post Avatar

Opublikowane 27.09.2020 11:12 przez

redakcja

Już pięć lat minęło od momentu, kiedy cała piłkarska Polska zachwycała się pucharową przygodą drugoligowych Błękitnych ze Stargardu. Drużyna trenera Krzysztofa Kapuścińskiego odprawiała z kwitkiem zespoły z lepszych lig i zatrzymała się dopiero na półfinale, gdzie po dogrywce uległa poznańskiemu Lechowi. I właśnie o wydarzeniach sprzed pięciu lat jest rozmowa z ówczesnym trenerem Błękitnych, Krzysztofem Kapuścińskim, obecnie szkoleniowcem Polonii Środa Wielkopolska. 

Pierwsze pytanie, tak trochę przewrotnie. Wojciech Kowalczyk po meczu z Lechem powiedział, że wolałby Tomasza Pustelnika od Paulusa Arajuuriego. Czy pan też podziela to zdanie?

Na pewno piłkarsko Arajuuri był lepszy, ale Tomkowi Pustelnikowi nie można było odmówić przywiązania do barw klubowych – w tym był lepszy od piłkarza Lecha. Jest lokalnym patriotą, był wychowany w Stargardzie od najmłodszych lat, był wychowankiem Błękitnych i temu klubowi oddawał wszystko, co miał najlepsze.

Pytam, ponieważ chciałem porozmawiać z trenerem o sezonie 2014/2015 i przygodzie z Pucharem Polski. Zaczynając od samego początku, to poza pierwszą rundą eliminowaliście drużyny pierwszoligowe. Czy trener od początku nastawiał się na to, że „wchodzimy i wygrywamy”, czy jednak był strach, ponieważ to drużyny z ligi wyżej?

Nie, my ten puchar na początku traktowaliśmy jako przygodę, może jako przygotowanie do sezonu, takie fajne wydarzenie. Aż do momentu, kiedy pierwszy raz od dłuższego czasu do Stargardu przyjechała telewizja i mecz był dostępny w paśmie ogólnopolskim. To była namiastka takiej trochę większej piłki w Stargardzie po długich latach. 

To był mecz z GKS-em Tychy. Wy wcale nie musieliście wygrać, bramki padły dość późno. 

Tak, bramki padały późno, no ale summa summarum uważam, że byliśmy lepszą drużyną w tym spotkaniu. I może gdzieś na początku bojaźliwie podeszliśmy, ale później kiedy ta trema puściła, i kiedy byliśmy świadomi, o co gramy, to wyglądało to dobrze. Bramka Fadeckiego, porównana chyba przez wspomnianego Wojtka Kowalczyka do strzału Ronaldo, oczywiście z wielkim przymrużeniem oka, taki spadający liść z rzutu wolnego. Naprawdę stadiony świata.

Mam taki cytat Bartłomieja Zdunka, że „całe życie czekał, na taki moment”. Czy przypuszczaliście w ogóle wtedy, patrząc na dalsze fazy, że tam czeka Cracovia, że potencjalnie czeka Lech, czy wam w ogóle przebiegło przez myśl, że można przejść dalej?

My się nad tym wtedy nie zastanawialiśmy. Na pewno jak teraz po tylu latach patrzę na to na chłodno, to zrobiliśmy kawał roboty, kawał promocji Stargardu, ale również wyglądaliśmy dobrze piłkarsko. My po prostu dobrze graliśmy w piłkę. W tamtym okresie miałem bardzo dobrze przeanalizowany rynek zachodniopomorski. Świetnie układała się współpraca z Pogonią Szczecin, ja osobiście bardzo dobrze znałem się z trenerem Gołubowskim, który prowadził rezerwy Pogoni, odpowiedzialny był również  za skauting. I wielu zawodników, którzy byli w Pogoni, a nie sprawdzili się, albo tych, którzy byli blisko pierwszej drużyny, miałem przeanalizowanych. Wiedziałem, kto jest kim i dobierałem sobie do drużyny zawodnika o takim profilu, który mi w danym czasie odpowiadał.

Czy przygotowania drużyny z drugiej ligi do meczu z ekipą z Ekstraklasy mocno się różnią od przygotowań do meczu z inną drużyną z tego samego poziomu?

