Reklama

Starość nie radość. Mundial w Katarze ostatnim tańcem „złotego pokolenia” Belgów?

Michał Kołkowski

Autor:Michał Kołkowski

08 czerwca 2022, 09:00 • 9 min czytania 22 komentarzy

Klęska 1:4 w starciu z Holandią może nie wstrząsnęła opinią publiczną w Belgii, ale wywołała pewne wątpliwości dotyczące reprezentacji kraju. „Czerwone Diabły” mają wielką chrapkę na wywalczenie medalu podczas mistrzostw świata w Katarze, naturalnie najchętniej złotego, ale coraz więcej kibiców i ekspertów zaczyna się zastanawiać, czy tę drużynę wciąż stać jeszcze na walkę o najwyższe cele. Jasne, Kevin De Bruyne czy Thibaut Courtois to fenomenalni zawodnicy. Romelu Lukaku może mieć swoje problemy, lecz pozostaje bestią. Brakuje jednak trochę w belgijskiej ekipie świeżej krwi – młodszych zawodników, którzy dorównaliby, a może nawet przyćmili starych wyjadaczy. Zwłaszcza wśród obrońców, bo to właśnie postawa defensywy jest obecnie największym zmartwieniem Roberto Martineza.

Starość nie radość. Mundial w Katarze ostatnim tańcem „złotego pokolenia” Belgów?

Nieozłocone złote pokolenie

Kiedy właściwie o reprezentacji Belgii zaczęło się powszechnie mówić jako o złotym pokoleniu i kandydacie do medali na wielkiej imprezie? Po raz pierwszy chyba w 2014 roku, choć na mistrzostwach świata w Brazylii przypisywano jeszcze ekipie „Czerwonych Diabłów” status potencjalnego czarnego konia turnieju. Podczas rozegranych dwa lata później mistrzostw Europy było już inaczej – Belgowie należeli do grona głównych faworytów w walce o złoty medal. I od tego czasu z najwyższej półki już nie zlecieli. W 2018 roku pojechali po złoto do Rosji – skończyło się na najniższym stopniu podium. Natomiast ostatnie Euro podopieczni Roberto Martineza zakończyli na etapie ćwierćfinału, poskromieni przez późniejszych triumfatorów turnieju, czyli reprezentację Włoch.

Ich dorobek z ostatnich lat wygląda zatem następująco:

  • Euro 2012 – brak kwalifikacji
  • mistrzostwa świata 2014 – ćwierćfinał
  • Euro 2016 – ćwierćfinał
  • mistrzostwa świata 2018 – 3. miejsce
  • Euro 2020 – ćwierćfinał
  • mistrzostwa świata 2022 – zakwalifikowani

Kibice belgijskiej kadry mają prawo czuć delikatny niedosyt. Brązowy medal przywieziony z mundialu w Rosji to wprawdzie największy sukces „Czerwonych Diabłów” w dziejach, ale już na mistrzostwach Europy nie udało się przebić osiągnięć z lat 70. (trzecie miejsce w 1972) i 80. (wicemistrzostwo w 1980). Zresztą Belgowie w strefie medalowej mistrzostw świata też się już kiedyś pojawili, na turnieju w 1986 roku uplasowali się przecież na czwartej lokacie. Co tu dużo mówić, brakuje belgijskiemu złotemu pokoleniu – nomen omen – turniejowego złota. To by była efektowna klamra, to by była wyczekiwana kropka nad i.

Reklama

Żelaźni liderzy

Oczywiście nie jest też tak, że reprezentacja Belgii w ostatnich latach zupełnie się nie zmieniała. Aczkolwiek należy ją mimo wszystko wymieniać w gronie najstabilniejszych drużyn narodowych w Europie. W latach 2012-16 selekcjonerem „Czerwonych Diabłów” był Marc Wilmots, potem za stery chwycił Roberto Martinez. I tyle, nie było żadnej rewolucji na ławce trenerskiej. Co jednak jeszcze istotniejsze, stosunkowo niewiele zmienia się w samym zespole. Dość powiedzieć, że podczas Euro 2020 „Czerwone Diabły” należały do grona najstarszych drużyn turnieju. W 1/8 finału Martinez oddelegował przeciwko Portugalii jedenastkę, której średnia wieku wynosiła przeszło 30 lat (30,4). Tylko Słowakom (30,5 w meczu ze Szwecją) zdarzyło się zgromadzić na murawie bardziej wiekową paczkę.

