Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Nieznajomość prawa szkodzi. W roli głównej Kotwica Kórnik

Kacper Bagrowski

Autor:Kacper Bagrowski

18 czerwca 2022, 12:28 • 5 min czytania 38 komentarzy

Dawno nie widzieliśmy tak frajerskiego przegrania kwestii awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Pamiętacie jeszcze mecz Legii Warszawa z Celtikiem? Okazuje się, że kierownik Marta Ostrowska ma w Wielkopolsce godnych sukcesorów. Kotwica Kórnik na własne życzenie wypisała się z walki o trzecią ligę, bo… kierownictwo nie doczytało regulaminu rozgrywek.

Nieznajomość prawa szkodzi. W roli głównej Kotwica Kórnik

Czwartek, Boże Ciało. Piękny dzień, piękna pogoda, pełne trybuny stadionu w Swarzędzu. Przez kibicami mecz, który miał zdecydować o kwestii awansu do III ligi. Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek miejscowa Unia, lider rozgrywek, podejmowała drugą w tabeli Kotwicę Kórnik.

Oba zespoły dzieliła różnica zaledwie trzech punktów. Było więc jasne, że jeżeli gospodarze wygrają – zapewnią sobie awans i po roku nieobecności wrócą na trzecioligowe salony. Jeżeli zaś wygra Kotwica, zrówna się z Unią punktami i walka o promocję do wyższej klasy rozgrywkowej będzie trwała do ostatnich minut sezonu. Zwłaszcza, że na zespół ze Swarzędza czekał jeszcze wyjazd do mającej wówczas wciąż matematyczne szanse na awans Nielby Wągrowiec.

Na boisku dominowała Kotwica, przez długi czas utrzymując jednobramkową przewagę. Na trybunach z kolei dominowały… wulgarne komentarze, na co uwagę zwracało wielu fanów oglądających transmisję na żywo w Internecie. W końcówce jednak gospodarze wyrównali i mecz zakończył się remisem. Walka o awans będzie toczyć się dalej. Niby nic dziwnego prawda? Pozornie tak. Najciekawsze wydarzenia miały bowiem miejsce już po zakończeniu spotkania.

Do weryfikacji uprawnienia zawodników przystąpili wtedy sędziowie, na czele z Kacprem Kendzią. To właśnie oni odkryli nieprawidłowości, który czym prędzej zostały zgłoszone do związku.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Jak się okazało – zespół z Kórnika w pierwszym składzie zdecydował się wystawić Maurycego Niemczyka, któremu źle policzono żółte kartki. Albo inaczej – kierownik zespołu nie doczytał przepisów, przez co zezwolił na występ tego piłkarza. Obrońca Kotwicy zagrał, choć był zawieszony za zebranie ośmiu żółtych kartek. Kierownik Wiktor Stempowski naliczył mu jednak tylko siedem. Dlaczego?

Jedną z kartek Niemczyk otrzymał w jesiennym meczu z zespołem Wilki Wilczyn. Ekipa ta na wiosnę nie przystąpiła jednak do rozgrywek, a wszystkie wyniki meczów z jej udziałem zostały anulowane. Ich wyniki każdorazowo zweryfikowano jako walkower dla rywali. Stempowski pomyślał więc, że skoro anulowano wyniki – anulowano też kartki. Jest jednak inaczej. Wielkopolski Związek Piłki Nożnej informował, że niezależnie od tego, czy spotkanie zostało anulowane, czy też zweryfikowane jako walkower, kary napomnienia zostają utrzymane. Wydział Gier podjął więc decyzję o przyznaniu walkowera.

I tak oto błąd Stempowskiego pozbawił Kotwicę upragnionego awansu. A jeszcze przed meczem raczył kibiców swojego klubu takimi komentarzami:

Po meczu zaś, na klubowym fanpage’u, krytycznie odnosił się do pracy arbitrów. Jak się okazało – kluczowe dla przyszłości klubu “decyzje sędziów” zapadły już po meczu.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Rzecznik prasowy zespołu z Kórnika – Wiktor Giczela potwierdza, że błąd popełnił właśnie Stempowski. Zapewnia też, konsekwencje wobec niefrasobliwego kierownika zostaną wyciągnięte. Klub nie chce jednak podejmować pochopnych decyzji. Na swoim koncie na Facebooku wystosowano już także oficjalny komunikat.

