post Avatar

Opublikowane 25.11.2020 17:41 przez

Michał Kołkowski

Argentyński bóg futbolu w Barcelonie? Brzmi znajomo, zwłaszcza, kiedy wspomnimy o noszeniu dychy na plecach. Jeśli jednak pomyśleliście, że chodzi nam o Leo Messiego, to musimy was rozczarować. Sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki miał swojego wielkiego prekursora w osobie Diego Maradony. Obydwu panów porównuje się ze sobą zdecydowanie zbyt często, przy czym równie często zapomina się, że Boski Diego pierwsze kroki w Europie stawiał właśnie w Katalonii. 

Jego przygoda z Barcą była jednak krótka, szalona i zupełnie nieudana.

(TEKST SPRZED KILKU MIESIĘCY, KTÓRY ODŚWIEŻAMY PO ŚMIERCI DIEGO MARADONY)

Maradona przybył do Barcelony w 1982 roku, ale Blaugrana chciała go ściągnąć znacznie wcześniej. Już pięć lat przed transferem wpadł on w oko łowcy talentów, Josepa Marii Minguelli, który wspomina, że 16-letni Diego oczarował go podczas jednego ze spotkań. Minguella działał jako pośrednik przy transakcjach, więc momentalnie spostrzegł, że młody chłopak z przedmieść Buenos Aires może przynieść mu fortunę. Gdy po raz pierwszy odezwał się do Barcy, cena za Maradonę wynosiła jednak… 100 tysięcy dolarów. Groszowa sprawa, nawet jak na tamte czasy, ale działacze nie dali się przekonać do inwestycji w 16-latka.

W końcu Nicolau Casaus, wiceprezydent klubu, udał się do Argentyny, żeby osobiście obejrzeć Maradonę w akcji, Barcelona momentalnie zmieniła zdanie. Jeśli jednak Hiszpanie myśleli, że przyjdą, otworzą walizkę i zabiorą gwiazdę ze sobą, to mocno się przeliczyli.

Karty w grze o przyszłą gwiazdę rozdawali… argentyńscy wojskowi.

– Prawdziwe negocjacje rozpoczęły się w 1979 roku i zamknęliśmy je rok później. Wszystko było dograne, ale po jakimś czasie zadzwonił do mnie Julio Grondona, prezydent AFA i powiedział, że mamy problem. Musiałem przylecieć do Argentyny i spotkać się z ministrem z ramienia wojska, admirałem Lacostą – wspomina Minguella na łamach hiszpańskiego „Sportu”. – Szybko zrozumiałem, jak wygląda życie w dyktaturze. Trafiłem do sceny jak z horroru: żołnierze doprowadzili mnie do jakiejś bramy, która prowadziła do ciemnego tunelu z małym światełkiem na końcu. Tam spotkałem admirała, który zakomunikował mi, że transfer został odwołany. Stwierdził, że nie mogą sprzedać Diego przed mundialem w 1982 roku, bo bardzo go potrzebują.

Maradona zamiast do Barcelony, trafił do Boca Juniors, a sprawy mocno się skomplikowały. Od teraz negocjacje w sprawie transferu prowadził komisarz Domingo Tesone. Minguella znów poleciał za ocean i choć tym razem spodziewał się, jak wyglądają rozmowy z Argentyńczykami, rzeczywistość przerosła jego oczekiwania. Obydwie strony usiadły do stołu, po czym Tesone położył przed sobą gnata i z uśmiechem na ustach stwierdził: – Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza. Strasznie dużo waży.

Ostatecznie jednak agent dopiął swego i doprowadził deal do końca. Tym razem nie towarzyszyła mu delegacja z klubu, która po ostatniej wycieczce do Argentyny, wolała uniknąć powtórki z rozrywki. Barca za Maradonę płaciła już jednak nie w tysiącach, a w milionach dolarów.

15759050749435

Kiedy „Boski Diego” przybył do Hiszpanii, nie nosił jeszcze niebiańskiego przydomka.

