Siedem spotkań nie stanowi zbyt okazałego materiału do próby badawczej. No chyba, że grasz i zachowujesz się zupełnie inaczej niż twój poprzednik, a szatnia jest wywrócona do góry nogami. Tak właśnie jest z Chelsea Thomasa Tuchela, którą w końcu czeka poważny sprawdzian. 

Co wiemy o Chelsea Thomasa Tuchela?

The Blues pod wodzą niemieckiego szkoleniowca zagrali sześć ligowych meczów i jedno starcie pucharowe. Bilans? Okazały. 75% spotkań zostało wygranych, pozostałe zaś są remisami. Nie da się jednak wyciągnąć z nich rzeczywistej siły Chelsea. Zaledwie jedna potyczka – przeciwko Tottenhamowi – miała miejsce z rywalem z górnej części tabeli Premier League. Ekipa ze Stamford Bridge wygrała, ale ledwo-ledwo. Gdyby Vinicius popisał się lepszą celnością, Spurs spokojnie wywieźliby upragniony remis.

Poza podopiecznymi Jose Mourinho, Chelsea grała z mniejszymi lub większymi ogórkami. Patrząc na same wyniki, trudno powiedzieć o dominacji:

  • Southampton 1:1
  • Newcastle United 2:0
  • Barnsley 1:0
  • Sheffield United – 2:1
  • Burnley 2:0
  • Wolverhampton 0:0

8 bramek w sześciu spotkaniach szału nie robi, jednakże wyniki swoje, a gra swoje. The Blues na tym krótkim odcinku sezonu zdołali już pokazać, że są drużyną zupełnie inną niż ta, którą prowadził Frank Lampard. Thomas Tuchel zdecydował się na ryzykowne ustawienia, podjął kontrowersyjne decyzje personalne. Sprawił tym samym, że po zaledwie miesiącu od rozpoczęcia pracy na Stamford Bridge, widać na Chelsea znak jakości niemieckiego szkoleniowca.

Co wiemy o jego wersji Chelsea?

Jest pragmatyczna

Chociaż znajdą się tacy, którzy powiedzą inaczej. Powiedzą wprost: nudna.

Nie będą się specjalnie mylić – faktem jest, że mecze The Blues od zeszłego miesiąca po prostu nie porywają. Nie ma w niej fajerwerków, które jeszcze pod wodzą Lamparda Chelsea potrafiła odpalić chociażby z Leeds United, WHU lub Sevillą. Chelsea Tuchela wygląda tak, jakby na podobne ekscesy nie było w niej miejsca.

Zabij ten mecz i wyjedź z tego miasta. To wszystko, co wydaje się mieć w głowie niemiecki szkoleniowiec.

Podejście bardzo oschłe, ale i skuteczne. Jakby nie patrzeć, to właśnie dzięki niemu londyńczycy przeskoczyli w tabeli Liverpool oraz Everton. Wrócili na miejsca premiowane grą w europejskich pucharach i trzymają ścisły kontakt z ekipami na podium. Z pewnością je zaatakują, lecz próżno spodziewać się frontalnego natarcia, a raczej chłodnej kalkulacji, znanej z meczu z Tottenhamem.

Podczas derbowego starcia to Chelsea prowadziła grę. Dłużej utrzymywała się przy piłce, częściej niż rywal gościła w polu karnym. Tylko że przy tym wszystkim może tylko dwa, trzy razy zdecydowała się mocniej docisnąć pedał gazu i zbliżyć rękę do gardła rywala. Była niezwykle zachowawcza – jedynego gola strzeliła z rzutu karnego, po tym jak Eric Dier stracił połączenie między swoją głową a nogami i beznamiętnie powalił Timo Wernera.

Poza uderzeniem Jorginho, The Blues oddali jeden celny strzał. Ale to w zasadzie nie stoi daleko od normy, którą osiągają po przyjściu Tuchela. Średnia 4.5 w ligowych spotkaniach, gdzie i tak rzeczywistość nieco zakłamuje mecz z Burnley i Newcastle United, gdzie faktycznie Chelsea przewróciła rywala na glebę, a później siadła mu na klatce piersiowej i okładała po głowie. Wygrali te starcia 2:0 i nie ma cienia przesady w stwierdzeniu, że były to najbardziej przekonujące mecze za kadencji Tuchela.

