Podczas gdy Scottie Pippen prowadzi swoją prywatną krucjatę przeciwko Michaelowi Jordanowi, Chicago Bulls mają się najlepiej od lat. Z jednej strony słyszymy o zarzutach, kwasie, upadających przyjaźniach, z drugiej – obecny zespół z Wietrznego Miasta zachwyca NBA nie tylko skuteczną, ale efektowną grą. I chyba to dla fanów Byków jest obecnie najważniejsze.

„Showtime” w Chicago. Byki znowu cieszą swoją grą

W historycznych tabelach znajdują się na trzecim miejscu – oczywiście za dwiema wielkimi firmami, Los Angeles Lakers oraz Boston Celtics (i ex-aequo z Warriors). Wszystkie mistrzostwa, które trafiły do gabloty Chicago Bulls, zostały jednak zdobyte w latach dziewięćdziesiątych. Wówczas nie było popularniejszego zespołu w NBA i nie ukrywajmy – drużyna Chicago wciąż ściśle kojarzy się z tamtym okresem. Mimo tego, ile czasu od niego minęło.

Dwudziesty pierwszy wiek to już głównie albo passy porażek, albo stan przeciętności. Z kilkoma przebłyskami, lepszymi sezonami, kiedy stery w Bulls przejął Derrick Rose, najmłodszy MVP w historii ligi (2010/2011), a także, gdy gdy wzmocnił ich – jeszcze mający trochę paliwa w baku – Pau Gasol.

Od 1998 roku, czyli momentu, kiedy rozpadła się stara gwardia przedstawiona w hicie Netflixa „The Last Dance”, zespół z Chicago wszedł do playoffów jedenaście razy (na dwadzieścia trzy „próby”). Tylko czterokrotnie przeszedł jednak pierwszą rundę, tylko raz wszedł do finałów konferencji i ani razu do finałów NBA.

Co jednak lepiej pokazuje nastroje, które przez dłuższy czas panowały wokół Byków, to bilanse z ich czterech ostatnich sezonów:

2020/2021 – 31 zwycięstw i 41 porażek (mniej meczów z powodu pandemii)
2019/2020 – 22 zwycięstwa i 43 porażek (również kwestia pandemii)
2018/2019 – 22 zwycięstwa i 60 porażek
2017/2018 – 27 zwycięstwa i 55 porażek

W międzyczasie drużynę rozstroił – oskarżony o bycie trenerem-tyranem – Jim Boylen, dokonano kilku średnio udanych wyborów w drafcie, a rozbłysk talentu efektownego Zacha Lavine’a nie miał przełożenia na wyniki. W bieżącym sezonie pojawiło się jednak światełko w tunelu. Wszystko przez kilka niezwykle udanych ruchów na rynku transferowym.

Zespół, któremu liderują Lavine, Demar Derozan, Lonzo Ball oraz Nikola Vucević, a w którym i tak szczególnie głośno jest o Alexie Caruso, zachwyca. Z pierwszych szesnastu meczów wygrał jedenaście.

Scottie Pippen, legenda Bulls, uznał jednak, że listopad, pierwszy pełny miesiąc rozgrywek w NBA, to idealny moment, aby spuścić kilka bomb. I sprawić, że na kultową drużynę Bulls już nigdy nie będziemy patrzeć tak samo. Pytanie brzmi – dlaczego to zrobił?

Zemsta (?) Pippena

Podkreślmy to od razu – Scottie Pippen nie miał w ostatnich latach łatwego życia. Kilka miesięcy temu opłakiwał śmierć swojego najstarszego syna, 34-letniego Antrona. Na domiar złego – to nie jedyne dziecko, które przedwcześnie pożegnał. Tyler Pippen, jego córka, żyła tylko dziewięć dni w 1994 roku. Od paru lat były koszykarz jest też w separacji ze swoją żoną Larsą, która złożyła papiery rozwodowe.

