Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Muhar: – Z Lecha odchodzę z podniesioną głową

Kacper Bagrowski

Autor:Kacper Bagrowski

14 czerwca 2022, 14:56 • 6 min czytania 28 komentarzy

Karlo Muhar na długo zostanie w pamięci fanów polskiej Ekstraklasy, a zwłaszcza Lecha Poznań. Chorwacki pomocnik, delikatnie rzecz biorąc, nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Stał się za to bohaterem jednej z bardziej pamiętnych akcji kibiców w Internecie – #BiletDlaMuhara. Jak wspomina czas w Polsce? Jak odebrał kibicowską akcje? Co sądzi o swojej grze i jakie są jego dalsze plany? Zapraszamy.

Muhar: – Z Lecha odchodzę z podniesioną głową

Sprzedałeś już swojego Malucha?

Nie! Kocham go! To auto wciąż jest moją miłością, jestem wobec niego lojalny. Stoi w moim chorwackim garażu u przypomina mi o dobrych czasach w Polsce, w Lechu. Zawsze gdy wracam w rodzinne strony jadę nim na krótką przejażdżkę. Nie ma mowy, bym go sprzedał.

Dzięki akcji z tym autem na samym początku zyskałeś przychylność ludzi.

Wiem, ale zawsze bardziej zależało mi na tym, aby osiągnąć to dzięki występom na boisku.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Ale to chyba nie do końca się udało. Dotarła do ciebie akcja #BiletDlaMuhara?

Tak, wiedziałem o niej. Czytałem to wszystko.

Jak zareagowałeś?

Cóż… Nauczyłem się już, że po prostu taka jest piłka, takie jest prawo kibiców. To normalne. Mieli prawo, aby zrobić coś takiego, uważali, że będzie to lepsze dla klubu i ja mogę tylko to uszanować, nic więcej. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby pozostawać dobrym człowiekiem. Wiem, że nie zrobiłem nikomu nic złego. Taka krytyka może spotkać każdego, nieszczęśliwie spotkało mnie, ale trudno, takie jest życie.

Ale to właśnie wtedy zablokowałeś możliwość komentowania twoich postów na Instagramie.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Tak, ale to nie miało z tym związku. Jako piłkarz też chcę mieć jakąś swoją prywatną strefę, chciałem, żeby moje posty komentowali przyjaciele, rodzina. To były powody mojej decyzji, nie kibicowska akcja.

Zasłużyłeś wtedy na taką krytykę?

Takie jest prawo kibica. Normalna sprawa.

Przed transferem mówiłeś, że polska liga jest dla ciebie idealna z powodu wymagań fizycznych, jakie stawia przed zawodnikami. Przeliczyłeś się?

Nie. Wszystko było w porządku, grałem dobrze.

Skoro wszystko było w porządku, to co poszło nie tak? Widziałem twoje mecze w Chorwacji, grałeś dużo lepiej niż w Lechu. Damian Kądzior opowiadał, że w Dinamo robili na odprawach specjalne odprawy dotyczące twojej gry.

Nie wiem, co się stało. Naprawdę nie wiem. Przez ten czas działo się naprawdę dużo, była pandemia, świat się zmienił. Bóg wybrał dla mnie taką drogę, widocznie tak miało być i tyle.

No dobrze, boski plan. Ale nie zmienia to faktu, że ty sam po prostu popełniałeś wiele błędów. Na przykład w meczach z Legią, Pogonią czy Piastem. Ludzie to widzieli, zwracali uwagę na twoje złe zachowania.

Taki jest futbol. Każdy popełnia błędy. Po prostu.

Nie czułeś się nieco zażenowany, gdy media klubowe próbowały bronić cię statystyką prób odbiorów?

Nie. Prawdę mówiąc nie do końca pamiętam, o jakie konkretnie wypowiedzi chodzi. Niemniej jednak statystyka prób odbiorów jest dla mnie bardzo ważna. Zawodnicy ofensywni mają liczby w postaci goli, asyst, kluczowych podań. Dla takich piłkarzy jak na najważniejsza są odbiory i ich próby. Klub ściągnął mnie właśnie do takich zadań.

Dużo mówisz o walce, sercu na boisku. Mimo tego w social mediach krążyły filmy, chociażby z meczu rezerw z Hutnikiem Kraków, gdzie wolno snułeś się po boisku gdy przeciwnik wychodził z akcją bramkową. Nie chcę odmawiać ci zaangażowania, ale nie zawsze było je widać.

Naprawdę, nie wiem, o czym mówisz. Zawsze na boisku dawałem z siebie sto procent, zawsze walczyłem do końca niezależnie od tego, czy grałem w pierwszym zespole czy w rezerwach.