Kadencji, która jest naznaczona mianem pragmatyzmu. Wszak to, że The Blues rzadko decydują się na naparzankę w stylu Leeds United, nie jest do końca trafnym zarzutem w stronę londyńczyków. Stołeczna ekipa sprawia, że nie tylko kibiców męczy ich gra. Taktyka działa przede wszystkim na rywala, który jest uśpiony spokojnym kołysaniem się statku, na który zaprosiła go Chelsea. Podopieczni niemieckiego szkoleniowca potrafią klepać piłkę długimi minutami, zanim zdecydują się choćby na oddanie strzału. Przygotowują sobie równy grunt do zdobycia bramki, a gdy to następuje, bez namysłu karzą oponenta.

Widowiskowo nie jest, skutecznie zdecydowanie tak. Wynikami Tuchel się broni – ma 2.33 punktu na mecz. Statystykami ofensywnymi wygrywa Lampard – pod jego wodzą drużyna ze Stamford Bridge strzelała więcej, miała więcej kontaktów w polu karnym rywala, częściej przeprowadzała szybkie ataki. Jednak to niespecjalnie Niemca obchodzi. Jego The Blues to ekipa monotonna, ale i trudna do skrzywdzenia. Pięć czystych kont w siedmiu pierwszych spotkaniach nie wzięło się znikąd. Rywale po prostu nie mają okazji, by oddać uderzenie w kierunku ich bramki.

Jest bezwzględna nie tylko dla przeciwnika

Nic więc dziwnego, że gdy jakiś trybik maszyny przestaje funkcjonować z myślą jej konstruktora, Tuchel wpada w szał zabijania. Przeciwko Southampton dokonał dwóch z jednej strony zimnokrwistych, z drugiej pospiesznych zmian. W przerwie boisko opuścił Tammy Abraham, zaś w drugiej połowie Callum Hudson-Odoi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Odoi został wprowadzony… właśnie za napastnika. Po pół godziny gry z powrotem usiadł na ławce rezerwowych. Wędka jak się patrzy.

Na tym zły dzień Anglików się nie kończył, bowiem w konferencji pomeczowej Tuchel odpalił małego grilla i skrytykował publicznie swoich piłkarzy, co zresztą miało być jedną z przyczyn niepowodzenia Franka Lamparda. Abrahamowi oberwało się za to, że nie potrafił postawić na meczu swojego znaku jakości, zaś skrzydłowy był w opinii Niemca apatycznyzbyt łatwo tracił piłkę. Niby nic, ale został wysłany jasny i czytelny sygnał: to ja tu rządzę.

Zaczyna to dobrze korespondować ze zdaniem, jakie o Tuchelu mieli jego byli podopieczni. Roman Weidenfeller kwestionował człowieczeństwo trenera, zaś Heinz Fuller określał go mianem dyktatora. Nie jest to najpiękniejsza laurka, lecz zdaje się mieć ścisły kontakt z rzeczywistością. Chelsea jest czwartym klubem w karierze trenerskiej Tuchela, w której nie pozwala on na wejście sobie w paradę. To on decyduje i odpowiada za wyniki, zrobi wszystko by je osiągnąć, nawet jeśli jakiś młokos (lub dwóch) dostanie po głowie.

Może być w tym pierwiastek szaleństwa, może być w tym pierwiastek geniuszu. Chociaż eksperci na Wyspach – z Joe Colem na czele – podważali słuszność takiego upokarzania podopiecznych tuż przed meczem z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów, to wszyscy byli zgodni także w innej kwestii. Niewykluczone, że to kolejna gierka psychologiczna ze strony Thomasa Tuchela.

Być może w ten pokrętny sposób Niemiec chce wyciągnąć ze swoich podopiecznych wszystko, co najlepsze. Wątpliwe bowiem jest, by przede wszystkim Hudson-Odoi stracił nagle miejsce w składzie. Anglik wystąpił do tej pory we wszystkich spotkaniach pod wodzą Tuchela, zanotował dwie asysty, zaś w debiucie z Wolverhampton był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Ponadto 47-latek mocno zabiegał o skrzydłowego, gdy prowadził PSG. Zakopanie 20-latka pod ziemią? Niemożliwe.