To historia wyrwana wprost z portalów plotkarskich – Larsa Pippen, która jest bliską przyjaciółką Kim Kardashian, miała zdradzać Scottiego z raperem Future (który sam się tym pochwalił, w utworze „Rent Money”). A także koszykarzem Tristanem Thompsonem, byłym partnerem kolejnej z Kardashianek, Khloe. Oraz przynajmniej umawiać się z 24-letnim Malikiem Beasleyem. Zaznaczmy – mówimy o małżeństwie, które trwało od 1997 roku.

Życie prywatne Pippena przeszło (przechodzi?) zatem przez ciężkie chwile. Możemy tylko spekulować, łącząc całe zamieszanie z jego zmianą wizerunku. Nagle człowiek, który raczej przez lata się specjalnie nie wyróżniał, zaczął nosić dredy, diamentowe kolczyki, pojawiać się w studiu telewizyjnym w okularach przeciwsłonecznych.

Większe zaangażowanie Pippena w mediach sportowych, występowanie w roli eksperta, nie wzbudzało jednak kontrowersji. Te zaczęły wypływać dopiero kilka miesięcy temu. Najbardziej szokowało chyba to, że legenda NBA oskarżyła Phila Jacksona… o rasizm.

– Toni był pierwszoroczniakiem. Dlaczego akurat on dostał ten rzut? [sytuacja z playoffów w 1994 roku przyp-red.] To miało podłoże rasowe – mówił w programie Dana Patricka Pippen. Dopytywany o to, czy faktycznie sugeruje, że jeden z najlepszych trenerów wszech czasów był rasistą, stwierdził, że dokładnie to robi. A potem zaczął opowiadać, jak ten nie miał szacunku do Kobego Bryanta.

To jednak był tylko zwiastun tego, co przygotował Pippen. Tydzień temu premierę miała jego autobiografia, „Unguarded”, która zdążyła już znaleźć się na liście bestsellerów New York Timesa. Nie może to dziwić, patrząc na to, jakie kąski w niej znajdziemy.

Koszykarz atakuje nie tylko członków zespołu Bulls, ale też Charlesa Barkleya oraz Hakeema Olajuwona. Ci mieli opuścić się ze swoją grą, po tym, jak Scottie dołączył do Houston Rockets w 1998 roku. Na dodatek pierwszemu z nich rzekomo brakowało poświęcenia, chęci do pracy. Głównym tematem, głośniejszej części Unguarded, jest jednak Michael Jordan. I to, jak Scottie poczuł się przez niego zdradzony, czy też oszukany.

Kością niezgody jest wspomniany serial „The Last Dance”. Jordan, będący nie tylko głównym bohaterem produkcji, ale osobą, która czerpała z niego zyski, a także miała duży wpływ na scenariusz, zaprosił do udziału w nim swoich starych kompanów. Czyli m.in. właśnie Pippena, Dennisa Rodmana, Phila Jacksona czy Toniego Kukoca. Obraz, który ukazano, okazał się jednak dla Scottiego szokiem.

– Dwa finałowe odcinki wyszły 17 maja – pisał 56-latek. – Podobnie jak osiem poprzednich ubóstwiają one Michaela Jordana, nie oddając odrobiny szacunku mnie oraz moim dumnym kolegów z drużyny. […] – Lata w Chicago, zaczynając od debiutanckiego sezonu w 1987 roku, były najlepszymi w mojej karierze. Dwunastu facetów, stanowiących jedność, spełniający swoje marzenia z czasów, gdy wszystkim była dla nas piłka, kosz i nasza wyobraźnia. Bycie częścią Bulls w latach 90. było czymś magicznym – dodawał.

– Tylko, że Michael jest zdeterminowany, aby pokazać obecnej generacji kibiców, że był większy niż życie w czasach swojej świetności. I nadal większy niż LeBron James, zawodnik, który przez wielu jest uważany za równie dobrego, jeśli nie wspanialszego od niego – kontynuował koszykarz.

