post Jakub Białek

Opublikowane 24.10.2020 08:05 przez

Jakub Białek

24 piłkarzy Pogoni Szczecin przeszło już koronawirusa, a więc wystarczy kilka palców, by policzyć, ilu zawodników nie ma jeszcze wytworzonych przeciwciał. Optymista powie – mają to już za sobą i teraz będą mogli ze spokojem obserwować, jak pozostałe kluby mierzą się z pandemią. Pesymista stwierdzi – nie grali przez miesiąc w piłkę, przez trzy tygodnie byli pozbawieni grupowych treningów, więc będzie musiało odbić się to na formie zespołu. Realista zauważy natomiast, że Pogoń jako pierwsza w Ekstraklasie – i oby jedyna – mierzyła się z tak dużą skalą zachorowań. Jak w Szczecinie uporali się z wirusem? Sprawdziliśmy, jak wyglądały ostatnie tygodnie w drużynie „Portowców”.

Gdy w maju przeczytaliśmy, że 38 osób we Flamengo Rio de Janeiro zaraziło się koronawirusem, uznawaliśmy to za ewenement na skalę światową. Rzecz absolutnie niewyobrażalną. Życie pokazało, że za kilka miesięcy i na naszym podwórku doszło do podobnej fali zakażeń. Nie wiadomo, w jaki sposób koronawirus dokonał aż takiego spustoszenia w klubie ze Szczecina. Jedną z hipotez jest ta, że Pogoń „zaatakował” wyjątkowo mocny szczep wirusa. Zespołu nie uchroniło przed nim przestrzeganie wytycznych i regularne wysyłanie raportów medycznych.

WYNIKI TESTÓW

Zaczęło się bardzo niepozornie. Pod koniec września, dokładnie 23.09, jeden z zawodników zasygnalizował objawy grypowe. Choć nie były one szczególnie niepokojące, od razu został odseparowany od drużyny. Następnego dnia podobne dolegliwości zgłosiło czterech kolejnych piłkarzy. W klubie zapaliła się lampka ostrzegawcza – momentalnie wysłano całą piątkę na testy.

I gdy wszystkie pięć dało wynik pozytywny, lampka ostrzegawcza zamieniła się w dudniący alarm.

Przerwano normalne funkcjonowanie klubu i wysłano na wymazy wszystkich zawodników, sztab oraz pracowników, którzy mieli w ostatnich dniach kontakt z zespołem. Przebadana została grupa około 50 osób. Trzy dni po odnotowaniu objawów u pierwszego zawodnika, laboratorium wysłało do Pogoni szokującą informację – u ponad 30 osób stwierdzono wynik pozytywny. W klubie złapali się za głowy. Niby nic strasznego się nie działo, a nagle ciężej znaleźć osobę zdrową, niż chorą. Gdyby takie wyniki wyszły w kwietniu czy maju, Pogoń zostałaby uznana za… jedno z większych ognisk wirusa.

Nie w piłce, a w kraju.

Wszyscy zostali wysłani na kwarantannę, a budynek klubowy zamknięto. Początkowo wśród zawodników Pogoni było 21 „pozytywów”, ale w następnych dniach – wskutek powtarzanych testów – do grona zarażonych dołączali kolejni. Około dziesięciu z nich przechodziło chorobę z naprawdę poważnymi objawami.

Opowiada Jarosław Mroczek, prezes Pogoni: – Zdarzało się, że zawodnik nie był w stanie dowlec się z łóżka do kuchni i zrobić sobie kawy. Musiał odsiedzieć swoje przy stoliku, by dopiero po chwili wstać. Taki stan trwał tydzień. Jak taki chłopak może wrócić szybko do dyspozycji?

Krzysztof Ufland, rzecznik prasowy „Portowców”: – Zawodnicy od razu dostali do domów sprzęt, ale nie wszyscy mogli z niego korzystać. To lekarz decydował indywidualnie, czy dany piłkarz może podjąć wysiłek. Zdarzało się, że zawodnik dostał pozwolenie na godzinny rowerek stacjonarny, a po dziesięciu minutach meldował, że nie ma siły.

