post Avatar

Opublikowane 10.12.2020 11:53 przez

Szymon Janczyk

2020 rok zdecydowanie nas nie oszczędza. Nie minęło wiele czasu, od kiedy żegnaliśmy Diego Maradonę, tymczasem zmarła kolejna legenda mundiali. Odszedł Paolo Rossi, mistrz globu z 1982 roku, król strzelców mistrzostw świata oraz bohater jednej z najbardziej szalonych i romantycznych historii związanych z tymi rozgrywkami. Mówi się, że mundial tworzy legendy. Ten w Hiszpanii stworzył legendę Rossiego, który po dwóch latach zawieszenia wrócił i sięgnął po „Złotą Piłkę”.

30 grudnia 1979 roku. Dla wielu moment pielgrzymek do sklepów, żeby uzupełnić zapasy przed sylwestrową zabawą. Dla Paolo Rossiego i jego kumpli z Perugii dzień meczu z Avellino. Biancorossi przed przerwą świąteczną ograli Juventus, więc apetyty były rozbudzone. Mecz zakończył się jednak remisem 2:2. Rossi zdobył obydwie bramki, otwierając wynik spotkania już w 1. minucie gry. Niby typowy dzień w biurze. Niby, bo patrząc na skrót tego meczu, bramki padły w dość kuriozalnych okolicznościach.

Kilka miesięcy później karabinierzy zaczęli masowe aresztowania postaci związanych z włoską piłką. Po wygranym przez Romę 4:0 meczu z Perugią piłkarze w czerwonych koszulkach patrzyli, jak ze stadionu w kajdankach wyprowadzani są ich klubowi koledzy – Mauro Della Martira oraz Luca Zecchini, zastanawiali się, co jest grane. – Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Nie mieliśmy pojęcia, że to ma cokolwiek wspólnego z piłką – wspominał po latach Rossi.

Miesiąc później sam przekonał się, że tamto aresztowanie miało więcej wspólnego z futbolem, niż mogłoby mu się wydawać.

Transfer, o którym nikt nawet nie śnił

Totonero. Czarny Totek. Słynna afera korupcyjna, która wstrząsnęła włoskim futbolem przełomu lat 70. i 80. Della Martira i Zecchini zostali oskarżeni o ustawianie spotkań. Ten sam los niedługo potem spotkał Paolo Rossiego. Boga calcio, choć może lepiej będzie powiedzieć – wschodzącą gwiazdę. Rossi w chwili zatrzymania miał 24 lata i tytuł króla strzelców ligi na koncie. Całkiem niedawno został bohaterem wielkiej historii, bo w Perugii nie znalazł się przypadkiem. Trafił tam po trzech latach czarowania w barwach Vincenzy. Lane zaufali mu, widząc w nim potencjał na klasowego napastnika. Wcześniej Rossi był skrzydłowym, który nie wyróżniał się w Juventusie ani w Como. Giovan Battista Fabbri uratował mu karierę, przestawiając go na pozycję „dziewiątki”. Efekt był piorunujący.

  • 76/77 – król strzelców Serie B z 21 golami na koncie
  • 77/78 – król strzelców Serie A z 24 golami na koncie

Narodziny gwiazdy. Tyle że w kolejnym sezonie powstał problem. Vincenza mimo świetnej postawy Rossiego nie zdołała utrzymać się w Serie A. Napastnik miał już wtedy markę, której nie można było zmarnować. W końcu w 1978 roku w Argentynie dotarł ze Squadra Azzurra do najlepszej czwórki mundialu, strzelając trzy gole i zaliczając piękną asystę piętą, która dała Włochom wygraną nad gospodarzami turnieju. I jak to – taki kozak miałby grać w Serie B? Nie do pomyślenia. Rynek był jednak nieubłagany. W Serie A nadal panował zakaz gry obcokrajowców, więc za najlepszych Włochów trzeba było zapłacić kolosalne pieniądze. Dlatego wokół Vincenzy inne kluby krążyły niczym sępy, czekając tylko, aż ktoś powie: weźcie go za darmo, bylebyśmy mu nie płacili. Napoli, Lazio, Bologna – grono zainteresowanych było spore.