Jak widzimy – Pippen nie tylko się broni, ale wyprowadza ofensywę. Bo sugerowanie, że Jordan boi się o swoją pozycję w historycznej hierarchii w NBA, taką jest. To jednak nie koniec. – Nawet w drugim odcinku, który przez chwilę skupiał się na moim trudnym wychowaniu i nieprawdopodobnej ścieżce do NBA, narracja powróciła do MJ’a i jego determinacji, by wygrać. Byłem niczym więcej niż rekwizytem – pisze Pippen. – Nazwał mnie swoim „najlepszym w historii kolegą z drużyny”. Nie mógłby być bardziej protekcjonalny, nawet gdyby próbował.

Jeden z najlepszych defensorów wszech czasów narzekał też na fakt, że Jordan zarobił na The Last Dance około dziesięciu milionów dolarów, kiedy on oraz jego koledzy nie dostali ani grosza. Co miało im się oczywiście nie spodobać. – W ciągu ostatnich tygodni rozmawiałem z innymi zawodnikami, którzy czuli się równie zniesmaczeni jak ja. Jak Michael śmie traktować nas w ten sposób, po tym, co zrobiliśmy dla niego oraz jego drogiej marki? Michael Jordan nigdy nie byłby Michaelem Jordanem beze mnie, Horace’a Granta, Toniego Kukoca, Johna Paxsona, Steve’a Kerra, Dennisa Rodmana, Billa Cartwrighta, Rona Harpera, B.J. Armstronga, Luca Longleya, Willa Perdue i Billa Wenningtona. Przepraszam wszystkich, których nie wymieniłem.

Narracja Pippen mówi zatem o sytuacji – Michael kontra reszta świata. Z jednym wyjątkiem – Scottiemu nie jest po drodze z Johnem Paxsonem, graczem Bulls w latach 1985-1994. Ten, od lat pracujący w siedzibach klubu, miał zadzwonić do Scottiego z przeprosinami. Kiedy zostały odrzucane, zaczął… płakać do słuchawki. Przynajmniej według dwukrotnego mistrza olimpijskiego.

Jordan na zarzuty Pippena – przynajmniej na ten moment – nie odpowiedział. Zrobił to za to Charles Barkley: – Czuję się źle, ponieważ wygląda na to, że stara się polować na duże nazwiska, żeby sprzedać książkę. Jeśli atakujesz Phila Jacksona, Michaela Jordana, mnie, to polujesz na duże nazwiska, bo liczysz na kliknięcia.

Wreszcie można się uśmiechnąć

Fakt, że Pippen wylewa swoje żale po upływie prawie dwudziestu lat od zakończenia kariery, może budzić podejrzenia. Bo po co psuć wspomnienia, które wydawały się nieskazitelne, jeśli nie masz z tego żadnego zysku? Nic dziwnego zatem, że mówi się o tym, iż 56-latek chce po prostu wypromować swoją książkę. W końcu to najłatwiejszy trop. Można jednak przypuszczać, że, owszem, zawodnik Bulls przez lata czuł się niedoceniany. I bycie w cieniu najsłynniejszego koszykarza w historii wcale mu nie odpowiadało.

W wywiadzie dla „People” Pippen tłumaczył, że sporty zespołowe są nieprawidłowo odbierane. To znaczy – za duże zasługi oddaje się jednostkom, zapominając o zespole. Przekaz, który poszedł w świat, jest jednak jasny – Pippen atakuje Jordana. Przez co na wszelkie opowieści o wielkich Bulls z lat dziewięćdziesiątych, najlepszym duecie w historii, będziemy patrzeć zupełnie inaczej.

