Reklama

Lechia podczas wielkiej ucieczki przed wizją

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

07 września 2022, 12:46 • 4 min czytania 20 komentarzy

Adam Mandziara odkrywa uroki życia Instagramera i śle internetowe pocztówki, a my dowiadujemy się, że opuszczany przez niego dziurawy okręt Lechii Gdańsk znajduje się w samym środku ucieczki przed wizją własnej naprawy. 

Lechia podczas wielkiej ucieczki przed wizją

Wizją – dodajmy, zaznaczmy, podkreślmy i uwydatnijmy – jakąkolwiek: krótkoterminową, średnioterminową czy długoterminową. Donald Tusk, pochodzący zresztą ze stolicy województwa pomorskiego, mawiał kiedyś: „Wizje? Wizje to mają pacjenci w szpitalach psychiatrycznych”. No i chyba tak samo myślą zarządzający Lechią.

Adam Mandziara, który z krótką przerwą rządził w gabinetach trójmiejskiej organizacji od 2014 roku i który dopiero zrezygnował z funkcji przewodniczącego klubowej rady nadzorczej, podzielił się z forumowiczami miernym estetycznie kolażem złożonym z trzech zdjęć. Przemówienie byłego trenera Tomasza Kaczmarka do drużyny na Polsat Plus Arenie Gdańsk, enigmatyczny i tajemniczy właściciel Franz-Josef Wernze siedzący w loży honorowej na stadionie FC Koeln (trochę jaja, przecież można było znaleźć jakieś jego bardziej gdańskie zdjęcie, choć  – przyznajemy – to wcale nie takie łatwe, bo co też takiego dzianego Niemca obchodzi „prowincjonalny” polski klub), no i dla poprawy humoru – proporczyk Lechii Gdańsk.

Ot, takie tak smęty.

Ale za to jaki podpis.

Reklama

Mandziara napisał, że jego odejście „to kolejny krok i konsekwentne działanie w kierunku sprzedaży Lechii Gdańsk”. Kibic zakrzyknie: Hurra! My dodamy: Fajnie, fajnie, coś się dzieje, sprawa się rozjaśnia. Niedawno bowiem Agnieszka Syczewska, wiceprezes Lechii Gdańsk, udzieliła wywiadów Piłce Nożnej i Dziennikowi Bałtyckiemu, w których opowiadała następujące rzeczy:

– Pamiętajmy, iż jesteśmy w trakcie sprzedaży. Za zgodą właściciela możemy państwu powiedzieć, iż zgodnie z jego zapowiedzią po 10 czerwca spośród kilku zainteresowanych podmiotów wyłonione zostały dwa, z którymi toczą się dalsze rozmowy. Obecnie są to rozmowy pomiędzy działami prawnymi, dotyczące zabezpieczenia umów. Ten proces może potrwać do kilku tygodni. Wizja rozwoju będzie kreowana w dużej mierze przez nowego właściciela. Prowadzimy działania długofalowe związane m.in. z rozwojem infrastruktury treningowej, zwiększamy zatrudnienie w kluczowych działach, podejmujemy działania zmierzające do dalszego rozwoju klubu.

Enigmatyczny, bo enigmatyczny, trochę koślawy, bo trochę koślawy, ale jednak jakiś tam komunikat. I teraz jeszcze ten wstęp Mandziary, może serio kroi się coś poważnego!? No, naiwniaku, twoje i nasze niedoczekanie.

Mandziara pisze na Instagramie: – Pytacie państwo często, kiedy sprzedaż zostanie sfinalizowana? Reasumując przebieg negocjacji, muszę przyznać, że nie jesteśmy tak daleko jak byśmy chcieli. Lechię Gdańsk planujemy sprzedać komuś, kto będzie w stanie zabezpieczyć dalszy rozwój klubu. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedniej propozycji, którą można z czystym sumieniem przyjąć. Niestety sytuacja sportowa, zawirowania w zarządzie i w otoczeniu klubu, a także wydarzenia na trybunach, w tym procesie nam nie pomagają.

Tym samym były przewodniczący klubowej rady nadzorczej wprost przyznaje, że Lechia Gdańsk urządza się we własnej marności. I używa do tego absurdalnych argumentów. Zwalanie sprzedażowych kompilacji na sytuację sportową? Przypomnijmy, że ten klub zajął czwarte miejsce w minionym sezonie Ekstraklasy i brał udział w eliminacjach Ligi Konferencji, a to, że skompromitował się w letnim okienku transferowym i na początku nowej kampanii to w dużej mierze wina władz z panem Mandziarą na czele. „Zawirowania w zarządzie i w otoczeniu klubu”? Pusty śmiech, głaz wrzucony do własnego ogródka. „Wydarzenia na trybunach”? Kibice odwalili krzywą akcję podczas domowego meczu z Akademiją Pandew, ale to lacha rządzących wyłożona na klubowy marketing walnie przyczyniła się do tego, że aktualnie Polsat Plus Arena Gdańsk świeci pustkami.

Reklama

Głupotą jest więc doszukiwanie się przyczyn tego, że „nie jesteśmy tak daleko, jak byśmy chcieli” w czynnikach zewnętrznych, kiedy to właśnie jeden z głównych winnych zastanego stanu rzeczy klepie w klawiaturę na Majorce.

Syczewska, która po raz kolejny udowadnia, że ma jakiś problem w komunikowaniu swojej wiedzy o zarządzanych przez siebie organizacjach, mówi o „zabezpieczeniu umów”, a Mandziara dodaje: – Z naszej strony, w proces sprzedaży, został zaangażowany międzynarodowy zespół wyspecjalizowanych prawników i ekspertów finansowych. Ten zespół specjalistów weryfikuje wiarygodność zainteresowanych kontrahentów i pilnuje zabezpieczenia interesów klubu.

Coś nam podpowiada, że to ściema (a przynajmniej koloryzacja). Tym bardziej, że złotousty i wypoczęty Mandziara jedzie dalej: – Lechia jest dzisiaj finansowo w bardzo stabilnej sytuacji.

To część przekazu o treści: Franz-Josef Wernze (i jego żona!) wcale nie musi sprzedawać swojej zabawki. Problem w tym, że już dawno powiedziane zostało, że wizję rozwoju klubu kształtować będzie nowy właściciel. Kryzys sportowy trwa w najlepszej. Nowego trenera wciąż nie ma na pokładzie. Pożar wizerunkowy trawi kolejne gabinety. Prezes Paweł Żelem złowrogo milczy. Na wierzch wychodzą brudy z ostatnich lat. Zabawnie nie jest, nawet jeśli Mandziara twierdzi, że jest inaczej. A zaraz może być jeszcze gorzej.

Czytaj więcej o Lechii Gdańsk:

Fot. Newspix

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

20 komentarzy

Loading...