post Jakub Białek

Opublikowane 06.11.2020 08:05 przez

Jakub Białek

Dwa lata temu Anderlecht kupił go za 3,70 miliona euro. Był jednym z bohaterów pierwszego w historii mistrzostwa dla Gent i wyjścia tego belgijskiego kopciuszka z grupy Ligi Mistrzów. Seria urazów sprawiła, że dziś walczy o powrót do formy na wypożyczeniu w Lechii Gdańsk. I do reprezentacji USA, na którą zdecydował się po rozegraniu dwóch meczów dla pierwszej kadry Izraela. Przyszedł na świat dzięki kawie, wierzy w reinkarnację, grał w pożegnalnym meczu Vincenta Kompany’ego wraz z Giggsem, Scholesem czy van Persiem. Kenny Saief z Lechii Gdańsk w wywiadzie, zapraszamy. 

Trochę trzeba było na ciebie poczekać. Przed lockdownem grałeś słabo, po lockdownie zobaczyliśmy innego piłkarza, w tym sezonie, mam wrażenie, wszedłeś na jeszcze wyższy poziom.

Zgadzam się. Jest postęp.

Zanim trafiłem do Lechii, długo walczyłem z kontuzjami. Potrzebowałem i nadal potrzebuję czasu, by wrócić na mój poziom. Choćbyś trenował codziennie przez cztery lata, ale nie dostawał żadnych minut w meczu, nie rozwiniesz się. Sparingi to nie to samo, co real games. To jeszcze nie jest mój top, ale jestem pewien, że z czasem na niego wrócę. Cieszę się, że jest lepiej.

Ile procent z twojego topu obserwujemy?

Ciężko to ocenić. Chciałbym być bardziej efektywny podczas meczów. Nie tylko mieć czucie piłki czy dobre podania, ale też zmieniać obraz meczu liczbami – bramkami i asystami. Tego mi jeszcze brakuje. Mój główny cel w Lechii to osiągnięcie z drużyną jak najlepszego miejsca w tabeli, spróbowanie osiągnięcia wyniku, jakiego tu jeszcze nie było. Indywidualnie – chcę się odbudować. Ale sam tego nie zrobię. Jeśli będziemy dobrze funkcjonować jako drużyna, mi też będzie łatwiej. To naczynia połączone.

Miałem wrażenie, że początkowo miałeś spore braki fizyczne. Biegałeś powoli, ociężale.

Zgadzam się, choć miałem braki tak naprawdę we wszystkim. Gdy przyjechałem do Gdańska, nie wyglądałem dobrze. Jestem szczery ze sobą, ze swoim ciałem. Zdawałem sobie sprawę z położenia, w którym jestem. I wiedziałem, co robić.

Żałujesz transferu do Anderlechtu? Niby duża sprawa, ale twoja kariera właśnie tam wyhamowała.

Nie, nie żałuję generalnie w życiu niczego. Gdy spojrzysz na moje statystyki, po transferze grałem wszystko. Przez pierwszy rok praktycznie nie opuszczałem spotkań. Przychodziłem jako kluczowy piłkarz. Ale potem, jak mówiłem – jedna kontuzja, druga, trzecia. Nie skarżyłem się na nic. Nie ma też osób, które mógłbym wskazać palcami, że to przez nie coś poszło nie tak. Po prostu, czasami nie wszystko idzie w kierunku, w jakim być chciał. To tylko kwestia tego, jak jestem silny mentalnie, by wrócić na poziom, na którym już przecież byłem.

Gdy leczyłem urazy, zmienił się trener. Wiesz, Anderlecht to duży klub. Zawsze chcą zdobyć mistrzostwo i mierzyć się z najlepszymi w Europie. Jeśli ktoś wypada, pojawia się na jego miejsce nowy. Przyszli do nas piłkarze z Premier League, grali, wygrywali, ja w międzyczasie próbowałem wrócić. Trener powtarzał: – Potrzebujesz czasu.