Dla kibiców zespołu z Chicago, zarówno tych starszych i młodszych, to wszystko nie jest bez znaczenia. Ale obecnie nie mają co wzdychać do starych czasów. Bo ich ekipa, którą teraz mogą oglądać na parkietach NBA, naprawdę daje radę. Już na ten moment Bulls wyrobili połowę wygranych z sezonów 2019/2020 i 2018/2019. Jedenaste zwycięstwo przyszło tej nocy, przeciwko osłabionych Denver Nuggets,

Co się stało, że Byki nagle zaczęły być wiodącą siłą w NBA? Zacznijmy od tego, że mają – na ten moment – dwóch z pięciu najlepszych strzelców w lidze. Zach Lavine, dwukrotny triumfator Konkursu Wsadów, zdobywa średnio 26.8 oczek na mecz, a DeMar DeRozan, sprowadzony przed sezonem z San Antonio Spurs, zalicza 26.6. Nie ma tu też mowy o żadnym konflikcie interesów. To zgrany duet, o czym świadczy sytuacja z meczu przeciwko Los Angeles Lakers (wygranym przez Chicago 121:103). Pierwszy z nich starał się przekonać drugiego, żeby spróbował zdobyć 40 punktów (miał ich już 38), ale w odpowiedzi usłyszał, że ten… jest zmęczony. W rzeczywistości chodziło oczywiście o podkreślenie braku skupienia na indywidualnych popisach.

Historia DeRozana jest zresztą bardzo ciekawa. To 32-letni zawodnik, który w ostatnich latach, można powiedzieć, wypadł z salonów NBA. Kiedy grał w Spurs nie słyszało się o nim za dużo, mimo tego, że prezentował się bardzo solidnie. Nie było wokół niego takiego zainteresowania, jak kiedy występował w Toronto Raptors. – Mogę mówić o byciu spisywanym na straty, niedocenianym. Mam wiele rzeczy w głowie, które mnie motywują. Nigdy nie patrzyłem na wiek jako na przeszkodę. Nigdy. Ludzie starają się cię ograniczać, mówiąc, ile masz lat. Ale zdawałem sobie sprawę z moich umiejętności. Nigdy nie straciłem pewności siebie. Nigdy nie myślałem, że nie mogę być tym, kim byłem wcześniej. Chicago pozwoliło mi w pełni być sobą – mówił notujący życiowy sezon koszykarz.

Barw Bulls bronią też Nikola Vucević, czyli dwukrotny uczestnik Meczu Gwiazd, sprowadzony z Orlando Magic, a także dwóch graczy, którzy wzbudzają olbrzymie zainteresowanie. Po pierwsze, Lonzo Ball, czyli członek jednej z najbardziej kontrowersyjnych sportowych rodzin w Stanach Zjednoczonych (tu pisaliśmy o niej więcej). A także Alex Caruso, absolutny ulubieniec kibiców. Gość, który zaczynał od bycia memem, a teraz… też jest memem, ale również bardzo dobrym zawodnikiem. To biały, łysy chłopak, noszący charakterystyczną opaskę na głowie, który potrafi kończyć akcje wsadami, sprzedawać efektowne bloki, czy „dziurawić” siatkę z dystansu.

Patrząc na to wszystko: nie dziwią komentarze, że „Bulls wrócili”. Wygrali cztery pierwsze mecze sezonu, po raz pierwszy od 1996 roku. Po raz pierwszy od 2017 roku mogą też pochwalić się bilansem z większą liczbą zwycięstw niż porażek. Na ten moment zajmują drugie miejsce w Konferencji Wschodniej, mając tylko jedną wygraną mniej niż Brooklyn Nets. Sami zawodnicy, oczywiście, starają się uspokajać nastroje. – Nie wiem, czy możesz powiedzieć, że ktokolwiek powrócił. Szczególnie patrząc na prestiż, jakim cieszą się Bulls. Oni przecież wygrali trzy mistrzostwa z rzędu, dwukrotnie. Powrócili – to wielkie słowa – mówił Caruso.

Oczywiście to sam początek sezonu. Miłośników Bulls cieszą jednak nie tylko wyniki, ale to, że ich zespół po prostu dobrze się ogląda. Zagrania poszczególnych zawodników regularnie lądują w zestawieniach najlepszych kolejki.

