post Avatar

Opublikowane 19.11.2020 20:21 przez

redakcja

Budzisz się, otwierasz oczy i patrzysz w kalendarz. Mecz za meczem, mecz za meczem. Jeśli jesteś piłkarzem, to w pewnym momencie rzeczywiście możesz stwierdzić, że już ci się nie chce niczego. A kibice też coraz mniej przejmują się spotkaniami podczas przerw na reprezentacje. Wszyscy czekają na powrót piłki klubowej. A jeszcze wszystko podsyca pandemia, której kluby się boją i na kadry zawodników puszczać nieraz nie chcą. Takie rozgrywki jak Liga Narodów – choć futbolowych romantyków ukoją – przestają wtedy mieć znaczenie.

***

Tylko jak rzeczywiście z tą Ligą Narodów jest?

Niektórym z was musimy przypomnieć nasz tekst z końcówki 2014 roku, kiedy ogłoszono, że po mundialu w Rosji wystartuje nowy format pod egidą UEFA – Liga Narodów. Szumnie ogłoszono koniec bezwartościowych meczów towarzyskich, zastępując je turniejem z podziałem na cztery dywizje, tworząc stawkę w postaci lepszych szans na awans na EURO lub mundiale. Tak zapowiadaliśmy jeden z ostatnich prezentów Michela Platiniego:

UEFA od pewnego czasu powtarza, że podniesienie poziomu piłki reprezentacyjnej jest największym sportowym projektem, podjętym przez nią od stworzenia Champions League. Stąd też cały ten pomysł, który zostanie wdrożony w życie we wrześniu 2018 roku, by Liga Narodów zastąpiła większość meczów towarzyskich. Czasu na sparingi będzie bardzo niewiele, maksymalnie w dwuletnim cyklu da się rozegrać ich dziewięć (dopiero po spełnieniu szeregu warunków). UEFA dla reprezentacji i tak zaplanowała dziesięć oficjalnych terminów: po dwa w marcu, czerwcu, wrześniu, październiku i listopadzie.

Minimalna liczba spotkań o pietruszkę, wzrost rangi meczów nieeliminacyjnych, większa rywalizacja, również w ramach Final Four. Plusów jest wiele, tym bardziej, że to wszystko przełoży się na aspekt finansowy. Oprócz nagród pieniężnych w ramach samej Ligi Europy, wyższe będą również wpływy z praw telewizyjnych.

***

Teorię czas zestawić z praktyką.

Czy podniesiono poziom rozgrywek eliminacyjnych? Mamy co do tego wątpliwości.

Pierwszy zgrzyt na pewno pojawił się już po pierwszym sezonie, kiedy po zajęciu miejsca ostatniego przez Niemców w swojej grupie Ligi Narodów, czym prędzej powiększono Dywizję A z 12 do 16 drużyn. Niemcy – a także szczęśliwie choćby Polacy oraz Islandczycy – utrzymali się na pierwszym poziomie. Koronny argument był jasny, nie musiał być nawet głośno wypowiedziany – spadają Niemcy, wchodzi gorsza drużyna w ich miejsce, nikt nie będzie chciał tych spotkań oglądać. Szybko zatem przeprowadzono reformę i magia – Niemcy zostają w Dywizji A.

Druga sytuacja? Chyba możecie pamiętać – a jeśli nie, to wam przypomnimy – jak Robert Lewandowski po meczach z Portugalią i Włochami w październiku 2018 roku, stwierdził, że nie wie, o co chodzi w Lidze Narodów i nie traktuje tego jako meczów o stawkę.

 

Dla nas całkiem pyszny cytat, w końcu piłkarz powiedział coś spoza kanonu „ciężka praca, każdy mecz jest ważny”. Tyle że właśnie w ten sposób Lewandowski podsumował wtedy dobitnie, co piłkarze jego pokroju myślą o Lidze Narodów. Turniej towarzyski.

A po trzecie – pandemia skutecznie przewartościowała priorytety. Przyjemna idea stała się dzisiaj przymusem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że teraz Ligę Narodów rozgrywamy tylko dla sponsorów turnieju, gdy muszą hojnie wspierać UEFA, aby karuzela w postaci tego sportu dalej się kręciła. Nadrabiamy zaległości z dwóch miesięcy, po których już odczuliśmy mocno, co się dzieje, gdy nie ma sportu. Teraz jest w tej pogoni takie rozgrywki jak Liga Narodów tracą na znaczeniu, kiedy kluby mogą mieć przez to więcej problemów niż korzyści. Piłkarze testowani na innych kryteriach, różna tolerancja laboratoriów współpracujących z UEFA lub poszczególnymi krajami, wymuszenie ciągłego grania, aby zarobić na organizacji całego cyklu – to wszystko musi się dopełnić i trochę rozumiemy, że komuś nie podobają się igrzyska śmierci, w której ceną jest dogranie za wszelką cenę meczu Łotwy z Maltą, Białorusi z Kazachstanem lub Słowenii z Kosowem.

