post Avatar

Opublikowane 22.10.2020 08:21 przez

Szymon Janczyk

Najlepsze wspomnienia Celtiku z europejskich pucharów w XXI wieku? Wejście Bartosza Bereszyńskiego na boisko. Ok, nie śmieszkujemy, bo jednak finał Pucharu UEFA to coś, o czym my możemy tylko pomarzyć. Tak się jednak składa, że znajdziemy Polaków, którzy nie tylko pamiętają inny sukces The Bhoys w Europie, ale nawet mieli w nim czynny udział. Ponad dekadę temu nikt by nie uwierzył, że Celtic i Milan grają ze sobą, ale w Lidze Europy. Wtedy szkocko-włoskie pojedynki były stałym punktem programu Ligi Mistrzów. A Artur Boruc i Maciej Żurawski byli o krok od tego, żeby wyrzucić Rossonerich za burtę tych rozgrywek i nie dopuścić do zemsty za Stambuł.

7 marca 2007 roku. Kibice zajęli 65 000 miejsc – w tym 3000 dzięki przyjezdnym – na San Siro, na które przyjechała rewelacja rozgrywek ze Szkocji. Wydaje wam się, że to dużo? Otóż nie. Była to najniższa frekwencja na fazie pucharowej w Mediolanie od trzech lat i meczu ze Slavią Praga. Dość zaskakujące podejście, bo Milan grał przecież o życie. W pierwszym meczu, w Szkocji, zremisował 0:0. Każda stracona bramka w meczu domowym oznaczałaby kłopoty i widmo dużej wpadki, odpadnięcia z rywalem z niższej półki. A jednak kibice machnęli na to ręką. Pewnie stwierdzili, że i tak się uda, więc nie ma co się zbytnio takim Celtikiem przejmować. Dla porównania rok później kiedy Milan po bezbramkowym remisie na wyjeździe walczył o życie z Arsenalem, na trybuny przyszło ponad 80 000 osób. Mobilizacja.

Celtic zlekceważyli kibice, zlekceważyli go także piłkarze. Tymczasem The Bhoys wyszli na murawę jak na wojnę i przez 90 minut nie ustępowali rywalom miejsca. Milan, wówczas jedna z największych drużyn w Europie, musiał się modlić, żeby w ciągu 30 minut dogrywki chociaż raz pokonać Artura Boruca. Kolejnych rzutów karnych, w których na linii szalał będzie szalony Polak, włoscy kibice mogliby nie wytrzymać nerwowo.

„Milan? Wolałbym Legię”

Byłem akurat na treningu, kiedy przybiegł do mnie rozgorączkowany trener bramkarzy i krzyknął rozemocjonowany: „Mamy Milan!”. Wzruszyłem tylko ramionami. Zespół jak zespół. Na tym poziomie nie było słabych, tylko same dobre kluby. Skakałbym z radości, gdyby okazało się, że gramy z Legią – mówił Boruc w rozmowie ze „Sport.pl” tuż po losowaniu, zachowując zimną krew. Żurawski szedł wtedy nawet o krok dalej. Cieszył się, że czeka go kolejny pojedynek z renomowanym rywalem, ale też szukał szans dla Celtiku. Bo Milan miał kłopoty w lidze, a Celtic podchodził do tego spotkania na większym luzie. Dziś Żurawski mówi wprost, że Szkoci mieli prawo myśleć o awansie, bo byli w niesamowitym gazie. Skąd brała się ta pewność siebie?

MILAN WYGRA Z CELTIKIEM – KURS 1.72 W TOTOLOTKU!

 Grupowe mecze trochę podkręciły atmosferę, dały nam optymizm. Zwłaszcza te z Manchesterem United, który wtedy miał w składzie wielkie nazwiska. Mecze, które z nimi graliśmy, pokazały, że stać nas na rywalizację jak równy z równym z klasowymi drużynami. Manchester, Benfica – oni grali dobrą piłkę wtedy, a u siebie potrafiliśmy z nimi zrobić dobre wyniki. Kopenhaga też była trudnym przeciwnikiem, wiadomo, ale mówimy o rywalach z wyższej półki. Wyjście z grupy spowodowało, że nasze myślenie poszło w dobrym kierunku. Że można z nimi coś ugrać, mając ten mecz u siebie, gdzie robiliśmy cuda – tłumaczy nam były napastnik Celtiku.