Nieco inaczej jest z drugim antybohaterem sobotniego starcia z Southampton. Abraham faktycznie był beznadziejny. Nie potrafił utrzymać się przy piłce, miał mały wkład w gargantuiczne posiadanie piłki przez Chelsea. Jednocześnie nie pokazywał się do podania i po 45 minutach miał dziewięć kontaktów z piłką. Zaledwie dwa w polu karnym Świętych.

Tym samym Tuchel zdawał się krzyczeć w stronę napastnika: albo zaczniesz chłopie grać, na poziomie którego oczekuję, albo przyjście Haalanda w najlepszym wypadku przyspawa cię do ławki na długie miesiące.

Wsiadła do maszyny czasu

Abraham nie byłby w tym siedzeniu na ławce osamotniony, bowiem Niemiec zupełnie odwrócił hierarchię w drużynie. Kolejność do gry, która obowiązywała u Franka Lamparda, odeszła na lamusa. 47-latek stwierdził, że najbardziej optymalnym ustawieniem jego drużyny będzie 3-4-3 mogące swobodnie transformować się w 4-4-2 lub 3-5-2 i 5-3-2. Jednocześnie tą decyzją skazał na banicję kilku zawodników, którzy wcześniej regularnie wychodzili w pierwszej jedenastce. Przywrócił zaś tych, którzy najlepsze lata kariery zdawali się mieć za sobą.

Marcos Alonso – niemalże persona non grata na Stamford Bridge – otrzymał od Tuchela drugie życie. Były szkoleniowiec PSG beznamiętnie posadził Bena Chilwella, który rozczarował go w debiutanckim meczu z Wolverhampton. Anglik w kilku sytuacjach mógł uderzać na bramkę, lecz szukał innego rozwiązania. Tymczasem Alonso jest typem zawodnika, który jak nie wie, co zrobić z piłka, to po prostu huknie nią w kierunku golkipera rywali. Od czasu przybycia Niemca, Hiszpan zagrał w sześciu meczach i strzelił jednego gola. Jego umiejętności okazują się kluczowe w starciach z rywalami, którzy okopują się dookoła swojego pola karnego. Co za przypadek, że na taką taktykę decydowały się wszystkie angielskie kluby, które musiały mierzyć się z The Blues Thomasa Tuchela.

Jednak lewy wahadłowy nie jest jedynym, którego odgruzował 47-latek. W trzyosobowym bloku środkowych obrońców znalazło się miejsce dla Cesara Azpilicuety. Piłkarza tyleż legendarnego, co powoli wybierającego się na drugi brzeg rzeki. A jednak Tuchel nie ma zamiaru z niego zrezygnować. Kapitan Chelsea gra wszystko – usiadł jedynie w Pucharze Anglii, gdzie londyńczycy walczyli z Barnsley. Jednocześnie prezentuje się tak dobrze, że nikt nie ma prawa na tę decyzję narzekać.

Nieco inaczej wygląda kwestia Antonio Rudigera. Anonsowanie Niemca do składu było zaskoczeniem porównywalnym z Marcosem Alonso, przy czym w wypadku środkowego obrońcy dochodził aspekt rzekomego podpierdzielania Franka Lamparda do przełożonych. Gdy więc Tuchel postawił na Rudigiera, co do którego fani mieli masę wątpliwości, i który był bez formy, wiele osób się po prostu wkurzyło. Tym bardziej, że 27-latek – w przeciwieństwie do Alonso i Azpiliceuty – zupełnie się nie broni. Zdarzało się, że był najgorszym graczem The Blues na boisku. Jeszcze w starciu z Leicester City zawalił de facto dwa gole. W kolejnych meczach też więcej było zastrzeżeń, niż ewentualnych pochwał. A jednak Rudiger przetrwał tę krytykę i jest tym piłkarzem, bez którego Tuchel chyba nie widzi Chelsea.

Być może z biegiem czasu ten wybór się obroni, a nawet jeśli nie, to Niemiec z pewnością przyzna się do błędu. W końcu mimo tego, że na Stamford Bridge jest zaledwie miesiąc, zdołał pokazać, że do jego The Blues pasuje przede wszystkim jeden epitet. Bezwzględni.