Tym bardziej, gdy przeczytamy w wytycznych UEFA tego typu podpunkt, który zauważyliśmy już na początku września:

Jeśli się nie uda się przełożyć spotkania (co przy obecnych kalendarzach jest prawdopodobne), UEFA widzi dwie drogi. W przypadku, gdy za nierozegranie meczu winna jest ewidentnie jedna ze stron – mamy walkower. Jeśli jednak nie da się orzec czyjejś winy (lub winne są obie strony), wynik zostanie wylosowany. UEFA dopuszcza trzy możliwości – 1:0, 0:0, 0:1.

To wypada zbyć milczeniem.

***

Odsuńmy jednak na bok pandemię. Skupmy się na tym, z czym Liga Narodów miała skończyć.

Mecze towarzyskie dalej istnieją, ale w mniejszej liczbie.

To było przepowiadane, że nie wyeliminujemy ich w całości. Ale jednak w zestawieniu z towarzyskimi starciami ewentualne mecze z drużynami pokroju Portugalii, Włoch czy Holandii wyglądają i tak lepiej. Trzeba jednak takie spotkania umieć wykorzystywać, a wiemy, że my od 2 lat z innego powodu unikaliśmy gry w piłkę. Tak zresztą pisaliśmy w 2018 roku już po pierwszej kolejce Ligi Narodów. Byliśmy wtedy na świeżo drugim meczu za kadencji Jerzego Brzęczka, po spotkaniu Polska – Irlandia, który był akurat strasznym widowiskiem.

To są gry potrzebne selekcjonerom, ale niepotrzebne widzom. Laboratorium, w którym może coś ciekawego znajdą najwięksi pasjonaci, którzy oddychają futbolem 24h na dobę, ale przeciętni kibice? Jarać się nie ma czym.

Liga Narodów to krok we właściwą stronę. Bez niej dostalibyśmy drugi sparing z byle kim byle gdzie, a tak obejrzeliśmy ciekawy mecz z Włochami, gdzie czuło się, że to gra nie o puchar pasztetowej. Tak samo większą wymowę zyskały mecze zagranicznych potęg, ba – nawet starcia słabeuszy Ligi Narodów nabrały zupełnie innego kontekstu.

To się nadal zgadza – stworzono stawkę w postaci meczów o punkty, a to zawsze wpływa lepiej na miejsce rankingowe aniżeli granie sparingów, o czym przekonaliśmy chociażby przed EURO 2012, gdy spadaliśmy na bardzo niskie miejsca. A my, Polacy, na przykładzie Legii Warszawa za chwilę możemy odczuć, co to znaczy utrata współczynnikowego przywileju. Reprezentacja jeszcze się trzyma.

***

Od początku wiedzieliśmy, że dzięki Lidze Narodów pojawi się możliwość kwalifikacji na EURO lub mistrzostwa świata dla mniejszych krajów.

Przyznajemy, że z tą kwestią mamy najwięcej problemów. Ale raczej z powodu zbytniego podkreślania swojego ego i futbolowego szlachectwa. Nie potrafimy czasami ukryć, że narzekania na Ligę Narodów, powiększenie mistrzostw Europy, powstawanie nowych klubowych mistrzostw świata, a także planowanie powiększenie mistrzostw świata dla reprezentacji jest często starciem boomerów z otwartymi umysłami.

Tutaj ludzie podzielili się na elitarystyczne podejście, które broni EURO z najlepszymi 16 drużynami. Najlepsi są jednak ci, dla których stary format EURO to knee-jerk, bo przypomina im czasy dzieciństwa, gdy jeszcze byli szczęśliwi i piłka być może ich pasjonowała bardziej niż dzisiaj. Przemawiają za tym emocje, jak zawsze w piłce. Za każdym razem pojawia się pytanie: co dany kraj wniesie? A skoro sprowadzenie dyskusji na poziom emocjonalny tak właśnie wygląda, to zapytamy inaczej. A co wniosła Polska na mundial w Rosji, że może tak dumnie patrzeć na innych z góry – choćby na Szkotów czy Macedończyków? Ale skoro my w naszym kraju umiemy nawet z góry patrzeć na Nicolo Barellę z Interu, to w sumie czemu się dziwimy.

***

Być może połączenie eliminacji EURO lub mundialu z Ligą Narodów nie jest zbyt fortunne.

Tyle że właśnie po to miał być budowany ponownie na zasadzie kompromisu prestiż Ligi Narodów. Zabranie z niej elementu rywalizacji o poszczególne miejsca odebrałoby już w ogóle jej jakiekolwiek znaczenie. Ona bez spojenia z eliminacjami EURO lub MŚ dopiero nie byłaby nic warta. Czy zmotywuje się bowiem piłkarza do gry o główne nagrody Final Four, kiedy on spogląda na swoją roczną pensję z Juventusu, Bayernu lub Manchesteru United i widzi, że to byłby tylko dodatek?