Ale kasę znalazła Perugia, która dogadała się ze spadkowiczem, żeby wypożyczyć Rossiego. I to był szok.

Sprawiłem, że Brazylia płacze.

– Paolo Rossi o hattricku na mistrzostwach świata

Owszem, Biancorossi zdobyli przed momentem wicemistrzostwo Włoch, jednak każdy traktował to jako wypadek przy pracy. Ot, jednorazowy wyskok. Tymczasem Franco D’Attoma, prezydent klubu, zdecydował się na bardzo śmiały, choć niezwykle rozsądny ruch. Zanim Perugia zainwestowała w sprowadzenie Rossiego, zrobiła coś, czego w ówczesnym świecie futbolu nie zrobił nikt. Przeprowadziła sondaż rynku marketingowego, żeby wybadać, jak taki ruch wpłynąłby na budżet zespołu. – Problem polegał na tym, żeby znaleźć pół miliarda lirów, nie ryzykując finansowej niestabilności klubu. Nie chcieliśmy prosić o to kibiców, to byłoby żebractwo. Zwróciliśmy się do agencji reklamowej z naszego miasta, prosząc o wykonanie projektu. Okazało się, że możemy sfinansować ten transfer z różnych niezależnych źródeł.

Agencja CPA wzięła w swoje ręce zarządzanie marketingiem klubu. Mecze towarzyskie z Perugią wyceniono na 50 milionów lirów. Wszystkie spotkania zespołu sprzedano prywatnym telewizjom. Dzięki temu na stadionie pojawiło się mnóstwo nowych reklam, bo firmy chciały dotrzeć do jak największej liczby osób. I wisienka na torcie. To Perugia jako pierwsza złamała tabu we Włoszech, podpisując umowę sponsorską na koszulki. Firma „Ponte” wykupiła miejsce na strojach Biancorossich za 300 milionów lirów. W celu ominięcia zakazu nałożonego przez federację założono firmę-krzak „Ponte Sportswear”, udając, że to nowy sponsor techniczny klubu. FIGC nie pozostała obojętna na ten policzek i rozpętała się burza. Perugii zakazano gry w strojach nowego sponsora. Sprawę udało się rozstrzygnąć dopiero w rundzie wiosennej.

Nowe stroje, na których dumnie eksponowano logo sponsora, zadebiutowały – o ironio – podczas meczu z Romą. Tego samego, po którym piłkarze Perugii zostali aresztowani za ustawianie spotkań.

„Chciałem uciec z Włoch i rzucić piłkę na zawsze”

 Siedziałem w barze i piłem sok pomarańczowy. Przyszedł Della Martira i powiedział, że kogoś mi przedstawi. Kiedy zapoznał mnie z Crucianim (jeden z organizatorów Totonero – przyp.), nie wiedziałem, kim on jest. Myślałem, że to kolejny kibic, który chciał mnie poznać. Potem Della Martira powiedział mi, że Avellino chce zagrać na remis. Odparłem, że trzeba to przegadać z drużyną. Tyle że nie myślałem o tym, jak o propozycji korupcyjnej. W piłce nożnej zawsze było tak, że kiedy dwóm zespołom pasował jakiś wynik, to można było się dogadać. W teorii to zakazane, w praktyce każdy tak robił i zapewne robi do dziś – zeznawał Paolo Rossi.

Rzekomo do ustawki ostatecznie nie doszło, bo Perugia wierzyła, że „na czysto” ugra więcej niż remis. Patrząc na wspomniany wyżej skrót, możemy w to wierzyć, albo i nie. Natomiast całkiem prawdopodobne, że Rossi mówił prawdę. Był wschodzącą gwiazdą futbolu, świetnie zarabiał, a rzekomy zysk na pójściu na rękę Crucianiemu miałby wynieść 2 miliony lirów. Niewiele. W każdym razie tłumaczenia Rossiego niewiele pomogły. Skruszeni organizatorzy Totonero i świadkowie byli dla sądu bardziej wiarygodni niż gwiazda włoskiej piłki. Paolo ukarano roczną dyskwalifikacją, później zwiększoną do dwóch lat zawieszenia. – Byłem załamany i wściekły. Potrzebowali dużego nazwiska w sprawie, więc zostałem w to wciągnięty. Nikt nie przejmował się tym, że miałem nieskazitelną opinię. Ludzie mówili: zawsze stał z boku, nie mieszał się w żadne skandale, a teraz jest zamieszany w korupcję? Uwierzono przestępcom, zamiast mnie – opowiadał zawodnik Perugii.

