– Na naszej drodze do złotego medalu olimpijskiego stanęli Węgrzy. Tradycje węgierskiego piłkarstwa są potężne, wtedy było to jeszcze bardziej namacalne, bo i tamta kadra była silna. Ale czuliśmy, że tych Węgrów ogramy. Wie pan, jak wychodzi się na murawę i mija parę minut, to czuje się w nogach i w głowie, czy się wygra, czy się przegra, czy będzie łatwo, czy będzie ciężko. To jest jakaś taka piłkarska intuicja. Przecież nawet, kiedy Węgrzy po błędzie Kazia Deyny strzelili nam gola na 0:1 i schodziliśmy na przerwę prowadząc, nie czuliśmy się podłamani. W szatni Kazimierz Górski powiedział nam, że mamy przewagę, że jesteśmy lepsi i żebyśmy byli spokojni, bo wynik przyjdzie sam. Swoje zadanie wykonaliśmy optymalnie. Wygraliśmy Igrzyska Olimpijskie – wspomina legendarny reprezentant Polski, Włodzimierz Lubański. Rozmawiamy przede wszystkim o finale Igrzysk Olimpijskich 1972 z Monachium, w których drużyna Kazimierza Górskiego pokonała kadrę Węgier. Zapraszamy.  

Gdybyśmy mogli wyjeżdżać, Polak wcześniej byłby najlepszym piłkarzem świata

Pięćdziesiąt lat mija, ale rozumiem, że będziemy wspominać.

Jak pan siebie pamięta z przełomu sierpnia i września 1972 roku? 

A dlaczego niby mam wspominać siebie, to nasze wspólne wspomnienie! Bardzo sympatyczne, bardzo miłe. Niecodziennie dociera się do finału Igrzysk Olimpijskich.

Nie da się zaprzeczyć. 

Na naszej drodze do złotego medalu olimpijskiego stanęli Węgrzy. Przeciwnik niełatwy, nie mogliśmy ich zlekceważyć. Ba, nawet nie przeszłoby to nam wówczas przez myśl. Ale to był bardzo udany mecz w naszym wykonaniu. Odczuwaliśmy na boisku, że jesteśmy zespołem lepszym. Takim ze zdolniejszymi indywidualnościami, większymi umiejętnościami, silniejszym kolektywem. Tak się stało. Pokonaliśmy Węgrów 2:1, a mam wrażenie, że wynik mógł być dużo wyższy, bo przeważaliśmy.

Polska nie jechała na Igrzyska Olimpijskie 1972 w roli faworyta. 

Panu coś powiem, czy byliśmy faworytami, czy nimi nie byliśmy, to wcale nie było takie oczywiste. Nie ma sensu przesadne romantyzowanie tej historii. Byliśmy w gronie zespołów, które mogły powalczyć o złoto. Największymi faworytami były oczywiście kadry NRD i ZSSR. O Węgrach też wspominało się w kontekście szans na sukces. Mogliśmy zrobić wynik, ale nie musieliśmy.

W grupie pokonaliście Ghanę i Kolumbię. Reprezentacje na tamte czasy egzotyczne. 

Nigdy nie powiem, że to byli chłopcy do bicia, to byłaby całkowicie nieprawidłowa opinia.

Wyniki – 5:1 z Kolumbią i 4:0 z Ghaną – wskazują na coś innego. 

Świadczy to tylko o naszej sile. Z naszych grupowych rywali najsilniejsze było NRD. Zespół od lat prezentujący się bardzo dobrze na wielkich imprezach, natomiast Ghana i Kolumbia to nie byli chłopcy z podwórka. Nie, nie, nie, wprost przeciwnie, występowało tam sporo zdolnych graczy, takich liczących się na tamtych igrzyskach olimpijskich. Byliśmy od nich lepsi, bo Kazimierz Górski zawsze tworzył mocne zespoły. Po prostu, chyba nie muszę dodawać więcej.

W którym momencie turnieju poczuł pan, że możecie zdobyć złoty medal?

Kiedy jedzie się na tak wielki turniej, ma się świadomość, że wszystko może się zdarzyć. Nie kalkulowaliśmy, nie martwiliśmy się na zapas, nie pisaliśmy wielkich scenariuszy, bo moglibyśmy tylko się na tym przejechać. Pamiętajmy, że w eliminacjach do Igrzysk Olimpijskich musieliśmy pokonać Bułgarów i Hiszpanów. Już wtedy czuliśmy siłę. Kiedy już pojechaliśmy do Niemiec, to nie było w nas myślenia, że jedziemy, żeby jechać. Chcieliśmy przywieźć medal. Każdy z nas marzył o zwycięstwie. Mieliśmy w sobie takie przekonanie, taką samoświadomość własnej siły.

Węgrzy nie byli już potęgą na miarę swojej wielkości z lat 50. 

Tradycje węgierskiego piłkarstwa są potężne, wtedy było to jeszcze bardziej namacalne, bo i tamta kadra była silna. Trzeba było na nich uważać. Nieprzeciętna baza techniczna. Wrodzone cwaniactwo. Mieli w sobie to coś. W 1972 roku mieli mocny zespół. W składzie kilka znamienitych nazwisk, a w drodze do finału pokonali przecież NRD, RFN, Danię, więc też nie mieli łatwo. Tylko, że mieli pecha, bo trafili na nas. A my, proszę mi uwierzyć, mieliśmy świetną drużynę. No i akurat w tym okresie złapaliśmy formę, wiele rzeczy zaczęło nam wychodzić, byliśmy tego świadomi, dążyliśmy do sukcesu i bardzo trudno było nas zatrzymać.

Turniej życia rozgrywał Antal Dunai. Węgierski napastnik, który walczył z Kazimierzem Deyną o koronę króla strzelców. Ostatecznie nieskutecznie, ale przed finałem obaj mieli po siedem bramek. Pewnie to bardzo nietrafione pytanie, ale w tamtym momencie był lepszym napastnikiem od pana?

A to mnie oceniać tę sprawę, nie będę przesądzał. Ludzie nas oglądali, ludzie nas widzieli, niech o wyższości któregoś z nas przemówi boisko, a nie moje wspomnienia po latach. Obaj byliśmy bardzo zdolni. Bez dwóch zdań, to na pewno. Należeliśmy do najlepszych napastników w Europie. Rzeczywiście świetny to był snajper, ale w finałowym starciu nie strzelił gola, a Kazio strzelił dwie bramki i ukradł mu sprzed nosa tytuł króla strzelców.

Byliście faworytami finału?

Jeśli po drodze wygrywa się ze Związkiem Radzieckim, w którym grali piłkarze z Rosji, z Gruzji, z Armenii, z Kazachstanu, to naturalnie staje się faworytem. To był przełomowy moment. Wiara w zespole jeszcze wzrosła, a już przecież była niemała. Czuliśmy, że tych Węgrów ogramy. Wie pan, jak wychodzi się na murawę i mija parę minut, to czuje się w nogach i w głowie, czy się wygra, czy się przegra, czy będzie łatwo, czy będzie ciężko. To jest jakaś taka piłkarska intuicja. Przecież nawet, kiedy Węgrzy po błędzie Kazia Deyny strzelili nam gola na 0:1 i schodziliśmy na przerwę przegrywając, nie czuliśmy się podłamani. W szatni Kazimierz Górski powiedział nam, że mamy przewagę, że jesteśmy lepsi i żebyśmy byli spokojni, bo wynik przyjdzie sam.

Pan miał jakieś sytuacje bramkowe? 

Teraz to pan trochę przesadził z tym pytaniem, bo aż tak dobrze tego nie pamiętam. Lepiej prześledzić to na filmach! Ale z drugiej strony, skoro nie mogę sobie przypomnieć, to pewnie jakichś wielkich okazji bramkowych nie miałem. Mieliśmy przewagę, ale nie paliło się pod bramkami. Sytuacje, które stworzyliśmy wystarczyły do strzelenia dwóch bramek i wygrania spotkania. Pierwszego gola Kazio Deyna wypracował sam. Urwał się spod kurateli obrońców, miał trochę miejsca, miał trochę czasu, więc przymierzył po ziemi i nie dał szans Istvanowi Gecziemu, bo to on chyba wówczas bronił bramki Węgrów.

Dokładnie. 

Druga bramka to też wielka mądrość Deyny. Skakałem do górnej piłki wraz z dwoma węgierskimi defensorami, a Kazio wszedł gdzieś za naszymi plecami, uprzedził Gecziego i wpakował piłkę do bramki. Decydujące momenty.

Pamięta pan, ile razy miał okazję grać przeciwko Węgrom w meczach międzynarodowych?

Parę razy, ale ile dokładnie? Nie mam pojęcia.

Trzy razy. 

Świetną ma pan pamięć.

Chciałbym, ale pamięcią absolutną nie dysponuję, właśnie to sprawdziłem.

Jeszcze w latach 60. strzeliłem gola Węgrom w Chorzowie, ale to nie był mecz o stawkę, zwykłe towarzyskie spotkanie. Lepsze wspomnienia z węgierskim narodem mam poprzez pracę z tamtejszymi trenerami w Górniku Zabrze. Ferenc Farsang, Geza Kalocsay, Ferenc Szusza – dobrze wspominam tę trójkę. Każdy z tych trenerów sporo wniósł do Górnika, a przecież to nie był pierwszy lepszy klub. Za tamtych czasów Górnik liczył się w Europie, a węgierscy szkoleniowcy doskonale się w ten rozwój wpisywali.

Ponoć jak wróciliście z Monachium, to w Polsce kibice przywitali was hasłem „Polak, Węgier, dwa bratanki, ale my strzelamy bramki”.

Bardzo ładne.

Ale nie potwierdza pan, że tak było. 

Chciałbym potwierdzić, bo mnie rozśmieszyło to hasło, ale no nie pamiętam. Inna sprawa, że samo powiedzenie sprawy nie załatwiało. Trzeba było tych Węgrów ograć na przestrzeni całych dziewięćdziesięciu minut.

Złoty medal olimpijski został przyjęty w Polsce jako olbrzymi sukces? Często lekceważy się to osiągnięcie. 

Nie mam takiego wrażenia, złoty medal to złoty medal, co by się nie mówiło i nie pisało. Niech kolejne generacje przywiozą złoty medal, to będzie można to zestawiać. Tylko, że wie pan, z drugiej strony porównywanie jakichkolwiek pokoleń nie ma sensu. Każdy tworzy własną opowieść. Swoje zadanie wykonaliśmy optymalnie. Wygraliśmy Igrzyska Olimpijskie, a moi koledzy potwierdzili wielką formę i dwa lata później zdobyli brązowy medal mistrzostw świata – to jest konkret, to wykonaliśmy na najwyższym poziomie światowym.

Ma pan dalej w domu swój złoty medal olimpijski czy przez te lata został już oddany na jakąś akcję charytatywną?

Niech pan nawet nie żartuje…

Zdarza się i tak, najwięksi mistrzowie oddawali swoje medale. 

Na akcje charytatywne mój złoty medal będzie mógł oddać mój syn. Na razie leży w eksponowanym miejscu w domu.

Teraz żałuję, że spytałem.

Wie pan, tak sobie myślę, mam jeszcze chwilkę, może coś o współczesnych czasach. Przecież gramy z Węgrami.

Zdziwiła pana decyzja o zwolnieniu Jerzego Brzęczka i zatrudnieniu Paulo Sousy?

Niespecjalnie, od dłuższego czasu mówiło się o tym zwolnieniu. Stało się, mam wrażenie, coś, czego wielu realnie wyczekiwało. W ocenach Paulo Sousy byłbym za to spokojny. Potrzebuje czasu, jakiś kredyt zaufania musi mieć. Dla mnie nie ulega jednak żadnym wątpliwościom jedna rzecz: to zawodnicy zdecydują, czy polska reprezentacja będzie wygrywać, czy też nie.

Sugeruje pan, że rola selekcjonera jest drugorzędna?

Nie, rola trenera jest bardzo ważna. Tylko do tego, żeby w jakikolwiek sposób spełniony został plan selekcjonera potrzeba optymalnej formy odpowiedniej grupy zawodników.

To pokolenie polskich piłkarzy stać na nawiązanie do dawnych sukcesów?

A pamięta pan, co mówiłem o porównywaniu generacji?

Pamiętam. 

Odpowiedź nasuwa się sama. Polska posiada jeden wielki atut: ma w składzie najlepszego zawodnika świata. Teoretycznie za Robertem Lewandowskim w najlepszym momencie swojej wielkiej kariery powinny przyjść medale największych imprez – Mundiali i Euro. To jest konkret. Jeżeli chłopcy przywiozą medal z Mistrzostw Europy 2020 albo z Mundialu w Katarze w 2022, to czapka z głowy i tyle.

Kazimierz Deyna był za to swojego czasu w trójce najlepszych piłkarzy świata. 

Gdyby za czasów sukcesów generacji kadry Kazimierza Górskiego, pozwolono nam wyjechać i grać w najlepszych klubach Europy, to Polak już wcześniej byłby najlepszym piłkarzem świata.

Żałuje pan tego, że to były takie, a nie inne czasy?

Czego tu można żałować?

Na przykład tego, że nie miał pan okazji zostać międzynarodową sławą. 

A nie, nie, gdzie tam, bardzo dużo z kolegami osiągnęliśmy. Nie możemy być niezadowoleni z naszych sportowych sukcesów. Do dzisiaj wspomina się nasze zwycięstwa. Jestem dumny. Czy żałuję? Czasami przychodzą myśli, że można było lepiej, że można było więcej, że można było bardziej spektakularnie, ale kto wie, czy by się dało, czy by się nie potoczyło to wszystko inaczej. Nie ma sensu zmieniać przeszłości.

Nieprzypadkowo dzwonię po pięćdziesięciu latach. 

Bo taka jest historia. Zapisaliśmy złote zgłoski w historii polskiego piłkarstwa. Już jestem w tym momencie życia, że życzę naszym młodszym kolegom z reprezentacji, żeby nas przebili w liczbie zdobytych medali. Przydałoby się.

ROZMAWIAŁ JAN MAZUREK 

Fot. Newspix

Weszło
30.09.2022

Quo vadis, Wisło Kraków?

Kiedy Mateusz Kuchta popisał się fenomenalną robinsonadą po strzale głową Igora Łasickiego w ostatniej akcji meczu i utonął w objęciach kolegów z Chojniczanki, stało się wielce prawdopodobne, że Wisła Kraków zakończy wrzesień jako najgorsza drużyna miesiąca w pierwszoligowej stawce.  Nie, to niemożliwe, aż tak źle nie jest, sami przecieramy oczy ze zdumieniem. To jakaś aberracja. Albo, po prostu, kicha podlana nędzą, żeby nie bawić się w trudne słówka. Biała Gwiazda nie wygrała piątego […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

Lewandowski: Radomiak jest w budowie, zmierza w dobrą stronę

Mariusz Lewandowski z Radomiaka Radom skomentował mecz z Cracovią. „Zieloni” przegrali z „Pasami” 0:2, a spotkanie kończyli w osłabieniu po czerwonej kartce Pedro Justiniano. – Po prostym wybiciu Cracovii za linię obrony nieporozumienie Pedro Justiniano z Raphaelem Rossim, w niegroźnej sytuacji tracimy bramkę. Później znów po dłuższym podaniu, gdy piłka leci 50-60 metrów Pedro źle obliczył jej lot, zabrakło asekuracji, była czerwona kartka. W dziesięciu graliśmy lepiej niż w jedenastu, […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Piast stracił punkty i Kądziora. A Wisła Płock wygrała po raz pierwszy od sierpnia

Po meczu Piasta ze Śląskiem dwa tygodnie temu mieliśmy wrażenie, że gliwiczanie już tylko czekali na tę przerwę na kadrę, żeby wtedy spokojnie przygotować coś nowego w ofensywie. Dziś w Płocku nic nowego nie oglądaliśmy. To wciąż był nudny i przewidywalny Piast. Wykorzystała to Wisła, która długo męczyła się z ekipą Fornalika, ale ostatecznie udało jej się przypomnieć sobie o tym, że mecze też można wygrywać. Gdyby dzisiaj zestawić osobny zespół z nieobecnych w kadrach meczowych obu […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Bayern w dwunastu nie miał problemu z Bayerem. Sojusznikiem był Hradecky

Nie przywykliśmy do Bayernu na innym miejscu niż fotel lidera. Wiadomo, to dopiero początek sezonu, ale Bawarczycy w przeszłości raczej szybko zaznaczali swoją dominację i pokazywali rywalom, że pierwsze miejsce jest zajęte. Teraz jest inaczej, po serii czterech meczów bez zwycięstwa Bayern osunął się w tabeli i po prostu musiał dziś wygrać z Bayerem, żeby pokazać, iż kryzys był chwilowy. No i tak też się stało – goście nie mieli na Allianz Arena żadnych szans. Dużo […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

Zieliński o Kallmanie: – Mówiłem, że to może być strzał w dziesiątkę

Cracovia pokonała na wyjeździe Radomiak Radom (2:0). Jednym z największych bohaterów tego spotkania był Benjamin Kallman, który zdobył gola i zaliczył asystę przy trafieniu Jakuba Myszora. Na konferencji prasowej Jacek Zieliński nie szczędził pochwał Finowi. – Cieszymy się, bo to ważne zwycięstwo dla naszego zespołu po serii różnych meczów. Już w drugim spotkaniu zaliczamy konkretne przełamanie. Wygrywamy na ciężkim terenie, bo tu naprawdę trudno się gra. I tak było w niektórych […]
30.09.2022
Suche Info
30.09.2022

UEFA ukarała Olympique Marsylia

Olympique Marsylia został ukarany przez UEFA grzywną w wysokości ponad 30 tysięcy euro. Powodem nałożenia tej kary są kibice francuskiego klubu, którzy zakłócali porządek w trakcie i po meczu z Tottenhamem w ramach 1. kolejki Ligi Mistrzów. Komisja Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA ogłosiła w piątek, że Marsylia została ukarana grzywną w wysokości 15 tys. euro za rzucanie niebezpiecznymi przedmiotami i 15 tys. euro za zakłócanie spokoju na stadionie Tottenhamu oraz 2 500 euro […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Quo vadis, Wisło Kraków?

Kiedy Mateusz Kuchta popisał się fenomenalną robinsonadą po strzale głową Igora Łasickiego w ostatniej akcji meczu i utonął w objęciach kolegów z Chojniczanki, stało się wielce prawdopodobne, że Wisła Kraków zakończy wrzesień jako najgorsza drużyna miesiąca w pierwszoligowej stawce.  Nie, to niemożliwe, aż tak źle nie jest, sami przecieramy oczy ze zdumieniem. To jakaś aberracja. Albo, po prostu, kicha podlana nędzą, żeby nie bawić się w trudne słówka. Biała Gwiazda nie wygrała piątego […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Piast stracił punkty i Kądziora. A Wisła Płock wygrała po raz pierwszy od sierpnia

Po meczu Piasta ze Śląskiem dwa tygodnie temu mieliśmy wrażenie, że gliwiczanie już tylko czekali na tę przerwę na kadrę, żeby wtedy spokojnie przygotować coś nowego w ofensywie. Dziś w Płocku nic nowego nie oglądaliśmy. To wciąż był nudny i przewidywalny Piast. Wykorzystała to Wisła, która długo męczyła się z ekipą Fornalika, ale ostatecznie udało jej się przypomnieć sobie o tym, że mecze też można wygrywać. Gdyby dzisiaj zestawić osobny zespół z nieobecnych w kadrach meczowych obu […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Bayern w dwunastu nie miał problemu z Bayerem. Sojusznikiem był Hradecky

Nie przywykliśmy do Bayernu na innym miejscu niż fotel lidera. Wiadomo, to dopiero początek sezonu, ale Bawarczycy w przeszłości raczej szybko zaznaczali swoją dominację i pokazywali rywalom, że pierwsze miejsce jest zajęte. Teraz jest inaczej, po serii czterech meczów bez zwycięstwa Bayern osunął się w tabeli i po prostu musiał dziś wygrać z Bayerem, żeby pokazać, iż kryzys był chwilowy. No i tak też się stało – goście nie mieli na Allianz Arena żadnych szans. Dużo […]
30.09.2022
Ekstraklasa
30.09.2022

Killman. Fin wykończył Radomiaka, który na dobre zapomniał, jak wygrywać u siebie

Radom jesienią 2021? Trudny teren, na którym punkty tracił każdy, w tym Legia Warszawa czy Lech Poznań. Radom jesienią 2022? Teren, na który każdy przyjeżdża jak do siebie. Cracovia zrobiła to samo i bez większych problemów wróci do domu z kompletem punktów. Trzy z ośmiu spotkań przed własną publicznością wygrał Radomiak od kiedy prowadzi go Mariusz Lewandowski. W sześciu przypadkach to on pierwszy tracił bramkę w Radomiu, a siódmy to samobójcze trafienie Jakuba Rzeźniczaka. Drużyna, która w poprzednim sezonie […]
30.09.2022
Lekkoatletyka
30.09.2022

„Nie jestem jednym z Aniołków Matusińskiego. Zostałam tylko i aż Sofią Ennaoui”

Na 1500 metrów jest trzecią najszybszą biegaczką w Europie, oraz piątą na świecie. Przed sezonem sama nie spodziewała się takich wyników, stąd za wykonaną pracę w skali szkolnej wystawia sobie szóstkę z plusem. Fani uważają ją za bardzo energiczną osobę, jednak kiedy ma wolny czas, lubi spędzić go w samotności, na przykład z dobrą lekturą. Dawniej deklarowała, że chce pobić rekord Polski. Dziś twierdzi, że nie musi mówić o rekordzie – woli skupić się na własnych […]
30.09.2022
Weszło
30.09.2022

Brak zwycięstwa z Legią będzie dla Lecha kompromitacją

Siódma drużyna w tabeli przyjmuje u siebie lidera, więc teoretycznie powinno być jej trudno, tak przynajmniej podpowiadałaby logika znana z poważnych lig. No, ale nie u nas, bo trzeba sobie jasno powiedzieć, że brak kompletu punktów dla Lecha w starciu z Legią będzie jego kompromitacją. Po pierwsze Legia jedzie do Poznania bez Josue. Też trzeba być pomysłowym gościem, żeby nosić opaskę kapitańską, być najlepszym piłkarzem swojego zespołu i wykartkować się akurat na Lecha, […]
30.09.2022
Liczba komentarzy: 38
Subscribe
Powiadom o
guest
38 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Czek
Czek
1 rok temu

Szacunek. Fajny komentarz podczas Copa America 2011.

gdafdhdggsa
gdafdhdggsa
1 rok temu
Reply to  Czek

https://paweltypowanie.blogspot.com/ – miał 4 kupony po kursach ponad 500 – Wszystko trafil i ma skany na blogu. Gralem 2 ostatnie jego kupony. Zarobilem ponad 20 tys. Na dzis ma kolejny kupon z mega kursem – polecam

Boooooob
Boooooob
1 rok temu

Kubański to klasa

Prodiż
Prodiż
1 rok temu

Lubański dołącza do Wałęsy polskiego futbolu czyli bońka w licytacji kto się bardziej skompromituje na opinii o Lewandowskim. Tak tak, byłbym najlepszy, ale nam nie pozwolili no. Gdybym tylko wyjechał, to byłbym najlepszy. Tak by było. Nie ściemniam. A no i może jeszcze gdyby nie kontuzje. Oczywiście, Robert ma FARTA bo nie ma kontuzji i może wyjeżdżać.

Siwy człowieku. Jesteś przykładem, że sportowiec po zakończeniu kariery najlepiej żeby nie otwierał ust. Jak nie popieranie Trzaskowskiego na prezydenta to teraz płacz że dlaczego Robert dostał a ja nie dostałem kiedyś.

Żenada goni żenadę.

dokładnie
dokładnie
1 rok temu
Reply to  Prodiż

Lubański niech spojrzy na swoje zdjęcia z czasów kopania się po czole i porówna to z sylwetką Lewandowskiego, jego stylem życia itp. Może pod kopułą urodzi się odpowiedź na pytanie dlaczego Lewy nie ma kontuzji. To jest atleta. A nie kopacz na poziomie ekstraklapy, którym dzisiaj byłby Lubański.

Valdez
Valdez
1 rok temu
Reply to  dokładnie

Co Ty w ogóle porównujesz, niedojdo? Jak można w ogóle porównywać dwie zupełnie inne generacje, gdzie ten sport inaczej funkcjonował?

Dekady temu obowiązywało inne podejście do piłki. Nie było takiej profesjonalizacji jak dzisiaj. Świat poszedł do przodu. Pojawiła się odnowa, lepsze odżywki i ogólnie inne nawyki. Dawniej grali sobie w piłkę i szli na piwko. Jakbyś prześledził zdjęcia z dawnych czasów, nie tylko polskich zawodników to widziałbyś, że np. Pele miał bebech, a i tak grał zajebiście. Takich przykładów można mnożyć. Dzisiaj prawidłowy styl życia, wyrzeźbione ciało to kanon, ale w tamtych czasach podejście było inne.

Prześledź fotki ze starych czasów i znajdź mi jakiegoś tura pokroju Cristiano Ronaldo. Chodzi o wygląd. Znajdziesz? No nie, więc tak jak tłumaczę, porównywanie dwóch epok mija się z celem i wyśmiewanie sylwetki tamtych zawodników nie ma najmniejszego sensu.

Tak wam powiem
Tak wam powiem
1 rok temu
Reply to  Valdez

Duren i tak nie zrozumie.

lar22
lar22
1 rok temu
Reply to  Valdez

Niestety tak prodiż jak i dokładnie to debile którzy nie maja pojęcia o piłce.Lubański to wspaniały piłkarz i wzór człowieka.Gdy Lubański ukończył 16 lat to Real Madryt chciał go mieć u siebie.Ale była komuna i nie wypaliło.Wtedy to była inna piłka i nie ma co porównywać ale techniki takiej jaką miał Lubański to Lewy nigdy nie będzie miał.Wiem co mówię oglądałem Lubańskiego na żywo.Wystarczy posłuchać co na temat Lubańskiego mówił Banaś.W porównaniu do nas zwykłych piłkarzy Lubański to był kosmos.

Miro Juro
Miro Juro
1 rok temu
Reply to  lar22

Król, Matuszek i Glik też za małolata byli w Realu. Żaden argument.

lar22
lar22
1 rok temu
Reply to  Miro Juro

Real chciał 16 latka Lubańskiego do pierwszego składu.Lubański w tym czasie grał w Górniku Zabrze.Jak znasz się na piłce to zobacz kto tam grał i zagrał już w reprezentacji Polski.To tyle. Nie wybierał się do szkółki jak Glik.

hoheszko
hoheszko
1 rok temu
Reply to  lar22

Akurat Banaś to może niech się nie odzywa i zajmie lepiej swoimi pokojami na godziny

kaczkasmoleńska
kaczkasmoleńska
1 rok temu
Reply to  Valdez

Obowiazywalo inne podejsice ale w polsce. Jakos nie wyobrazam sobie pelego czy matheusa z brzuszkiem.

Valdez
Valdez
1 rok temu
Reply to  Prodiż

Ty w cuglach zdobyłeś tytuł Wałęsy jeśli chodzi o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem.

On nie powiedział o sobie w kontekście ewentualnego bycia najlepszym na świecie tylko o POLAKU ogólnie. Widzisz różnicę?

Ja w tym wywiadzie nie widzę żadnych uszczypliwości w stronę Lewandowskiego, a nie wiedzieć czemu baran jeden z drugim tworzy sobie jakieś teorie z dupy, które nie mają żadnego uzasadnienia w tej rozmowie.

Nie mogli wyjeżdżać. To jest fakt. Wiadomo, że są to rozważania czysto hipotetyczne, ale gdyby kilku wyjechało w kwiecie wieku na zachód to niejeden, by się mocniej wybił, a że byli puszczani jak już w rodzimej lidze byli mocno wyeksploatowani to autobus odjechał. Nie bronię ich, ale wyśmiewanie tego, że nie mogli wyjechać jest żałosne, mały człowieczku.

dokładnie
dokładnie
1 rok temu
Reply to  Valdez

Co ty w ogóle pierdolisz, człowieku. Czytałeś to co Lubański (#trzaskowski musisz) w ogóle powiedział? Kto wyśmiewał, że nie mogli wyjeżdżać za granicę?

Wyśmiewana jest tutaj mentalność urażonej gwiazdy jednej z drugim (rudzielec), który mówi w innym wywiadzie: „no tak, Lewandowski może i jest najlepszy, no ale my osiągnęliśmy przynajmniej coś jako drużyna, on nic nie osiągnął. Więc nie może mówić że jest najlepszy, brakuje mu tego. (W domyśle wiadomo kto kurwa jest najlepszy rudego zdaniem).

A ty kasztaniarzu naucz się czytać albo nie bierz udziału w dyskusji.

Masz taką samą radziecką mentalność jak jeden z drugim patałach wymienieni wyżej. Lewandowski jest z innej planety, więc zazdrość nie pozwala go docenić. Trzeba opluć.

Michał Milovich
Michał Milovich
1 rok temu
Reply to  dokładnie

Ale czy stwierdzenie, że Lewandowski nic nie wygrał z reprezentacją jest kłamstwem czy faktem? Gdzie tu widzisz zazdrość? No nic nie wygrał i już.

dokładnie
dokładnie
1 rok temu

To stwierdzenie ma drugie dno, bo nie znasz kontekstu wypowiedzi.

Nie wygrał, to fakt. I masz rację.

Ale poprzednie i kolejne zdania sugerujące, że skoro nie wygrał, to nie jest najlepszy w historii tylko najlepszy jest ten rudzielec za sterami parowozu o nazwie polski futbol. Wałęsa polskiego sportu. Zibi Boniek.

Na drugim miejscu Lubański z hasłem trzaskowski musisz.

Michał Milovich
Michał Milovich
1 rok temu
Reply to  dokładnie

No Rudy ma kompleks na tym polu, ale co z tym zrobisz? Niby chwali i mówi, że Lewandowski jest najlepszy, ale widać, że jest to cedzone przez zęby i go to boli, że ktoś go przeskoczył.

Lubańskiego bym w to nie mieszał, gdyż Lewemu nic nie ujmował. Jego poglądy polityczne czy to kogo popierał nie mają nic wspólnego ze sprawą.

Skoro wiesz, że Lewandowski jest najlepszy to czemu tak histerycznie reagujesz na słowa Rudego? Taka jego mentalność. W normalnym kraju, by poszli sobie na piwo i obiad i Rudy powiedziałby „fajnie, że ktoś mnie wreszcie przeskoczył i idzie dalej”, ale na drodze ku temu stoi jego mały charakter. Tego nikt nie zmieni. Nie widzę powodu, by się o to ciskać. Liczby mówią same za siebie.

Co do bycia najlepszym to też zależy jakie się przyjmie kryteria. Liczbę goli, sukcesy z drużyną narodową czy klubową. Wiele zmiennych i każdy może mówić co innego. Ktoś popatrzy na tylko na liczbę goli, a ktoś inny na medale z imprez. Zdania będą podzielone, gdyż nie ma wzoru kryteriów do oceny. Kilka zmiennych to i można je naginać pod tezę.

dokładnie
dokładnie
1 rok temu

No i przekonałeś mnie, takie dyskusję lubię.

rsz
rsz
1 rok temu
Reply to  Prodiż

Gdyby Lewandowski do 30 roku życia musiał grać w Lechu to by miał gówno a nie nagrodę dla najlepszego piłkarza świata. Nie rozwiną by się tak bardzo grając na na takim śmiesznym poziomie ligowym, Ligę Mistrzów to by znał jedynie z telewizji a o jego wyczynach w kadrze na turniejach szkoda gadać.

olo
olo
1 rok temu
Reply to  rsz

Ale popatrz na to trochę inaczej, gdyby Lewandowski musiałby grać w polskiej lidze do 30stki to znaczy że reszta polskich piłkarzy też musiałaby tam grać i poziom ligi byłby o wiele wyższy. Spójrz ile Lech w ostaniej dekadzie wypchnął wychowanków, gdyby zostali myślę że do tej Ligi Mistrzów by się spokojnie dostali. Większy poziom ligi oznaczałby lepsze transfery przychodzące co znowu by nakręciło poziom ligi.Ogólnie kręcilibyśmy się pewnie koło 10 miejsca w rankingu tak jak liga ukraińska.

Oczywiście dalej uważam że Lewy nie osiągnąłby nawet połowy tego co z Bayernem, i ogólnie wszystko to jest gdybanie tak samo jak rozkminy Lubańskiego. Nie wiadomo czy by się odnalazł na zachodzie, czy tam również nie złapałby kontuzji (w końcu złapał ją na meczu kadry więc tak czy tak to by się stało).

Don Fredro
Don Fredro
1 rok temu
Reply to  Prodiż

Czytałeś w ogóle całość, czy tylko nagłówek?
Nic nie powiedział, że on byłby najlepszy. Jak już chcesz kogoś konkretnego pod tą wypowiedź podpiąć, to prędzej Deynę.
I po co mieszać do tego politykę? Nie o tym była to rozmowa.

gasert
gasert
1 rok temu

https://paweltypowanie.blogspot.com/ – miał 4 kupony po kursach ponad 500 – Wszystko trafil i ma skany na blogu. Gralem 2 ostatnie jego kupony. Zarobilem ponad 20 tys. Na dzis ma kolejny kupon z mega kursem – polecam

ot.ja
ot.ja(@ot-ja)
1 rok temu

Wyższy poziom dziennikarstwa:
„Teraz żałuję, że spytałem.

Wie pan, tak sobie myślę, mam jeszcze chwilkę, może coś o współczesnych czasach. Przecież gramy z Węgrami.”

Dziennikarz tłumaczy się z zadania w sumie normalnego pytania, potem niemal za nie przeprasza by na końcu być prowadzonym i nakierowanym przez rozmówcę o tym co tam teraz się ciekawego dzieje i o czym by teraz można porozmawiać.
Trzy razy czytałem ten fragment, bo nie mogłem uwierzyć w to co czytam. Mocna rzecz, naprawdę poprzeczkę macie ustawioną coraz wyżej…

weszło pudelek
weszło pudelek
1 rok temu
Reply to  ot.ja

to jest pudelek, piłkarski pudelek

a biorąc pod uwagę, że 90% to tematy polskiej ekstraklapy, to nie piłkarski, a parasportowy

ot.ja
ot.ja(@ot-ja)
1 rok temu
Reply to  Jan Mazurek

Wszystko fajnie, ale „niezręcznie napisane” to łagodne określenie, a do tego, jeśli piszemy szczerze – to żadne wytłumaczenie. Z prostej przyczyny – to nie był radiowy/telewizyjny wywiad live, że gdy się coś powiedziało to herbacie – poszło i koniec, wszyscy widzieli. Rozumiem że rozmowa mogła być luźna, tylko że gdy to co się mówi na żywo przenieść na papier jeden do jednego to może to nabrać całkiem innego wydźwięku. Czytelnik nie wychwyci podczas czytania czy rozmawialiście sobie na luzie czy to może Pan Lubański miał kiepski dzień. Ale dlatego jesteście dziennikarzami żeby to wiedzieć i unikać takich sytuacji. Naprawdę mam wysoki poziom tolerancji, wiem co znaczy pośpiech i że błędy się zdarzają każdemu, często się uśmiecham jak widzę w komentarzach „dramat czytelników” bo w tekście zrobiliście literówkę czy zjadło wam jakieś słowo – ale są pewne granice. Co do zabiegu redaktorskiego – całkiem zręczny i w pełni rozumiem – tylko dlaczego użył go Pan Włodzimierz a nie Ty? :]

ot.ja
ot.ja(@ot-ja)
1 rok temu
Reply to  Jan Mazurek

Ja doceniam odpowiedź, dobrze wiedzieć że czasem zaglądacie do komentarzy a dla czytelnika kontakt z autorem to też przyjemność. Co do zniesmaczenia – no i tu jest całe sedno problemu. Bo mnie to nie zniesmaczyło, to za duże słowo – raczej lekko zirytowało. Ale tym razem może ja to źle opisałem, skoro tak to odebrałeś, tyle że różnica między nami jest taka, że ja nie piszę zawodowo i niejako jestem z takich błędów rozgrzeszony, za to Ty jesteś dziennikarzem i raczej Ci nie wypada. Czego nie wypada? A no tego, żeby przez taką a nie inną relację ktoś odebrał to co relacjonujesz (tutaj waszą rozmowę) w błędny sposób. Bo to że wasza gadka była naturalna i miała flow, że gadaliście jak kumple – to wiecie wy, bo rozmawialiście na żywo, słyszeliście swój głos, kto tam się zaśmiał w którym momencie, wyłapywaliście co jest żartem a co nie. Nie da się tego oddać po prostu spisując rozmowę. Dla mnie tamten fragment był lekkim szokiem, bo zawsze uważałem, że Pan Włodzimierz to gość z klasą, a tutaj po jego odpowiedzi i Twojej reakcji miałem poczucie, że po pierwsze, „włączył” mu się taki np. Olbrychski (mam nadzieję że wiesz co mam na myśli, jeśli nie to polecam jakiś wywiad z tym zakochanym w sobie bufonem) a po drugie, że Ty trochę się zagalopowałeś i pogubiłeś czyli średnio panujesz nad wywiadem. Tym bardziej, że potem jest ta zręczna zmiana tematu przez Pana Włodzimierza (za co zresztą plus dla niego). Podsumowując (bo znów się rozpisałem) coraz częściej dziennikarze w relacjach, reportażach, wywiadach (zwłaszcza pisanych) przez podobne błędy zakłamują obraz sytuacji oraz tego jaki np. jest człowiek – i to mnie lekko irytuje. Gdyby to był wywiad w radiu i zamiast czytać, słyszał bym waszą rozmowę, zapewne zupełnie by mi to nie przeszkadzało i odebrał bym to zupełnie inaczej. Tak jak Ty inaczej odebrał byś moją reakcję (czyli nie zniesmaczenie) na poruszony problem, gdybyśmy o tym gadali np. przy piwie a nie czytali swoje wpisy na forum. Bo żeby nie było nieporozumień – piszę bez jakiejś napinki i nie po to żeby się ot tak do czegoś przy… przyczepić, ale po prostu by zwrócić uwagę na błąd który podejrzewam nie tylko mnie irytuje. A nuż będzie tego mniej. Pozdrawiam.

Don Johnson
Don Johnson
1 rok temu

Gdyby babka Hitlera miała wąsy to by wojny nie było :p Po latach to każdy kurła mądry, skoro nie można było wyjeżdzać to jak się Bońkowi udało? A skoro mieliśmy takich asów na miejscu zbieranych przez wojsko w kilku klubach to czemu te kluby notowały co najwyżej epizody w europie? Czemu rzekomo 3 drużyna świata ani razu nie potrafiła załapać się na Euro? Nawet jeśli tam jechały tylko 4 zespoły, to wciąż mówimy o 3 kadrze świata, a w eliminacjach nie było przepotężnej wtedy Brazylii.

Komandor
Komandor
1 rok temu
Reply to  Don Johnson

”Rzekomo trzecia drużyna świata” … Ty czytasz co piszesz ? Rzekomo ? Czyli wg ciebie nie zajęliśmy 3 miejsca tylko nam to wmawiają ? Tym razem Lubański wmawia ? A czemu trzecia drużyna świata nie pojechała na finały ME ? Bo akurat wpadła w eliminacjach na 2 drużyną świata czyli Holandię. Tylko, że w 1978 roku ta słaba wg ciebie drużyna zajęła 5 miejsce na mundialu co uznano za porażkę. Za Nawałki nasza wspaniała drużyna wzbudziła ogólnonarodowy orgazm idiotów bo została ćwierćfinalistą ME ! Dostrzegasz różnicę ?
Btw dawno nie czytałem tutaj tak kretyńskich wypocin.

Miro Juro
Miro Juro
1 rok temu

Panie Włodzimierzu Jaszyn, Masopust, Błochin czy Biełanow grali u siebie na wschodzie Europy w ZSRR czy Czechosłowacji. I zostali najlepszymi piłkarzami Europy a więc… Pozdrawiam.

piniu
piniu
1 rok temu
Reply to  Miro Juro

jeszcze Florian Albert (Wegry-Ferencvaros)

Miro Juro
Miro Juro
1 rok temu
Reply to  piniu

No właśnie. Skoro inni ze wschodu mogli, to po co te argumenty że nie mogliśmy wyjechać to nas nie docenili?

Homopolaccus
Homopolaccus
1 rok temu

Miło popatrzeć jak polskim pilkarzom piłka przy nodze nie przeszkadza..ani ich nie parzy jak obecnie.

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle(@dzikie-bydle)
1 rok temu

Trochę szacunku bananowe dzieciaki do pana Włodzimierza. Inne czasy itp,ale chłop ma rację. Komuna zniszczyła wiele talentów.Lewandowski jest świetny,uwielbiam go i zasługuje na peany , a dzbaniary typu środa zazdrosne stare zawistne KODziary i ich kompani niech zamkną jape,bo lepiej że ktoś taki jak Lewy jest najsłynniejszym Polakiem, a nie donosiciel SB.

A co do Lubańskiego. Przeogromny talent,może i największy w historii zmarnowany przez komunę i urazy, w swoim prime światowa szeroka czołówka.

Powiedział jeden debil chyba ten gargamel „kurła kiedyś to było” i będziecie bezmyślne hejtować stare czasy.

Szybydyfą
Szybydyfą
1 rok temu

„Przecież nawet, kiedy Węgrzy po błędzie Kazia Deyny strzelili nam gola na 0:1 i schodziliśmy na przerwę prowadząc” – przegrywając, panowie redaktorzy.

Szybydyfą
Szybydyfą
1 rok temu

Mało jest bramek tego Pana na necie, ale ma się wrażenie, że to znakomity piłkarz, klej w nodze podobny do Deyny, a jednocześnie zryw.

kaczkasmoleńska
kaczkasmoleńska
1 rok temu

Z tym waszym ciągiem do alkoholu ?
sie ubawilem byłem