RAFAŁ STRĄCZEK SHOW! Bramkarz broni dwa karne, a Stal wygrywa w dziesięciu!

Paweł Paczul

10 grudnia 2021, 20:36 • 3 min czytania

Reklama
RAFAŁ STRĄCZEK SHOW! Bramkarz broni dwa karne, a Stal wygrywa w dziesięciu!

Rafał Strączek rozgrywa naprawdę udany sezon. Imponuje refleksem, broni na wysokiej skuteczności, spokojnie można go rozpatrywać wśród trzech najlepszych bramkarzy rundy. Nic dziwnego, że mówi się o jego transferze, skoro kończy mu się kontrakt – łakomy kąsek. Ale dziś? Nie no, dziś to przeszedł samego siebie. Wyjął dwa rzuty karne i jest absolutnym bohaterem Stali Mielec.

STAL MIELEC – BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA. STRĄCZEK SHOW

Obie jedenastki to niezwykłe historie. Po pierwsze – trudno zrozumieć, jak można tak przeciętnie kopnąć z jedenastego metra. Najpierw do piłki podszedł Wlazło i „sieknął” tak, że Strączek najzwyczajniej w świecie złapał piłkę. To jest najgorsza recenzja dla strzelającego. W drugiej połowie zmienił go Mesanović i uderzył niewiele lepiej – mocniej, natomiast też bez większej precyzji, na idealnej wysokości dla golkipera. Tak więc Strączek przerzucił tę próbę nad poprzeczką.

Niemniej – Strączka i tak trzeba docenić. Ma czutkę, wie, że rywal jest niepewny, wie, gdzie może kopnąć. Też sztuka.

Ale żeby wskazać na wapno, najpierw musi być za co i szczególnie karny przed przerwą jest rozbrajający. Piłka zmierzała już do bramki, a Getinger zaprezentował coś w stylu… Sławomira Szmala połączonego z Luisem Suarezem. No bo Getiner chciał wybijać futbolówkę nogą, zrobił takiego pajacyka jak bramkarz z ręcznej, ale trafił w nią ręką i skierował na poprzeczkę. Kuriozalna sprawa. Co „lepsze”, Jarzębak tego na początku w ogóle nie zauważył i kazał grać dalej, ale z pomocą przyszedł mu VAR i Getinger wyleciał z boiska. Strach pomyśleć, co by było, gdybyśmy żyli w futbolu bez tej technologii, byłaby to wpadka podobna do tej, gdy Jarzębak (jako sędzia zabramkowy) uznał gola Legii, mimo że Jędrzejczyk wyjechał z piłką z Krakowa (na pewno pamiętacie).

Reklama

Po raz drugi Jarzębak wskazał na jedenastkę już bez pomocy VAR-u, Czorbadżijski wyciął Wasielewskiego w spektakularny sposób. Mógł go spokojnie odprowadzić do linii bocznej, ale nie, uznał, że wjazd w nogi będzie najlepszym sposobem. Potem pokazywał, że trafił w piłkę, natomiast nie kupiłby na tę historię nawet pięciolatka.

STAL MIELEC – BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA. GOŚCIE ROZCZAROWALI

Zostawiając już rzuty karne, choć to absurdalne, by zmarnować dwa w meczu – wypada mieć żal do Bruk-Betu. Co tydzień można chwalić niecieczan, że grają nieźle, ale co z tego, skoro nie ma z tego punktów? A tutaj po prostu musieli je zdobyć. Z przewagą przez większą część spotkania. Tymczasem poza jedenastkami Strączek tak naprawdę nie musiał się sprężać. Owszem, Bruk-Bet naciskał, ale bez większych konkretów. Spróbował Wlazło z dystansu, odbił Strączek, potem raz czy dwa się zakotłowało, ale Stal dość spokojnie dowiozła prowadzenie.

I gdyby mecz ciągle toczył się jedenastu na jedenastu, można zakładać, że dalej prowadziłaby grę w tym spotkaniu. Jeszcze gdy siły były równe, Stal wyszła na prowadzenie. Idealnie zagrał Hinokio, stoperzy Bruk-Betu byli w lesie i Piasecki skorzystał z sytuacji sam na sam. Nie pomógł też Loska, który wyszedł do napastnika, a potem… stanął. No jak już idziesz, chłopie, to idź, a nie zastanawiasz się w połowie drogi i de facto nie podejmujesz interwencji.

Stal przed stratą Getingera była lepsza, chciała prowadzić grę, widać było po niej większą jakość. Potem wiadomo, musiała się bronić, natomiast i tak miała patelnię na podwyższenie prowadzenia, ale tym razem dobrze zachował się Loska, gdy odbił uderzenie Żyry.

Reklama

Niesamowita jest ta jesień Stali, naprawdę. Jeśli zimą uda się utrzymać ten skład, a może jeszcze wzmocnić, wiosna będzie szczególnie ciekawa. Tu już nie będzie walki o utrzymanie, ale o to, by napisać taką historię jak „choćby” Warta w poprzednim sezonie.

Fot. FotoPyk

Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Weszło