Nie zmotywuje się. UEFA poniekąd można trochę podziękować za tę próbę przedłużenia żywotności piłki reprezentacyjnej. Dziś jest ona coraz częściej oknem wystawowym, najlepszym możliwym turboboostem dla wartości rynkowej piłkarza. Ale jednak coś dostaliśmy w zamian – silni tak często nie chcieli grać w piłkę przeciwko tym słabym. Teraz dostali w Lidze Narodów taką możliwość. Dywizja D jest skupieniem najsłabszych reprezentacji, a groundhopperzy mają tam swoje własne eldorado. Dywizja A jest z kolei szczęśliwa, bo pozostała gronem, które między sobą rozgrywa kolejne spotkania w przygotowaniu na najważniejsze mecze – mecze eliminacyjne. Narzekanie w sytuacji, gdy lepszego wyjścia nie ma, jest po prostu wyczyniane na siłę.

Ze ścieżką eliminacyjną i dokooptowaniem do niej drużyn, które nie zdołały dostać się jeszcze na turniej jest więc problem. Ale jest konsekwencją budowania marki nowego turnieju. Coś za coś – źle opakowanych produktów nie umielibyśmy strawić.

***

Wróćmy jednak do rozstawień w eliminacjach.

Teraz o rozstawieniach w poszczególnych koszykach decyduje ranking FIFA z listopada tego roku, zaktualizowany też w oparciu o wyniki z Ligi Narodów – przekonamy się chociażby o tym 7 grudnia, kiedy będziemy losowani podczas ceremonii w Zurychu. Ale wiecie, śmiesznie jednak wygląda, kiedy słyszy się w Polsce(!) narzekanie na to, że EURO ma zbyt szeroką stawkę, a na mundialu to nie może grać więcej niż 32 drużyny. Jeśli popatrzymy na to, co pokazujemy jako reprezentacja od 2018 roku, to niespecjalnie byśmy ją wpuścili na kolejny mundial. Na 16-zespołowe EURO pewnie umielibyśmy się dostać, ale też trzeba by było wznieść się na wyżyny albo znów liczyć, że los się do nas uśmiechnie, jak w losowaniu grup el. MŚ 2018 lub el. EURO 2020+1.

My wciąż korzystamy w tej kwestii z pracy Adama Nawałki, którego reprezentacja wprowadziła nas do pierwszej piątki rankingu.

My dziś mamy przywilej nazywania tego, co dzieje się za naszymi plecami pre-eliminacjami, zarżnięciem kwalifikacji. Nazwiemy to w ten sposób i co? Nagle coś się zmieni? Ktoś się z tego powodu oburzy? W oczywisty sposób oceniamy nowe formaty eliminacji ze swojego punktu widzenia.

Mamy dziś pewien przywilej w postaci kadry z takimi wynikami – nie możemy się w tym oszukiwać. Po prostu mamy drużynę balansującą na granicy pierwszego i drugiego koszyka i dlatego pewnie łatwo jest nam ocenić w zły sposób, dlaczego cztery drużyny z jednej grupy eliminacyjnej wciąż mogą zagrać na mistrzostwach. Kapitał, jaki wypracowaliśmy znów każe nam podskórnie, by krytykować obecny format. Zresztą zauważyliśmy to już w 2017 roku:

Raczej awansu do Euro trzeba szukać w tradycyjnych eliminacjach, ale trzeba się cieszyć, że zamiast większej liczby meczów z przeciętniakami Polacy będą mieli liczne przetarcia z potentatami. To może pomóc w wychowaniu coraz starszego trzonu reprezentacji. Utrzymanie w Lidze Narodów A z miejsca staje się więc czymś, o co warto walczyć.

Swoją drogą, ciekawi nas czy za chwilę nie będziemy świadkami dziwnych ruchów niektórych kadr. Co Azerbejdżan i Estonia mogą ugrać w Lidze Narodów C? Nic. Będą jak zawsze dostarczycielami punktów. Natomiast w Lidze Narodów D jak wszyscy mieliby szanse na awans na finały…

Szczerze? Przy gorszych wynikach, retoryka znów zabrnęłaby tam, gdzie poniosą ją nasze emocje. Czyli dziękowalibyśmy UEFA za poszerzenie szans na awans, tak jak zrobiliśmy to przy okazji awansu na EURO we Francji. Przypomnijmy – w naszej grupie eliminacyjnej byliśmy na drugim miejscu, nie na pierwszym. A przecież przez lata wiceliderzy nawet mogli nie zagrać w barażach.

***

Czy te rozgrywki są nam zatem potrzebne? Kto ich potrzebuje?

Wiecie, zwykle jest tak, że gdyby nie porażki, nie umielibyśmy docenić zwycięstw. Tak samo puchary drugiej i trzeciej kategorii niekoniecznie nadają się od razu do pomielenia z budą. One są wartościowe, ale nie aż tak, jak te najważniejsze rozgrywki. To, że ktoś podchodzi do tego na zasadzie, że mamy tylko rozgrywki ligowe, Ligę Mistrzów, kiedyś były fajniejsze formaty mundiali oraz mistrzostw Europy, po prostu ma do tego prawo.

