Tomasz Hajto lubuje się w kontrowersyjnych opiniach. Tym razem skrytykował Piotra Zielińskiego za to, że na kilka dni opuścił zgrupowanie reprezentacji Polski w Opalenicy, żeby uczestniczyć przy narodzinach swojego dziecka.
– Nie rozumiem zwalniania się na trzy dni ze zgrupowania. Mnie nie puszczano, kiedy rodziło się dziecko. To mnie też czegoś nauczyło, że jest praca, ale są obowiązki – powiedział Hajto w Cafe Futbol.
Piotr Zieliński z powodu narodzin swojego syna, Maksymiliana, nie brał udziału w kilku jednostkach treningowych reprezentacji i w zremisowanym meczu towarzyskim z Rosją, w którym Paulo Sousa przetestował zawodników rezerwowych. Szczerze powiedziawszy nie rozumiemy argumentacji Tomasza Hajty. Portugalczyk dba o więzy rodzinne. Pozwolił rodzinom piłkarzy przebywać na opalenickim zgrupowaniu dłużej niż miało to miejsce za poprzednich selekcjonerów. Zielińskiemu rodziło się dziecko. Nie brakuje takich, którzy mają ten dzień za jeden z najważniejszych momentów w życiu człowieka. Niewykluczone, że Zielu do tego grona się zalicza. Dlaczego selekcjoner miałby odbierać mu ten przywilej?
No nie ma większych powodów.
Krytykowanie Zielińskiego za grę, za jego postawę na boisku, za permanentne zawodzenie na murawie się broni, bo to kwestie boiskowe. Jednak narzekanie, że chciał uczestniczyć w porodzie swojej żony i narodzinach swojego syna zakrawa o absurd. Nie wszystko sprowadza się do futbolu, a kilka dni poza kadrą jeszcze nikomu wielkiej krzywdy nie wyrządziło.
A już argument oparty na twierdzeniu, że „mnie puszczono” należy zwyczajnie przemilczeć. Tania erystyka.
Fot. Newspix