Faktycznie, Szkoci mogli być zbudowani tym, co udało im się osiągnąć w fazie grupowej. Sama tabela pokazuje, że stawka była wyrównana.

I – dokładnie tak, jak mówi Żurawski, robotę zrobiły tu mecze domowe. Kto nie przyjechał do Glasgow, ten dostawał w łeb.

Celtic – królowie własnego podwórka

Nie był to zresztą dla Celtiku wyjątek. W XXI wieku ich seria na Celtic Park była wręcz niesamowita. Licząc od sezonu 2001/2002, The Bhoys nie przegrali 18 kolejnych spotkań u siebie w europejskich pucharach – tak w fazie grupowej, jak i w pucharowej oraz w eliminacjach.

 Celtic był drużyną, która jeśli faktycznie miała pokonać drużynę z wyższej półki, to na własnym boisku. Wtedy bardzo często było tak, że kibice na trybunach byli naprawdę „dwunastym zawodnikiem”. W jakiś sposób ten stadion wpływał na nas pozytywnie, mogliśmy wykrzesać maksimum umiejętności, koncentracji, żeby móc zwyciężyć z drużyną, z którą normalnie większych szans by nie było. Jadąc na wyjazd, chcieliśmy osiągnąć jak najlepszy rezultat, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że mecz kluczowy, to będzie ten grany na własnym boisku – twierdzi nasz rozmówca.

Tę passę zatrzymała dopiero Barcelona, ale chwilę później można było już powiedzieć: ah, shit, here we go again. Od meczu z Milanem – co za zbieg okoliczności – w 2004 roku, rozpoczęła się kolejna świetna passa. Tym razem Celtic był nie do ruszenia w 11 kolejnych spotkaniach. Tę serię aktywnie współtworzył Artur Boruc, który w Szkocji był absolutnym królem.

Celtic Glasgow w Szkocji w latach 2004-2008

W okresie wspomnianym na naszej grafice w Glasgow poległ nie byle kto. Tej twierdzy nie zdobyli:

  • Milan – i to aż trzykrotnie
  • Benfica i Szachtar – po dwa razy
  • United – raz
  • Kopenhaga, Spartak i Artmedia Petrżalka

Swoją drogą – losowania dla Celtiku były niezwykle wtórne. Dopiero ponowny przyjazd Barcelony na Wyspy sprawił, że ktoś w Szkocji wygrał. Ale mimo wszystkich tych atutów, wciąż można było mówić o ogromnej niespodziance w wykonaniu The Bhoys. W końcu rok wcześniej wspomniana Artmedia odpaliła ich na etapie eliminacji. 0:5 na wyjeździe i nawet cztery zdobyte bramki u siebie nie pomogły Celtikowi w uniknięciu blamażu. Dlatego wyjście z grupy po takiej wpadce było kapitalnym odkupieniem win.

 Celtic zawsze był drużyną, w której była duża presja wyniku, niezależnie od tego, z jakim zespołem się grało. Można było sobie zdawać sprawę z wielkości rywala, ale zawsze było założenie, że trzeba wygrywać – czy to w lidze, czy w pucharach. Zawsze po porażkach, a nawet remisach, było mówienie o tym, że plan nie został zrealizowany, że jest rozczarowanie. Dlatego zawsze mieliśmy bojową atmosferę, nie było myślenia o tym, żeby tylko wysoko nie przerwać – mówi nam Żurawski.

To stąd wzięła się walka na noże z Milanem, która o mały włos nie sprawiła, że Polacy wraz z kolegami zameldowaliby się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Przeczołgali Milan na San Siro

Pierwszy mecz z ekipą Rossonerich zapowiadał się kapitalnie. Maldini, Gattuso, Pirlo, Kaka, Gilardino – kozak na kozaku. Naprzeciw nim Boruc, który dopiero co zatrzymał Rooneya, Scholesa, czy Cristiano Ronaldo. Domowy mecz z Manchesterem United był dla niego świetny – cztery strzały, cztery pewne interwencje, w tym wybroniony rzut karny w doliczonym czasie gry, dzięki czemu Celtic uratował trzy punkty. Oczywiście nie zapominajmy o kapitalnym golu Shunsuke Nakamury z rzutu wolnego.