Fot.Newspix

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Weszło
06.08.2022

Liverpool traci punkty na samym początku. Tylko remis z Fulham!

Liverpool udanie wszedł w nowy sezon, ogrywając Manchester City 3:1 w meczu o Tarczę Wspólnoty, Pep Guardiola zwracał uwagę, że na dziś The Reds są z przodu, jeśli chodzi o przygotowania do długiej kampanii. Wydawało się więc, że Fulham niezbyt przyjemnie przywita się z elitą i owszem, powalczy, ale ostatecznie będzie musiało uznać wyższość ekipy Kloppa. A tu proszę – nic bardziej mylnego! Beniaminek zrobił jeszcze więcej i sprawił ogromną niespodziankę, […]
06.08.2022
Premier League
05.08.2022

Arsenal dał radę na Selhurst Park, ale łatwo nie było

Jednak nie Gabriel Jesus a Gabriel Martinelli zdobył dzisiaj bramkę. Do tego swoje trafienie, ale samobójcze dołożył Marc Guehi i to był przepis na sukces Arsenalu. Podopieczni Mikela Artety świetnie zaczęli, na długo zniknęli, ale ostatecznie to oni opuszczają Selhurst Park z trzema punktami. Tak oto wyglądał pierwszy mecz w nowym sezonie Premier League.  Crystal Palace – Arsenal 0:2. Wielki William Saliba Na ten dzień czekali wszyscy fani angielskiego […]
05.08.2022
Premier League
05.08.2022

City czy Liverpool? Haaland czy Nunez? Ankieta przed startem Premier League

W końcu nadszedł ten dzień. Już dziś startuje najlepsza liga na świecie, więc przyszedł czas, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, poruszyć najbardziej palące tematy i podać typy, które prawdopodobnie się nie sprawdzą. A kto zrobi to lepiej niż czołowi eksperci? W tych rolach: Kamil Kosowski, Przemysław Pełka, Michał Zachodny i Marcin Rosłoń. Zapraszamy! Kto jest największym wygranym i największym przegranym letniego okienka transferowego? Kamil Kosowski: Wygranym jest […]
05.08.2022
Anglia
03.08.2022

„New Deal for Football” w Anglii, czyli kolejna walka o kasę

Nowy sezon Premier League jeszcze się nie rozpoczął, ale za kulisami trwa już inna walka. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze i rzeczywiście to właśnie one są obecnie głównym tematem poruszanym w gabinetach szefów klubów piłkarskich w całej Anglii. EFL i niższe ligi domagają się więcej pieniędzy spływających z góry piramidy, ale giganci z najwyższej klasy rozgrywkowej niespecjalnie chcą się dzielić. Porozumienia na razie nie ma, ale poczyniono już pewne postępy. […]
03.08.2022
Premier League
02.08.2022

Najważniejsze pytania przed nowym sezonem Premier League

Nowy sezon Premier League zbliża się wielkimi krokami, więc czas trochę pospekulować. Najlepsza liga świata znów przeszła kilka zmian, pojawiło się sporo nowych twarzy, a wśród nich takie gwiazdy jak Erling Haaland, Darwin Nunez czy Kalidou Koulibaly. Przeprowadzono także kilka transferów wewnętrznych i w ten sposób Gabriel Jesus czy Ołeksandr Zinczenko znaleźli się w Arsenalu, a na przykład Raheem Sterling powędrował do Chelsea. Solidnie wzmocniły […]
02.08.2022
Premier League
01.08.2022

Człowiek, który odbudowuje Arsenal. Kim jest Edu Gaspar?

Piłkarzem nie był wybitnym, za trenerkę nawet się nie zabierał, ale stanowiska dyrektorskie są pod niego skrojone. Po owocnej współpracy z Corinthians i reprezentacją Brazylii wrócił do Europy, gdzie podjął się niezwykle trudnej misji odbudowy Arsenalu po erze Arsene’a Wengera. Początki miał trudne, wdrożył plan pięcioletni, ale jego efektów na razie nie widać. Na razie, bo zbliżający się sezon ma być przełomowy. Mowa o Edu Gasparze, który odpowiada za świetne okienko transferowe Kanonierów.  Pierwszy kontakt […]
01.08.2022
Liczba komentarzy: 6
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
cham
cham
1 rok temu

Wiemy, że na razie jedzie na picu 😀 Dzisiaj pierwsze pokerowe „sprawdzam”.