Nie mówił, że wskoczę do składu, mówił tylko o czasie. A ja chciałem grać. Nie 10 czy 15 minut, ale pełne mecze. Gdy przyjechałem do Polski, wiedziałem, że początkowo będzie ciężko. W końcu nie grałem przez sześć miesięcy. Rozumiałem trenera, że nie daje mi pełnych meczów. Nie byłem jeszcze w dobrej dyspozycji, a Lechia walczyła o jak najlepsze miejsce w lidze. Po prostu ciężko trenowałem. Gdy liga została przerwana, wiedziałem, że to jest ten moment, kiedy muszę wywalczyć skład i doskoczyć fizycznie. I cieszę się, że idzie coraz lepiej. Wszystko wróci krok po kroku.

Anderlecht śledzi twoje mecze?

Tak. Mam stały kontakt z 3-4 osobami. Zawsze dzwonią po meczach, mówią, co było dobre, co złe, co powinienem rozwinąć. Czasem są zadowoleni, ale gdy nie są, próbują pomóc.

Co powiedzieli, gdy wróciłeś latem? Wyszło tak, że musiałeś po raz kolejny odejść na wypożyczenie do Lechii.

Bo nie grałem, nie byłem nawet przewidziany do gry. Dostałem trochę ofert, ale w Lechii czułem się dobrze, więc wszystkie inne odrzuciłem. Nawet, gdy były to obiektywnie lepsze kluby niż Lechia. Nie chciałem zaczynać czegoś nowego. Wiedziałem, że zanim postawię nowy krok do przodu, muszę osiągnąć swój topowy poziom. Zupełnie szczerze – świetnie się czuję w Lechii. Dobrze rozumiem się z trenerem i to właśnie trener był jednym z powodów, dla których przyszedłem tu ponownie. Podobnie jak szatnia. Lubię kibiców, miasto. To duża przyjemność, być tutaj.

A zimą, czemu wybrałeś akurat Lechię? Naturalnym dla ciebie wydawało się pozostanie na belgijskim rynku.

To skomplikowane. Nie wszystko zależy tylko od piłkarza, ale też od klubów. Wiele rzeczy musi zagrać dookoła transferu. Anderlecht nie dogadał się z innymi klubami, a okno transferowe było już w wielu ligach zamknięte. Roni Rosenthal, były piłkarz Liverpoolu, który jest bliskim przyjacielem mojej rodziny, zadzwonił i zaoferował mi Lechię. Przyjechałem, porozmawiałem z trenerem i zdecydowałem – OK, wchodzę w to.

Jak rozumiem, pieniądze nie były wtedy najważniejsze.

Oczywiście nie. Choć zdarzają się w życiu piłkarza sytuacje, gdy muszą stać na pierwszym miejscu. Moja głowa nie jest teraz przy moim koncie bankowym, ale przy tym, jak grać lepiej. Na koniec dnia chcę być tylko zadowolony z moich występów i z wyniku drużyny.

Wierzysz, że jeszcze będziesz coś znaczyć w Anderlechcie czy to już przegrana sprawa?

Zupełnie szczerze – zupełnie o tym teraz nie myślę. Jeszcze za wcześnie, by o tym mówić, co wydarzy się za kilka miesięcy.

Odpowiada ci gra na dziesiątce? W Belgii grałeś raczej jako lewy skrzydłowy.

Jestem w stanie zagrać tak naprawdę na każdej pozycji. Wystaw mnie gdziekolwiek, daj 2-3 mecze i będę grał na tam na swoim poziomie z innych pozycji. Myślę, że to moja duża zaleta. W Belgii grałem też sporo jako lewy obrońca, zdarzały się mecze na dziesiątce czy dziewiątce. Piłka jest w głowie. To gra umysłowa. Jeśli myślisz na boisku, wszystko jest możliwe. Kwestia nauczenia się taktyki i przełożenia tego na mecz.

Co było większym sukcesem w Gent – wygranie ligi po raz pierwszy w historii klubu czy wyjście z grupy Ligi Mistrzów?

Wyobraź sobie, że drużyna z twojego rodzinnego miasta gra w Lidze Mistrzów.

Będzie ciężko, bo Naprzód Jędrzejów gra w czwartej lidze!

Ludzie by płakali ze szczęścia! To mniej więcej taka skala, jakby Lechia zdobyła po raz pierwszy mistrzostwo i awansowała do Ligi Mistrzów. Wyobraź sobie, jakie byłoby to uczucie dla ludzi, którzy kibicują Lechii od lat. I mogliby obserwować, jak ich zespół mierzy się z największymi zespołami z Anglii czy Włoch. Niesamowite, niebywałe uczucie. W Lidze Mistrzów wszystko sprawia ci przyjemność, każdy mecz to osobna, szczególna historia. Mecz z Lyonem, który wygraliśmy w samej końcówce czy z Zenitem, gdy wszedłem na ostatnie minuty wiedząc, że za chwilę awansujemy.

Myślisz sobie wtedy, że musisz zrobić wszystko, by iść jeszcze dalej, rozwijać się z roku na rok. Szło dobrze, ale przyszły kontuzje.

Sytuacja jest o tyle szczególna, że Gent miało jeden z najniższych budżetów w całej Lidze Mistrzów, a i na belgijskim podwórku znajdziemy wiele bogatszych klubów.

Trener Vanhaezebrouck zbudował świetną drużynę. Piłkarze grali dla siebie nawzajem, pracowaliśmy jak maszyna. Każdy wiedział, co robić, jaką pozycję zająć. Taktycznie byliśmy niesamowicie zorganizowani. To zasługa właśnie trenera. Przygotowywał nas mocno do każdego meczu. Na każdy mecz mieliśmy obszerne wideoanalizy. Znaliśmy dokładnie każdego piłkarza – jego mocne strony, zachowania, umiejętności, sposób dryblingu. Absolutnie wszystko.

Trener Vanhaezebrouck, który ściągnął cię też do Anderlechtu, to twój piłkarski ojciec?

Tak, mogę tak powiedzieć. Bardzo dużo się od niego nauczyłem, pracując z nim pięć czy sześć lat. To nie był tylko trener piłkarski, ale też mentalny. Wiedział, jak postawić piłkarza na nogi, gdy tego potrzebował. Pamiętam, jak wygraliśmy z Tottenhamem. Po meczu w szatni wszyscy zadowoleni. Ale paradoksalnie nie graliśmy zbyt dobrze. Gdy się spotkaliśmy, trener powiedział: – Powinniście się wstydzić tego, jak zagraliście.

Niby wygraliśmy taki mecz, ale to nie była nasza gra. Zawsze oczekiwał od ciebie więcej i więcej. Nigdy nie pozwolił ci pomyśleć, że jesteś już na szczycie świata.

Jak zmienia się status piłkarza, gdy przechodzi do Anderlechtu?

To ogromny klub. Oczy wszystkich są skierowane na Anderlecht. Każdy już cię zna, bo ten klub ma kibiców wszędzie. I to kibice wymagający. Remis nie jest dla nich OK, nawet jeśli twoja gra wyglądała dobrze. Musisz wygrać wszystko. Ta presja nie pozwala ci odczuwać satysfakcji po wygranym meczu, bo wiesz, że w następną sobotę musisz zrobić to ponownie. Ale w Gent też były duże oczekiwania.

Jak wygląda twoja relacja z Vincentem Kompanym? To twój kumpel?

To mój trener.

A wcześniej?

Mam z nim normalne stosunki piłkarz-trener, kiedyś piłkarz-piłkarz. I ogromny respekt. Jest legendą w mieście, kraju, Anderlechcie. Ale nie mam z nim jakiejś szczególnej relacji.

Pytam, bo zagrałeś w jego meczu pożegnalnym. W tym samym, w którym grali tacy goście jak Giggs, Scholes, Neville czy van Persie. Jak do tego doszło?

Kompany wybrał kilku piłkarzy z Anderlechtu do gry. No i ja też się załapałem. Gdy wszedłem do szatni, czułem się jak w jakimś filmie. Nigdy byś nie pomyślał jako 14-latek, że możesz grać przeciwko takim postaciom. A tu nagle jesteś z nimi w jednej drużynie, wymieniasz podania. Pamiętam swój pierwszy kontakt z piłką. Giggs prosił mnie o podanie, Scholes podnosił rękę, van Persie też sygnalizował pozycję z przodu.

Pomyślałem sobie: – O cholera.

A potem zagrałem piłkę do tyłu. Mózg rozwalony.

Który z nich robił jeszcze wrażenie?

Tak naprawdę wszyscy. Ale Schoels to geniusz futbolu. Jego kontrola, to jak dotyka piłkę, jak zmienia stronę, zagrywa długie piłki. On wciąż to ma na dawnym poziomie!

Zagrałeś dwa mecze dla Izraela, a potem zdecydowałeś się na grę dla USA. Dziś, po kilku latach, zrobiłbyś tak samo?

To zaszczyt reprezentować Stany Zjednoczone. I mam nadzieję, że jak osiągnę swój dawny poziom, wrócę do reprezentacji. Dziś reprezentanci USA grają w dużych klubach, więc wiem, ile muszę pracować, by tam wrócić. Ale jestem gotowy. Dzięki grze dla USA spełniły się moje marzenia.

Dlaczego tak w ogóle zdecydowałeś się na tę zmianę? Urodziłeś się w Stanach, ale większość swojego życia spędziłeś w Izraelu.

Nie decydujesz się na grę dla danej reprezentacji tylko z powodów sportowych. Kocham Izrael i żyje tam moja rodzina, ale coś we mnie chciało reprezentować Stany Zjednoczone. To takie poczucie wewnątrz. Kocham ten kraj. Jeśli coś kochasz, dzieje się to po prostu. Nie da się nie czuć nic do kraju, w którym się urodziłeś.

Ale prawda jest też taka, że nie byłeś zadowolony ze swojej sytuacji w reprezentacji Izraela.

Tak. Ale jak mówię – to nie oznacza, że nie kocham tego kraju. Zawsze kibicuję też izraelskiej reprezentacji. Miałem złe relacje z trenerem. Gdy pojawiła się szansa na grę w USA… Zadecydowało wszystko razem.

Jak zareagowali izraelscy kibice?

Większość tego nie akceptowała. Ale gdy podejmujesz taką decyzję, musisz wiedzieć, jakie są tego konsekwencje. A konsekwencja tego była taka, że większość kibiców piłki w Izraelu mnie nie lubi. Nie chcę wchodzić w szczegóły, tak po prostu jest.

Twoi rodzice przenieśli się do USA z niecodziennego powodu.

Moja mama miała problem z zajściem w ciążę. W Izraelu istnieje rytuał z kawą. Pijesz kawę, potem ją obracasz i z obrazka, jaki otrzymasz, możesz wyczytać przepowiednię. Są ludzie, którzy się tym zajmują. Parę osób polecało rodzicom, by z tego skorzystać. Mama to zrobiła. W przepowiedni wyszło, że jeśli chce mieć dziecko, musi wyjechać zagranicę. I zadziałało! Rodzice przenieśli się do Stanów, gdzie przyszedłem na świat. Musieliśmy wrócić do Izraela po trzech latach ze względu na kilka smutnych, rodzinnych historii.

Trzymanie się blisko rodziny to jedna z zasad druzów, czyli religii, którą wyznajesz.

To mała religia. Nie ma jednego kraju, w którym obowiązuje. Po prostu w wielu krajach żyją małe grupy druzów, między innymi w Izraelu. Całe grupy trzymają się razem. Możemy na przykład poślubić kobietę tylko z naszej grupy religijnej. Księga naszej religii to sekret. Dopóki nie jesteś religijny, nie przestrzegasz wszystkich zasad, nie możesz jej przeczytać. To generalnie zawiłe i skomplikowane sprawy.