Czy Liga Narodów kiedykolwiek miała być daniem głównym? Nie, to tylko przystawka, dodatek. Gorzej opakowany z powodu pandemii, ale jednak dodatek.

Już nawet w jednym ze swoich raperskich tekstów Hans z 52 Dębiec mówił: „Polityku jeden z drugim, pamiętajcie małych ludzi, bo bez nich żaden z was nigdy nie byłby taki duży”. Ci, którzy są niżej, ci, którzy są drugorzędni i trzeciorzędni też mają swoje miejsce na tym świecie i też zasługują na to, by ich docenić. Nie potrzebują ciągle mówienia, że zamknięty krąg elity jest najlepszy. Są przypadki, kiedy trzeba postawić veto i powiedzieć, że teraz już poszerzenia rozgrywek lub kalendarza jest niepotrzebne – jak choćby w przypadku bezsensownego poszerzenia Ekstraklasy.

Ale Liga Narodów jest dobrze pomyślanym kompromisem. Ma on wady, ale na dłuższą metę nie mogą nam one przesłonić plusów. A oglądanie radości Węgrów, Szkotów i Macedończyków po awansach na EURO nie jest niczym gorszym od radości, którą odczuwał chociażby polski kibic, kiedy kwalifikował się do edycji z 2016 roku.

Zwieńczyliśmy jeden z cykli eliminacji – dopełniliśmy formalności związanej z wypełnieniem całej obsady mistrzostw Europy. Liga Narodów już zawsze będzie teraz wpływać na ich kształt i pójście z duchem czasu zostanie na nas wymuszone. Tylko rozumiemy was – w momencie, gdy szkalujemy powiększenie Ekstraklasy przy najsłabszych beniaminkach od dawna, a Liga Mistrzów ma się stawać Superligą zamkniętą dla klubów typu Atalanta, zawsze szukamy rozwiązania, które nie zabetonuje nam danych rozgrywek. Ani popuszczanie pasa, ani nadmierny futbolowy sarmatyzm nie jest dobrym rozwiązaniem.

***

Krótko mówiąc, nauczcie się doceniać nawet takie rozgrywki. Nazywajcie je sobie „sparingami o punkty”. Nazywajcie je też meczami niewymiernymi – wręcz rozumiemy kluby, że dzisiaj nie chcą za wszelką cenę puszczać na zgrupowania swoich zawodników. Dzisiaj Liga Narodów nie jest wcale najważniejszym turniejem świata. Nikt nie próbuje z niej robić takowego.

Najlepszą odpowiedzią jest zatem wciąż jedna i ta sama teza – Liga Narodów jest dla krajów potrzebujących. Być może do nich nie należymy, być może na razie nasza desperacja polega na utrzymaniu się w klasie średniej. Ale czy piłka klubowa nie udowodniła już, że może być gorzej? Conference League czy Liga Narodów są po prostu niczym prezent – dany tym, którzy w piłce nożnej XXI wieku nie są zbyt częstymi gośćmi na wielkich przyjęciach. Pod tym względem idea z 2014 roku się obroniła, choć na jej drodze stanęło sporo problemów, które w większości stworzyli jednak członkowie startujących zespołów.

Naszym zdaniem, gorzej to świadczy o tych wielkich, że nie umieją uszanować danego formatu – bez względu na to, jaki to jest turniej. Też kiedyś sami dobijali się na szczyt – nikt tego nie dał im za darmo.

Na takie turnieje jak Liga Narodów w normalnych okolicznościach też jest miejsce w futbolowym kalendarzu. Dopóki spełniają swoją rolę – inaczej niż mniej wdzięcznie starzejące się puchary ligi lub superpuchary – Liga Narodów obroniła swoją rolę. A jest niczym innym, jak tylko kompromisem.

Jest tak samo, jak w 2018 roku, kiedy pisaliśmy:

Co tu kryć – krytycy Ligi Narodów mogą się schować. Na pewno nudy nie uświadczyliśmy, a jako alternatywa dla meczów towarzyskich sprawdza się znakomicie. Może to nie jest poziom emocji, jaki daje mecz eliminacyjny, ale wciąż czuć stawkę, wciąż czuć, że gra się naprawdę o coś. Mecze z Włochami i Portugalią miały sto razy gorętszą temperaturę niż z Irlandią i Czechami. Ciekawi jesteśmy jak UEFA sprzeda finałowe rozgrywki, czy będzie problem z przyjazdem czołowych zawodników, czy jednak króciutkie turniej przykują uwagę piłkarskiej Europy.

Jeśli odpowiednio nie przewartościujemy Ligi Narodów, naprawdę można ją lubić. Jeszcze w pewien sposób przedłuża też ona żywot piłki reprezentacyjnej. A problemy tejże są już jednak tematem na inny elaborat.

RAFAŁ MAJCHRZAK

Fot. FotoPyk

Opublikowane 19.11.2020 20:21 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 21
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Karol Wojtyla przyjaciel pedofila
Karol Wojtyla przyjaciel pedofila

Gdyby nie LN i tak byśmy grali. Tylko zamiast z Włochami i Holandią, zmuerzylibyśmy się z jakąś Estonią czy Bułgarią i wszyscy by piali z zachwytu i liczyli kadrze mecze bez porażki. A na ME balonik by pękł z hukiem

serenity
serenity

Gdy człowiek nic nie oczekuje, to niczym się nie rozczaruje – co najwyżej mile zaskoczy.

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny

Jak dla mnie Liga Narodów może być, bo umożliwia to nam granie z poważnymi drużynami, ale powiązanie jej z eliminacjami do Euro i jeszcze z „losowaniem” grup na Euro to komediodramat.

Lol
Lol

„Wszyscy czekają na powrót piłki klubowej” – takie zdanie mógł napisać chyba tylko dziennikarz sportowy, wy chyba myślicie że wszyscy mają canaly plus i eleven sporty zeby podniecać się „walka o miejsca w środku Premierleague”. Przejrzyjcie sobie ten portal czy facebooka, nic nie generuje takiego zainteresowania i komentarzy jak piłka reprezentacyjna.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Szkoda tylko, że ta reprezentacyjna jest traktowana coraz bardziej po macoszemu kosztem tej klubowej (za duża kasa się w niej obraca).
Niby stworzono tą Ligę Narodów, ale to trochę jak kadzidło dla nieuleczalnie chorego.
Eliminacje do MS’2022 strefy europejskiej upychaja w 2021 na pół roku w tym po 3 mecze w tydzień. To już jest parodia, ale oczkiem w głowie wszystkich są w obecnych czasach rozgrywki klubowe bo generują największe zyski.

xsybzyx
xsybzyx

Tylko że mecze repry są kilka razy w roku, a klubowej kilkadziesiąt razy w roku licząc puchary i mnożąc przez ilość lig, które oglądamy…

Fakir
Fakir

Jak najbardziej generuje, bo rozgrywki w sam raz dla tzw Januszy, którzy trząsa Facebookiem itp portalami . Na Weszło zainteresowania nie generuje reprezentacja tylko hejt na Brzęczku. Tutejsi bywalcy lubią taką gównoburzę, zwaną grillowaniem.

tss
tss

„A my, Polacy, na przykładzie Legii Warszawa za chwilę możemy odczuć” – z kronikarskiego już tylko obowiązku odnotuję, że nie my wszyscy Polacy, tylko kibice Legii Warszawa. Ale oczywiście zasada że puchary = reprezentacja już na dobre omotała umysły dziennikarskie w tym kraju.

abc8
abc8

Jak można nie zrozumieć tak prostego zdania 😀
Więc lepiej sobie zanotuj, że jesteś idiotą 🙂 🙂 🙂

Łukasz
Łukasz

Nie rozumiem toku myślenia autora tekstu, że niby patrzymy z góry na inne reprezentacje, bo i tak się kwalifikujemy do dużych turniei. Ja na nikogo z góry nie patrzę ja chcę oglądać piłkę na najwyższym światowym poziomie. Co jest do oglądania w grupie Holandia, Austria, Ukraina, Macedonia? I jeszcze z tej grupy wyjdą trzy drużyny. Po co ja mam oglądać mecze o pietruszkę. Dla mnie to Euro zacznie się od fazy pucharowej.

xsybzyx
xsybzyx

Może dlatego że ktoś po prostu lubi piłkę nożną? ja do 18 roku życia oglądałem WSZYSTKIE mecze na MŚ. A o nie było to łatwe, szczególnie ma mŚ94 w Stanach…

Rado
Rado

Oglądanie oglądaniem, ale liczą się też emocje, które są nieporównywalne na Euro klasycznym (dla mnie) z 16 zespołami, gdzie zawsze się trafi jakaś rzeczywiście grupa śmierci, a i w słabszych grupach nie można sobie pozwolić na stratę punktów bo sytuacja się skomplikuje, w porównaniu do obecnego formatu gdzie przyszli mistrzowie Europy remisują trzy mecze w grupie śmiechu i z trzeciego miejsca wychodzą dalej.

Joopiter
Joopiter

Panie redaktorze Majchrzak, proszę o zapamiętanie, że angielskie „division” to nie polskie „dywizja”, tylko „grupa”. Na tej samej zasadzie co „eventually” to nie znaczy „ewentualnie” tylko „w końcu”. Pozdrawiam.

Stefan
Stefan

Zły przykład. „Eventually” znaczy coś zupełnie innego niż „ewentualnie” niezależnie od kontekstu. Natomiast „division” jak najbardziej można przetłumaczyć jako dywizja, tylko nie w tym kontekście.