Jak wysoko sięga potencjał drużyny z Chicago? Na pewno mówimy o ekipie, która powinna bez problemu wywalczyć awans do playoffów. A to już, patrząc na ostatnie lata w jej wykonaniu, sporo. Można jednak marzyć o czymś więcej. Koszykarze Bulls dają ku temu przesłanki. W tej sytuacji wszystko, o czym mówi Scottie Pippen, staje się prehistorią, która raczej nie zaprząta kibicom klubu z Wietrznego Miasta głowy. Choć książka ich byłego ulubieńca zapewne będzie dalej sprzedawać się znakomicie.

KACPER MARCINIAK

Fot. Newspix.pl

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Lekkoatletyka
07.08.2022

Wystartuję tu nawet bez nogi! – reportaż z Memoriału Kamili Skolimowskiej

Pierwszy w historii polskiej lekkiej atletyki mityng Diamentowej Ligi. Wyjątkowy moment dla wszystkich, którzy z tym sportem są związani. – Gdy tylko dowiedziałam się, że mogę wziąć udział w Memoriale, powiedziałam sobie, że choćbym była bez nogi, to muszę tu wystartować – mówiła Małgorzata Hołub-Kowalik. Jej zdanie podziela wielu innych polskich lekkoatletów. Jednak nawet ci z zagranicy mówią: Chorzów powinien mieć Diamentową Ligę. Na stałe.  Wbrew pogodzie Były obawy. Jeśli […]
07.08.2022
Inne sporty
06.08.2022

Memoriał Skolimowskiej nie zawiódł. Co za wynik Kaczmarek!

Takiego mityngu w Polsce jeszcze nie było – mówiliśmy już przed startem Memoriału Kamili Skolimowskiej. A teraz możemy to zdanie tylko powtórzyć. Bo w Chorzowie posypały się kapitalne wyniki. Ze strony Shelly-Ann Fraser-Pryce, Shericki Jackson czy Armanda Duplantisa. W tym lekkoatletycznym gwiazdozbiorze rywalizującym w zawodach Diamentowej Ligi wyróżniła się też Natalia Kaczmarek, która jako pierwsza Polka od czasów Ireny Szewińskiej zeszła poniżej 50 sekund na dystansie 400 metrów! Najważniejsze pytanie, […]
06.08.2022
Lekkoatletyka
06.08.2022

Gwiazdozbiór na Stadionie Śląskim. Czas na Diamentową Ligę

– Takiej obsady nie miał jeszcze żaden mityng w Polsce – mówił Piotr Małachowski, obecny dyrektor sportowy Memoriału Kamili Skolimowskiej. To pierwszy w historii naszej lekkiej atletyki mityng w cyklu Diamentowej Ligi, a osoby zaangażowane w jego organizację liczą, że nie ostatni. Widać to zresztą po tym, kto przyjechał na Stadion Śląski. Wszyscy mają nadzieję, że wyniki również to udowodnią.  13 tygodni pracy, ale było warto Kiedy początkiem maja gruchnęła […]
06.08.2022
Kolarstwo
05.08.2022

Tour de Pologne. Hayter wygrywa wyścig, Demare ostatni etap

Czesław Lang lubi powtarzać, że Tour de Pologne kreuje przyszłe gwiazdy peletonu. Kto wie, czy te słowa nie sprawdzą się po raz kolejny – zwycięzcą 79. edycji polskiego wyścigu został Ethan Hayter. I owszem, o sporym talencie i możliwościach Brytyjczyka wiadomo od dobrych kilku lat, ale nie zmienia to faktu, że na szosie – bo jest też świetnym torowcem – to dla niego najważniejsze zwycięstwo w karierze.  Zdecydowała czasówka Już przed wyścigiem, patrząc na mapy […]
05.08.2022
Inne sporty
05.08.2022

Tomala – najbardziej niespodziewany złoty medalista na letnich igrzyskach w historii Polski