Starcie z Milanem było dla Boruca równie udane. Gilardino po nocach musiał śnić się słynny „pajacyk” polskiego bramkarza. Włosi próbowali go pokonać sześć razy. Napastnik Milanu strzelał z pola karnego i z dystansu. Wszystkim dyrygował z tyłu Kaka, który także próbował zaskoczyć obecnego bramkarza Legii. Nic z tego, czyste konto. Celtic swoich szans także nie wykorzystał, choć – tu bez zdziwienia – były to raczej strzały sprzed „szesnastki”.

MILAN WYGRA & OVER 1.5 GOLA – KURS 2.08 W TOTALBET!

Rewanż. Celtic jedzie na San Siro. Maciej Żurawski niestety znów na trybunach, kontuzja łydki pokrzyżowała mu plany. Ale i on czuł, że jest nadzieja, żeby z południa Europy wracać w euforii. – Lepiej gdy się na własnym boisku wygrywa, ale nawet jeśli remisujesz u siebie z takim rywalem, to gdy jedziesz na wyjazd, masz z tyłu głowy, że wszystko może się zdarzyć. Jedziesz, mając nadzieję, że jeden gol i robi się ciekawie. 

Rewanż. Do składu Milanu wracają Dida, Seedorf oraz Inzaghi, nieobecni w pierwszym spotkaniu. Żarty się skończyły, cała naprzód. Kaka strzela tuż przy słupku, broni Boruc. Seedorf ładuje z wolnego pod poprzeczkę – Boruc strąca piłkę. Andrea Pirlo aż łapie się za głowę, jakby chciał powiedzieć: cholera, jemu to nawet ja bym nie strzelił. Polak odbija kolejne próby rywali. Nie ma co ukrywać, to już jest mecz do jednej bramki. Wliczając dogrywkę, do której udało się Celtikowi dociągnąć, Rossoneri oddali łącznie 36 strzałów. Szkoci tylko dziewięć. Osiem, z tych 36 uderzeń, Boruc wyciągnął. Tak, Pirlo też nie zdołał go pokonać. Ale jedna piłka zatrzepotała w siatce. Kaka wykorzystał sytuację sam na sam z polskim bramkarzem.

Celtic odpadł, Milan dotarł do finału i pokonał w nim Liverpool.

Inzaghi strzelał jak w Sunday League

Na pewno sukcesem było już dla nas wyjście z grupy, a potem poczuliśmy, że można iść dalej tą drogą. Można było odczuwać niedosyt, ale też zadowolenie, że odpadliśmy, będąc równorzędnym rywalem, przynajmniej w kontekście wyniku. Mało brakowało, żeby doprowadzić do rzutów karnych, a zawsze tak się myśli, bo wtedy wszystko się może zdarzyć – wspomina „Żuraw„. Ale The Bhoys długo nie musieli żyć wspomnieniami, bo rok później ponowie wylosowali Milan. Tym razem w grupie. Oczywiście wcześniej było jeszcze to.

Kapitalne show, po którym nikt nie miał już wątpliwości, że mówimy o Holy Goalie. Boruc wciągnął kolegów do Ligi Mistrzów, a potem było już deja vu. Czyli trzy grupowe zwycięstwa oraz kolejne wyjście z grupy. Wybaczcie nam, że w dużej mierze skupiamy się na osobie golkipera Celtiku, ale mamy ku temu powody. Faza grupowa Ligi Mistrzów z sezonu 2007/2008 to był chyba top of the top Boruca. Spójrzcie na te liczby, od 1. kolejki.

CELTIC – MILAN UNDER 2.5 GOLA W MECZU – KURS 1.87 W EWINNER!

  • Szachtar – 8 strzałów celnych, 6 interwencji; rewanż 3 strzały celne, 2 obrony
  • Milan – 3 strzały celne, 2 interwencje; rewanż 5 strzałów celnych i 4 obrony
  • Benfica – 8 strzałów celnych, 7 interwencji; rewanż 5 strzałów celnych i 5 obron

Nic dziwnego, że statystyki Artura Boruca w Lidze Mistrzów, które obejmują także sezon późniejszy – 2008/2009, gdy Celtikowi poszło już gorzej, są tak wyśrubowane.