Jak pracowało ci się z trenerem Żurawiem? Nie wiem, czy śledzisz jego losy, ale ostatnio nie idzie mu zbyt dobrze.

Nie mogę powiedzieć złego słowa o trenerze Dariuszu Żurawiu. Zdobyliśmy z nim srebrne medale, to był ogromny sukces. Rozwinął wielu młodych piłkarzy, którzy potem trafili do reprezentacji Polski. Zapamiętałem tę współpracę jako naprawdę bardzo dobrą i chyba nie zasłużył na taką krytykę, jaką później otrzymał.

Przed poprzednim sezonem rozmawiałeś z Maciejem Skorżą na temat powrotu do Poznania?

Tak. Dużo rozmawialiśmy, trenowaliśmy podczas pierwszej części przygotowań. Ale wypożyczenie było dla mnie najlepszą opcją, dlatego też cieszę się, że mogłem grać w Bułgarii. Czułem się tu dobrze, trenowałem ciężko, ale Lech miał na moją pozycję już trzech innych piłkarzy. Wiedziałem, że będą chcieli stawiać na nich. Chcieli walczyć o mistrzostwo, udało im się, bardzo się z tego cieszę bo w klubie jest wiele życzliwych mi osób, ale dla mnie lepszą opcją była Sofia.

Klub powinien dać ci więcej szans?

Wszystko było tak, jak powinno być. Nie mam do nikogo żalu i sam też niczego nie żałuję.

Patrzysz na dzisiejszego Lecha i myślisz – dałbym radę, czy raczej „to już nie mój poziom”.

To nadal mój poziom, oczywiście.

Czyli klub popełnił błąd oddając cię do Cluj?

Nie. Po prostu miał inne plany, inną taktykę, nowych zawodników pasujących do zespołu. Klub chce grać inaczej, ale nie czuję się zbyt słaby na Lecha.

Wczoraj bułgarskie media doniosły o twojej domniemanej bójce z kolegą z klubu na treningu. Mógłbyś coś o tym powiedzieć?

Nie, bo nic mi nie wiadomo na temat żadnej bójki.

Odchodzisz do Cluj, renomowanej drużyny, mimo tego że w Lechu, Turcji czy Bułgarii nie grałeś dobrze, kibice nie byli do ciebie przychylnie nastawieni. Co widzą w tobie tak mocne kluby?

Prześledź moje statystyki. Zawsze grałem w klubach, do których trafiałem. Grałem w Lechu, w Kayserisporze pomogłem wywalczyć utrzymanie, w Sofii zdobyliśmy wicemistrzostwo. W każdym klubie byłem na boisku, trenerzy zawsze na mnie stawiali, byłem ważną częścią zespołu. Uważam, że zasługuję na każdą szansę, którą dostaję. Nie jestem złym piłkarzem.

Co dalej z twoją karierą?

W Cluj chcę przede wszystkim wreszcie uwolnić swój potencjał, pokazać się z jak najlepszej strony. Wiem, że swoją postawą mogę pomóc klubowi w drodze na szczyt i osiągnięciu wszystkich najwyższych celów.

Z jakim uczuciem ty opuszczasz Poznań? To jakiś rodzaj ulgi, może rozczarowania?

Nie, nic z tych rzeczy! Odchodzę stąd z podniesioną głową. W karierze piłkarza są wzloty i upadki, momenty lepsze i gorsze. Nie zawsze grałem tu najlepiej, miewałem złe momenty, ale będę miał dobre wspomnienia. To był mój pierwszy zagraniczny transfer, Poznań jest pięknym miastem. Dobrze mi się tu żyło, mam tu przyjaciół, miałem okazję grać z tak świetnymi piłkarzami jak Moder, Puszka, Jevtić. Bywam w Poznaniu, na pewno wpadnę jeszcze na niejeden mecz Lecha.

Masz coś do powiedzenia fanom Lecha na pożegnanie?

Dziękuję. Byliście wspaniali. Dzięki wam pierwszy raz miałem okazję zagrać przy tak ogromnej publice, często na mieście ludzie byli dla mnie niezwykle mili. Czuję, że macie ten klub w sercach i bardzo to szanuję. Dawałem z siebie wszystko i życzę wam jak najlepiej.

CZYTAJ WIĘCEJ O LECHU POZNAŃ

fot. Newspix/400mm.pl

Rodem z Wągrowca, choć nigdy nie pokochał piłki ręcznej. Woli tą kopaną, w wydaniu polskim i chorwackim. Student dziennikarstwa, który lubuje się w felietonach i reportażach. Miłośnik absurdu i Roberta Makłowicza.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

28 komentarzy

Loading...