Lech Poznań dokonał wreszcie ciekawego wzmocnienia w ataku. Aron Johansson to człowiek po wielu przejściach, ale w przeciwieństwie do innych transferowych hitów na papierze z ostatnich dni (Miroslav Stoch, Richmond Boakye), przychodzi on do Polski już odbudowany, po wyjściu na prostą.

Aron Johannsson w Lechu. Gwiazda w Danii i Holandii, zdrajca na Islandii

Nowy napastnik był „Kolejorzowi” niezbędny, bo Mikael Ishak ostatnimi czasy nie miał prawdziwej konkurencji. Na dodatek dopiero co odnowił mu się uraz. Kontuzjowany Nika Kaczarawa jeszcze długo nie wróci na boisko, a nawet gdyby był zdrowy, nie stanowiłby gwarancji odpowiedniej jakości. Mohammad Awwad nie przekonał do siebie Dariusza Żurawia i jego wypożyczenie z Maccabi Hajfa zostało skrócone. Hubert Sobol latem przeniesie się do Wisły Kraków, więc musiałby się znajdować w wielkiej formie, żeby otrzymać teraz poważniejszą szansę. 18-letni Filip Szymczak to mimo wszystko melodia przyszłości. Przy Bułgarskiej potrzebują kogoś, kto może dać jakość od razu, a kimś takim jest w założeniu Johannsson.

LECH JUŻ KIEDYŚ GO CHCIAŁ

To urodzony snajper, choć niekoniecznie typowa „dziewiątka”, w razie potrzeby może grać nieco głębiej. Z pewnością byłby dziś w zupełnie innym miejscu, gdyby nie problemy zdrowotne. Dopóki nie zaczęły go mocniej prześladować, jego kariera rozwijała się harmonijnie. W 2010 roku po rundzie z dwunastoma golami dla islandzkiego drugoligowca Fjolniru Reyjkjavik kupił go duński Aarhus. Co ciekawe, już w okresie gry dla Duńczyków znalazł się ona celowniku Lecha, ale okazał się zbyt drogim pomysłem. Johannsson rósł z każdym sezonem, ustrzelił m.in. najszybszego hat-tricka w historii ligi duńskiej. Po rewelacyjnej jesieni 2012 (18 meczów, 14 bramek) AZ Alkmaar wyłożył za niego 1,6 mln euro. Takich pieniędzy wówczas żaden polski klub nie byłby w stanie zapłacić.

W TOTALBET KURS 1.95 NA ZWYCIĘSTWO LECHA W WYJAZDOWYM MECZU Z WISŁĄ PŁOCK

W Holandii trochę na niego poczekali, bo najpierw musiał poświęcić kilka tygodni na – wiadomo – wyleczenie kontuzji. Później zaś wyjechał na zgrupowanie islandzkiej młodzieżówki. Wątek reprezentacyjny w jego przypadku jest bardzo ciekawy, wrócimy do niego. W każdym razie w kwietniu 2013 wreszcie zadebiutował w Eredivisie i przed końcem rozgrywek zdołał strzelić trzy gole. Sezon 2013/14 to już eksplozja formy. Johannsson 17 razy trafiał do siatki ligowych rywali, zaliczył też sześć asyst. W klasyfikacji strzelców holenderskiej ekstraklasy wyprzedzili go jedynie Graziano Pelle i Alfred Finnbogason. Do tego Alkmaar pięknie powalczyło w Lidze Europy, dochodząc aż do ćwierćfinału, w którym nie sprostało Benfice.

DRAMAT Z KONTUZJAMI

Następny sezon stanowił preludium do zdrowotnych perypetii. Reprezentujący już wtedy USA piłkarz rozgrał tylko 21 meczów w Eredivisie, choć i tak zdołał zdobyć dziewięć bramek. Latem 2015 skusił się na niego Werder Brema, wykładając ponad 4 mln euro. Nowy napastnik odziedziczył numer po odchodzącym do Schalke Franco Di Santo, oczekiwania były duże.