Nie było wtedy xGoals, nie było WhoScored, ale czujemy, że Polak statystyki by po prostu zaorał. Kiedy zwycięzcy Ligi Mistrzów przyjechali do Glasgow, weszli do jaskini lwa. Celtic wygrał 2:1, bezlitośnie wykorzystując błędy rywala i pieczętując wygraną w końcowych minutach gry. Wcześniej – jakżeby inaczej – strzelał Kaka, próbował Pirlo, ale dopiero głupi faul w polu karnym dał im szansę na bramkę. W rewanżu Boruc po raz pierwszy nie został zasypany strzałami przez Włochów. A nawet przeciwnie, mógł się trochę polenić, bo rywale celowali prosto w niego. Fragment relacji z BBC. – Favalli dośrodkował do Inzaghiego, ale on strzelił wprost w zaskoczonego Boruca, który stał nieruchomo przy bliższym słupku. To było strzał, którego wstydziliby się nawet gracze Sunday League.

Swój moment miał za to drugi z Polaków, Żurawski. Napastnik na pożegnanie z Glasgow dostał blisko kwadrans gry, wchodząc z ławki. Nie był jednak zbyt zadowolony ze swojej dyspozycji. – Pamiętam, że wszedłem na San Siro, ale nie mam dobrych wspomnień. Przegraliśmy to spotkanie, gra była słaba. Moje wejście z ławki… Szału nie było. W tej grupie Milan był faworytem i to była dla mnie duża sprawa zagrać na ich stadionie. Milan był klubem zdecydowanie lepszym. Każdy z nas zdawał sobie sprawę, że oczywiście będziemy starali się im przeciwstawić, ale trudno będzie pokusić się o niespodziankę.  

Boruc trzecim bramkarzem świata

The Bhoys po awansie z drugiego miejsca zmierzyli się z Barceloną i możemy się tylko powtórzyć, pisząc o klasie Boruca. Mimo to Blaugrana wygrała ze Szkotami dwukrotnie, łamiąc ich doskonałą, domową passę, choć to Celtic dwukrotnie w tym meczu prowadził. Polak bronił strzały Iniesty, Puyola czy Henry’ego. Messi był chyba pierwszym, który znalazł receptę na jego pajacyki. W dwumeczu Holy Goalie zaliczył 11 skutecznych interwencji. Wszystko to sprawiło, że team z Glasgow żądał wówczas 10 milionów funtów od klubów, które były nim zainteresowane.

A najmocniej zainteresowany miał być Milan, na którym zrobił piorunujące wrażenie. – Historia to potwierdza, bo Artur potem odszedł do Włoch. Artur miał równą formę w lidze i w europejskich pucharach, dlatego wszyscy zwracali na niego uwagę. Nie było jednak takiego myślenia, że bazujemy na tym, że bramkarz nam wybroni mecz. Choć to było ważne, bo Artur bronił nie tylko to, co musiał, ale też coś ponad – mówi nam Żurawski.

CELTIC WYGRA Z MILANEM? KURS 4.70 W SUPERBET!

Boruc faktycznie musiał zachwycić Włochów. „La Gazzetta dello Sport” wybrała go wówczas trzecim najlepszym bramkarzem świata. Przed nim tylko Buffon i Julio Cesar. Za nim Casillas i Cech. Absolutny kosmos. Nie dziwimy się, bo jego liczby z meczów z Milanem, czołową europejską marką tamtych lat, wyglądały tak.

Natomiast dwumecz z Barceloną był jednym z ostatnich wyskoków Celtiku w Lidze Mistrzów. Od 2008 roku z grupy wyszli raz, jednak tylko po to, żeby zebrać w łeb od Juventusu 0:5 w dwumeczu. Porażka w stylu, który szkockiej ekipie z czasów polskiego duetu po prostu się nie zdarzał. – Wtedy Celtic miał dużo lepsze piłkarsko nazwiska niż ma teraz. Tacy zawodnicy jak Shunsuke Nakamura, czy obecny trener Neil Lennon, albo młode wilki: Shaun Maloney i Aiden McGeady – to piłkarze grający świetny futbol. Był także Thomas Gravesen, który grał przecież w Realu Madryt.