MECZ Z LECHIĄ

Ciekawostką jest fakt, że jeden z piłkarzy z poważnymi objawami, o których opowiadał prezes Mroczek, wyszedł w pierwszym składzie na mecz z Lechią. Inny z zawodników był w normalnym treningu dopiero od piątku (spotkanie odbywało się w poniedziałek) i dał dobrą zmianę. W Szczecinie bardzo obawiano się tego meczu. Forma Pogoni była wielką niewiadomą. Musiała nią być, skoro…

  • wszyscy piłkarze nie wychodzili z domów przez prawie dwa tygodnie,
  • wielu z nich nie było w tym czasie w stanie trenować indywidualnie,
  • po wyjściu z kwarantanny, „negatywni” zawodnicy trenowali tylko w małych grupach,
  • normalne treningi wznowiono dokładnie tydzień przed spotkaniem w Gdańsku.

Podziwiam ich za ten mecz – chwali Jarosław Mroczek. Być może w budowaniu formy pomógł czterodniowy obóz w Gniewinie, na który Pogoń wybrała się przed meczem z Lechią. Trzeba powiedzieć, że „Portowcy” spisali się w pierwszym meczu po kwarantannie nad wyraz dobrze. Nie oznacza to, że ich gra porwała. Być może gdyby nie słaba dyspozycja drużyny Stokowca, podopieczni Runjaicia nie mieliby czego szukać nad morzem. Wygrali po kuriozalnej bramce Dymitara Berbatowa Alexandra Gorgona, ale niesprawiedliwe byłoby stwierdzenie, że trzy punkty były efektem wyłącznie fartu. Lechia nie bardzo była w stanie zagrozić przeciwnikowi ze Szczecina. W ataku było średnio (zresztą – jak od początku sezonu), ale defensywa funkcjonowała dobrze. Co najistotniejsze, po Pogoni nie było widać kryzysu fizycznego. Ale wiadomo – póki co jadą na świeżości, ten może jeszcze nastąpić.

Zwłaszcza, że Pogoń już wcześniej musiała swoje odcierpieć.

Zanim jeszcze ruszył sezon, wykryto wirusa u jednego z zawodników. Skala nieporównywalna do tego, co działo się we wrześniu, ale cała drużyna została wtedy wysłana na pięciodniową kwarantannę. Jak słyszymy – nijak nie można było wpłynąć na tę decyzję sanepidu. „UEFA może sobie mówić, że gdy trzynastu gości jest zdolnych do gry, to gramy, ale my zapraszamy na kilka dni do domów” – mniej więcej taki przekaz bił od inspekcji sanitarnej. A Ekstraklasa miała związane ręce.

Rozumiemy, że w Szczecinie mogli czuć się poszkodowani przedsezonową kwarantanną. Gdy w następnych tygodniach w innych klubach dochodziło do zarażeń, po prostu wysyłano chorego piłkarza do domu i życie toczyło się dalej. Drużyny normalnie trenowały. Czym różnił się przypadek Pogoni od choćby Legii Warszawa? Jedynie momentem. Szczecinianie mieli rozkopane przygotowania do sezonu (i tak mocno okrojone), a Legia, w której wykryto wirusa kilka dni później, normalnie walczyła w Europie o awans.

POWRÓT

Po kilku tygodniach sanepid mocno zmienił swoją politykę. Tak jak wcześniej odsyłał do domów przy pojedynczym zarażeniu, tak po prawdziwym ognisku epidemii – co wynikało oczywiście z regulacji na poziomie państwowym – piłkarze nie musieli nawet robić testów po zakończeniu izolacji. Posiedziałeś w domu przez dziesięć dni? To świetnie, możesz wracać, nie musimy już niczego sprawdzać.

Mimo że przymusu nie było, Pogoń i tak wszystkich przetestowała. – Fatalnie bym się czuł wiedząc, że przez to, iż nie zrobiliśmy w drużynie badań, inny zespół złapał wirusa – przyznaje Jarosław Mroczek, a po chwili wylicza, jak kosztowną sprawą jest sprawdzanie zawodników. – W ostatnim miesiącu zrobiliśmy około 150-200 testów. Każdy to koszt 350 złotych, więc łatwo można policzyć, że trochę nas to kosztowało.

Uprzedzając wasze kalkulatory – mowa o kwocie rzędu 50-70 tysięcy złotych.