Jak inni druzowie, wierzysz w reinkarnację?

Tak, podobnie jak w wiele innych rzeczy, w które wierzymy. To jak w wielu innych religiach, chrześcijaństwie czy islamie. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem tutaj, zapewnisz sobie dobre życie też po śmierci.

Rozmawiał JAKUB BIAŁEK

Fot. FotoPyK / newspix.pl

Opublikowane 06.11.2020 08:05 przez

Jakub Białek

Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
kutas spod pruszcza
kutas spod pruszcza
3 miesięcy temu

Kenneth Sajef docelowo miał być następcą Miłosza Krayszcza,
po tym jako zakończyła się w trójmieście era Nowaka, a nadszedł wsteczn Stokej

tak czy inaczej , widzą po ostatnich poczynaniach poznańskiego lecha,
piłka polska góruje nad belgijską !!! zachód kurczy się przed europą środkową

sdfuhsf
sdfuhsf
3 miesięcy temu

Bajkopisarz

Jeremi
Jeremi (@jeremi)
3 miesięcy temu

Kenny Saief to Pan Piłkarz i nawet teraz, dochodząc do siebie po kontuzjach i nie grając jeszcze tego co potrafi, jest jednym z najlepszych piłkarzy grających w ekstraklasie. Poza tym porządny człowiek, dla mnie pod tym względem podobny do Milosa Krasica, Serba też kiedyś grającego w Lechii

nep
nep
3 miesięcy temu

Oby jak najwięcej takich piłkarzy w naszej lidze.

Weszło
25.02.2021

Ogromne męki Milanu, Slavia wykopała Leicester, fart Olympiakosu

Kiedy wicelider Serie A do awansu w dwumeczu z Crveną Zvezdą Belgrad potrzebował rzutu karnego i fury szczęścia, to mamy prawo mówić o kompromitacji. Co więcej, Rossoneri w obydwu spotkaniach przez długi czas grali w przewadze jednego zawodnika. I co? I mimo to nie potrafili Serbom zagrozić. W rewanżu na San Siro o wynik drżeli dosłownie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Sousa ma kolejny problem. Grosicki już na pewno nigdzie się nie ruszy

– Za mną jedna z najważniejszych decyzji w karierze. Zostaję w WBA i walczę o pierwszy skład oraz grę w Premier League i grę w reprezentacji Polski. Sytuacja nie jest łatwa, ale ja nigdy nie pękam i nigdy się nie poddaje – napisał dziś Kamil Grosicki na Twitterze. Wszystkie furtki są zamknięte. Czy pomocnikowi przejdzie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zieliński kręci sezon życia, grad bramek w Anglii i Szkocji, norweska niespodzianka

Który to już raz w tym sezonie mówimy, że Piotr Zieliński staje na wysokości zadania? No, przynajmniej kilka razy w ostatnich miesiącach tak się zdarzyło. Jasne, dla samego Napoli ten wieczór nie był zbyt szczęśliwy, ale polski pomocnik może być ze swojej postawy zadowolony. To samo może czuć kilka ekip, które zdobyły już awans do […]
25.02.2021
Weszło FM
25.02.2021

Piątek w Weszło.FM! Co na naszej antenie?

Piątek rozpoczniemy od „Dwójki bez sternika”, a skończymy „Hyde Parkiem”. W ciągu dnia dużo piłki, żużla i innych sportów! Szczegóły poniżej. 7-10: „Dwójka bez sternika” O poranku przywitają was Adam Kotleszka i Michał Łopaciński. Nie zabraknie humoru, horoskopów i zapowiedzi meczów Ekstraklasy. 10-11:30: „Dwóch Zgryźliwych Tetryków” Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz jak co tydzień w […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

QUIZ: 3 NA 1! CZY ROKI OGOLI KOWALA, OLKIEGO I BIAŁKA, KTÓRZY ZAGRAJĄ W JEDNEJ DRUŻYNIE?

Dzisiaj wyjątkowy Quiz. Quiz, którego nie powinien wygrać Roki, bo będzie się mierzył z trzema przeciwnikami: Kowalem, Olkim i Białkiem. Ale czy nie wygra? To już naprawdę trudno przewidzieć. A może łatwo… Zapraszamy od 19:30! 
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Odpalamy szklaną kulę. Wróżby przed powrotem pierwszej ligi

Pierwsza liga wróciła zaległymi meczami w ostatni weekend, choć jeszcze nie wszystko zostało nadrobione. Niektórzy z pierwszoligowców już ponad dwa tygodnie temu mieli okazję, by zaprezentować się w Pucharze Polski. Inaugurujący rozgrywki mecz miał zostać rozegrany z Niepołomicach, choć jego gospodarzem jest Resovia, a ostatecznie piłkarze zagrają w Rzeszowie na sztucznej murawie. Czy wszyscy nadążają? […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Pozwólcie, że wrócę do historii. Bo co to by był za cykl felietonów coczwartkowych, gdybym nie rzucił wam czasem w twarz jakimiś zakurzonymi archiwaliami. W czasach, gdy piłka nożna to był jeden mecz Ligi Mistrzów na czternastocalowym Sanyo, strona 201 w Telegazecie i, jak się udało wyżebrać u rodziców, jakaś „Piłka Nożna”, istniał piłkarz imieniem […]
25.02.2021
Anglia
25.02.2021

Poznajcie Brentford. Ekipę, która w końcu jest gotowa na Premier League

Na dobrą sprawę poważnie spróbowali dwa razy. Rok temu, gdy zajęli miejsce numer trzy i w sezonie 2014/15, gdy udało się finiszować na pozycji piątej. Poza tym średnio – a to byli jedenaści, a to dziewiąci. A jednak przez cały ten czas, który minął od awansu Brentford do Championship, kiełkuje myśl, że to projekt obliczony […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zoran Arsenić w Rakowie – ruch mało szałowy, ale zrozumiały

Zoran Arsenić w Rakowie Częstochowa to jeden z ciekawszych ruchów kadrowych klubów Ekstraklasy w ostatnim dniu zimowego okienka. Czy to w takim razie pokazuje, jak nudny był na naszym podwórku finisz transferowy? Trochę tak. I choć powrót Arsenicia do polskiej ligi nawet minimalnie nie zwiększył u nas poziomu ekscytacji, to z perspektywy drużyny Marka Papszuna […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Powrót Napoli, Arsenal za burtą? Szukamy niespodzianek i okazji w Lidze Europy

Liga Europy powoli staje się coraz bardziej konkretna. Dziś poznamy zespoły, które przejdą do kolejnej rundy, więc stawka rośnie, bo to nie tylko prestiż, ale i spore pieniądze. Najciekawsze spotkania? Wybraliśmy dla was cztery mecze, na które warto zwrócić uwagę. A przede wszystkim – w których możemy znaleźć szansę na ogranie bukmacherów. Sprawdźcie nasze typy […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Sędziowie wcale nie są karani za podejście do monitora

„Przegląd Sportowy” na dzisiejszej okładce bije w oczy tytułem o absurdzie VAR-u. Tekst z „PS” kreuje obraz rzeczywistości, w której sędziowie mogą się bać podejścia do monitora, bo to obniży ich notę w arkuszu obserwatora. I jeśli faktycznie by tak było, to mielibyśmy problem i nazywanie tego „absurdem VAR” byłby uzasadnione. Problem w tym, że […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Stan kadry na miesiąc przed debiutem Paulo Sousy? No tak średnio, byśmy powiedzieli

Za miesiąc dojdzie do pierwszego meczu reprezentacji Polski z Paulo Sousą jako selekcjonerem. Portugalczyk na wejściu starał się zarażać optymizmem i pozytywnym myśleniem, ale ostatnio otrzymywał kilka sygnałów mogących jego zapał nieco ostudzić, przynajmniej w zaciszu gabinetu, gdy nikt nie widzi. Czy faktycznie są podstawy, by uważać, że nowy selekcjoner już na starcie ma w […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Co się działo w polskim deadline day? Podsumowanie

Okno transferowe w Polsce zostało zamknięte. Nie będziemy was czarować – nie siedzieliśmy wczoraj wbici w fotel, odświeżając napływające newsy. Daleko nam do emocji, jakie ostatni dzień okienka wywołuje chociażby w Anglii. Co nie oznacza, że nie doszło do żadnych ciekawych ruchów. Poniżej podsumowujemy w szybkiej pigułce wszystko, co wydarzyło się wczoraj. Uros Radaković -> […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

PRASA. Sędziowie są karani za poprawianie decyzji przez VAR. „To absurd”

– Oglądając mecze ekstraklasy, czasami można mieć wrażenie, że sędziowie główni niezbyt ochoczo biegają przed monitory VAR, aby sprawdzić, czy ich boiskowa decyzja była słuszna. W przeszłości zdarzało się tak nawet przy kontrowersyjnych sytuacjach, przy których interwencja technologii wydawała się oczywistością. Porozmawialiśmy z kilkoma arbitrami, obserwatorami i zapytaliśmy – dlaczego tak się dzieje? Okazuje się, […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

W Sparcie Praga zawalał, gdzie indziej się sprawdzał. Uros Radaković w Wiśle Kraków

Wisła Kraków w ostatnim dniu zimowego okna transferowego pozyskała nowego stopera. Tym samym dołączyła do mniejszościowego grona klubów Ekstraklasy, które wykonały jeszcze jakieś przychodzące ruchy kadrowe. Do końca sezonu ze Sparty Praga wypożyczony został Serb Uros Radaković.  „Biała Gwiazda” idzie zatem czeskim śladem we wzmacnianiu tej pozycji. Wyciągnięcie Michala Frydrycha ze Slavii Praga okazało się […]
25.02.2021
Hiszpania
25.02.2021

Upokorzenie Seamana, moment chwały Nayima. Jak Real Saragossa podbijał Europę

Real Saragossa po 26 kolejkach hiszpańskiej LaLiga2 zajmuje siedemnaste miejsce w tabeli. Wszystko wskazuje zatem na to, że Los Maños – zamiast myśleć o powrocie do elity – będą się musieli porządnie postarać, by nie zlecieć na trzeci poziom ligowy. Ostatni raz w najwyższej klasie rozgrywkowej Real grał w sezonie 2012/13. Ostatni raz miejsce w […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Napoli, Milan, może Arsenal… Kto wyleci dziś z Ligi Europy?

Znamy pierwszego uczestnika 1/8 finału Ligi Europy. Tottenham Hotspur rozbił w dwumeczu austriacki Wolfsberger AC aż 8:1 i już jest pewny udziału w kolejnej fazie rozgrywek. Jednak wiele dużych firm rywalizujących w tym sezonie o europejski puchar pocieszenia takiego luksusu jak „Koguty” na razie nie ma. Rewanżowe starcia z ich udziałem wcale nie zapowiadają się […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Czwartek w WeszłoFM: Echa Ligi Mistrzów, zajawka derbów Poznania, a wieczorem Liga Europy

W czwartek na naszej antenie dominować będzie piłka! Dzień rozpoczniemy od „Dwójki bez sternika”, a zakończymy Hyde Parkiem! Co jeszcze przygotowaliśmy w programie? Szczegóły poniżej. 7-10: „Dwójka bez sternika” O poranku przywitają was Wojciech Piela i Monika Wądołowska. Nie zabraknie ciekawych anegdot, zapowiedzi Ligi Europy i wyjątkowych gości, którzy opowiedzą nam o dyscyplinie sportu zwanej… […]
25.02.2021