I od tej chwili Johannsson chciałby pewnie wyczyścić swoje wspomnienia z kolejnych trzech i pół roku. Uzbierał przez ten czas zaledwie 30 meczów (5 goli). Miał niezłe wejście do Bundesligi, w pierwszych sześciu kolejkach dwukrotnie trafił do siatki. Współpraca zapowiadała się obiecująco, aż pod koniec września 2015 dopadła go poważna kontuzja biodra (do pewnego momentu połączona z kłopotami mięśniowymi). Tamten sezon właśnie się dla niego zakończył.

Ogółem podczas pobytu w Bremie zawodnik ten leczył 12 różnych urazów, z czego trzy bardzo poważne. Najdłuższa przerwa w grze (kontuzja stawu skokowego) trwała od 21 kwietnia 2018 do 18 maja 2019 roku, gdy Johannsson w ostatniej kolejce wszedł na symboliczne trzy minuty z RB Lipsk. Wiedział już, że odchodzi, a ludzie z Werderu postanowili go w ten sposób uhonorować w uznaniu za determinację w walce o kolejny powrót.

TRUDNE POCZĄTKI W HAMMARBY

Czekała go kolejna walka – o powrót do normalnej formy i odzyskania radości z gry w piłkę. Stało się jasne, że jego nowy klub weźmie pod swoje skrzydła kogoś, kto będzie zaczynał praktycznie od zera. Na to ryzyko w połowie lipca 2019 roku zdecydowało się Hammarby. – Aron należy do tej samej kategorii graczy co Jiloan Hamad, Muamer Tanković i Alexander Kacaniklić. Z różnych powodów potrzebowali nowego startu w swojej karierze, a dla tego rodzaju zawodników jesteśmy atrakcyjnym wyborem – mówił dyrektor sportowy szwedzkiego klubu Jesper Jansson.

W Hammarby podkreślali, że Johannsson będzie potrzebował trochę czasu, żeby wejść na swój normalny poziom.

Chyba jednak nie przypuszczali, że przyjdzie im czekać tak długo. Ich nowy snajper początkowo kompletnie nie mógł się odnaleźć. Do końca sezonu 2019 zdążył rozegrać 10 meczów i ani razu nie trafił do siatki.

On sam był z tego powodu mocno sfrustrowany. – Miałem dwa miesiące wakacji przed przyjściem tutaj. Sezon już dawno wystartował, w zasadzie nie odbyłem żadnych przygotowań. Już po tygodniu rozegrałem swój pierwszy mecz. Po prostu brakuje mi podstaw w przygotowaniu. Pierwsze dwa lub trzy tygodnie były jeszcze całkiem niezłe, potem zaczęło być ciężko. Do tego miałem kilka drobnych problemów z mięśniami i przez chwilę byłem poza składem. Nie chodziło o nic poważnego, ale i tak denerwowało. Póki co nie jestem zadowolony ze swojej postawy, mimo że gram sporo. Wciąż brakuje mi formy. Nienawidzę przygotowań do sezonu, ale teraz rozumiem, jak są ważne – mówił na trzy kolejki przed końcem sezonu portalowi deichstube.de, który sprawdzał, jak mu się wiedzie w pierwszych miesiącach po rozstaniu z Werderem.

Jednocześnie nie tracił nadziei, że jeszcze nadejdą dla niego lepsze czasy i poprzez Hammarby gdzieś się wybije. – Jestem w bardzo dobrym zespole, który gra ofensywną piłkę i strzela dużo goli. Kto wie: może w przyszłym sezonie zostanę królem strzelców w Szwecji i zdobędziemy mistrzostwo? Marzenie o kontrakcie w mocniejszej lidze wciąż się tli. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, może coś się wydarzy. Z drugiej strony, niewykluczone, że zostanę tu na dłużej. Moja rodzina świetnie się czuje w Szwecji, szczególnie córka. Jest tu szczęśliwa – przyznawał.