Aerth
Aerth

Panie Rafale, a czy nie uważa pan, że akurat fakt, iż Polska grająca takie gówno, sterowana już nawet nie przez wuefistę i tak na to EURO jedzie to właśnie przykład tego, że przesadzono (i tak, wiem, że i tak byśmy pojechali, bo wygraliśmy grupę eliminacyjną, ale to był efekt farta w losowaniu)? 16 drużynowe EURO to był taki cool kids club. Jasne, elitarny, niech nawet będzie, że elitarystyczny, gdzie ci co tam grali chodzili z głowami wysoko i patrzyli z politowaniem na tych, co nie grali. Tylko teraz to nie cool kids club, a rodzaj prywatnego liceum, gdzie może uczęszczać każdy, kogo stać na czesne. A za chwilę może się okazać, że to będzie liceum publiczne, w którym jest praktycznie każdy. I spoko, rozumiem, że dla kogoś, kto wstąpić do cool kids club nie miał szans fakt, że może uczęszczać do liceum, w którym są ci sami ludzie to już coś, no ale nie udawajmy, że to dalej cool kids club. No nie, nie ten prestiż. Jak się nei powie dość to zejdziemy do poziomu Copa America, gdzie sam udział to żaden prestiż, bo przecież nie ma eliminacji, więc gra każdy z kontynentu i jeszcze trzeba jedną (dwie, ale wiadomo, że Meksyk to ma tam nieformalne stałe członkostwo) dodatkowo zaprosić.

A to tylko w kwestii EURO, bo w przypadku MŚ sprawa jest jeszcze prostsza – rozdyma się, bo tak obiecano federacjom z Afryki, Azji i Ameryki Północnej za poparcie określonego kandydata w wyborach na prezydenta FIFA no i wypadałoby słowa dotrzymać, żeby mieć szansę na reelekcję.

Mro
Mro

Ciekawy temat, ale artykuł niestety bardzo słaby. Językowo i merytorycznie, wnioski niejasne, połowa akapitów o tym samym 🙁

A Liga Narodów mi się podoba, nie oceniajmy jej przez pryzmat pandemii, taka sytuacja jest raz na 50 lat. Bez LN i pandemii mielibyśmy teraz kolejny nudny sparing z Irlandią.

racaj
racaj

Przestańmy udawać, że w tych czasach piłka reprezentacyjna jest komukolwiek potrzeba. Jedyny istotny i faktycznie emocjonujący turniej to Mistrzostwa Świata, gdyż mają pewien niepowtarzalny klimat. Natomiast czy LN czy to Euro, utrzymywane jest tylko z powodów marketingowych.

W tym momencie oglądanie piłki reprezentacyjnej to pewien masochizm, gorszy nawet od nałogowego oglądania Ekstraklasy. Mecze kadr są bez polotu, większych emocji. Spowodowane jest to między innymi niekoniecznie najlepszym zgraniem, piłkarze nie czują się tak jak w klubach i dlatego więcej paździerzy (nawet wśród meczów tych wielkich).

Dla mnie i jak czytam dla wielu innych, każda przerwa na reprezentację do katorga i tęsknota (krótka, ale nadal), za poważnym klubowym graniem.

CasualSlav
CasualSlav

„Teraz jest w tej pogoni takie rozgrywki jak Liga Narodów tracą na znaczeniu” – czytacie to, co piszecie?

Jeremiasz
Jeremiasz

Filip Mladenović, dwie asysty i gol przeciwko Rosji, piłkarz z ekstraklasy, z Legii. Juranović, piłkarz Legii, prawy obrońca wicemistrza świata -Chorwacji, aktualny piłkarz Legii Warszawa z polskiej ekstraklasy. Boki obrony w Legii, całkiem niezłe 😉

Kacperro
Kacperro

akurat rozstawienie eliminacji Mistrzostw Świata nie jest już tak powiązane z Ligą Narodów, jak było powiązane losowanie eliminacji Mistrzostw Europy, bo Mistrzostwa Świata to turniej rangi FIFA i tu decyduje ranking FIFA, aczkolwiek ranking FIFA też był „zasilany” wynikami z Ligi Narodów – przecież po raz kolejny zajęliśmy w rankingu ogólnym LN 10. miejsce i dałoby nam to 1. koszyk, a jesteśmy w koszyku 2.

Paweł
Paweł

W czasach pandemii to rzeczywiście Liga Narodów była niezbyt fortunnym wtrętem do próbującej grać normalnie Piłki. Ale w poprzedniej edycji było dużo bardzo dobrych meczów. Moim zdaniem lepiej połączyć eliminacje do wielkich turniejów z Ligą Narodów. Liga gra w systemie dwuletnim (nie ma wtedy natłoku meczów i przemęczania piłkarzy), a do turnieju kwalifikuje się automatycznie dywizja A bez spadkowiczów, trzy najlepsze drużyny z dywizji B i zwycięzca dywizji C. Robiłbym też turnieje finałowe w B i C, tylko może systemem każdy z każdym.