Nigdy więcej nie zagram dla reprezentacji Włoch.

– Paolo Rossi po dyskwalifikacji

Dla Paolo Rossiego dwa lata bez futbolu wydawały się wyrokiem. 24 lata i taka przerwa, dramat. Także prywatny. – Kiedy wróciłem do domu, rodzice płakali, chociaż wierzyli w moją niewinność. Najgorsze było to, jak patrzyli na mnie ludzie i to, że w sobotnie wieczory nic na mnie nie czekało. Chciałem uciec z Włoch i rzucić piłkę na zawsze. 

Piłkarz wspominał, że wrócił do Vicenzy, z którą gościnnie trenował, ale futbol obrzydł mu do reszty. Stracił chęci do gry i treningu. Na ratunek przyszedł wówczas klub, w którym się wychował. Juventus, gdzie nie zaistniał przez kilka poważnych kontuzji, które mogły zakończyć jego karierę Rossi regularnie rozwalał swoją łąkotkę. Teraz Bianconeri wyciągnęli rękę do swojego byłego zawodnika. – Przyjdziesz do nas, będziesz trenował jak reszta. Albo i więcej niż reszta. Po roku wrócisz do gry – zapowiedział mu Gianpiero Boniperti. Przy okazji wydając jeszcze kilka „drobnych” poleceń w stylu: weź ślub, trzymaj się diety i nie zapuszczaj włosów. Napastnik posłusznie wypełniał wszystkie polecenia – ze ślubem włącznie – dzięki czemu w 1982 roku był gotowy do powrotu na sto procent. Zagrał w trzech ostatnich meczach sezonu, zdobywając nawet bramkę. Był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. – Nie pamiętałem już żadnych emocji związanych z prawdziwym meczem. Dwa lata wyciszenia mi pomogły – stwierdził później sam zainteresowany.

Wszystkiemu przyglądał się zadowolony Enzo Bearzot, selekcjoner włoskiej kadry. On także pozostawał w kontakcie z Paolo Rossim, czekając na koniec dyskwalifikacji.

Veni, vidi, vici

Squadra Azzurra bez Rossiego miała problemy ze zdobywaniem bramek. Po tym, jak napastnik poprowadził Włochów do czołowej czwórki mistrzostw świata, wszyscy widzieli w nim szansę na zdobycie mistrzostwa Europy w 1980 roku. Dyskwalifikacja przyszła tuż przed EURO, więc zespół musiał radzić sobie bez niego. I wypadł bardzo blado.

  • 0:0 z Hiszpanią
  • 1:0 z Anglią
  • 0:0 z Belgią

Tylko dzięki żelaznej defensywie Włosi wyszli z grupy, jednak przegrali mecz o trzecie miejsce. Kolejne dwa lata nie także nie były łatwe, bo na mundial ekipa z południa Europy jechała jako drugi zespół grupy eliminacyjnej. Strzeliła o 10 goli mniej niż jej zwycięzca, czyli Jugosławia. Przed finałowym turniejem passa ekipy Berzota nie napawała optymizmem.

  • 1:1 z Jugosławią
  • 1:1 z Grecją
  • 1:0 z Luksemburgiem
  • 0:2 z Francją
  • 0:1 z NRD
  • 1:1 ze Szwajcarią

W tym ostatnim spotkaniu Rossi już wystąpił. Odkupienie nastąpiło bardzo szybko, bo selekcjoner nie wyobrażał sobie kadry bez niego. Tyle że opinia publiczna miała nieco inne zdanie. Zwłaszcza że początek zmagań w Hiszpanii był po prostu kiepski. 0:0 z Polską, 1:1 z Peru i Kamerunem. Włosi wyszli z grupy tylko dzięki niebywałemu szczęściu. Atmosfera wokół kadry nie była najlepsza.

W drugiej fazie grupowej czekał na nich zestaw śmierci. Argentyna i Brazylia. I właśnie wtedy Paolo Rossi znów w siebie uwierzył. Boniek poczęstował hattrickiem Belgów, a Włoch potraktował nim Brazylijczyków.

 Nie byłem w dobrej formie, także mentalnej. Moałem blokadę psychiczną i trudno było mi ją zdjąć. Prawdę mówiąc to koledzy i trener wierzyli we mnie bardziej niż ja sam. Berzot powtarzał mi, że wszystko będzie świetnie. Nawet wtedy, kiedy zdjął mnie w przerwie meczu z Peru – opowiadał sam zainteresowany.

Piłkarze nie powinni odchodzić przed swoimi trenerami

– Giovanni Trappatoni, który pomógł Rossiemu stanąć na nogi w Juventusie

Włosi troszczyli się o niego, jak o najdroższy skarb. Przez stres spowodowany ciągłą krytyką i wypominaniem korupcyjnej przeszłości, Rossi schudł pięć kilogramów. Kucharz przynosił mu wieczorami rogaliki i mleko, żeby poprawić mu humor i zadbać o to, żeby nie padł z głodu. Mecz z Argentyną okazał się dla Squadra Azzurra przełomem. Po tamtym zwycięstwie zespół poczuł moc i poszedł za ciosem. – Być może w 1978 roku byłem lepszy, tak jak i cała drużyna. Ale 1982 roku mieliśmy charakter, którego nam brakowało. Po pierwszej bramce strzelonej Brazylii poczułem się znów wolny. Dalej już samo poszło – mówił w wywiadach.

Co było potem – doskonale wiemy. Bo Włosi w półfinale zagrali z Polską. 0:2, dwa gole Paolo Rossiego. Słynny mecz, w którym zagraliśmy bez zawieszonego za kartki Zbigniewa Bońka oraz bez odsuniętego od składu Andrzeja Szarmacha. Czy to zaważyło na wygranej Italii? Być może, ale nie ujmujmy nic Włochom. To była maszyna, która wchodziła na najwyższe obroty. W finale Niemcom (RFN – przyp.) nie pomógł nawet niewykorzystany przez Squadra Azzurra rzut karny. Rossi otworzył wynik meczu, a po końcowym gwizdku odetchnął z ulgą.

 Zaliczyłem tylko pół rundy wokół boiska z kolegami. Byłem wykończony. Usiadłem z boku i obserwowałem, jak wszyscy szaleją. Cały czas czułem w sobie ból z powodu tego, co mnie spotkało. Dlatego chciałem zatrzymać czas, żeby jak najlepiej przeżyć chwilę, która już nigdy więcej się nie powtórzy – wyznał później Rossi.

Niedługo potem odebrał nagrodę dla króla strzelców mundialu oraz najlepszego piłkarza tej imprezy. A na koniec roku – najlepszego piłkarza na świecie. Być może trochę na wyrost, jednak z drugiej strony ciężko nie podziwiać drogi, którą przeszedł. Wrócić po dwóch latach i zostać bohaterem ekipy, która sięgnęła po złoto mistrzostw świata.

Rzecz godna „Złotej Piłki”.

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Opublikowane 10.12.2020 11:53 przez

Szymon Janczyk

Liczba komentarzy: 6
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Michaś
Michaś
2 miesięcy temu

Faktycznie super historia, szczególnie że faktycznie Rossi ani wcześniej, ani później nigdy nie był jakimś wybitnym piłkarze, ale mundial 1982 był faktycznie jak z bajki. Nie wiem czy jakiś inny piłkarz w trzech najważniejszych meczach mundialu (mecz z Brazylią można potraktować jak ćwierć finał) strzelał bramki w dodatki takie, które dawały prowadzenie albo zwycięstwo. Każde dziecko marzy o czymś takim.