Był po prostu 21-letnim gościem z ogromnym potencjałem, ale status, jaki miał w ojczyźnie, sprawiał, że jego ego prześcignęło już jego talent. W Barcelonie tylko utwierdzono młokosa w przekonaniu, że jest kimś wyjątkowym. Maradona od początku mógł liczyć na wsparcie władz klubu, w tym wiceprezydenta Casausa, z którym zaprzyjaźnił się podczas poprzedniego mundialu. – Pan Causas jest moim drugim sportowym ojcem, zaraz po moim menedżerze. Jest osobą, którą najmocniej kocham i której najbardziej ufam – mówił gwiazdor.

Ale Barca nie potrzebowała przyjaciół, tylko sukcesów. Diego został ściągnięty w jasno określonym celu – przywrócenia Blaugrany na hiszpański tron. Od początku widać było jednak, że Maradona chodzi swoimi ścieżkami. W stolicy Katalonii była wtedy mocna opcja niemiecka. Gwiazdą zespołu był Bernd Schuster, a trenerem był jego rodak, Udo Lattek, który nie do końca dogadywał się z Argentyńczykiem. – Ich mentalność i podejście było różne niczym dzień i noc. Lattek podchodził do wszystkiego śmiertelnie poważnie, Diego był wyluzowany. – Maradona mógł trenować z piłką nawet po pięć godzin dziennie, ale po pięciu minutach bez niej był zmęczony i zrezygnowany. Już podczas przygotowań do sezonu widzieliśmy, że bieganie nie należy do jego ulubionych czynności. Zjeżdżał do bazy po chwili takich zajęć. Miał też problem z dyscypliną, w szatni pojawiał się na pięć minut przed startem treningu, a kiedy drużyna kładła się spać, on rozpoczynał drugie życie – wspomina kolegę z szatni Schuster.

Szkoleniowiec Barcelony robił wszystko, żeby upilnować młodego gwiazdora i zintegrować go z drużyną, ale nie wychodziło.

Nic dziwnego, że dla Lattka, Maradona był dzieciakiem. Nie mógł oprzeć na kimś takim gry zespołu, więc mimo że Diego potrafił czarować na boisku i zdobyć 6 goli w pierwszych 13 meczach, zespołowi nie szło. Inna sprawa, że nawet gdyby Niemiec chciał uczynić z nowego nabytku lidera, nie mógłby, bo Maradona miał problemy zdrowotne.

Najpoważniejszym okazało się zapalenie wątroby, które wykluczyło go z gry na trzy miesiące. Argentyńczyk był tak sfrustrowany wykryciem u niego tej choroby, że obrażony zamknął się w domu.

Sytuacji drużyny nie poprawiał też fakt, że konflikt między Maradoną a Lattkiem był już widoczny gołym okiem. Pewnego razu Diego spóźnił się na odprawę przed wyjazdowym spotkaniem. Niemiecki trener wspominał po latach, że miał dwa wyjścia: poczekać na gwiazdę i stracić szacunek szatni, albo trzymać się swoich zasad i odjechać. Odjechał, co miało tak wkurzyć Argentyńczyka, że ten poskarżył się prezydentowi klubu, Josepowi Nunezowi. Plotki, w które do dziś wierzy sam Udo, mówią, że Maradona kazał wybierać szefowi: albo on, albo Lattek.

Głowa trenera została więc ścięta krótko po tym, jak Barca pojechała na mecz bez Diego na pokładzie.

– Być może Lattek zaszedłby dalej, a my osiągnęlibyśmy więcej, gdyby nie sprowadzono Maradony? – zastanawiał się po latach Schuster.