Weszło
25.11.2020

„Dziękuję. Za wszystko. Na zawsze”. Świat żegna Maradonę

Niestety. Rok 2020 nie zna granic, jest chory i tyle dobrego, że za miesiąc z okładem będzie już tylko przeszłością. Natomiast dzisiaj jeszcze trwa i zadał kolejny cios. Zabrał nam Diego Maradonę. Żegna go cały piłkarski świat. Neapol, w którym powiedzieć, że jest „uwielbiany”, to jak nie zabrać głosu. Jest tam bogiem. Nápoli. pic.twitter.com/V5MebJAJP1 — […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Legia w trybie ekonomicznym i kolejnej rundzie

Nieco podgrzewaliśmy dzisiaj atmosferę przed spotkaniem Widzewa z Legią w Pucharze Polski. Trochę sztucznie, wiadomo, mowa jednak o starciu dwóch ważnych w naszych realiach firm. No ale historia, nawet najpiękniejsza, na boisko nie wyjdzie, kilku podań nie wymieni, bramki również nie zdobędzie. To było bardzo typowe starcie lidera Ekstraklasy z pierwszoligowym średniakiem. Tak bardzo, że […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Diego Maradona – symbol futbolu, którego już nie ma

Odszedł Diego Armando Maradona. Symbol piłki, której już nie ma. Argentyńczyk jest prawdopodobnie najwybitniejszym przedstawicielem futbolu, który można nazwać romantycznym. Ale można i powiedzieć, że jest to futbol ze wszech miar słusznie miniony. *** Czas świetności Maradony naznaczony był absurdalnymi sędziowskimi pomyłkami. Dzisiaj spieramy się o to, czy arbitrzy odpowiedzialni za weryfikację wideo mają sygnalizować […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Kozacy i badziewiacy. Puchaczów dwóch. Ligowiec cieniem pucharowicza

Nadrabiamy zaległości. Wczoraj przedstawiliśmy wam jedenastki kozaków i badziewiaków dziesiątej kolejki Ekstraklasy, teraz pora cofnąć się o jedną serię gier – zanim wszystko, co się w niej wydarzyło, wypadnie nam z głowy. Selekcja co prawda jeszcze zamknięta nie jest, bo w grudniu spotkają się ze sobą Wisła Płock i Pogoń Szczecin, ale spokojnie – jeśli […]
25.11.2020
Inne sporty
25.11.2020

Zenon Plech nie żyje. Odeszła legenda polskiego żużla

Był jednym z najlepszych żużlowców swoich czasów. W Anglii – gdzie też startował – nadano mu przydomek „Super Zenon”. Dwukrotnie stawał na podium indywidualnych mistrzostw świata. W Polsce popularnością mogli się z nim równać jedynie najwięksi żużlowcy, do których sam przecież należał. Dziś, w wieku 67 lat, zmarł Zenon Plech. Żużlowiec z przypadku Niedaleko liceum, […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Życie Maradony było jazdą 240 km/h, gdy nie zna się drogi

Argentyńskie media podały, że 25 listopada 2020 roku zmarł Diego Maradona. Bóg futbolu. Geniusz. Z tej okazji przypominamy materiał, który zrobiliśmy o nim rok temu. Krzyszof Rot porozmawiał z Fernando Signorinim, który jako trener od przygotowania fizycznego pracował i mógł obserwować jak rośnie Diego Maradona, jakie problemy napotkał w szczytowym momencie swojej kariery i dlaczego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Diego Armando Maradona nie żyje

Argentyńskie media poinformowały dziś, że „Boski Diego” zmarł nad ranem lokalnego czasu z powodu ataku serca. Dopiero co idol Neapolu wyszedł ze szpitala po udanej operacji usunięcia krwiaka z mózgu. Jego stan zdrowia nie był wybitny – zresztą, kiedy po zakończeniu kariery był – ale wydawało się, że najgorsze za nami. Niestety, jak się okazuje, […]
25.11.2020
Weszło Extra
25.11.2020

Brawa od Realu i wielka bójka, czyli Maradona w Barcelonie

Argentyński bóg futbolu w Barcelonie? Brzmi znajomo, zwłaszcza, kiedy wspomnimy o noszeniu dychy na plecach. Jeśli jednak pomyśleliście, że chodzi nam o Leo Messiego, to musimy was rozczarować. Sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki miał swojego wielkiego prekursora w osobie Diego Maradony. Obydwu panów porównuje się ze sobą zdecydowanie zbyt często, przy czym równie często zapomina się, że […]
25.11.2020
Uncategorized
25.11.2020

Nowy Football Manager – xG, wzrost roli dyrektora sportowego i wpływ koronawirusa