MYŚLI O ZAKOŃCZENIU KARIERY

Johannsson nie ukrywał również, że miał za sobą poważny kryzys psychiczny i już kilka razy chciał na dobre skończyć z piłką. – Był styczeń tego roku, od operacji stawu skokowego minęły dwa miesiące, a ja wciąż odczuwałem ból i to chyba nawet większy niż wcześniej. Pomyślałem sobie, że „okej, może to już koniec”. Z punktu widzenia psychiki była to bardzo trudna sytuacja. Żona jednak mnie uspokoiła i widzisz, 11 miesięcy później mogę zostać mistrzem Szwecji [ostatecznie po tytuł sięgnęło Malmo, PM] – wspominał.

Zapytany, czy teraz jest w porządku, odpowiedział: – Czasami tak, czasami nie. Bardzo się cieszę, że znów mogę grać w piłkę, ale chwilami jest mi też smutno, że tyle musiałem wycierpieć. Pojawia się bunt, dlaczego nie mogłem pozostać w formie przez rok lub dwa. Ale nie ma co za dużo narzekać, dla wielu życie jest o wiele trudniejsze niż dla mnie.

Niedawno w innej rozmowie Johannsson rozwinął ten wątek.

W Bremie z zespołem pracował psycholog. Za każdym razem, gdy pytał mnie, jak się czuję, odpowiadałem, że dobrze. Nie chciałem o tym dyskutować, nie chciałem okazywać słabości, choć naprawdę potrzebowałem pomocy. To złe podejście. Ciężko było sobie z tym poradzić, długo byłem kontuzjowany. Kiedy przeszedłem do Hammarby, miałem wobec siebie wysokie oczekiwania, ale nie mogłem im sprostać. Nie byłem w dobrej formie. Trenowałem przez dwa tygodnie, a zespół znajdował już w środku sezonu. Trudno było znaleźć rytm, nie byłem mentalnie gotowy. Uświadomiłem sobie, że nigdy nie jest za późno, by prosić o pomoc. Niektóre rzeczy zrobiłbym inaczej, gdybym wtedy otrzymał pewne wskazówki. Za każdym razem, gdy bolała mnie kostka, szedłem do fizjoterapeuty. Kiedy czułam się źle, czułem się też źle psychicznie. Zachowywałem to jednak dla siebie, aż w końcu nazbierało się tego za dużo. Na szczęście mam przy sobie ukochaną kobietę, która kazała mi z kimś o tym porozmawiać. Dobrze czasem pewne rzeczy z siebie wyrzucić, dziś umiem to robić – cytował go portal dv.is.

Ponownie przyznał, że wracały myśli o zakończeniu kariery. – Rozważałem to i przed transferem do Hammarby, i już po nim. Kiedy ból się nasilał, chciałem wszystko rzucić. 

PRZEŁOM I MECZ Z LECHEM

Początek sezonu 2020 wcale nie zapowiadał pozytywnego przełomu. Johannsson co prawda w lutym i marcu, jeszcze przed koronawirusem, zdobywał bramki w Pucharze Szwecji, ale w lidze – gdy już wreszcie rozpoczęto rywalizację – ciągle czekał. W pierwszych siedmiu występach nie potrafił znaleźć drogi do siatki. Udało się to dopiero 9 sierpnia, w 14. kolejce z Djurgarden. I poszła lawina. Ostatnich piętnaście występów reprezentanta USA w Allsvenskan to 12 goli.

W połowie września, stając naprzeciwko Lecha w eliminacjach Ligi Europy, Johannsson był już w gazie, miał na koncie sześć ligowych bramek. Z „Kolejorzem” jednak dorobku nie powiększył, w czym główna zasługa Filipa Bednarka. Bramkarz poznaniaków najpierw odbił  strzał Johannsona w stuprocentowej sytuacji, a później zabrał mu asystę. Ten świetnie z głębi pola podał do wbiegającego Ludwigsona i znów skuteczny na przedpolu okazał się Bednarek. Hammarby mogło szybko prowadzić 2:0, dopiero potem Lech się ogarnął i koniec końców awansował w dobrym stylu.