Kevin De Bruyne

Cofnijmy się zresztą na moment do mundialu w Brazylii. Kto stanowił wówczas o sile belgijskiego zespołu?

  • Daniel Van Buyten (rocznik 1978)
  • Vincent Kompany (1986)
  • Marouane Fellaini (1987)
  • Kevin Mirallas (1987)
  • Jan Vertonghen (1987)
  • Dries Mertens (1987)
  • Moussa Dembele (1987)
  • Axel Witsel (1989)
  • Nacer Chadli (1989)
  • Toby Alderweireld (1989)
  • Kevin De Bruyne (1991)
  • Eden Hazard (1991)
  • Thibaut Courtois (1992)
  • Romelu Lukaku (1993)
  • Divock Origi (1995)

Wtedy to była ekipa młodzieniaszków, ewentualnie graczy wkraczających w piłkarski prime. W całej kadrze jedynie Daniel Van Buyten miał na karku trzeci krzyżyk. Tymczasem podczas Euro 2020 grono trzydziestolatków poszerzyło się już do dwunastu piłkarzy. Natomiast w październiku 2021 roku, w półfinałowym starciu Ligi Narodów z Francją, Martinez wystawił w podstawowym składzie Hazarda, Lukaku, De Bruyne, Witsela, Alderweirelda, Vertonghena oraz Courtois. Weterani trzymają się zatem mocno, mimo że niektórzy z nich – najlepszy przykład to wspomniany Eden Hazard – wyraźnie znajdują się już na fali opadającej.

Mało tego. Jeśli rzucimy okiem na ostatnie, przegrane 1:4 starcie z Belgią, w wyjściowej jedenastce „Czerwonych Diabłów” pojawili się choćby Dedryck Boyata (rocznik 1990), Thomas Meunier (1991) oraz Hans Vanaken (1992). Zatem nawet gracze z drugiego szeregu nie należą do najmłodszych.

Reklama

Co z następcami?

Rodzi się zatem naturalne pytanie – gdzie nowi liderzy belgijskiej kadry? Na pewno sympatycy „Czerwonych Diabłów” wiele sobie obiecują po 20-letnim Jeremym Doku, który imponował boiskową fantazją i swobodą dryblingu podczas Euro 2020. Problem w tym, że piłkarz Rennes większą część sezonu 2021/22 spędził w gabinetach lekarskich i jego dalszy rozwój stoi obecnie pod olbrzymim znakiem zapytania. Z kolei niespełna 23-letni Alexis Saelemaekers naprawdę sporo grał w Milanie, lecz przy najszczerszych chęciach trudno w nim upatrywać kluczowej postaci dla ekipy Rossonerich. Zauważalnie wyhamował też blisko 25-letni Dodi Lukebakio. Belgijski skrzydłowy w minionym sezonie był drugo-, czy wręcz trzeciorzędną postacią przeciętnego przecież Wolfsburga.

Dużo bardziej optymistycznie można pisać o Charlesie De Ketelaere. 21-latek wyrósł na gwiazdę ligi belgijskiej, zebrał już naprawdę mnóstwo doświadczenia w seniorskim futbolu i jest regularnie łączony z hitowym transferem do Serie A lub Premier League. Na pewno przyda się Roberto Martinezowi, choć jeszcze nie do końca wiadomo, w jakiej roli. – Wciąż słyszę głosy, że wielkim atutem De Ketelaere’a jest umiejętność gry na wielu pozycjach w ofensywie. To nonsens. Chłopak musi jak najszybciej odnaleźć swoje miejsce na boisku i rozwijać się w konkretnym kierunku. Inaczej stanie się zapchajdziurą – uważa ekspert Marc Degryse.