Tamta ekipa miała w sobie „to coś”. Chciała się pokazać w Europie, żeby zerwać z łatką potentata słabej ligi, który wychodząc przed większą publikę, może się tylko wstydzić. – Każdy zawodnik zdaje sobie sprawę, że Celtic jest królem własnego podwórka, ale w Europie nie zawsze szło dobrze. Dlatego wiedzieliśmy, że mecze w Europie promują zespół i poszczególnych zawodników, którzy chcieli się wybić, zagrać wyżej – mówi nam Żurawski.

Mecz z Milanem na pewno obudzi w Szkocji wspomnienia sprzed lat. Chociaż z pewnością obudzi także smutek. Po 2008 roku był jeszcze jeden sezon, w którym Celtic mierzył się z Rossonerimi i Blaugraną. Bilans tych spotkań? Zero punktów, 1:12 w bramkach. Zabrakło Boruca, zabrakło reszty tamtej drużyny. Tak jak brakuje The Bhoys Ligi Mistrzów, w której nie grali od trzech lat. Bo grać z Milanem tam, a grać w Lidze Europy, w dodatku przy pustych trybunach, to zupełnie inny kaliber.

Ale cóż, skoro tylko to nam pozostało, to pożywmy się pięknymi wspomnieniami wraz ze Szkotami.

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

Opublikowane 22.10.2020 08:21 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bulcyngier
Bulcyngier

Panie Szymonie, drobne sprostowanie – finał Pucharu UEFA osiągnął nie Celtic, lecz ich odwieczny rywal zza miedzy, Rangers FC. W 2008 roku w finale pucharu UEFA na Etihad Stadium w Manchesterze przegrali z Zenitem Sankt Petersburg 0:2.

Bulcyngier
Bulcyngier

Przepraszam , zwracam honor. Teraz sobie przypomniał, że Celtic 5 lat wcześniej również dotarł do finału Pucharu UEFA. W Sewilli przegrali po dogrywce 2:3 z FC Porto, z Jose Mourinho na ławce trenerskiej.

prawda to
prawda to

Człowiek w internecie popełnił błąd, sprawdził, wrócił i przeprosił….
you make my day
Brawo dla Pana

Król Jankowiak rucha Krawczyka
Król Jankowiak rucha Krawczyka

cweliga moglby sie od niego uczyć

Bebe Bobo
Bebe Bobo

W nagrodę otrzymuje darmowe przepchanie zlewu przez Tadeusza Norka.

Włochy
29.11.2020

Napoli zagrało dziś dla Diego. Koncert Zielińskiego i spółki

Derby Słońca – tak określa się we Włoszech starcia Napoli z Romą. I chociaż parę dni temu słońce dla Neapolu i Argentyny schowało się za chmurami, to dziś na moment zza nich wyjrzało. Partenopei zagrali dziś dla Diego Maradony. Zagrał dla niego Lorenzo Insigne, który strzelił kapitalnego gola bezpośrednio z rzutu wolnego. Zagrał dla niego Fabian Ruiz, […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Co słychać u Grabary? Nic nowego, kolejny babol

Jeśli nie śledzicie kariery Kamila Grabary to mamy dla was newsa. Nadal nie jest bramkarzem Liverpoolu. To znaczy w teorii jest, tyle że w praktyce wylądował na kolejnym wypożyczeniu. Końcówka jego przygody w Huddersfield nie była zbyt udana, więc tym razem padło na powrót do znanych sobie okolic. Aarhus, duńska liga, w dodatku od początku […]
29.11.2020
Anglia
29.11.2020

