

Bach: – Nie kojarzę takiego meczu.

Korpalski: (chwila namysłu) Gram na seniorskim poziomie 6-7 lat i nie przypominam sobie sytuacji, w której pomyślałbym, że ktoś specjalnie popełnił błąd lub odpuścił jakąś sytuację.

Rabin: – Słyszałem o historiach z początku wieku, gdy sprzedawanie meczów nawet w Ekstraklasie było powszechne, ale sam się z tym nie zetknąłem. Myślałem, że to już stare dzieje, które nie powrócą. Ewidentne błędy sędziowskie na trzecioligowym poziomie się zdarzają, to normalne, ale nigdy nie śmierdziało mi to jakąś ustawką.

Dlaczego w takim razie w tych materiałach pada nazwa Bałtyku Gdynia i wskazane są wasze nazwiska? Ktoś to sobie wylosował?

Korpalski: – Nie wiem. Na Twitterze pokazywano nagranie, że naszemu bramkarzowi piłka wypadła z ręki i to ma być podstawa, żeby sugerować ustawienie meczu… Zdecydowanie za łatwo stworzono taką narrację. Każdy jest zdenerwowany, że jego nazwisko pada w takim kontekście, bo to wszystko idzie w internet, ludzie to czytają, w tym rodzina i znajomi. Ciągle słychać pytania „czy brałeś w tym udział?”.

Bach: – Nie mam pojęcia, dlaczego padło na nas. Czy to losowy przypadek, czy głupi żart? Nie znam odpowiedzi.

Rabin: – Nie wiem, może ktoś w Azji stracił pieniądze i się mści. Może uznano, że jestem podejrzany, bo popełniłem błąd przy golu z rzutu wolnego, albo wypuściłem piłkę z rąk. Sam się z tym źle czułem, nie było tu żadnej celowości. Bardzo dziwna sprawa. Wiem, że nie przedstawię namacalnego dowodu, że jestem niewinny i kto będzie chciał, swoje sobie dopowie.

Gdy chodzicie teraz po ulicy, zakładacie kaptury i ciemne okulary? Ludzie patrzą na was bardziej podejrzliwie? 

Korpalski: – Nie mam sobie nic do zarzucenia, więc nie muszę się chować. Chcę tylko oczyścić imię swoje, kolegów i klubu.

Bach: – Nie odczuwam, żebym znalazł się na cenzurowanym. Bardziej ludzie są ciekawi, co się dzieje i o co tu chodzi.

Rabin: – Na razie takich reakcji nie zaobserwowałem, aczkolwiek przed nami niezwykle ważny mecz z Jarotą i wiem, że teraz każdy mój ruch będzie rozkładany na czynniki pierwsze. O wyniku końcowym nawet nie wspominam. Ani przez moment nie rozważałem jednak rezygnacji z występu. Chcę się odciąć od tej otoczki. Odczuwam presję, ale ona przeważnie działa na mnie pozytywnie. Nie przyszedłem do Bałtyku, żeby się bawić, mam tu swoje cele do zrealizowania. Były mecze, w których pomogłem i były takie, w których mogłem zrobić więcej, nawet jeśli koniec końców wygraliśmy – tak, jak ostatnio z Vinetą.

Pierwsza reakcja to był szok?

Korpalski: – Niedowierzanie. Najpierw przeczytałem o tym na Twitterze. Zaczęło się od tego, że nasz kolega zmarnował rzut karny uderzając podcinką w meczu ze Świtem Skolwin. Jeden z lokalnych dziennikarzy zamieścił twitta z tym karnym i informacją, że ktoś obstawił, że Bałtyk nie strzeli gola w tym spotkaniu. Dodał emotki pieniędzy. Dla mnie to już sugerowanie ustawienia meczu. Takich obrazków można wyciąć setki i dorobić do nich ideologię. „Lewandowski nie strzela karnego z Almerią, mecz ustawiony”. Bezpodstawne zarzuty, bardzo lekkomyślne działanie.

Bach: – Byłem rano w sklepie, chłopaki wysłali mi te screeny. Nasze nazwiska jeszcze były zakryte, więc wziąłem to na żarty, sądziłem, że robią sobie ze mnie jaja. Kilka godzin później jeden, drugi, trzeci znajomy zaczynał pisać w tej sprawie i już mi do śmiechu nie było. To poważna sprawa i tak jej nie zostawimy. Nazwisko poszło w internet i to mnie boli. Nie będę całe życie w Bałtyku, mam ambicje pogrania wyżej, a nagle może się okazać, że mogę mieć w przyszłości problem ze znalezieniem innego klubu.