W Katalonii nastało nowe – stery objął Cesar Luis Menotti, były selekcjoner reprezentacji Argentyny. Stało się jasne, że u swojego rodaka Maradona będzie miał specjalne względy, a wybór komentowano jako nieprzypadkowy. Barcelona wciąż wierzyła, że Diego wprowadzi zespół na szczyt, a prezydent Nunez uwielbiał latynoskiego piłkarza. – W klubie potrafiliśmy wiele zmienić, żeby Maradona był zadowolony. Przełożyliśmy nawet treningi na popołudnia, żeby Diego mógł się wyspać – mówił.

Cóż, to wersja, którą poznaliśmy po latach. Wtedy piłkarze słyszeli, że brak porannego treningu lepiej wpływa na ich organizmy i proces regeneracji. Złośliwi powiedzą, że zwłaszcza dla tych, którzy nocy nie spędzili w swoich łóżkach.

Maradona pozwalał sobie na coraz więcej. Przed wyjazdowym meczem z Mallorcą rozważał rezygnację z gry, bo… nie podobały mu się buty. Koledzy z szatni wspominali, że Diego przywiózł ze sobą przynajmniej sześć różnych par, ale ostatecznie żadna nie przypadła mu do gustu. Menotti musiał wręcz prosić go, żeby wyszedł na boisko. Sztuka się udała i Argentyńczyk strzelił nawet gola, ale jeśli takie cyrki działy się na początku sezonu, ciężko było sobie wyobrazić, co będzie dalej. O tym jednak nie było dane nam się przekonać.

W następnej kolejce Maradona padł bowiem ofiarą Rzeźnika z Bilbao.

15264092

Andoni Goikoetxea był znanym na Półwyspie Iberyjskim zabijaką. Zawodnik Athletiku Bilbao przed laty przyczynił się do zerwanych więzadeł u Schustera, a teraz wysłał do szpitala kolejnego piłkarza Barcy. – Wszystko mi połamał, wszystko – lamentował Diego po ostrym wejściu Baska, które zakończyło się złamaną nogą Argentyńczyka i kolejną długą przerwą. Maradona wrócił do gry po trzech miesiącach, ale nie mógł przeboleć tamtej sytuacji.

Napastnik „ukarał” ekipę z Bilbao dwiema bramkami, dającymi Blaugranie zwycięstwo w ważnym w kontekście walki o tytuł meczu. Mimo to drużyna z Katalonii finiszowała w lidze punkt za Athletikiem, który sięgnął po mistrzostwo Hiszpanii.

Ostatnią szansą na rewanż był dla Diego Maradony finał prestiżowego Copa del Rey, ale i w tym przypadku Athletic sprzątnął mu trofeum sprzed nosa. Tego było już za wiele. El Pelusa, jak nazywano argentyńskiego gwiazdora, całkowicie stracił nad sobą panowanie. W trakcie meczu był wielokrotnie ostro atakowany przez rywali, a po porażce ironicznymi gestami pozdrawiał go Miguel Sola, zawodnik baskijskiej ekipy. Maradona ruszył na niego niczym wściekły byk, znokautował rywala, a na boisku wywiązała się bójka przypominająca raczej corridę. Diego hasał po murawie i „zdejmował” kolejnych zawodników kopnięciami, których nie powstydziliby się najlepsi zawodnicy MMA.

W ślad za nim poszli piłkarze obydwu drużyn i wkrótce wyglądało to tak.

W Hiszpanii był to ogromny skandal nie tylko dlatego, że mecz finałowy śledziło miliony kibiców. Przede wszystkim dlatego, że na trybunach – jak to w przypadku Copa del Rey bywa – zasiadła rodzina królewska. Maradona później musiał przepraszać monarchów za to, że rozpoczął bijatykę, ale niewiele mu to pomogło. Został zawieszony na trzy miesiące, jednak nigdy nie wykonał wyroku. Latem pożegnał się z Barceloną i odszedł do Napoli. Według samego Diego, to on miał dość stylu życia w Katalonii i wielkich oczekiwań, które ciążyły na jego barkach.