He(J)ter
He(J)ter
2 miesięcy temu
Reply to  Michaś

król strzelców Serie A
Srebrna Piłka za MŚ 1978 (czyli drugi najlepszy piłkarz mundialu)
król strzelców PKME (poprzednik Ligi Mistrzów)

faktycznie poza MŚ 1982 nic nie osiągnął…

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin (@fc-bazuka-bolencin)
2 miesięcy temu

Kapitalny napastnik. Rzekłbym, jedna z najlepszych wytrawnych „dziewiątek” w historii futbolu.
Gość nie strzelał na potęgę jak obecni snajperzy, ale „tylko i aż” ładował dokładnie wtedy kiedy było trzeba – w ważnych meczach. Mundial’82 to był jego One Man Show.

Fan Kazimierza D.
Fan Kazimierza D.
2 miesięcy temu

Pamiętam ten mecz z Brazylią . Brazylia grała futbol radosny, na wskroś techniczny. Miała nieprawdopodobny skład. A Włosi grali zabójczą kontrę. Stąd te remisy z drużynami tylko broniącymi się. A otwarta gra Argentyny i Brazylii to było to na co czekali Włosi. No i grali ostro a nawet brutalnie.
Sędziowie też pomagali i wyszło mistrzostwo.
Moim zdaniem , najlepszym zespołem tego Mundialu była Francja, niemiłosiernie oszukiwana przez sędziów.

Arturro31
Arturro31
2 miesięcy temu

Dla mnie to była najlepsza Brazylia, jaką kiedykolwiek widziałem. Miała trzech geniuszy: Sokratesa, Zico i Edera. Po porażce z Włochami byłem bardziej załamany, niż po przegranym półfinale przez Polaków. A Włochów (w szczególności zaś Paolo) wówczas normalnie nienawidziłem.

Clarkgaige
Clarkgaige
1 miesiąc temu

is chloroquine phosphate over the counter
[url=https://chloroquineorigin.com/#]chloroquine malaria prophylaxis[/url]
erectile solutions that work at walmart
[url=https://erectiledysfunctionsxag.com/#]erectile nerves[/url]
dangers of hydroxychloroquine
[url=https://hydroxychloroquinex.com/#]vitriol[/url]
erectile muscle
[url=https://plaquenilx.com/#]can plaquenil cause cancer[/url]
erectafil 20 mg
[url=https://tadalisxs.com/#]generic tadalafil united states[/url]
zithromax used to treat
[url=https://zithromaxes.com/#]buy zithromax[/url]

WeszłoTV
28.02.2021

LIGA MINUS. Czy Cracovia spadnie z Ekstraklasy?

No, dzisiaj na pewno nie zabraknie tematów do przegadania w waszym ulubionym programie publicystyczno-rozrywkowym. Zapraszamy na kolejny odcinek „Ligi Minus”, czyli jedynego w swoim rodzaju podsumowania weekendu w Ekstraklasie. A był to weekend naprawdę szalony. Zwroty akcji, centrostrzały, przewrotki, zmarnowane karne, sędziowskie babole. Sensacje i kompromitacje. Ruszamy o 19:45. 
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Cracovia puka w dno. Zagłębie – reaktywacja

Cztery stracone gole. Dwie czerwone kartki. Zmarnowany rzut karny. Pierwszy celny strzał dopiero w drugiej połowie. Głównym kreatorem gry – obrońca rywala. Cracovia postawiła sobie najwyraźniej za cel przekonać największych niedowiarków: hej, jesteśmy w stanie spaść. Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych. Jej dzisiejszy występ był kompromitacją, a przecież Miedziowi też mieli przed tym meczem […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Polska szkoła centrostrzału dynamicznie się rozwija. Nie zmarnujmy tego potencjału!

Wreszcie mamy jakaś charakterystyczną cechę polskiej piłki ligowej, którą możemy pochwalić się przed światem. Centrostrzał! Wcześniej sporo innych cech też by się znalazło, ale niezbyt chlubnych. Jakie? Na przykład napastnicy, którzy nie strzelają goli, skrzydłowi bez dryblingu albo dominująca u wielu drużyn taktyka mająca korzenie w nazwisku Dusana Lagatora. Teraz jednak wreszcie jest powód, żeby […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Rządził przypadek, wygrała Wisła Kraków