Mourinho doskonale wie: nie możesz wygrać, to zremisuj

Gdy realizatorzy transmisji na „moment meczu” wybrali w przerwie niezbyt mocny strzał blisko środka bramki, wiedzieliśmy już doskonale – to widowisko dla koneserów. To było zresztą jedyne celne uderzenie Tottenhamu w całym spotkaniu, bo po przerwie Spurs skupili się na przeszkadzaniu gospodarzom. Ci również nie zagrali wielkiego meczu, więc niedzielny hit Premier League właściwie moglibyśmy […]
29.11.2020
WeszłoTV
29.11.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Trochę niespodzianek, kilka sędziowskich kontrowersji, zwolnienie trenera. Działo się w Ekstraklasie, oj działo. Pogadamy sobie o tym w Lidze Minus. Zapraszamy. 
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Tak kradnie się punkty mistrzowi Polski

Legia Warszawa miała tego wieczoru momenty, kiedy wyglądała absolutnie kozacko. W pierwszej połowie był nawet taki wymowny obrazek, kiedy Czesław Michniewicz, upomniany przez sędziego Frankowskiego za zbyt impulsywną reakcję przy jakimś faulu, tylko ciepło się uśmiechnął i puścił zawadiackie oczko do arbitra z Torunia. Doskonale oddawało to klimat meczu Legii z Piastem. Mistrz Polski zaprezentował […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Pierwszy paździerz z udziałem Rakowa w tym sezonie, ale wygrany

W Ekstraklasie mało mamy rzeczy pewnych, ta liga nie znosi podpisywać się pod jakimikolwiek gwarancjami. Ktoś powie, że taki już jej urok i oczywiście sporo w tym racji, ale jednak są sytuacje, w których wolelibyśmy nie być zaskakiwani. Weźmy Raków Częstochowa. Gdy w tym sezonie na murawę wybiegali podopieczni Marka Papszuna, do tej pory w […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Drągowski broni karnego z Milanem. Polak znów najlepszy w Fiorentinie

Bartłomiej Drągowski opuścił ostatnie zgrupowanie reprezentacji – Fiorentina nie puściła piłkarzy ze względu na koronawirusa – ale to nie oznacza, że nie pracuje na poprawienie swojego statusu w kadrze. Łukasz Skorupski dobrze zaprezentował się z Ukrainą, ale jeśli „Drążek” będzie bronił tak, jak dzisiaj, nie da Jerzemu Brzęczkowi wyboru. „Jak dzisiaj”, czyli jak? Zobaczcie sami: […]
29.11.2020
Inne sporty
29.11.2020

GP Bahrajnu: wyścig w cieniu strasznego wypadku. Grosjean wyszedł z płomieni

Świat Formuły 1 czy też całego motosportu walczy z takimi sytuacjami od dawna, ale – niestety – wciąż nie jest w stanie ich wyeliminować. Podczas Grand Prix Bahrajnu doszło do przerażającego wypadku, który zapewne kilkanaście lat temu byłby równoznaczny ze śmiercią. Bolid, którym kierował Romain Grosjean, wpadł z olbrzymią siłą w barierki, w skutek czego […]
29.11.2020
Niemcy
29.11.2020

Słabiutki mecz, słabiutka Hertha, słabiutki Piątek

Bayer Leverkusen zremisował bezbramkowo z Herthą Berlin i tak naprawdę to jest najciekawsza wiadomość, jaką mamy wam do przekazania po tym spotkaniu. Gospodarze chcieli dziś wygrać, ale ewidentnie nie mieli na to sił. Gościom może i sił nie brakowało, ale chęci do odważnej gry już tak. Paździerz Ciężko się oglądało to spotkanie, bezbramkowy remis doskonale […]
29.11.2020
Anglia
29.11.2020

Klub „Wiek to tylko liczba” poszerzony o doskonałego Cavaniego!

To są naprawdę dobre chwile dla piłkarzy grubo po trzydziestce. Kiedyś postrzegani niemal za emerytów, dziś nadają ton najlepszym drużynom w najsilniejszych ligach. Zlatan Ibrahimović w pojedynkę podniósł Milan, Ronaldo czy Messi utrzymują topową formę, dzisiaj zaś do tego klubu w imponującym stylu dołączył Edinson Cavani. 33-letni Urugwajczyk wszedł na murawę przy stanie 0:2, ale […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Leo Messi oddaje hołd Diego Armando Maradonie

Historia zapisuje się w obrazkach. Wyjętych z ram czasów, włożonych w konteksty i przekształcających się w nieśmiertelne klisze. Tak tworzą się wielkie symbole. Najwyraźniej doskonale wie o tym Leo Messi – geniusz futbolu, mistrz małych gestów. Sposób, w jaki Argentyńczyk złożył hołd Diego Armando Maradonie, zapierał dech w piersiach. Abstrahujemy od całego natężenia przerzutów, podań, […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Piast ogra Legię, Mourinho znów triumfuje?