GRA DLA USA ZAMIAST ISLANDII

Dwukrotnie w tym tekście napomknęliśmy o wątkach reprezentacyjnych, które w przypadku Arona Johannssona są niezwykle ciekawe. Niewykluczone, że gdyby chodziło o naszą kadrę, do dziś wyzywalibyśmy go od zdrajców. Zamiast tego robią to Islandczycy. Dlaczego?

Mimo że piłkarz urodził się w amerykańskim Mobile w stanie Alabama (jego rodzice studiowali w USA) i był tam przez pierwsze trzy lata swojego życia, to potem całe dzieciństwo i okres nastoletni spędził już na Islandii. W latach 2011-2012 rozegrał 10 meczów w islandzkiej młodzieżówce i siłą rzeczy wszyscy zakładali, że wkrótce zacznie być podporą dorosłej reprezentacji. Premierowe powołanie otrzymał już w październiku 2012, ale nie mógł przyjechać z powodu kontuzji pachwiny, co prawdopodobnie okazało się decydujące w tym temacie. Kiedy bowiem jego kariera zaczęła gwałtownie przyspieszać i strzelał już gole dla Alkmaar, odezwał się prowadzący kadrę Stanów Zjednoczonych Juergen Klinsmann. Skoro Johannsson urodził się w USA i miał amerykańskie obywatelstwo, niemiecki selekcjoner zamierzał z tego faktu skorzystać. I dopiął swego.

13 sierpnia 2013 roku FIFA zatwierdziła zmianę reprezentacji przez zawodnika i już dzień później zadebiutował on w wygranym 4:3 meczu z Bośnią.

W tamtym czasie nic jeszcze nie zapowiadało znakomitego okresu dla islandzkiej reprezentacji, dlatego Johannsson mógł zakładać, że z punktu widzenia czysto sportowego podejmuje oczywistą decyzję. W perspektywie miał przecież udział na mundialu w Brazylii. Pomógł wywalczyć awans golem w ważnym meczu z Panamą. Podczas samego turnieju zagrał raz, z Ghaną na początku rywalizacji w fazie grupowej. W 23. minucie wszedł za kontuzjowanego Jozy’ego Altidore’a i świętował zwycięstwo 2:1. Z Portugalią i Niemcami siedział już jednak na ławce, podobnie jak w 1/8 finału z Belgią, która okazała się lepsza po dogrywce.

OSTRA KRYTYKA W OJCZYŹNIE

Islandczycy decyzji Johannssona nie przyjęli ze zrozumieniem i to delikatnie mówiąc. Wcześniej próbowano o niego walczyć wszelkimi dostępnymi środkami. Krajowy związek piłkarski wprost apelował do mediów i opinii publicznej, żeby wywierać na niego naciski i odwieść od zamiaru gry dla Amerykanów. Podkreślano, że dla Islandii gra się wyłącznie dla honoru i zaszczytu, jakim jest możliwość reprezentowania kraju, a nie dla rozgłosu i wpływów od sponsorów, co na pewno w większym stopniu generowała reprezentacja USA.

Oburzony tą decyzją był znany trener młodzieży Thordur Einarsson. – Tutaj wyszkolono go na piłkarza, tutaj się uczył i żył, a teraz postanowił odrzucić swój kraj i naród, mając tak rzadką, ale jednocześnie cenną okazję do spłaty długu wdzięczności. Okazję, której większość obywateli nigdy nie otrzyma. Aron szkolił się pod kierownictwem KSI i był w naszej młodzieżówce na swojej drodze do sukcesu. Czy kiedykolwiek dostałby to miejsce kosztem innych chłopców, gdyby było wiadomo, że wybierze siebie zamiast swojego kraju? Podejmując tę decyzję myślał wyłącznie o sobie – grzmiał Einarsson na portalu Fotbolta.net.

