Reklama

Czy Bartoszek zdąży znaleźć sposób na problemy Wisły?

redakcja

Autor:redakcja

16 sierpnia 2021, 11:39 • 6 min czytania 15 komentarzy

Coś nam podpowiada, że pozycja Macieja Bartoszka w Wiśle Płock nie należy do najmocniejszych. Gdybyśmy mieli typować, kto już teraz, na początku sezonu, ma najcieplejszy stołek – celowo nie używamy „najgorętszy”, bo to byłaby przesada – wskazalibyśmy szkoleniowca Nafciarzy. Pytanie jednak: czy Bartoszek dostał odpowiednich wykonawców? Czy jednak jest trochę tak, że niezła jak na Wisłę Płock linia pomocy przykryła problemy Wisły?

Czy Bartoszek zdąży znaleźć sposób na problemy Wisły?

WISŁA PŁOCK: LINIA POMOCY

Na papierze, linia pomocy Wisły Płock wygląda całkiem całkiem. Sprowadzono Dominika Furmana, a na polskie warunki to jest jednak piłkarz. Dla Wisły Płock tym bardziej, bo nie sprowadzasz tylko niezłego grajka, ale też kogoś, kto dla tego klubu znaczy więcej – czyli możesz liczyć, że stanie się jednym z liderów szatni praktycznie z miejsca. Będzie brał odpowiedzialność, będzie kierował zespołem – pamiętamy jeszcze historie, gdy Furmanowi zarzucano przesadne wpływanie na losy szatni. W odpowiednich proporcjach, to jednak kapitał.

Wreszcie zdrowy jest też Rafał Wolski. Co prawda zszedł z urazem w meczu z Radomiakiem, ale przeciw Piastowi było widać, że nic mu się nie stało. Wolski jest w formie. To, jak szarpnął z Piastem przez pół boiska, to jak wrzucił na karuzelę piłkarzy Radomiaka ze dwa razy… No, przyjemnie się to ogląda. Daje ten pierwiastek nieprzewidywalności Wiśle, z którą w zasadzie od dawna nie była utożsamiana, którego po prostu jej brakowało.

Masz też Szwocha, który przecież w zeszłym sezonie wykręcał osobiste rekordy asyst i teraz też widać momentami, że nie zamierza schować się za kolegów. O Kocyle już zimą zeszłego roku mówiono, że może odejść na Zachód, było rzekome zainteresowanie Leeds. Rasakiem nie ma co się przesadnie chwalić, ale to też nie najgorszy piłkarz w lidze. Lagator z Lesniakiem to para mimo wszystko dość egzotyczna, ale sam fakt, jaką rolę odgrywali w minionym sezonie, gdzie Lesniak miał być zastępcą Furmana, a Lagator zabezpieczać środek, podczas gdy teraz wchodzą z ławki, pokazuje kadrowy postęp tej formacji.

Reklama

Problem jest jednak taki, że na razie, poza Wolskim, trudno wskazać tu piłkarza w formie. Furman jest lata świetlne od tego, co prezentował przed wyjazdem. Na razie błysnął tylko czerwoną kartką, ewidentną, po której i tak był wielce zaskoczony – chyba, że był zaskoczony nie połamaniem Arka Pyrki. Kocyła przestał się rozwijać, a jego zagranie do tyłu z Piastem było żartem kolejki. Za niego wszedł Vallo, który zrobił asystę do Warchoła, dość przytomną, ale też nie możemy pozbyć się wrażenia, że to przede wszystkim defensor, no i raczej nie zapowiada się na nie wiadomo jakiego asa.

No i jest jeszcze kwestia lewego wahadła. Jakkolwiek liczyć Tomasika, czy na lewą obronę, czy na pomoc, jest to jedna z najgorzej obsadzonych pozycji w całej lidze. Owszem, Tomasik zaliczył asystę z Piastem, ale też z takim Radomiakiem głównie żebrał o faule. Jest to gracz o ograniczonych możliwościach, gdzie wcale nie zdziwiłoby nas, gdyby po zeszłym sezonie wylądował w pierwszej lidze. Tymczasem w Wiśle Płock nawet nie ma poważnej konkurencji.

Pytanie: jak za taką dyspozycję tej formacji rozdzielić odpowiedzialność? Ile tutaj pracy Bartoszka, a ile innych czynników?

WISŁA PŁOCK: ATAK

O Damianie Warchole słyszeliśmy już latem, że wykorzystuje szansę otrzymaną od Bartoszka. Dobrze wygląda w sparingach i pnie się w górę jeśli chodzi o hierarchię napastników. To na razie potwierdza również w lidze, bo dwa gole z Piastem to nie byle co. To ciekawy napastnik, który może odpalić i będziemy mu się uważnie przyglądać.

