Krystian Bielik jest jednym z największych pechowców tego sezonu. Piłkarz Derby County miał być jednym z liderów młodego pokolenia w reprezentacji Polski na Euro 2020, ale w styczniu drugi raz w karierze zerwał więzadła krzyżowe i stracił kolejne pół roku. W rozmowie z FootTruckiem opowiada o powrocie do zdrowia.
– Ciężko opisać moment kontuzji. Wiedziałem, że nie będzie Euro, że nie będzie całego sezonu. Latem rodziło się coś naprawdę ciekawego… To już za mną. Najgorsze też już minęło, jestem już kilka miesięcy po zabiegu, poprawia mi się. Jest dobrze. To był dla mnie cios. W 25. minucie meczu, kiedy doznałem kontuzji, wiedziałem już, że będę zawodnikiem meczu. Czułem to spotkanie, jego rytm. Pewność siebie ciągnęła mnie do przodu. I to ona mnie zgubiła. Zszedłem do autu, zagrałem z Józiem trójkąt, pomyślałem, że przebiegnę po skrzydle i coś spróbuję. Nie myślałem, że coś może się wydarzyć. A się wydarzyło – mówi Bielik.
Równocześnie polski piłkarz jest przekonany, że kontuzja wpłynie na niego pozytywnie.
– Wiem, że wrócę na topowy poziom. Wiem to, czuję to, już teraz. Sto procent. Nie będę gorszym zawodnikiem albo lepszym. Jeśli zabieg jest zrobiony dobrze, jeśli przejdzie się rehabilitację, będzie lepiej. Z byłym trenerem Phillip Cocu rozmawiałem, że piętnaście czy dwadzieścia lat temu to byłby koniec kariery. Teraz stajesz się dzięki temu silniejszy.
Cała rozmowa do obejrzenia tutaj: