Filip Kurto będzie na stałe grał w kasku?

redakcja

Autor:redakcja

11 marca 2021, 15:22 • 2 min czytania

Reklama
Filip Kurto będzie na stałe grał w kasku?

Głośno zrobiło się o Filipie Kurto w australijskim środowisku piłkarskim, ale tym razem nie ze względu na wyczyny między słupkami. Bramkarz Western United stał się przykładem zawodnika, który zaczyna szarżować ze zdrowiem i trzeba go przed tym chronić. 

Reklama

O co chodzi?

Kurto w miniony weekend zszedł z boiska w 35. minucie, po tym gdy zderzył się ze swoim obrońcą i napastnikiem rywali. Lekarze stwierdzili dość łagodny wstrząs mózgu i nasz rodak zapewne wkrótce powróci na boisko – może nawet w najbliższej kolejce. Pytanie, czy wróci już ze stałym, dodatkowym elementem. Jego trener Mark Rudan uważa, że powinien on zacząć na stałe występować w kasku ochronnym, tak, jak kiedyś Petr Cech.

 – Wszystko jest z nim teraz w porządku, ale to nie pierwszy raz, gdy przydarza mu się coś takiego. Miał podobne historie również w Wellington Phoenix, gdzie wcześniej razem pracowaliśmy – mówi Rudan.

Kurto podczas trzyletniego pobytu w Australii już trzy razy doznawał wstrząsu mózgu, a po raz pierwszy spotkało go to jeszcze w czasach gry w holenderskim Excelsiorze Rotterdam.

Reklama

 – Zawsze mówiłem, że dobro zawodników jest najważniejsze. Filip to bardzo twardy facet, ale nie może zadzierać z urazami mózgu. Jest dziś tak wiele badań nad mózgiem, czy to w naszej dyscyplinie, w NFL czy w innych sportach i musimy mieć pewność, że wszystko z nim w porządku. Widzę Filipa grającego na stałe w kasku ochronnym. Wiem, że nie chce go nosić, ale musi dbać o siebie. Ma małego synka, powinien myśleć o swojej rodzinie i o sobie – dodaje Rudan.

źródło: theage.com.au

Fot. Newspix

Najnowsze

Reklama
La Liga

Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki

Mikołaj Duda
1
Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki

Suche Info

Reklama
Ekstraklasa

Boniek nawiązał do właściciela Widzewa. „Czasami lepiej milczeć”

Mikołaj Duda
16
Boniek nawiązał do właściciela Widzewa. „Czasami lepiej milczeć”