„Ekstraklaso, ja jeszcze żyję!” – krzyknęła Stal Mielec

redakcja

Autor:redakcja

25 kwietnia 2021, 17:57 • 3 min czytania

Reklama
„Ekstraklaso, ja jeszcze żyję!” – krzyknęła Stal Mielec

Nikt nie chce być frajerem, czyli tą jedną drużyną, która spadnie z Ekstraklasy w sezonie przejściowym. Gdy już wydawało się, że Stal Mielec może powoli sprawdzać, co tam przez rok zmieniło się na zapleczu, bo swoje mecze wygrały zarówno Podbeskidzie Bielsko-Biała, jak i Wisła Płock, drużyna Włodzimierza Gąsiora sama ograła Pogoń Szczecin. Tak, tę samą drużynę, która była ostatnio w świetnej formie i ma już pewne miejsce na podium.  

Niespodzianka to chyba lekkie niedopowiedzenie. Albo może i nawet kłamstwo. To zdecydowanie bardziej sensacyjne rozstrzygnięcie niż wygrana Górali z Lechem Poznań i trzy punkty Nafciarzy przywiezione z Zabrza.

Jak do tego doszło? No spokojnie, już tłumaczymy. Był to typowy mecz, w którym od razu widać, kto lepiej gra w piłkę. Albo po oczach biło nie tylko to, ale również inna kwestia, a mianowicie to, która ekipa była bardziej zdeterminowana. Bo Pogoń biła głowa w mur, zaraz po przerwie tak stłamsiła rywala, że gdzieś koło 60. minuty wydawało się, iż cegły nie mają prawa wytrzymać naparzania z tej bani, ale ostatecznie Stal w dalszej części meczu pokazała, że ciągle ma swoje ambicje i nie w głowie jest jej kładzenie się przed rywalem.

Może nieco dziwnie w kontekście tej wielkiej przewagi Portowców brzmi to, że goście oddali tylko cztery celne strzały na bramkę Strączka, ale spokojnie. Zwrócilibyśmy uwagę bardziej na całościową liczbę uderzeń (24) i to, z jaką ofiarnością mielczanie blokowali te uderzenia. Getinger, Czorbadżijski, Forsell – każdy z nich zaliczył kluczową interwencję. A gdy już Portowcom udało się minąć wszystkich graczy z pola, na linii była jeszcze jedna przeszkoda.

Reklama

Rafał Strączek to bez dwóch zdań bohater meczu. Zabawna sprawa. Jeszcze dwie kolejki temu słyszeliśmy z ust Włodzimierza Gąsiora, że Stal potrzebuje teraz więcej doświadczenia między słupkami. Stąd z Zagłębiem Lubin zagrał Gliwa. Bohaterem nie był, większego błędu jednak też nie popełnił, ale na jego nieszczęście okazało się, że mielczanie nie mają w tej chwili młodzieżowca, który mógłby cokolwiek dać w polu. Stąd powrót między słupki Strączka, który w Białymstoku puścił trzy sztuki (a mógł więcej), a dziś ani jednej i mają go dziś prawo rozboleć plecy od przyjmowania gratulacji.

Dobra gra bramkarza to w zasadzie obowiązkowy składnik przepisu na wygranie meczu, który ma opisywany przez nas przebieg. Strączek szczególnie błysnął wtedy, gdy:

  • w 31. minucie z linii pola karnego uderzał Drygas,
  • w 77. minucie oko w oko z nim stanął Kucharczyk,
  • w 92. minucie z kilku metrów główkował Podstawski.

Pogoń trafiła raz, ale wtedy na spalonym był Benedyczak. Poza tym miała mnóstwo okazji, by pluć sobie w brodę.

Naszym zdaniem obraz meczu idealnie dopełnia jedyny gol dla Stali, bo przecież o nim jeszcze nie powiedzieliśmy. Padł w najprostszy z możliwych sposobów. Forsell daleko wyrzucił piłkę z autu, zgrał ją de Amo (a propos – chyba powinien wylecieć z boiska za rękę w końcówce pierwszej połowy, generalnie sędziowanie było dziś dość dyskusyjne), a Flis uprzedził stoperów Pogoni i sieknął tak, że futbolówki nie sięgnął Stipica. Nie pasuje nam taka strata gola do zazwyczaj uważnych Portowców, ale cóż. Swoją drogą Flis wyrasta na jednego z bohaterów Stali w walce o utrzymanie. Trzeci gol. I tak:

Reklama
  • otworzył wynik z Jagiellonią (skończyło się 3-1),
  • strzelił na 2-1 z Podbeskidziem (i skończyło się 2-1),
  • otworzył wynik z Pogonią (i wiecie, co było dalej).

Oczywiście należy mieć świadomość tego, że to jeszcze nic Stali nie daje. Mielczanie tylko zrównali się punktami z Podbeskidziem, w bezpośredniej rywalizacji wypadają gorzej, więc ciągle są na pole position w wyścigu o pierwszą ligę. No ale raz, że bez tych oczek byłby dramat, a dwa, że z psychologicznego punktu widzenia dziś doszło do cholernie ważnej dla Stali rzeczy. No i trzy, że jest jeszcze mecz zaległy, a rywal przecież z tej samej półki co dziś.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Ekstraklasa

Misiura ma kolejny problem. Piłkarz nie zagra do końca sezonu

Jan Broda
0
Misiura ma kolejny problem. Piłkarz nie zagra do końca sezonu
Ekstraklasa

Widzew nie wpuści kibiców Górnika. Powodem rozwalone kible

Jan Broda
12
Widzew nie wpuści kibiców Górnika. Powodem rozwalone kible

Weszło