By mieć pewność, że wszyscy są zdrowi, niektórzy piłkarze mieli po kilku dniach ponawiane badania. A gdy wciąż sytuacja była niejasna, po raz trzeci poddawali się wymazowi. Pogoń testowała sporo, zresztą to właśnie ze strony prezesa „Portowców” wyszedł kilkanaście dni temu postulat, by wszystkie kluby Ekstraklasy testowały wszystkich zawodników dwa razy w tygodniu. Został on szybko odrzucony. Koszty robią swoje – przy obecnych cenach testów, każdy klub do końca sezonu musiałby wydać około 700-800 tysięcy złotych. A więc bardzo dużo.

Jarosław Mroczek przekonuje, że finalna cena dwóch testów w tygodniu byłaby o wiele mniejsza: – Za miesiąc-dwa pojawią się w Polsce testy z wymazu, które nie wymagają pomocy laboratorium. Będzie tak jak przy teście ciążowym – wynik po 15 minutach, równie wiarygodny, jak ten uzyskany w laboratorium. Firmy przygotowujące je twierdzą, że mają kosztować 80 złotych. Przy bardzo dużych zakupach, a mówimy o około 50 tysiącach testów w skali całej ligi, można byłoby zbić cenę do poziomu 50 złotych za test. Przy tym założeniu, jeden klub zapłaciłby za ten okres jakieś 140 tysięcy.

Ta prognoza nie przekonała jednak władz Ekstraklasy. Sama Pogoń nie zatrzymała się na testach, a poszła o dwa kroki dalej. Zawodnicy, którzy najciężej przechodzili chorobę, zostali wysłani na ogóle badania. Tomograf, USG, konsultacje kardiologiczne. – Nigdy bym sobie nie darował, gdyby któremuś z piłkarzy coś się stało z powodu wirusa. Pal licho już punkty – chronimy ich życie. To nasz obowiązek. Nie mieliśmy wątpliwości, że tak trzeba – opowiada prezes Pogoni.

WEWNĘTRZNE ZASADY

W Szczecinie przyznają, że po ostatnich wydarzeniach jeszcze mocniej przykładają wagę do wszelkich środków ostrożności. Opowiada Krzysztof Ufland:

Wdrożyliśmy szereg zasad jeszcze zanim doszło do tej sytuacji. Nie powiedziałbym, że zarażenia były efektem zaniedbań, że obudziliśmy się z ręką w nocniku i nagle stwierdziliśmy „będziemy ostrożni”. Ale po fali zarażeń wprowadziliśmy kilka dodatkowych zasad.

Przede wszystkim wszyscy w klubie, gdy przebywają poza swoimi pokojami, muszą mieć na sobie maski chirurgiczne. Wcześniej chodziliśmy raczej w materiałowych, na przykład z herbem Pogoni. Zamówiliśmy do klubu dziesięć tysięcy maseczek. Nasz lekarz poinformował nas, że żywotność takiej maseczki to 45 minut. Po tym czasie chroni ona w pewien sposób tylko innych przed tobą, ale ciebie już nie. Gdy wychodzimy ze swojego pokoju, zawsze zakładamy nową maskę. Mieliśmy nawet dyskusję, czy piłkarze powinni po pierwszej połowie wyrzucać maski i zakładać nowe. Ustaliliśmy, że tak, na drugą część meczu wychodzą w świeżych. Jeśli chcemy być pod tym względem poważni, to bądźmy od początku do końca.

Jeśli ktoś zostanie przyłapany poza swoim pokojem bez maski, musi wrzucić do skarbonki dwie dychy. Nie sprawdzałem, czy już coś tam wpadło. W ten sposób chcemy zadbać o wewnętrzną dyscyplinę.

Ograniczamy także do minimum obecność w biurze. Na miejscu jest teraz może 15% kadry administracyjnej. Wszystkiego nie jesteś w stanie przenieść do domu, ale przetestowaliśmy już ten wariant podczas pierwszego lockdownu. Jeśli się da, zamiast spotkań próbujemy umawiać telekonferencje. Cotygodniowe narady kierownictwa klubu odbywają się albo zdalnie, albo część osób siedzi w sali, a część przed komputerem.

PANDEMIA A SPRAWY ORGANIZACYJNE

Nie wiadomo jeszcze, jak miesięczna przerwa wpłynie na formę ekipy Runjaicia. Ale nawet i tu Pogoń miała szczęście w nieszczęściu, że „trafiła” z wirusem na przerwę reprezentacyjną. Dzięki temu uniknie sporego nagromadzenia meczów do nadrobienia.

Zbiegów okoliczności, które stawiają „Portowców” w dobrym położeniu, było więcej. Przez pandemię polskie kluby cierpią na brak zysków z dnia meczowego. Pogoń, dzięki wirusowi, wręcz oszczędza. – Z punktu widzenia dnia meczowego, w ogóle nie ucierpieliśmy. Będę brutalny – gdy organizujemy imprezę masową z tak małą liczbą miejsc, koszty jej organizacji i ochrony są wyższe niż wpływy z biletów. Ale nie cieszy nas to. Wolelibyśmy, by kibice mogli oglądać mecze – mówi Jarosław Mroczek. Choć nikt nie mógł podejrzewać, że zjedzenie nietoperza w Wuhan będzie miało taki wpływ na losy świata, zupełnie przypadkowo Pogoń wstrzeliła się w idealny moment na budowę stadionu.

No właśnie, budowa stadionu.

Także i w tym aspekcie koronawirus przyspieszył pewne tematy. Dzięki temu, że kibice i tak nie mogą przychodzić na mecze, robotnicy szybciej wejdą na trybunę północną, czyli jedyną, na której nie zaczęła się jeszcze renowacja.

Pierwotne założenie było takie, że generalny wykonawca zacznie działać na trybunie północnej dopiero w momencie, gdy przejdziemy na wybudowaną już część stadionu (trybunę południową i zachodnią – red.). Gdyby zmieniła się tendencja i stadiony zostałyby otwarte, mogłoby okazać się tak, że na 1-2 mecze nie będziemy mieli gdzie wpuścić kibiców. Trochę ryzykujemy, ale wydaje nam się, że minimalnie. Dla generalnego wykonawcy newralgiczne są stare wieże oświetleniowe. Zlikwidowanie ich to cała operacja. Dzięki szybszemu rozpoczęciu prac, zyskają trochę czasu – mówi nam Łukasz Machiński, piastujący w Pogoni funkcję dyrektora klubu.

Wiadomo, nikt w Szczecinie nie cieszy się z tego, że dzięki pandemii uda się oszczędzić na dniu meczowym i nieco przyspieszyć prace nad stadionem. Ale skoro już okoliczności są jakie są, dlaczego z nich nie korzystać? Jest też druga strona medalu, która trochę utrudnia funkcjonowanie – znacznie ciężej znaleźć głównego sponsora po odejściu Grupy Azoty. Nie pojawił się wciąż żaden temat, który gwarantowałby „Portowcom” równie duże wsparcie (około 5 milionów roczni). Zamiast tego, klub próbuje zmobilizować wielu mniejszych przedsiębiorców, licząc na efekt skali. Wiadomo, że żyjemy w czasach, w których biznesmeni wolą oszczędzić sobie dodatkowych wydatków.

* * *

Jeśli przyjmiemy teorię, że każdego z nas czeka przejście koronawirusa, Pogoń może wręcz zyskać na tej całej historii. Większość piłkarzy ma już chorobę za sobą. Wytworzenie się przeciwciał sprawia, że ryzyko ponownego zarażenia jest bardzo niewielkie. Gdy inni – czego absolutnie nie życzymy – zachorują, zawodnicy ze Szczecina będą w normalnym cyklu treningowym.

Każdy dzień poprawia naszą sytuację. Prawdopodobieństwo, że dojdzie do kolejnych zachorowań, jest już znikome. Zostało może czterech zawodników, którzy nie chorowali. Nawet, jeśliby – tfu, tfu – ich dopadło, już nie znajdziemy się w sytuacji, w której będzie 20 chorych i będziemy musieli przekładać mecze – mówi Jarosław Mroczek.

Pytanie tylko, czy Pogoń – a do zimy jeszcze kilka kolejek – nie wpadnie w dołek sportowy. Póki co punktuje dobrze, lecz gra pozostawia wiele do życzenia. Jeszcze nikt w Ekstraklasie nie chorował na taką skalę, dlatego z dużą uwagą będziemy obserwowali mecze „Portowców”. Są w pewnym sensie papierkiem lakmusowym dla całej ligi. Czy uda im się utrzymać przyzwoitą formę fizyczną? Jeśli tak, może nawet okażą się paradoksalnie wygranymi pandemii?

Fot. newspix.pl

Opublikowane 24.10.2020 08:05 przez

Jakub Białek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 13
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Boa
Boa

Te wasze przewidywane składy, wystarczy zadać sobie minimum trudu i sprawdzić kto jest kontuzjowany. Luqi i Pekhart nie zagrają, ogólnie Legia od wznowienia rozgrywek po koronaprzerwie idzie na rekord świata w tych kontuzjach. Nie ma już chyba zawodnika, który będąc w tamtym sezonie w klubie nie był kontuzjowany. Z Pogonią z różnych przyczyn nie zagra aż 16 zawodników z 1 kadry i po każdy meczu wypada 2-3 kolejnych. Czyli w pierwszym składzie Rosołek i Valencia, a na ławce tylko… Tobiasz (5 w hierarchii, 3 bramkarzy kontuzjowanych), Rocha, Stolarski, Antolić i Martins. Bez stoperów, skrzydłowych i napastników.

PewnieITakWszyscyZginiemy
PewnieITakWszyscyZginiemy

„Walka” w Europie ich wykończyła…

Jan
Jan

Obstawiam zwycięstwo portowców.

Bob
Bob

Podobno przeciwciala wystarczaja na ok 4 miesiace a pozniej powraca prawdopodobienstwo ponownego zarazenia wiec niewiem czy jest tu z czego sie cieszyc ze prawie wszyscy przeszli. Dobrze ze poprawili rygor sanitarny co moze oznaczac ze cytujac klasyka “wczesniej jechali na picu “.

Foo
Foo

Przeciwciała to nie jedyny mechanizm ochrony przez kolejnymi zarażeniami. Na razie nie wiemy, na jak długo zapewniają odporność, ale przypadki reinfekcji są jednostkowe.

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Na grypę nic nie da ci odporności. Ani przebycie choroby, ani szczepionka, ani modlitwa. Modlitwa nie zaszkodzi natomiast szczepionka może wręcz grypę wywołać.

PewnieITakWszyscyZginiemy
PewnieITakWszyscyZginiemy

Podobno, podobno, podobno… Podobno to pokonaliśmy pandemię w czerwcu.

magia
magia

Absencja Pekshita jest wzmocnieniem, obojetnie kim zostanie zastapiony, poradzi sobie na pewno duzo lepiej niz to przeplacane drewno

Tralalala
Tralalala

Oho, chyba jakiś rezerwowy napastnik Legii dał głos…

%%%
%%%

„Jeszcze nikt w Ekstraklasie nie chorował na taką skalę” – to chyba nie pamiętacie lat 90-tych, albo zgrupowań z Peszką…

trochę spermy pamięciówa
trochę spermy pamięciówa

z okazji meczu z bosakami zwycięstwa lub punktu dla pogoni,
a ległej spermę na skroni

Michał
Michał

Spermę to masz codziennie w ustach parszywy kretynie

Jakub
Jakub

wszystko potwietdzone testem na bialaczke… yeah

Weszło
01.12.2020

Paweł Magdoń dyrektorem sportowym Wisły Płock. Kim jest następca Jóźwiaka?

Paweł Magdoń. Solidny ligowiec, przez wielu piłkarzy wspominany jako jedna z najweselszych postaci spotkanych w szatni. Jednokrotny reprezentant Polski. Były dyrektor sportowy Lechii Tomaszów Mazowiecki, nowy dyrektor sportowy Wisły Płock. Kogo zatrudniają „Nafciarze” i czy ten – nie da się ukryć – eksperyment może wypalić? Paweł Magdoń – kariera piłkarska Średnia jednego gola na mecz w […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Odliczanie do świąt z eWinner – 24 dni promocji!

Odliczanie do pierwszej gwiazdki może być przyjemne! W eWinner czekają na nas 24 bonusy, które możemy odbierać codziennie, aż do świąt. To wszystko w ramach kalendarza adwentowego, na który ten legalny bukmacher przygotował nam mnóstwo atrakcji, promocji oraz konkursów. Sprawdźcie szczegóły promocji! Od dziś do 24 grudnia eWinner będzie dla nas „rozpakowywał” jeden prezent. Co […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Bramkarz Stomilu farciarzem tygodnia

Są takie dni, kiedy wszystko ci wychodzi. Dla odmiany są takie, kiedy wszystko bez powodu się wali. Ale są też takie, kiedy niby psujesz, zawalasz, powinieneś zebrać od losu baty, a wszystko uchodzi ci płazem. Taki dzień miał bramkarz Stomilu Olsztyn, Vjaceslavs Kudrjavcevs. Łotewski młodzieżowiec dwa razy pokpił dzisiaj sprawę tak, że to powinny być […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

24 dni promocji! Kalendarz Adwentowy w TOTALbet

Legalny bukmacher TOTALbet wie, jak zorganizować nam odliczanie do świąt. W ramach promocji „Kalendarz Adwentowy” na graczy czekają aż 24 różne bonusy przez blisko cztery tygodnie! Od 1 do 24 grudnia będziemy odkrywać kolejne „okienka” i zgarniać czekające na nas nagrody.  Codziennie o północy strona Kalendarza się odświeży, trzeba będzie odnaleźć i kliknąć zielonego Mikołaja, […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Super bonus w Superbet! 50 PLN za obstawianie Ligi Mistrzów!

Liga Mistrzów wchodzi w decydującą fazę gry w grupie, więc Superbet postanowił to uczcić. Ten legalny bukmacher oferuje nam znakomity deal: my stawiamy na Champions League, oni wypłacają nam bonus. Tak, tylko tyle trzeba zrobić, żeby zgarnąć 50 PLN ekstra! Zasady promocji są naprawdę proste. Dziś, czyli 1 grudnia, musimy postawić zakład lub zakłady z […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Inter wraca do żywych, strzelanie w Liverpoolu | TYPY NA LIGĘ MISTRZÓW

Liga Mistrzów wchodzi już w taką fazę, że albo czekają nas mecze o nic, albo o wielką stawkę. Na szczęście dla nas w drugiej z grup znajdziemy całkiem sporą liczbą hitów. Dziś terminarz wręcz pęka w szwach, dlatego sprawdziliśmy ofertę naszych zaprzyjaźnionych bukmacherów. Na co warto postawić, gdzie szukać okazji i promocji?  Borussia Moenchengladbach – […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Real o awans, Bayern o przedłużenie passy. Wtorek w Lidze Mistrżów

Real, który potrzebuje opędzić się przed Szachtarem, który ośmieszył go już w tej edycji. Bayern, którego fantastyczna passa kolejnych zwycięstw trafia pod celownik bandy Simeone. Na drugim biegunie Marsylia, która chciałaby nie przegrać w Champions League pierwszy raz od czasów Sneijdera w Interze. Co dzisiaj w ligomistrzowym menu? Zapraszamy. *** LEWANDOWSKI STRZELI GOLA: KURS W […]
01.12.2020
Weszło Extra
01.12.2020

Tripletta Jose Mourinho. 10 lat temu Inter był najlepszy na świecie

– Jesteś gównem – rzucił Marco Materazzi do Jose Mourinho, gdy ten odchodził z Interu. Czy zebrało mu się na szczerość do trenera, u którego był ostatnio głównie rezerwowym? Nie, wręcz przeciwnie. – Jak możesz zostawić nas tutaj z Rafą Benitezem. Nigdy ci tego nie wybaczę – dodał obrońca, który stał się bohaterem jednego z […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Lechia strzeliła prawidłowego gola, a co z kontrowersjami z Zabrza?

W Zabrzu działo się tyle, że jeden mecz dostarczył nam tylu sytuacji kontrowersyjnych, ile czasem mamy w całej kolejce. Kibicom Pogoni nie dziwimy się, że podnosili larum, ale ostatecznie żadnej decyzji na ich niekorzyść nie weryfikujemy. I od razu tłumaczymy dlaczego. Cztery kontrowersje z Zabrza Sytuacja najmniej kontrowersyjna – rzut karny i czerwona kartka dla […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Kozacy i badziewiacy. Defensywa Jagiellonii istnieje teoretycznie

Aż czterech piłkarzy dostarczyła nam Jagiellonia Białystok do zestawienia badziewiaków kolejki. I co najgorsze dla kibiców Jagi – właściwie można się było tego spodziewać w momencie odkrycia przez Canal+ grafik ze składem na mecz przeciw Stali Mielec. Już sam fakt, że duet stoperów stworzyli Bodvar Bodvarsson i Ariel Borysiuk mówi sporo, ale gdy dodamy jeszcze […]
01.12.2020
Weszło Extra
01.12.2020

Grałem w piłkę, żeby zapomnieć o głodzie. Jak mogłem marzyć o Manchesterze City?