Są tacy, którzy Football Managera ledwo liznęli. Włączyli, zagrali sezon ulubionym klubem, popatrzyli jak kuleczki ruszają się po zielonym boisku, ale jakoś nie wsiąknęli. Ale i są tacy, którzy przez FM-a zawalili studia, obudzeni o trzeciej w nocy są w stanie wyrecytować ich skład Botewu Płodiw z sezonu 2023/24 i pałają niewytłumaczalną sympatią do pewnego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Mecz o rachunek. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło

To nie będzie zwykły mecz, jak mawiał klasyk. To będzie meczycho. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło. Stadion w Arłamowie, nowoczesna murawa, piękny kompleks, pierwsza klasa. Transmisja w WeszłoTV. Zaczynamy o 17.40 przedmeczowym studio pełnym analiz i genialnych wymian zdań. Potem już tylko mecz. Komentują, od 18:00, elitarni komentatorzy: Kamil Gapiński i Wojciech Kowalczyk. […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

W rankingach zaufania społecznego nikt nie zanotował takich spadków, atakowani są już właściwie ze wszystkich stron, tydzień po tygodniu identyczne zarzuty wobec nich formułowali przedstawiciele skrajnej prawicy i lewicy. Policjanci mają za sobą fantastyczny miesiąc, podczas którego przekonali się na własnej skórze, jakim tragicznym zaniechaniem było zrzucanie z automatu wszystkich skarg dotyczących ich działalności.  Nie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Paździerz w I lidze. Pędziły “Słonie” po betonie, ale na Puszczy ich koniec

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że ktoś wyrwał dzisiaj piłkarzy obu ekip sprzed telewizorów lub z ferii zimowych na stoku górskim. Byli ospali, bez polotu, może po porannym kacu. Biegać jakoś wybitnie się nie chciało, składnych akcji tyle, co kot napłakał, niedokładności cała masa. Ot, pierwszoligowy dżemik w środku tygodnia, istny antyfutbol. Drodzy państwo, tu nawet sędzia […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piłkarze mówią: „piłka wymaga poświęceń”. Ale żaden by się nie zamienił

– Jak słucham piłkarzy mówiących, że piłka wymaga wiele poświęceń… gadanie takie. Wszyscy tak mówią. A żaden piłkarz by się nie zamienił na inne życie. Co poświęcasz? Wstajesz rano, idziesz na trzy godziny robić to, co kochasz? Wchodzisz do szatni, tam weseli ludzie, do tego dostajesz co miesiąc ładną sumkę? Zdecydowanie fajne życie. Na co […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Zarząd – trener 2:1. Szymon Grabowski zwolniony z Resovii

Niewiele rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć w polskiej piłce, serio. Ale trener, który w ciągu dwóch miesięcy zdołał zostać zwolniony dwa razy z jednego klubu? No, to pewien ewenement. Przywykliśmy do tego, że we Włoszech szefowie klubów potrafią w szalony sposób zwalniać i przywracać szkoleniowca do pracy nawet kilka razy w sezonie. Tyle że […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat

– Nie traktuje się nas, trenerów, poważnie. I może niektórzy nie uwierzą, ale my, trenerzy, też jesteśmy ludźmi. Mamy swoje emocje. Do mnie, i każdego z moich kolegów, każdy anonim w sieci może strzelić. Ja nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat. Nie będę milczał, jak ktoś mi coś wmawia. Proszę sobie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Adam Buksa znowu strzela, New England bliżej medalu MLS

Wstajesz rano i widzisz Polaka w półfinale jednej z konferencji MLS – całkiem przyjemne uczucie. Choć akurat w tym sezonie mieliśmy pewność, że przynajmniej jednego z naszych zawodników na tym etapie sezonu zobaczymy. W ćwierćfinale konferencji naprzeciw siebie stanęli bowiem Kacper Przybyłko i Adam Buksa. Rezultat tego pojedynku? Jednogłośnie, choć niespodziewane zwycięstwo Buksy, który przyłożył […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piekło i raj. Od 2:3 przy Łazienkowskiej po gol Artura Boruca

Być może w tych okolicznościach ten mecz przejdzie trochę bokiem. W końcu to rywalizacja średniaka I ligi z mistrzem Polski i faworytem do obrony tytułu. To, co czyniło mecze Widzewa Łódź z Legią Warszawa czymś absolutnie wyjątkowym, dziś niestety nie może mieć miejsca – kibice ani z Łodzi, ani z Warszawy nie mogą obejrzeć spotkania […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Lukaku na ratunek Conte? Real może narobić Interowi kłopotów

Inter Mediolan i Real Madryt mogą się przerzucać oskarżeniami o to, która z drużyn jest w większym kryzysie. Inter teoretycznie wygrał ostatni mecz ligowy, jednak nawet Romelu Lukaku zauważył, że coś jest nie tak. Real natomiast najpierw został sprany przez Valencię, a potem stracił punkty z Villarrealem. W Lidze Mistrzów obydwa zespoły nieoczekiwanie zajmują miejsca […]
25.11.2020