Mieliśmy całkiem spore oczekiwania przed meczem Wisły Płock z Wisły Kraków, bo oba zespoły w ostatnim czasie mogą się podobać. Tak, używamy takiego stwierdzenia w kontekście Nafciarzy, bo ostatnią porażkę z Legią trzeba było jednak wkalkulować, a wcześniej ekipa Sobolewskiego notowała sympatyczną serię zwycięstw. Wisła? W przeciwieństwie do wielu drużyn w tej lidze, o coś […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Chrobry może sędziów nie pokonał, ale remis z Koroną wyrwał

Jak na standardy pierwszoligowe, to był naprawdę niezły mecz. Po stronie Korony widzieliśmy kilka ciekawych zagrań, po których widać gołym okiem, że w ekipie trenera Bartoszka drzemie jakość na wyższe miejsce niż środek tabeli. Tyle że najpierw trzeba ją w pełni wyzwolić, a przede wszystkim przełożyć swoją przewagę na zabicie meczu. To się nie stało, […]
28.02.2021
Włochy
28.02.2021

Szymiński: – Nie jestem „panem piłkarzem”. Nigdy nie latałem w chmurach

Kiedy Przemysław Szymiński wyjeżdżał z Wisły Płock do Palermo, byliśmy trochę zdziwieni. Wówczas nie był to ani piłkarz w wieku młodzieżowca, ani czołowy obrońca Ekstraklasy. Mimo to, jak pokazała przyszłość, decyzja o podjęciu wyzwania w Serie B okazała się strzałem w dziesiątkę. Oczywiście nie zawsze było tak pięknie jak dzisiaj, kiedy 26-latek ma pewny plac […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Bramkarska łyżka miodu w beczce dziegciu

Dominik Hładun to niedoceniany dowód na to, że z Zagłębiem Lubin da się związać emocjonalnie. Jego historia to hołd dla cierpliwości. Choć był w klubie, kiedy nie było jeszcze w nim akademii, to do pierwszej drużyny przebił się dopiero w wieku 22 lat. Pomagał rezerwom, próbował się na wypożyczeniu, u Mariusza Lewandowskiego zaczynał jako czwarty […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Niedziela z hitami w całej Europie. Gdzie szukać okazji na wygraną?

Niedziela dla wszystkich kibiców zapowiada się kapitalnie. Gdzie nie spojrzeć tam hity. Anglia, Francja, Hiszpania, Włochy… Praktycznie cała Europa dostarczy nam dzisiaj świetnie zapowiadających się spotkań. Dlatego wybieramy cztery potencjalnie najlepsze mecze i podpowiadamy, jakie typy warto rozważyć, jeśli chcemy obudzić się bogatsi w poniedziałek. Sprawdźcie nasze propozycje! Marsylia – Lyon Ostatnie mecze bezpośrednie: RPWPP […]
28.02.2021
Live
28.02.2021

LIVE: Pogoń goni Legię, Śląsk goni formę

Siemanko, sportowe świry. Niedziela z Ekstraklasą to tym razem prawdziwy maraton tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Od 12:30 do 19:30 spędzamy czas przed telewizorami, a później poprawiamy Ligą Minus. Co nas czeka? Na start starcie Wiseł w Płocku. Później Cracovia w szalenie dobrze zapowiadającym się spotkaniu podejmie Zagłębie. Na koniec starcie Śląska z Pogonią. […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Czas zacząć wymagać więcej od Zahovicia

Czy Luka Zahović to zły piłkarz? Nie, to nie jest zły piłkarz. Jakość widać u niego gołym okiem. Czy Luka Zahović idzie ścieżką Michalisa Maniasa? Nie, nie jest nawet blisko, na pewno nie będzie ligowym memem. Ma swoją cegiełkę w tym, że Pogoń jest tak wysoko. Problem z Zahoviciem polega na tym, że spodziewano się […]
28.02.2021
Anglia
28.02.2021

Rzeź „Baranów”. Derby County 2007/08 – najgorsza drużyna w historii Premier League

25 meczów ligowych, trzy zwycięstwa. Zaledwie 11 punktów na koncie. To aktualny dorobek ekipy Sheffield United, która zamyka tabelę angielskiej ekstraklasy i żwawym tempem kroczy w stronę degradacji. Wydaje się dzisiaj skrajnie nieprawdopodobne, by „Szable” miały się z tego bagna wykaraskać. Ale o jedno podopieczni Chrisa Wildera nie muszą się martwić. Raczej nie przejdą do […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Polska liga w skrócie. Umiesz więcej? Skopią cię, wykoszą i poobijają