Gdy Polska szykowała się do snu, on szedł. Chociaż to złe słowo, lepiej byłoby napisać, że sunął do przodu w tempie nieosiągalnym nawet dla wielu biegaczy, nucąc sobie pod nosem hit Eminema „Lose yourself”. Po naszemu oznacza to „Zatrać się” i Dawid właśnie to zrobił – kompletnie zatracił się w swoim starcie, który dał mu złoty medal w chodzie na 50 km. Właśnie mija rok od tego wydarzenia, zdaniem wielu będącego najbardziej niespodziewanym […]
05.08.2022
Inne sporty
04.08.2022

Brittney Griner skazana na 9 lat więzienia w Rosji

Koszmar Brittney Griner zaczął się w połowie lutego. Koszykarka została wówczas zatrzymana na lotnisku w Moskwie, po tym, jak w jej bagażu znaleziono olej haszyszowy. Przez miesiące przebywała w areszcie – nie pomagały jej głosy wsparcia ze Stanów ani działania amerykańskiego rządu. A dzisiaj usłyszała wyrok. Czeka ją dziewięć lat więzienia. Griner przed rosyjskim sądem przyznała się do „winy”, to znaczy przewiezienia na terytorium Rosji nielegalnej substancji. Tłumaczyła jednak, że znalazła […]
04.08.2022
Liczba komentarzy: 8
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
grzegorz
grzegorz
8 miesięcy temu

nie chcę się przypieprzać ale macie tam jakiegoś korektora?

Pierrot
Pierrot
8 miesięcy temu

Kurde, artykuł czytało się znakomicie

Guess who
Guess who
8 miesięcy temu

Z jednej strony Pippen ma sporo racji, z drugiej – bez Jordana nikt by o nim dziś nie pamiętał. To Jordan go stworzył. Trochę to więc śmiesznie wygląda.

Mariusz
Mariusz
8 miesięcy temu
Reply to  Guess who

Nie zgodzę się, i to zdecydowanie, że MJ stworzył Pippena. Co więcej, śmiem twierdzić że gdyby nie MJ, Scootie byłby jeszcze lepszym koszykarzem. Umówmy się, gra Byków w tamtym czasie mocno była nastawiona na MJa. Co nie zmienia faktu, że wolałbym żyć w mojej błogiej dziecięcej świadomości, że obaj byli kumplami i Byków prowadzili do zwycięstw. Bo i to co napisał Scotti, jak i film MJa trochę kiepsko o obu swiadczy

Guess who
Guess who
8 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Raczej nie – Pippen nie miał mentalności zwycięzcy i twardziela. Był niezły, ale surowy. To MJ zmusił go do pracy. A braki Pippena widać było w sezonach 94 i 95 bez Jordana. Chciał być liderem, ale realnym liderem był Kukoc.

Mariusz
Mariusz
8 miesięcy temu
Reply to  Guess who

Ja to pamiętam trochę inaczej, że to Pippen ciągnął Byków. Aczkolwiek pamięć może być już nie ta. Nie zmienia to faktu, że wolałbym myśleć że MJ i Scottie byli super partnerami. I nie czytać czy oglądać różne sensacje.

Tomek
Tomek
8 miesięcy temu
Reply to  Guess who

Pipi pokazał w Portland jak można wygrany finał przegrać…:(

logon
logon
8 miesięcy temu

Gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę… Trochę się nie dziwię pretensjom Scottiego do MJ za „Last Dance” bo serial gloryfikował głównie Jordana. Wspominał już o tym Horace Grant. Myślę, że obaj siebie warci, Jordan z przerośniętym na maxa ego i Pippen nieco schowany, zawsze w cieniu, czujący się niezbyt doceniony, teraz próbując nagłośnić wydanie swojej książki. Prawdą jest że bez MJ, Pippen nie zdobył tytułu w Chicago, ciekaw jestem jakby to wyglądało z Jordanem ale bez Pippena. Nie zgodzę się jednak z czasem padającą tezą że to że dzięki Jordanowi, Pippen był lepszym korzykarzem. MJ grał napewno bardziej widowiskowo ale chyba Pippen miał lepsze 'parametry’ fizyczne do gry w kosza.