Ale idąc dalej?

Marko Kolar może w tej lidze coś dać, ale na razie trudno powiedzieć, żeby się bronił. Słyszało się też, że może grać głębiej – i kto wie, czy to nie sensowniejsza opcja biorąc pod uwagę to, co do tej pory pokazuje. Patryk Tuszyński w zeszłym sezonie dał kilka bramek, odpruł trochę łatkę ligowego mema, powiedzmy, że w roli dżokera w Wiśle Płock nie byłby najgorszą możliwą opcją. Ale zastanawia w tym kontekście transfer Łukasza Sekulskiego. Z Sekulskiego nie byli nawet zadowoleni w pierwszoligowym ŁKS-ie. W Ekstraklasie to opcja typu: dżem. Wisła Płock chciała się zaprezentować tego lata jako klub, który wyznacza sobie nowe standardy, rozwija skauting, zrywa z nieprzygotowanymi transferami. Trudno sądzić, by Sekulski był nie wiadomo jak obserwowany i uznano, że da ten impuls. Brzmi to jak transfer ratunkowy, bo nie było innych opcji – na takich zakupach Wisła Płock już wielokrotnie się przejechała.

Reklama

Podsumowując – no, ciekawy ten Warchoł. Ale jeśli pozbawiony doświadczenia Warchoł jest w ataku twoją najmocniejszą opcją, a sporo minut otrzymuje Sekulski, no to przy rosnącej konkurencji w lidze nie wygląda to imponująco.

WISŁA PŁOCK: DEFENSYWA

Krzysztof Kamiński jest bramkarzem, który ma potencjał by być ponadprzeciętnym w tej lidze. Ale też wiosną niejednokrotnie robił zawstydzające babole. Do konkurencji sprowadzono mu Damiana Węglarza, który słynął z tego samego, ale w Jagiellonii. I, z tego co się słyszy, Węglarz już w rezerwach Wisły Płock potrafił błysnąć czymś podobnym. Broni więc Gradecki, ale powiedzieć, że to wyciągnięty z kapelusza as, raczej się nie da. Gradecki już swoje dołożył choćby w porażce z Piastem. Nie sądzimy, by z takim bramkarzem za plecami defensorzy Wisły czuli się pewniej.

Ale problem w tym, że sama defensywa Wisły Płock jest obecnie pięta achillesową zespołu. Liczba kuriozalnych błędów, jakie popełnili tylko w ostatnim meczu, była skandaliczna. Jakub Rzeźniczak ma słaby początek sezonu, za dużo w jego poczynaniach elektryki, zdarzają się momenty braku koncentracji. Krywociuk, który przychodził z naprawdę fajnym CV, miewa kuriozalne błędy. Z Piastem obronił się dyspozycją ofensywną – nawet, jeśli momentami przypadkową – bo jego poczynania w tyłach były poniżej wszelkiej krytyki. I w tym kontekście przypomina nam się, że był sprowadzony właśnie na lewą obronę. Miał grać tam, gdzie gra Tomasik. Rzucony na półlewego stopera z przymusu, widać pod ligowym ciśnieniem może jednak nie dawać rady, a ofensywne zrywy pokazują, że ustawiony wyżej – jak to wahadło – mógłby być pewniejszą opcją.

Bartoszek na Legię wyszedł 4-4-2, ze Zbozieniem na prawej obronie, ale potem przestawił się na 3-5-2. Pytanie, czy na ten moment w Wiśle można znaleźć trzech mocnych stoperów. Wystawiany tutaj z Rzeźniczakiem i Krywociukiem w trzech ostatnich meczach Michalski nie dawał rady. Taka trójka jest jedną z najmniej budzących zaufanie linii defensywnych, szczególnie, gdy wspierają ją z boku Tomasik i Kocyła/Vallo. Jeśli gdzieś Wisła Płock powinna dokonać pilnych wzmocnień, to właśnie tutaj, bo na razie ta formacja może być argumentem „dlaczego Nafciarze mogą spaść”.

Natomiast trzeba też powiedzieć, że Bartoszek z takich zespołów potrafił już coś więcej wyciskać. Postawa w meczu z Piastem, mimo wyjścia na 3:3, momentami była zawstydzająca. Mecz z Radomiakiem, wygrany, też był mimo punktów powrotem do wieków ciemnych, nudnej, sztampowej Wisły, która gra na przeczekanie przeciwnika. Oczekiwaliśmy od Wisły Płock więcej werwy, natomiast na początku sezonu to jeden z zespołów, który zamiast pozytywnie zaskoczyć – na co miał potencjał – ma przydługą litanię problemów.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Anglia

Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Damian Popilowski
6
Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Komentarze

15 komentarzy

Loading...