Rabin: – Co jakiś czas w internecie ktoś komuś sugeruje korupcję, również w ligach zagranicznych, więc początkowo aż tak się tym nie przejąłem. Dopiero gdy moje nazwisko zaczęło być rozpowszechniane, mocno się zaniepokoiłem, bo niczego nie ustawiałem. Nie o taki rozgłos mi chodzi, zwłaszcza że najbliżsi też to wszystko czytają i są poddenerwowani. To mnie martwi jeszcze bardziej niż moja reputacja.

Jaka była reakcja w klubie? Zostaliście wezwani na dywanik czy działacze od początku was wspierali?

Korpalski: – Mieliśmy rozmowę z zarządem i sztabem szkoleniowym po jednym z treningów. Deklarowali, że możemy liczyć na ich pomoc, bo im też zależy na dobrym imieniu klubu i oczyszczeniu się z tych pseudozarzutów. Będziemy na bieżąco informowani, gdyby wiedzieli coś więcej w tej sprawie. Warto podkreślić, że trochę tych wykresów z nagłymi zmianami kursów czy stawek pokazywano, ale od szefów klubu wiemy, że Bałtyk nie jest pod lupą w kontekście żadnego meczu.

Bach: – Pierwsi zareagowaliśmy my, jako drużyna. Poszliśmy do prezesa Adamczyka, żeby ruszyć z konkretnymi działaniami, bo już było jasne, że nie możemy tego pozostawić bez reakcji.

Rabin: – Działacze bardziej okazywali nam wsparcie niż patrzyli podejrzliwie. Oświadczenie klubu mówi o tym jednoznacznie.

Ta sytuacja jakoś wpłynęła na wasze relacje z resztą kolegów z drużyny?

Bach: – Nie. Cały czas jest tak samo. Boli tylko to, że po długo wyczekiwanej wygranej, pierwszej w tym sezonie, zamiast się cieszyć i normalnie przygotowywać do kolejnego meczu, chodzimy struci przez to zamieszanie. Strzelam gola na 2:0, ale i tak czytam potem, że Bałtyk jest zamieszany w korupcję. Mamy nóż na gardle, zajmujemy ostatnie miejsce w tabeli i nagle wyskakuje taki temat. Może ktoś chciał sprawdzić, jak mocna jest nasza psychika…

Rabin: – Od początku wszyscy wiedzieli, że to nieprawda. Musieliśmy się zastanowić, co z tym zrobić. Nikt z nas nie przeżył wcześniej czegoś podobnego.

W jaki sposób zamierzacie walczyć o dobre imię?

Korpalski: – Zgłosiliśmy się kancelarii prawnej Lexsport z prośbą o analizę tej sprawy i rozważenie podjęcia ewentualnych kroków prawnych w związku z naruszeniem dóbr osobistych przez ludzi podających do wiadomości publicznej te fejki. Jeżeli nie uda się tego załatwić polubownie, jesteśmy gotowi wejść na drogę sądową. W dzisiejszych czasach oskarżyć kogoś i przykleić mu łatkę jest bardzo łatwo. Odbudowa reputacji może potrwać latami, a czasami jest wręcz niemożliwa. Przykładów nie brakuje, nie tylko w świecie sportu.

Bach: – W pojedynkę niewiele zdziałamy. Musimy opierać się na pomocy prawników. Odpowiedzialni za rozpowszechnianie tych rzeczy powinni ponieść konsekwencje.

Rabin: – Nasza rola w zasadzie się kończy, dalsze działania będą podejmować władze klubu i prawnicy.

Ta sprawa może mieć ciąg dalszy? Pojawią się kolejne maile?

Korpalski: – Mogę mówić na temat Bałtyku. Moim zdaniem był to jednorazowy fejk. Jeżeli ktoś zareaguje w odpowiedni sposób, zdecydowanie, czyli tak jak my, sądzę, że kolejnych takich sytuacji już nie będzie. Gdyśmy to puścili płazem i pozwolili temu żyć własnym życiem, za jakiś czas mogłoby dojść do powtórki. Musimy się od tego odciąć, zostały nam dwa mecze do końca rundy. Na pewno jednak wszyscy będą teraz się nam przyglądać ze zdwojoną uwagą, każde złe zagranie stanie się podejrzane.

Ktoś z PZPN-u się do was odzywał, oczekiwał wyjaśnień?

Bach: – Z nami nikt się nie kontaktował.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

 

WIĘCEJ O TEJ SPRAWIE:

Fot. Newspix