W sezonie 2021/22 De Ketelaere tylko w lidze belgijskiej zdobył 14 goli i zanotował 7 asyst, a jego Club Brugge sięgnął po trzecie z rzędu mistrzostwo kraju. Rosły zawodnik bywa jednak doceniany również za pracę wykonywaną w destrukcji. – Nawet gdy występuje jako napastnik lub lewoskrzydłowy, jest nieustannie zaangażowany w grę defensywną. Statystycznie wyróżnia się na tym tle w całej Jupiler Pro League – analizuje The Mukherji z portalu Breaking the Lines.

Charles De Ketelaere

Niewątpliwie selekcjoner „Czerwonych Diabłów” pilnie śledzi postępy wykonywane przez Arthura Theate, stopera Bolonii. Nie ma co bowiem ukrywać, linia obrony belgijskiego zespołu chyba najpilniej wymaga liftingu. No i ten 22-latek ma za sobą całkiem udaną kampanię ligową, a angielskie media spekulują o jego możliwym transferze do West Hamu United. Już teraz w Premier League występuje zaś Albert Sambi Lokonga, 23-letni pomocnik Arsenalu. Aczkolwiek jak na razie wychowanek Anderlechtu nie przekonał jeszcze fanów londyńskiego klubu, że jest graczem na miarę „Kanonierów”.

Jeśli jesteśmy przy Anderlechcie, to coraz jaśniej świeci tam gwiazda 21-letniego ofensywnego pomocnika – Yariego Verschaerena. – Radzę mu, żeby jeszcze przez jakiś czas wstrzymał się z transferem do jednej z topowych lig – mówi legendarny Paul Van Himst na łamach Sport/Voetbalmagazine. – Widać, że brakuje mu jeszcze masy mięśniowej w bezpośrednich pojedynkach z obrońcami. Nie pracuje też za dużo w defensywie. Dlatego nie widzę go w roli skrzydłowego. Jego idealna pozycja na boisku to cofnięty napastnik, ewentualnie ofensywny pomocnik. To nie jest chłopak, którego można ustawić na flance. Gert Verheyen dodaje: – Verschaeren to jedyny młody zawodnik Anderlechtu, który zrobił naprawdę pozytywne wrażenie w sezonie 2021/22.

Przeciwko Holandii debiut w seniorskiej kadrze zanotował prawie 21-letni Amadou Onana z Lille. Oko wypada mieć też na takich graczy jak Aster Vranckx z Wolfsburga (20 lat), Zinho Vanheusden z Genoi (23 lata; niestety nieustannie prześladowany przez kontuzje), Eliot Matazo z Monaco (20 lat), Hugo Siquet z Freiburga (20 lat), Maarten Vandevoordt z Genku (20 lat), Lois Openda z Vitesse (22 lata; 18 goli w ostatnim sezonie Eredivisie), Nicolas Raskin ze Standardu Liege (21 lat), Yorbe Vertessen z PSV Eindhoven (21 lat), Sebastiaan Bornauw z Wolfsburga (23 lata), Noah Mbamba z Clubu Brugge (17 lat) czy Hannes Delcroix z Anderlechtu (23 lata, również miewający częste i poważne problemy zdrowotne).

Ostatni taniec w Katarze

Jeśli cofniemy się do młodzieżowych mistrzostw Europy z 2019 roku, gdzie reprezentacja Polski dowodzona przez Czesława Michniewicza nieoczekiwanie wygrała z Belgią 3:2, szybko dojdziemy do wniosku, że w ekipie „Czerwonych Diabłów” niełatwo przebić się z młodzieżówki do seniorskiej drużyny narodowej. Z 23-osobowej kadry, jaką trener Johan Walem zabrał przed trzema laty na Euro U-21, debiut w pierwszej reprezentacji zanotowało tylko sześciu zawodników.

  • Alexis Saelemaekers – 9 występów w kadrze (4 w wyjściowym składzie/6 w meczach o punkty)
  • Yari Verschaeren – 7 występów (0/5)
  • Dodi Lukebakio – 4 występy (2/3)
  • Sebastiaan Bornauw – 3 występy (2/0)
  • Orel Mangala – 2 występy (0/0)
  • Elias Cobbaut – 1 występ (1/1)

No furory ta ferajna w drużynie narodowej nie robi, nie oszukujmy się.