Nawet jeśli poniosła was sobota, niedziela wciąż ma kilka ciekawych opcji jeśli chodzi o futbol. Co więcej – gdyby wypad do sklepu (bo przecież nie do pubu) przyniósł wam zbyt duże i nieplanowane wydatki, jest szansa się odkuć i zgarnąć trochę pieniędzy u naszych kumpli z eWinner. To co, może mecz Legii z Piastem? Mogłoby […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

LIVE: 2:2 w Warszawie! Raków liderem

Korespondencyjny pojedynek najlepszych drużyn w lidze, gdzie Warta spróbuje zatrzymać Raków, a Piast spróbuje sypnąć piachem w tryby Legii. Bednarek, który zmierzy się na tle Manchesteru United, a także hitowe Chelsea – Tottenham. Jest mecz Barcelony, gra Milan, są występy Polaków rozsianych po całej Europie. Będziemy jak zwykle wszędzie tam, gdzie trzeba, i nie tylko. […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Troszkę lepszy rywal i już kłopot – Arka nie daje rady z Widzewem

Arka Gdynia złapała ostatnio trochę zwycięstw, ale jednak zwracało uwagę, że punktowała w starciach ze słabymi ekipami. Resovia, Zagłębie czy Sandecja to żadni herosi futbolu, używając sporego eufemizmu, bo przecież choćby ekipa z Nowego Sącza gnije na dnie tabeli, mimo że po meczu z ekipą Mamrota nieco wzięła się w garść. I teraz tak: wiadomo, […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Artur Skowronek i Wisła Kraków. Jaki to był związek?

381 dni wytrwał na stanowisku trenera Wisły Kraków Artur Skowronek. Bardzo intensywnych dni, bo w tym czasie zdążył rozegrać praktycznie pełny sezon ligowy. Wiadomo już, że celu postawionego przed nim na obecne rozgrywki nie spełni. Ale jaki jest jego bilans pracy w Krakowie? Co mu wyszło, a co niekoniecznie? Zrobiliśmy szybkie podsumowanie. Utrzymanie Wisły – […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Raków i problemy z dołem tabeli. Już nieaktualne?

Można stwierdzić pół żartem, że Raków cieszył się w zeszłym sezonie, iż sam jest jednym z beniaminków. Bo to oznaczało, że musiał mierzyć się z tylko jednym ligowym świeżakiem. I miał z nim – tak samo jak z innymi drużynami, które „walczyły o spadek” – niespodziewane ciężary. Bilans z Lechią? Dwa zwycięstwa. Ze Śląskiem? Cztery punkty. […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Kartki, zakłady o kawę i patyczkowate nogi, czyli jaki jest Filip Mladenović?

„Widząc go na co dzień, nigdy nie powiedziałbyś, że będzie tak impulsywny na boisku. Że będzie machał rękoma. Gestykulował. Krzyczał. Wyzywał pod nosem, tak jak on przeważnie „piczkuje”. Nie daje sobie w kaszę dmuchać”. „Nieprzypadkowo na pożegnaniu trener Stokowiec pokazał mu czerwoną kartkę. Szyderka leciała, śmialiśmy się z tego wszystkiego. Zakładaliśmy się nawet o kawę, […]
29.11.2020
Anglia
29.11.2020

Jak mocny byłby klub London FC?

Londyn – jedno z najbardziej futbolowych miast na Ziemi, a być może nawet zasługujące na pozycję numer jeden w takim zestawieniu. W stolicy Anglii funkcjonują przecież dziesiątki mniejszych i większych klubów piłkarskich, w tym kilka globalnych potęg, cieszących się zainteresowaniem milionów kibiców na całym świecie. Dzisiaj postanowiliśmy zastanowić się, jak mogłaby wyglądać w sezonie 2020/21 […]
29.11.2020