W jego wiosce nie było prądu i bieżącej wody. Grał w piłkę, by zapomnieć o głodzie. Już sama gra w akademii mieszczącej się w stolicy Ghany była dla niego szokiem. A co dopiero transfer do Manchesteru City? Yaw Yeboah o szansie, jaką dostał od Boga, docenianiu tego, co się ma, indywidualnych treningach z Davidem Silvą, […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

„Trzydzieści drużyn w Ekstraklasie? Byłoby więcej miejsc pracy!”

Wyższość fryzury Lipskiego nad wąsem Baszkirowa. Rabona Maka w słupek atrakcyjniejsza niż zewniak Pospisila. Ekstraklasa z trzydziestoma drużynami – na tak, bo powstaje więcej miejsc pracy dla trenerów i piłkarzy. Schabowy z frytkami w Cheat Day. Miły Pan i Disco Polo. Randki w Sandomierzu. PDW – miły gest, jeśli ktoś siedzi za niewinność, a przecież […]
01.12.2020
Kanał Sportowy
01.12.2020

Dziennikarskie zero #3 – Fatalna Erotica 2022, Edyta Górniak i inteligencja planet

Krzysztof Stanowski zaprasza na Dziennikarskie Zero! Tematami trzeciego odcinka vloga jest fatalny film Erotica 2022, a także m.in. Edyta Górniak i inteligencja planet Układu Słonecznego. Zapraszamy! 
01.12.2020
Anglia
01.12.2020

Angielskie robienie do własnego gniazda na przykładzie trzech zmian

Premier League zawsze musi się wyróżniać. To właśnie ta liga jako pierwsza podążyła w tak komercyjną stronę, bijąc rekordy przychodów z praw telewizyjnych. To właśnie ta liga regularnie ustanawiała kolejne najwyższe sumy za transfery. Nie wypada zatem się dziwić, że nawet w temacie zmian, Premier League chciała iść swoją drogą. Pandemia koronawirusa, która wstrzymała rozgrywki […]
01.12.2020
Inne sporty
01.12.2020

Lewis Hamilton opuści GP Bahrajnu. Powodem koronawirus

Niedawno koronowany mistrz świata nie weźmie udziału w Grand Prix Sakhir. Zespół Mercedesa właśnie ogłosił, że Lewis Hamilton ma pozytywny wynik testu na koronawirusa. Oznacza to, że po raz pierwszy w tym sezonie angielski kierowca nie zgarnie punktów na torze. W praktyce jednak niewiele to zmienia – on ma już pewny siódmy tytuł w karierze, […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

PRASA. Lekarz Maradony obwiniany o doprowadzenie do śmierci Boskiego Diego

– Dwie córki Maradony, Dalma i Giannina (ślubne dzieci piłkarza), twierdzą, że ich ojciec mógł umrzeć, bo zajmujący się nim lekarz Leopoldo Luque przepisał mu… niewłaściwe leki. Policja już wszczęła śledztwo. W niedzielę funkcjonariusze przeszukali dokładnie dom i klinikę doktora Luque. Zabezpieczono dokumentację medyczną, komputery lekarza i billingi jego telefonów. – Byłem zszokowany, kiedy policja […]
01.12.2020
Kanał Sportowy
30.11.2020

Jóźwiak: Zostałem rzucony na pożarcie. Odszedłem, żeby został trener Sobolewski

Marek Jóźwiak był gościem „Weszłopolskich”, gdzie w zasadzie na gorąco omówił swoje odeście z Wisły Płock. I to jak omówił! Były już dyrektor sportowy „Nafciarzy” zdecydowanie nie gryzł się w język. Lesniak lepszy od Furmana, on sam w roli kozła ofiarnego, trener Sobolewski, który był krok od wylotu z klubu… Mnóstwo mocnych tez, mnóstwo smaczków, […]
30.11.2020
Weszło
30.11.2020

Lech wygrał po raz pierwszy od dwóch miesięcy. Pomógł siatkarz Nalepa

Te ostatnie minuty wyglądały tak, jakby Lech Poznań miał po raz kolejny stracić punkty w końcówce spotkania. Objęcie prowadzenia, rywal grający w dziesiątkę, na boisko wszedł młodzieżowiec w zespole rywala, jeszcze w ostatnich sekundach Lechia miała rzut wolny. Ale Kolejorz wytrzymał. I cieszył się z tego zwycięstwa jakby awansował na fotel lidera w przedostatniej kolejce. […]
30.11.2020