Prezydent Nunez stwierdził natomiast, że to bójka po meczu z Bilbao przesądziła o tym, że stracił do Maradony cierpliwość. Poza tym coraz głośniej mówiło się o tym, że Diego bardzo polubił się z zakazanym białym proszkiem, a Barca chciała uniknąć kolejnych skandali.

Pożegnano go bez żalu, bo wygrał jedynie Puchar Ligi i Puchar Króla. Ironią losu jest fakt, że Barcelona sięgnęła po długo wyczekiwane mistrzostwo… rok po jego odejściu. Po latach nawet sam Menotti, który był jednym z największych fanów talentu Diego, przyznał, że Blaugranie zdecydowanie więcej dał Leo Messi. Maradona pozostał niespełnioną gwiazdą Camp Nou, ale na otarcie łez może sobie przypominać, jak zachwycił Santiago Bernabeu.

To on był bowiem pierwszym piłkarzem, którego fani Realu nagrodzili brawami podczas El Clasico. Za co? Za tego gola.

Cały Diego Maradona, wielki skandalista, ale i równie wielki piłkarz.

SZYMON JANCZYK

fot. fcbarcelona.com, newspix.pl

Opublikowane 25.11.2020 17:41 przez

Michał Kołkowski

Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysztof
Krzysztof
1 miesiąc temu

RiP

Joanot Martorell
Joanot Martorell
1 miesiąc temu

Koleś jest właściwe dużo większą legendą w Napoli, a tutaj coś o nieudanym epizodzie w Barcy…Stano, kuźwa mać, opanuj się człowieku…

Grzegorz Lato
Grzegorz Lato
1 miesiąc temu

Sam tytuł ci mówi, ze artykuł jest o jego pobycie w Barcelonie, a ty narzekasz, iż mało mowy o Napoli? xD

Belret
Belret
1 miesiąc temu

Ty myślisz, że Stanowski napisał ten artykuł? To byłoby śmieszne nawet, gdyby nie podpis autora, a z nim jest jeszcze śmieszniejsze.

Weszło
25.01.2021

„Trener powiedział: jak nie pójdziecie na kroplówki, możecie wypier…”

– Naprawdę, zrozumiałbym, gdyby to była nasza wina, gdybyśmy sami poszli, sami zaplanowali, ale nam to zlecili lekarz i trener. Od trenera usłyszeliśmy wprost, przy całej drużynie: „Jak nie pójdziecie na kroplówki, możecie wypierdalać”. Przepraszam za słownictwo, ale takie po prostu słowa padły – mówi nam Marcin Kozłowski, jeden z ukaranych bezwzględną czteroletnią dyskwalifikacją za […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Kolejny polski stoper w Serie A? Raków rozmawia z Milanem w sprawie Piątkowskiego

To byłby hit okienka transferowego w Ekstraklasie. Niestety, nie chodzi o transfer do naszej ligi, ale o możliwe odejście jednego z najlepszych stoperów jesieni. Kamil Piątkowski z Rakowa Częstochowa znalazł się w orbicie zainteresowań AC Milan. Lider Serie A prowadzi intensywne rozmowy z wiceliderem Ekstraklasy – jak podaje na Twitterze Krzysztof Stanowski, sytuacja powinna się […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Bez taryfy ulgowej dla legendy. Lampard wylatuje z Chelsea

Na nic zdał się status klubowej legendy. Nie obronił go nawet nadspodziewanie udany poprzedni sezon. Ciężar letnich inwestycji i miejsce w środku tabeli Premier League przesądziło o losie Franka Lamparda. Ludzie Abramowicza uznali, że to moment, by za odbudowę Wernera, Havertza i spółki wziął się ktoś, to – jak to mówią – coś już wygrał, […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Totalizator Sportowy powstał 65 lat temu. 25 stycznia Dniem Gracza LOTTO!