I dodawał: – Wielu go broni i mówi, że to zrozumiałe. Ale czy na pewno ten sposób myślenia chcemy promować w naszym społeczeństwie? Czy chcemy mieć społeczeństwo, w którym wszystko kręci się wokół jednostki, w którym pieniądze i władza są ponad wszystkim? Społeczeństwo, które moralnie upadło i nie może się z tego upadku podnieść? Czy w taki sposób chcemy wychowywać nasze dzieci i pokazywać im, że nic oprócz ich zachcianek nie ma znaczenia? Że nie warto kierować się solidarnością, współczuciem i chęcią współpracy? Że społeczeństwo, które pomaga ci w nauce i zabawie, jest tylko po to, żeby je wykorzystać i nie dać nic w zamian? Czy Aron Johannsson będzie teraz mówił światu, że jest Amerykaninem? 

Sam zainteresowany, poza wydaniem początkowego oświadczenia, mówiącym, że „była to bardzo trudna decyzja”, tematu raczej nie drążył.

W każdym razie, islandzcy kibice mieli dziką satysfakcję, gdy ich reprezentacja zakwalifikowała się na mundial w Rosji, a USA na nim zabrakło. Media na całym globie podawały Johannssona jako przykład, że zmiana drużyny narodowej pod kątem przyszłych korzyści nie zawsze wychodzi na dobre. Inna sprawa, że ze względu na swoje kontuzje w Werderze prawdopodobnie nie wystąpiłby on ani podczas Euro 2016, którego Islandia była rewelacją, ani podczas MŚ 2018. Patrząc przez ten pryzmat, decydując się na USA przynajmniej udało mu się posmakować wcześniejszego mundialu.

Jego przygoda z amerykańską reprezentacją to już raczej zamknięty rozdział (19 meczów, 4 gole), choć on sam w listopadzie deklarował w rozmowie z ESPN, że jego celem jest udział za rok w katarskim mundialu. W kadrze po raz ostatni zagrał we wrześniu 2015. Dwa lata później stawił się na zgrupowaniu, ale oba spotkania przesiedział na ławce. Powołanie otrzymał jeszcze w 2018 roku, ale tradycyjnie plany pokrzyżowały kontuzje.

POZIOM VADISA?

Aby przypomnieć o sobie w Stanach, musi zacząć błyszczeć w Lechu. Ambicje klubowe zresztą także nadal ma spore. Ostatnio podkreślał, że chciałby kiedyś wrócić do Niemiec i udowodnić swoją wartość. Deklarował też chęć zagrania w MLS i zdradził, że już kilka razy był blisko transferu.

W przypadku tego zawodnika najważniejsze, że najgorsze ma za sobą i zdołał odzyskać równowagę psychiczno-fizyczną. Po odejściu z Werderu trwało to ponad rok, dopiero okres od sierpnia do listopada był powrotem do dobrych chwil z czasów Alkmaar i Aarhus. Do gry od zaraz – przynajmniej w wyjściowym składzie – 30-letni napastnik mimo to raczej nie będzie. Na boisku nie widzieliśmy go od 22 listopada, czyli już blisko trzech miesięcy. W przeciwieństwie do Boakye w Górniku Zabrze, presja czasu może być nieco mniejsza ze względu na znacznie dłuższy kontrakt, choć w obliczu kontuzji Ishaka nie można mówić, że w ogóle jej nie będzie.

Czego się spodziewać? Mariusz Moński – na co dzień śledzący ligę holenderską i jednocześnie kibicujący w Niemczech Werderowi – napisał na Twitterze, że Johannsson w zdrowiu i formie to ta sama półka z piłkarzami co Vadis Odjidja-Ofoe. Ale od razu dodał: „ciekawe, jak się teraz prezentuje”. No właśnie. Nie nastawiamy się, że facet olśni nas jak Vadis, spokojnie. Byłoby jednak miło, gdybyśmy za jakiś czas mogli też wysmarować tekst o tym, że sprowadzenie islandzkiego Amerykanina okazało się udanym ruchem i nie mówimy tylko o dodatku do meczowej kadry. Ekstraklasa niezmiennie potrzebuje również wyrazistych postaci z zagranicy, które markę zbudowały wcześniej, a u nas ją tylko potwierdzą. Właśnie dlatego transfery Miroslava Stocha, Richmonda Boakye czy Arona Johannssona tak mocno rozbudzają apetyty na starcie.