Josh
Josh
1 rok temu

Wielka Chelsea

rumburak
rumburak
1 rok temu

Alonso jest beznadziejnym lewym obrońcą, ale za ta bardzo dobrym wahadłowym. Z kolei Chilwell lepiej wygląda w ustawieniu z czwórką obrońców niż z trójką. Boisko pokazuje, że ta decyzja Tuchela się broni. Co do Hudsona-Odoi – jest to zawodnik strasznie chimeryczny. Nie stać go na zagranie kilku spotkań na stałym, dobrym poziomie. CHO to idealny zmiennik, na prawym wahadle regularnie powinien występować James. Warto także nadmienić, że u Tuchela Jorginho wygląda jak piłkarz, a nie człapak. Co do dzisiejszego spotkania – nie spodziewałbym się żadnych fajerwerków. Atletico mocno osłabione (brak Trippiera, Gimeneza, Carrasco) i bez formy, Chelsea (tak jak piszecie) pragmatyczna i przyczajona. Stawiam 1:1 po piłkarskich szachach.

Artur
Artur
1 rok temu

Dzis:

1. Atletico – Chelsea, Chelsea 2,9 WillHill 10j
2. Lazio – Bayern Lazio nie przegra 2,24 BetVictor 10j
3. Port Vale – Stevenage, Port Vale 2,5 Unibet 10j

Musze przyznac ze trenerski prymityw zaczyna mi dzialac na nerwy. Odpuszcza mecz Realowi majac szanse odskoczyc na 12 punktow kleka do miecza w grudniu, w sobote ominalem ich i oczywiscie nakazal zawonikom odstawic noge i przegrali mecz z byle kim, a na ogol wygrywaja

Tyle ze jestto druzyna kolonialna, zlozona mimo wszystko z odrzutow, jak przychodzi co do czego oddaja czesc wielkim. Zapewne sa zakladnikami agentow tak jak Sevilla i na rozkaz musza podlozyc sie 'wielkim’ i nie moga dla nich stanowic przeszkody

Wiekszosc nabrala sie na’wielka’ Seville tydzien temu, zdaje sie 7 meczow do zera i oczywiscie ciumac dziadzia w jajo musieli bo rozkaz,bo nie bedzie dostepu do zawodnikow

Dzis nie bedzie eksperymentow typu Kepa w bramce, polityka Atleico czyli odpuszczanie meczow sie w koncu zemsci i przerzna. Do ego jak mowie jak nie beda sluchac agenturo finansjery to momentalnie zostana odcieci od czolowych zawodnikow i beda sobie mogli co najwyzej kupic jakiegos nonamea z niezaleznej stajni przeplacajac dziesieciokrotnie.

Do tego z Bayernem nawet nie pierdli, takze w drugim meczu, ze zdziesiatkowanym rywalem, ogolnie graja bardzo przecietnie ,a Chelsea nawet z Lampardem wygrala grupe, ok nie taka mocna ale jednak (Sevilla tez musiala kleknac do miecza na rozkaz)

Obstawiam ze finansjera stawia jednak na Chelsea, stad wysyp tylu pochlebnych artykulow na temat Atletico w mediach.

Nawet jak widac pozytecznym idiotom skapnelo sie kasy na bzdurna propagande, co rawda nie maja takiego budzetu jak koronaparanoicy na reklame ale jdnak stac ich na sponsorowanie mylacych artykulow :

Atlético Madryt pędzi po mistrzostwo, a Barcelona mu za to dopłaca (wyborcza.pl)

A zatem zdecydowana wygrana Chelsea.

Bayern to wiadomo kryzys i to ze przegrywaja, wcale nie znaczy ze odpuszczaja, tu mniej jestem pewien, ale 1X mysle ze to bezpieczny zaklad

Jarosław Rakoczy
Jarosław Rakoczy
1 rok temu

Dzisiaj Atletico pewne zwycięstwo. Wystarczy sobie popatrzeć na ich wyniki u siebie w europejskich pucharach. Chelsea to zespół z innej półki.

cham
cham
1 rok temu

Problem w tym, że ich dzisiejsze „u siebie”, to Rumunia, a dokładnie Bukareszt.