Po części na pewno dlatego, że poszczególni piłkarze po prostu nie okazali się aż tak utalentowani, jak początkowo sądzono. Ale to też kwestia progu wejścia do reprezentacji. Nawet gracze o ugruntowanej pozycji w czołowych ligach Starego Kontynentu – Koen Casteels z Wolfsburga, Thomas FoketWout Faes z Reims, Leandro Trossard z Brighton czy Dennis Praet z Torino – nie potrafią na poważnie zaistnieć w reprezentacji kraju. Albo nie grają prawie w ogóle, albo występują jedynie w mniej istotnych spotkaniach. Rozepchnąć się między weteranami zdołali wyłącznie piłkarze naprawdę dużego kalibru. Przede wszystkim znakomity Youri Tielemans z Leicester City, a także jego klubowy kolega Timothy Castagne. Plus Jason Denayer z Olympique’u Lyon czy Leander Dendoncker z Wolverhampton. Choć akurat ten ostatni chyba trochę stracił w oczach Roberto Martineza. Po Euro 2020 jego pozycja w zespole znacznie spadła.

Youri Tielemans i Brendan Rodgers

Wiele wskazuje na to, że mistrzostwa świata w Katarze będą swoistym ostatnim tańcem dla reprezentacji Belgii w jej obecnym kształcie. Kontrakt Roberto Martineza z federacją wygasa po turnieju. Jest więc całkiem prawdopodobne, że do walki o awans na kolejny wielki turniej Belgowie przystąpią już z nowym szkoleniowcem u steru, któremu przypadnie konieczność odmłodzenia składu. Wykreowania nowych liderów, nadania drużynie nowej tożsamości. Naturalnie De Bruyne, Lukaku czy Courtois pozostaną filarami zespołu, lecz dla Hazarda, Vertonghena, Alderweirelda, Meuniera, Witsela czy Mertensa trzeba będzie na gwałt szukać wartościowych następców. Bogiem a prawdą, to wymienieni defensorzy już teraz, delikatnie rzecz ujmując, nie dojeżdżają.

Analityk Marc Degryse jest zdania, że Martinez przespał odpowiedni moment na zapoczątkowanie, czy wręcz przeprowadzenie wymiany pokoleniowej w formacji obronnej. – Tylko w pierwszej połowie meczu z Holandią naliczyłem sześć doskonałych szans dla przeciwników. Wszyscy widzą, jak wygląda defensywa reprezentacji Belgii. Od dłuższego czasu jest jasne, że Boyata nie wskoczy na poziom Vermaelena czy Kompany’ego. Denayera teraz zabrakło, ale kiedy gra, rzadko bywa przekonujący. Pytanie brzmi: jakie mamy przygotowane alternatywy? Do mistrzostw świata pozostało pięć meczów. Za późno na eksperymenty i testowanie takich zawodników jak Faes, Theate czy Van der Heyden. Obawiam się, że na turnieju będziemy musieli sobie radzić z tymi obrońcami, których już doskonale znamy. Tymczasem mecz z Holandią pokazał, że brak szybkości u naszych staruszków z defensywy jest porażający.

Naturalnie Belgów wciąż należy traktować jako kandydatów do medalu w Katarze. Później też zapewne nie popadną nagle w przeciętność. Nieubłaganie zanosi się jednak w przypadku „Czerwonych Diabłów” na okres turbulencji. Jakże często towarzyszących procesowi odmładzania kadry.

CZYTAJ WIĘCEJ O REPREZENTACJI BELGII:

fot. NewsPix.pl

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń

Najnowsze

Liga Konferencji

Legia i Śląsk poznały rywali w Lidze Konferencji. WKS jedzie na Łotwę, stołeczni zagrają z wyspiarzami

Piotr Rzepecki
16
Legia i Śląsk poznały rywali w Lidze Konferencji. WKS jedzie na Łotwę, stołeczni zagrają z wyspiarzami

Piłka nożna

Liga Konferencji

Legia i Śląsk poznały rywali w Lidze Konferencji. WKS jedzie na Łotwę, stołeczni zagrają z wyspiarzami

Piotr Rzepecki
16
Legia i Śląsk poznały rywali w Lidze Konferencji. WKS jedzie na Łotwę, stołeczni zagrają z wyspiarzami

Komentarze

22 komentarzy

Loading...