Fot. Newspix

Suche Info
02.02.2023

Mohamed Salah wyceniony przez działaczy Liverpoolu

Jak informuje portal Calciomercato.com, władze Liverpoolu są gotowe rozważyć ofertę za Mohameda Salaha. Ściągnięciem gwiazdy The Reds mają być rzekomo zainteresowani przedstawiciele Paris Saint-Germain.Salah przeniósł się na Anfield w 2017 roku i zdążył solidnie zapracować na status legendy Liverpoolu. Egipcjanin zaczął od fenomenalnego sezonu 2017/18, gdy w samej tylko Premier League zapisał na swoim koncie aż 32 gole, a potem było tylko lepiej. Trzy występy w finale Ligi Mistrzów, w tym […]
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Zarzuty przeciwko Masonowi Greenwoodowi wycofane

Jak poinformowała angielska policja, zarzuty przeciwko Masonowi Greenwoodowi z Manchesteru United zostały wycofane. Na razie nie wiadomo, czy angielski napastnik zostanie przywrócony do pierwszej drużyny „Czerwonych Diabłów”.Przypomnijmy, że była partnerka 21-letniego Anglika oskarżyła go o znęcanie, pobicie oraz próbę zgwałcenia. Opublikowała wstrząsające zdjęcia oraz nagrania. Rok temu Greenwood został aresztowany, a klub natychmiast się od niego odciął i zawiesił piłkarza do wyjaśnienia sprawy. Pierwsze rozprawy odbyły się jesienią, ale teraz […]
02.02.2023
Weszło
02.02.2023

QUIZ: AGENT 5. KTO POZNAŁ PYTANIA PRZED QUIZEM? START O 19

Dziś o 19 Quiz! Grają: Mateusz Rokuszewski, Mateusz Janiak, Jakub Białek, Maciej Wąsowski. Prowadzi Paweł Paczul.
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Roma rozważa wykupienie Jordana Majchrzaka

Jak poinformował Piotr Kamieniecki z TVP Sport, działacze AS Romy już teraz rozważają wykupienie Jordana Majchrzaka, obecnie wypożyczonego z Legii Warszawa.Latem minionego roku 18-letni Majchrzak trafił do młodzieżowej drużyny Romy na zasadzie wypożyczenia. Pokazał się z bardzo dobrej strony, co nie umknęło uwadze Jose Mourinho. Portugalski szkoleniowiec zaprosił nastolatka na treningi pierwszego zespołu, a nawet dwukrotnie uwzględnił go w kadrze meczowej. Legia na wypożyczeniu Majchrzaka do rzymskiej ekipy zarabia […]
02.02.2023
Suche Info
02.02.2023

Michal Sacek nowym zawodnikiem Jagiellonii Białystok

Jagiellonia Białystok się wzmacnia. Do drużyny z Podlasia dołączył Michal Sacek, 26-letni pomocnik rodem z Czech. Klub poinformował już oficjalnie o transferze za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych.Sacek podpisał z Jagą kontrakt do 2025 roku. – Negocjacje dotyczące pozyskania Michala prowadziliśmy od dłuższego czasu. Pierwszym pomysłem było pozyskanie go 1 lipca po wygaśnięciu obowiązującego kontraktu. Udało się jednak dojść do porozumienia w sprawie wcześniejszego transferu. Bardzo się cieszę, […]
02.02.2023
Ekstraklasa
02.02.2023

Defensywa Pogoni. Stabilizacja też może odbić się czkawką 

Czy można zdawać sobie sprawę, że twoją największą bolączką jest obrona, pracować całą zimę nad jej wzmocnieniem, a po powrocie na ligowe boiska stracić punkty przez to, że… twoją największą bolączką wciąż jest obrona? Ano można. „Portowcy” dobrze zdiagnozowali swój problem. Linia defensywy potrzebuje gruntownej przebudowy. I choć w Szczecinie wykonują konkretne ruchy, jeszcze nikt związany z Pogonią nie może posłużyć się sloganem „nowy rok, nowa […]
02.02.2023
Weszło
02.02.2023