Nasi szanowni Kibice, wydarzyła się rzecz, która nie miała prawa się wydarzyć. Podczas rozegranych w dniu 16 czerwca zawodach pomiędzy Unią Swarzędz – Kotwicą Kórnik, nastąpiła weryfikacja wyniku jako walkower na korzyść drużyny ze Swarzędza (wynik na boisku 1:1). Decyzja oparta o Regulamin Rozgrywek seniorów IV Ligi, Klas Niższych oraz Klas Młodzieżowych na sezon 2021/2022. § 24 pkt. 1G – Nieuprawniony zawodnik – Zawodnik naszej drużyny wystąpił w spotkaniu mimo aktywnych kar. Zawodnik ten ma do odbycia 1 mecz zawieszenia w związku z otrzymaniem 8 napomnień w sezonie 2021/2022.

Osoba funkcyjna w Naszym klubie odpowiedzialna za kontrolę upomnień zawodników dopuściła się znacznego niedopatrzenia. Powodem była błędna interpretacja zasad usunięcia z tegorocznych rozgrywek drużyny Wilki Wilczyn, według której mecz przeciwko drużynie z Wilczyna rozgrywany na jesień został „anulowany” (punkty za tamto spotkanie zostały odebrane). Nasz zawodnik w tamtym spotkaniu otrzymał żółtą kartkę, błędna interpretacja osoby odpowiedzialnej zakładała, że kartka otrzymana w „anulowanym” spotkaniu również zostanie anulowana. Na niekorzyść Kotwicy niestety kartki z tamtego spotkania pozostały. W konsekwencji zawodnik przystępując do zawodów 16 czerwca, przeciwko Unii Swarzędz posiadał 8 upomnień, które eliminowały go do przystąpienia do meczu.

Dla kibiców, zawodników, sztabu, oraz całej społeczności Kotwicy był to bardzo ważnym mecz. Mecz ogromnej wagi oraz o wyższym poziomie emocji niż każdy inny. Zawodnicy zostawili na boisku serce i swoje zdrowie. Jest to bezsprzeczne, że taka sytuacja nie miała prawa się zdarzyć. Fakt jest taki, że nie mamy punktów ale do końca walczyć będziemy o jak najlepsze miejsce w lidze. Za zaistniałą sytuację Klub pragnie bardzo przeprosić. Kibice, zawodnicy, przyjaciele Kotwicy zdajemy sobie sprawę jakie emocje obecnie Wam towarzyszą, jest to jak najbardziej uzasadnione. Jednakże chcielibyśmy, aby ten jeden felerny błąd nie przekreślał całej świetnej pracy zespołu jaki wykonał w tym sezonie. Wyniki jakie osiągamy to efekty polepszania i usprawniania z roku na rok poziomu zarówno sportowego, jak i tego poza boiskiem. Przykre są momenty gdy całokształt jest załamywały poprzez jedną porażkę. Pamiętajmy – zgoda buduje, niezgoda rujnuje.
́
– –

Unia Swarzędz z kolei jest już pewna awansu do trzeciej ligi. Po raz drugi jednak ostateczna kwestia awansu tego zespołu rozstrzyga się nie na samym boisku, a w gabinetach. W sezonie 2019/2020 podpoznański zespół dostał się do trzeciej ligi w specjalnym trybie, jako wicemistrz niższego poziomu rozgrywkowego. Licencji nie otrzymał wówczas LKS Gołuchów. Teraz awans zapewnia im błąd kierownika z Kórnika.

Jan Piechota z „Dumy Swarzędza” przekonuje, że choć piłkarze się cieszą, woleliby wywalczyć awans w stu procentach na boisku. Nam nie pozostaje nic innego jak pogratulować Unii, a kierownikowi Stempowskiemu doradzić uważniejsze śledzenie przepisów i komunikatów. I bardziej rozważne korzystanie z mediów społecznościowych.

CZYTAJ TAKŻE:

fot. własne

Rodem z Wągrowca, choć nigdy nie pokochał piłki ręcznej. Woli tą kopaną, w wydaniu polskim i chorwackim. Student dziennikarstwa, który lubuje się w felietonach i reportażach. Miłośnik absurdu i Roberta Makłowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Niższe ligi

Komentarze

38 komentarzy

Loading...