Znacie to powiedzenie o chłodnym, deszczowym wieczorze w Stoke, podczas którego nawet Messi i Cristiano Ronaldo niewiele wskórają na boisku? To dziwne, że nadal nie dorobiliśmy się naszego odpowiednika tego klasyka. Bo patrząc na niektóre mecze naszej ligi, widzimy dokładnie to, co w zamyśle miał autor oryginału. Brudną, paskudną grę, której cel jest tylko jeden […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Kulisy życia sędziów ligowych poza ekstraklasową elitą

Jeden schodzi tysiąc metrów pod ziemię, drugi zarządza tysiącem osób w handlu detalicznym. Trzeci trudzi się nauczaniem języków obcych, czwarty pilnuje firmy transportowej. Oto właśnie kulisy życia niezawodowych sędziów w Polsce. Dla wielu z nich wejście w trykot meczowy jest fachem dodatkowym. Niezobowiązującym w tym znaczeniu, że ktoś taki równie dobrze mógłby poświęcić weekend na […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Wisła Kraków potrafi być efektowna, ale czy stanie się również regularna?

18 września 2020 roku Wisła Kraków przegrała… Wróć. Wisła Kraków przerżnęła u siebie 0:3 z Wisłą Płock w ramach 4. kolejki ligowej sezonu 2020/21. Podopieczni Artura Skowronka zostali zmasakrowani na własnym stadionie przez „Nafciarzy” w taki sposób, że można się było wówczas poważnie zastanawiać, czy „Biała Gwiazda” nie uwikła się przypadkiem w rozpaczliwą walkę o […]
28.02.2021
NBA
28.02.2021

Kobe Bryant w logo NBA? „To się musi wydarzyć, czarnoskórzy budowali tę ligę”

Od czasu tragicznej śmierci Kobego Bryanta, do której doszło 26 stycznia 2020 roku, w amerykańskiej przestrzeni publicznej regularnie pojawia się pomysł, by sylwetka „Black Mamby” znalazła się w nowym logo NBA. Stworzono nawet w tej sprawie petycję, pod którą podpisały się przeszło trzy miliony fanów koszykówki. Do najbardziej zagorzałych zwolenników zmiany należy słynący z szokujących […]
28.02.2021
Weszło FM
27.02.2021

Zwycięstwa Żyły i Świątek, Ekstraklasa, Liga Minus – niedziela w WeszłoFM!

Mistrzostwo świata Piotra Żyły, zwycięstwo Igi Świątek, gole Roberta Lewandowskiego – trudno było o lepszą sobotę dla polskiego sportu! Mamy jednak nadzieję, że niedziela również będzie obfitować w wielkie wydarzenia. Oto szczegóły ramówki: 9:00 – 10:00 – „W ciemno” – Marcin Ryszka razem ze swoimi gośćmi pokazuje, że bariery istnieją tylko w naszych głowach. Wiele […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Luquinhas na motorynce, Legia wygrywa w Zabrzu

Poprzedni mecz Legii z Górnikiem był takim laniem mistrza Polski, że aż Vuković stracił robotę. Michniewicz co prawda mówił przed dzisiejszym spotkaniem, że tamtego starcia nie oglądał, ale musiał mieć świadomość, że bój z Górnikiem jest pewną klamrą. Dlatego rewanż za tamtą porażkę musiał mieć wyjątkowy smak. To rewanż po ciężkim boju, w którym sędzia […]
27.02.2021
Włochy
27.02.2021

Na Juventus nie da się patrzeć

Ależ ten Juventus jest w tym sezonie słaby. Miewa „Stara Dama” oczywiście przebłyski lepszej gry, zdarza jej się wygrać od czasu do czasu ważny mecz. Jak gdyby sugerując, że już za chwilkę wszystko wróci na właściwe tory i Juve znów będzie wielkie. Ale nie jest. Podopieczni Andrei Pirlo prezentują futbol okropny. Obrzydliwy. Dzisiejszy mecz z […]
27.02.2021