QUIZ: AGENT 5. KTO POZNAŁ PYTANIA PRZED QUIZEM? START O 19

Dziś o 19 Quiz! Grają: Mateusz Rokuszewski, Mateusz Janiak, Jakub Białek, Maciej Wąsowski. Prowadzi Paweł Paczul.
02.02.2023
Ekstraklasa
02.02.2023

Defensywa Pogoni. Stabilizacja też może odbić się czkawką 

Czy można zdawać sobie sprawę, że twoją największą bolączką jest obrona, pracować całą zimę nad jej wzmocnieniem, a po powrocie na ligowe boiska stracić punkty przez to, że… twoją największą bolączką wciąż jest obrona? Ano można. „Portowcy” dobrze zdiagnozowali swój problem. Linia defensywy potrzebuje gruntownej przebudowy. I choć w Szczecinie wykonują konkretne ruchy, jeszcze nikt związany z Pogonią nie może posłużyć się sloganem „nowy rok, nowa […]
02.02.2023
Weszło
02.02.2023

Podsumowanie zimowego okienka w Hiszpanii, czyli podróż do lumpeksu

Wszyscy emocjonowali się transferami w Premier League i trudno się temu dziwić. Angielskie kluby nie szczędziły pieniędzy i płaciły krocie za nowych zawodników. Tymczasem na hiszpańskim podwórku było zdecydowanie spokojniej. Wiele drużyn Primera Division nie pozyskało w zimowym targu żadnego zawodnika i kwoty transferowe nie robiły na nikim wielkiego wrażenia.Za nami smutne okienko w wykonaniu hiszpańskich zespołów, w którym tak naprawdę działo się niewiele. Przypominało sobotnie wędrówki do second-handów, gdy już wszystko jest […]
02.02.2023
Weszło
02.02.2023

Niejawne gierki Lewandowskiego i Kucharskiego

Środa. Hiszpania. Estadio Benito Villamarin. Robert Lewandowski strzela swojego czternastego gola w La Lidze. Czwartek. Warszawa. Śródmieście. Sąd Rejonowy. Cezary Kucharski wchodzi do sali numer 242. Rozprawie przewodniczy sędzia Łukasz Zioła, prokuratorem jest Dawid Hieropolitański, adwokat Tomasz Siemątkowski reprezentuje Lewandowskiego, mecenasi  Krzysztof Ways i Oskar Sitek bronią Kucharskiego. Sprawa II K 620/22 ma zwieńczyć jeden z najpoważniejszych konfliktów polskiego futbolu w XXI wieku. Zapowiada się […]
02.02.2023
Ekstraklasa
02.02.2023

Kolejny zawodnik opuści Wisłę Płock? Tym razem chodzi o obrońcę

Ekstraklasowa Wisła Płock szykuje kolejny transfer wychodzący. „Nafciarze” po sprzedaży Hiszpana Davo, mają wytransferować kolejnego zagranicznego zawodnika. Tym razem chodzi o obrońcę.Z naszych ustaleń wynika, że Anton Krywociuk może wkrótce opuścić Wisłę Płock. 24-letni środkowy obrońca, który ma ukraińskie i azerskie obywatelstwo, miałby przenieść się na inny kontynent. Jego zatrudnienie zainteresowany jest jeden z azjatyckich klubów.Anton Krywociuk odejdzie z Wisły Płock?–  Jeżeli chodzi o innych zawodników, […]
02.02.2023
Weszło
02.02.2023

Dlaczego transfer Pekharta do Legii może wypalić?

Tomas Pekhart w Legii Warszawa? To śpiewka przebrzmiała jak zeszłoroczna gazeta. Po raz kolejny można się pukać w głowę i zastanawiać, po co sięgać po odgrzewany kotlet, z którego odejścia zadowolone były wszystkie strony. A może to Jacek Zieliński widzi nieco więcej i Czech ponownie zaliczy bardzo dobry okres w stolicy?Krąży opinia, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ci, którzy lepiej znają się na powiedzeniach tłumaczą, że akurat rzeka nigdy nie jest taka […]
02.02.2023