Od kilku tygodni trwają jubileuszowe obchody z okazji 65-lecia istnienia jednej  z najbardziej rozpoznawalnych spółek w Polsce, jaką jest Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO. Dziś, 25 stycznia, mija dokładnie 65 lat od oficjalnego rozpoczęcia jego działalności. Na pamiątkę tego dnia, z inicjatywy Totalizatora Sportowego, został ustanowiony Dzień Gracza LOTTO.  Zgodnie z Zarządzeniem nr 7 przewodniczącego […]
25.01.2021
Niemcy
25.01.2021

Wielkie tradycje i jeszcze większe problemy historycznych potęg niemieckiego futbolu

Mają mnóstwo kibiców, rozsianych po wielu zakątkach kraju, albo i całej Europy. Stoi za nimi wielka historia. Często także wielkie pieniądze, choć niekoniecznie rozporządzają nimi rozsądni ludzie. A jednak słynne niemieckie kluby w ostatnich latach notują mnóstwo bolesnych wpadek. Z najwyższym poziomem rozgrywek pożegnał się Hamburger SV, przez niekończące się zawirowania przechodzi FC Koeln, w […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Perełki w wagonach z piłkarzami. XI dekady Lechii

O ile w pierwszej dekadzie XXI wieku Lechia Gdańsk walczyła o odbudowanie się i powrót na najwyższy poziom, o tyle w minionym dziesięcioleciu ugruntowała swoją pozycję w Ekstraklasie. Raz była o gola od mistrzostwa Polski, lecz skończyła na czwartym miejscu. Innym razem zimowała na czele tabeli, lecz roztrwoniła przewagę i zgarnęła brązowy medal. Zdobyła za […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

STRANIERI. Asysta Listkowskiego, wywalczony karny Michalaka, poprzeczka Płachety

O kolejnym golu Roberta Lewandowskiego, obronionym rzucie karnym Rafała Gikiewicza, debiucie Arkadiusza Milika w Marsylii, popisach Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Skorupskiego czy wygranej Jana Bednarka i spółki z Arsenalem pisaliśmy w osobnych tekstach. Co jeszcze godnego uwagi wydarzyło się w miniony weekend z udziałem naszych rodaków? Nie po raz pierwszy w tym sezonie tureckiej ekstraklasy […]
25.01.2021
Weszło
25.01.2021

Czy jakikolwiek polski trener może w tej chwili dotrzeć do reprezentantów i zdobyć u nich autorytet?

W poniedziałkowej prasie dalsze echa zmiany selekcjonera. Komentują ją m.in. Dariusz Dziekanowski i Marek Jóźwiak, są kulisy medialnej gry Zbigniewa Bońka, a Łukasz Olkowicz zastanawia się, czy dziś jakikolwiek polski trener mógłby zyskać autorytet u największych gwiazd reprezentacji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dariusz Dziekanowski komentuje zmianę selekcjonera. (…) Wracając do kwestii dymisji Jerzego Brzęczka. Prezes Boniek starał […]
25.01.2021
Niemcy
25.01.2021

Kozacy, ale tylko na niemieckim podwórku

Nie ma jednego złotego środka na prawidłową adaptację piłkarza w nowym środowisku. Z kolei istnieje dość popularna teoria, że jeśli zawodnik jest w dobrej formie, to nie będzie potrzebował zbyt wiele czasu, by w pełni zaprezentować swoje umiejętności. Przecież sporo było takich przypadków, że dany gracz praktycznie prosto z lotniska wskakiwał do grania i nie […]
25.01.2021
Hiszpania
24.01.2021

Atletico spełniło obowiązek lidera. Suarez i spółka nie zwalniają tempa

Wczoraj Real rozszarpał Deportivo Alaves. Z kolei dziś Barcelona spokojnie pokonała Elche. W takim razie, znając pokrętną logikę futbolu, istniało duże prawdopodobieństwo, że Atletico Madryt drugi raz w tym sezonie straci u siebie punkty. Na dodatek podejmowało Valencię, która mimo iż znajduje się w ogromnym kryzysie, potrafi spiąć się na najsilniejszych rywali. Ostatecznie ekipa Diego […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Czyli mecze Manchesteru United z Liverpoolem jednak mogą być ciekawe

