Wybieramy najgorszego piłkarza kolejki. Rywalizacja ogromna!

Paweł Paczul

17 października 2022, 15:48 • 3 min czytania

Reklama
Wybieramy najgorszego piłkarza kolejki. Rywalizacja ogromna!

Paradoksalnie dość trudny był w tej kolejce wybór drużyny badziewiaków. Wydawać się mogło, że skoro trzy drużyny grają absolutną katastrofę, czyli Lechia, Śląsk i Zagłębie, a defensywa kolejnej (Korony) też nadaje się jedynie na orlik, to wszystko powinno pójść sprawnie i przyjemnie. A właśnie nie, bo kandydatów mieliśmy aż nadto, druga jedenastka „zdolnych inaczej” też miałaby prawo przegrać mecz w 13. kolejce z Latem Muminków.

Reklama

Skoro jednak już doszliśmy do konsensusu, to teraz – po złapaniu oddechu na tym rollercoasterze piłkarskiej jakości – podbijmy stawkę i wybierzmy najgorszego zawodnika tej serii gier. Pewnie łatwiej ułożyć puzzle z obrazkiem śnieżycy na Antarktydzie, ale spróbujmy.

Kandydat numer jeden – Patrick Olsen. Wybitny występ. Po pierwsze: zadbał o widzów, bo gdyby nie jego błyskotliwe podanie do przeciwnika na sam na sam, mecz Radomiaka ze Śląskiem zakończyłby się wynikiem 0:0 (nawet jeśli zespoły grałyby dwanaście godzin). A tak to Bejger wyłapał czerwoną kartkę i później jakoś poszło, tym bardziej że Olsen pomógł jeszcze przy bramce Mauridesa. Najpierw dał o siebie odbić piłkę napastnikowi, a potem gdy chciał ratować, to… sam z siebie się przewrócił.

Naprawdę – pełen zestaw. Brakowało chyba jeszcze tylko czerwonej kartki do kompletu, ale te role obsadzili koledzy. I cóż, my wiemy, że Olsen coś tam w piłkę grać potrafi, natomiast zgodnie z powiedzonkiem o wronach i krakaniu, Duńczyk dostosowuje się do momentami patologicznej niemocy wrocławian.

Reklama

Druga postać – Christian Clemens. Kiedy na skrzydle ekstraklasowej drużyny gra piłkarz, który ma 144 mecze w Bundeslidze, oczekiwalibyśmy pewnej przyzwoitości. A Clemens jest tak nieprzyzwoity, że matki powinny swoim dzieciom zasłaniać oczy. Podkreślmy, skrzydłowy, nie wykonał w pierwszej połowie żadnego dryblingu. Przy drugim golu Rakowa zaprezentował taki pressing oldboya, że Maciej Iwański na pamiętnym filmie zdaje się zapieprzać jak TGV. Kompromitacja, jeśli on jeszcze zagra w tej rundzie, zaczniemy podejrzewać, że ma haki na Lechię. Panowie, gdybyście byli w tarapatach – mrugnijcie porozumiewawczo.

Podium wybitnych badziewiaków uzupełni Jarosław Jach. Przy bramce, którą wypracował Sanchez, zachował się tak, jakby pierwszy raz grał na obronie i nie wiedział, co ma w tej sytuacji zrobić. Ba – jakby pierwszy raz grał w piłkę. „To tak można przyjąć, to tak można biec? Ja nie wiedziałem”. Jach siedział kiedyś na ławce w meczu Premier League, ale w takiej formie nie wpuścilibyśmy go nawet na trybuny. I nawet, gdyby sobie sam kupił bilet. Osiem pojedynków na ziemi i tylko dwa wygrane. Jako stoper. Przecież to się nie mieści w głowie.

No i co, kogo wybieramy? Rany boskie, cholernie trudna sprawa. Ale niech będzie kandydat numer dwa. Za całokształt twórczości.

Reklama

A jeśli chodzi o kozaków – już czwarty raz witamy w nich Hamulicia, który zdaje się mieć nieskończony arsenał atutów. Tym razem przejął piłkę w sporej odległości od bramki, podciągnął z nią parę metrów i uderzył naprawdę dobrze (inna sprawa, że badziewiak Forenc mógł zachować się lepiej). Niemniej Hamulić robi na nas coraz lepsze wrażenie i sami jesteśmy ciekawi, jak to się potoczy. Czy będzie on jednorundowcem, czy będzie się bronić na dłuższym etapie już w lepszym klubie, bo pewnie zimą ktoś mocniejszy w Polsce po niego sięgnie.

Tak czy tak – interesująca postać z interesującą historią, o czym przekonaliśmy się w wywiadzie przeprowadzonym przez Janka Mazurka.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE

Reklama

Fot. Newspix

Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
0
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
23
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
0
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
23
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna
Ekstraklasa

Chcielibyśmy, żeby ktoś w nas wierzył tak, jak Papszun w Rajovicia

Mikołaj Duda
31
Chcielibyśmy, żeby ktoś w nas wierzył tak, jak Papszun w Rajovicia