Ten mecz był niczym film „Źle się dzieje w El Royale”. Nie był filmem Quentina Tarantino, ale stanowił nawiązanie do jego najlepszych czasów. Dzisiaj też po boisku nie biegali Paul Scholes i Steven Gerrard, lecz zdecydowanie nie mamy na co narzekać. Były fajerwerki, były wybuchy, jakbyśmy chcieli jechać do muzeum lotnictwa, to byśmy pewnie pojechali.  […]
24.01.2021
Weszło FM
24.01.2021

Poniedziałek w Weszło FM: Polska vs Niemcy na MŚ szczypiornistów, handballowy Hejt Park

Jutro na antenie radia Weszło FM dominować będzie piłka ręczna, wszak biało-czerwoni zagrają z Niemcami, ale kibice innych sportów nie będą zawiedzeni – bo pojawią się także premierowe wydania „Super Serii”, „Run Forest” czy „Football, Bloody Hell”. Szczegóły poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – w porannej audycji będziemy chcieli uczcić Dzień Gracza […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

QUIZ LIVE: ŁÓDŹ KONTRA RESZTA ŚWIATA


24.01.2021
Hiszpania
24.01.2021

Elche było bardzo wyrozumiałe dla zmęczonej i osłabionej Barcelony

Dość wymowne było ujęcie kamery, które telewizja pokazała widzom około 50. minuty starcia Elche z Barceloną. Ronald Koeman stał zasępiony przy ławce rezerwowych i ze znużeniem zerkał na swój zegarek. Z jednej strony – nie dziwimy się, że oglądanie tego spotkania wizualnie dyskusyjnego przyprawiało o senność. Ale z drugiej – Holender być może wtedy odliczał […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nuda na robocie – kolejny rekord Lewandowskiego

Być może dla wielu z was będzie to swego rodzaju science-fiction, ale są rekordy – poza tym Gerda Müllera rzecz jasna – których jeszcze nie pobił Robert Lewandowski. To znaczy… jest ich coraz mniej. Dziś złamał kolejną barierę. Został pierwszym piłkarzem w historii Bundesligi, który strzelił gola w ośmiu meczach wyjazdowych z rzędu. Arminia Bielefeld. […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Napoli pomyliło maraton ze sprintem. 10 sekund i po drużynie!

Dokładnie 8 sekund zajęło Napoli zdobycie bramki podczas wyjazdowego meczu z Hellas Verona. Jak obliczy każdy wytrawny matematyk – utrzymując tempo strzelania jednej bramki co 10 sekund, mecz powinien się zakończyć zwycięstwem gości w rozmiarze około 540 do zera. O dziwo – tak się nie stało. Co dziwi jeszcze mocniej – neapolitańczycy tak naprawdę po […]
24.01.2021
Włochy
24.01.2021

Hołd dla polskiej szkoły bramkarzy na włoskiej ziemi

Wojciech Szczęsny plasuje się w ścisłej czołówce bramkarzy świata. Może w trójce, może w piątce, trudno to zmierzyć. Na pewno to top topów i jest to jasne jak słońce na niebie podczas bezchmurnego dnia. I w sumie za rzadko to doceniamy. A wpływ jaki ma na Juventus jest serio olbrzymi. Kilka interwencji w meczu z […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Piątek będzie miał nowego trenera. Dziesiątego od czasu wyjazdu za granicę

Gdy Krzysztof Piątek wyjeżdżał z polskiej ligi, pewnie miał świadomość, że pozna wiele nowych osób. To normalne przy zmianie środowiska, a dla niektórych ludzi pewnie i ekscytujące. Natomiast Piątek chyba wolałby te nowe znajomości… ograniczyć. Niedługo bowiem będzie problem, by jego wszystkich zagranicznych trenerów zmieścić do jednego autobusu. Piszemy o tym, bo Hertha Berlin poinformowała, […]
24.01.2021