Pamiętam, że mocno przepracowaliśmy ten okres przygotowawczy. Byliśmy w Bornym Sulinowie, miałem tam świadomą i dobrą grupę, i pamiętam taki mecz, tydzień lub dwa tygodnie przed meczem z Cracovią. Graliśmy z Arkonią Szczecin. Arkonia wtedy była w czwartej lidze czy w okręgówce, nie pamiętam. I my wyglądaliśmy fatalnie, byliśmy po ciężkim obozie. Z tego, co pamiętam, na meczu u nas w Stargardzie był wysłannik Cracovii, więc może po tym spotkaniu podeszli zbyt pewnie i nas trochę zlekceważyli.

Mecz z Cracovią skończył się wynikiem 2:0. 88. minuta Wiśniewski, 90. minuta gol samobójczy. Czy w którymś momencie, na przykład w przerwie, uwierzyliście, że ten mecz można wygrać?

Mecz był bardzo wyrównany, były bardzo trudne warunki, grząskie boisko i tak naprawdę mieliśmy dużo szczęścia. To była końcówka, najpierw bramka Wiśniewskiego, potem samobój Sretenovicia i z meczu na 0:0 skończyło się 2:0 dla nas. I to był duży zadatek.

I to był moment, w którym Błękitni z ciekawostki zmienili się w ogólnopolską sensację. Jak to jest przeobrazić się z człowieka znanego tylko przez najbliższe mu otoczenie na człowieka na pierwszych stronach gazet?

Na chłodno powiem, że z tym trzeba się oswoić i trzeba umieć się w tym odnaleźć. Z dnia na dzień o Błękitnych zaczęły pisać ogólnopolskie gazety, w Stargardzie były ogólnopolskie telewizje, wywiady były chyba wszędzie, w dziennikach, w wiadomościach, więc to musiało robić wrażenie na mojej drużynie.

Pojechaliście do Krakowa i przy wielkim wsparciu kibiców skończyło się znowu 2:0, dalej czekał Lech. Czy mieliście wrażenie, że to najważniejszy mecz w historii klubu?

Przed rewanżem z Cracovią pojechaliśmy na mecz ligowy do Sosnowca i gładko przegraliśmy 1-3. Teraz jestem na kursie UEFA Pro i jest ze mną drugi trener Cracovii, Michał Pulkowski, i on mi powiedział, że mieli przekonanie, że odrobią straty, wierzyli bardzo w swoją drużynę. Nie dopuszczali myśli, że z nami nie wygrają. Powiedział mi takie fajne słowa, że przyjechaliśmy, zaczął się mecz i zamiast Cracovia narzucić swój styl i nas stłamsić, to my byliśmy drużyną, która kreowała sytuacje. Byliśmy stroną dominującą.

2:0 z Cracovią, szał na Błękitnych w Stargardzie, i potem znowu dołek w lidze. Czy można powiedzieć, że rzuciliście wszystkie siły na puchar?

Tak było. Byliśmy świadomi, że jak doszliśmy tak daleko, to trzeba tę szansę wykorzystać. Ja świadomie rotowałem składem i starałem się rzucić wszystko, co najlepsze na mecz z Lechem.

Mecz z Lechem, kolejne zaskoczenie. 3-1. Nieśmiało mówiło się o tym, że Błękitni mogą sprawić kolejną niespodziankę, ale ja zapytam znowu: czy wierzyliście, że możecie? W to, co się dzieje?

Przed tym pierwszym meczem w Stargardzie staliśmy na głównej płycie, rozmawiałem z trenerem Maciejem Skorżą. Był z nami też wtedy Wojtek Kowalczyk, był Cezary Kowalski. Podszedł do mnie masażysta Lecha, którego poznałem w Amice Wronki [trener Kapuściński grał w Amice jako junior – red.] i dostałem kartkę ze składem Lecha. Tam było chyba dziewięciu reprezentantów różnych krajów. Nie będę teraz wymieniać wszystkich nazwisk, aby nikogo nie pominąć. Ktoś zapytał mnie, czy ja się nie boję Lecha, bo zobacz, jakim składem wychodzą. Ja powiedziałem coś takiego: „jak ja ten skład przeczytam w szatni, to już nie muszę robić odprawy”.

I rzeczywiście – jak przeczytałem skład w szatni, to dla naszych chłopaków był to wielki zaszczyt, że możemy zmierzyć się z ludźmi, których do tej pory tylko mogliśmy oglądać w telewizji. I to nie w sparingu, ale w meczu o stawkę. My twierdziliśmy, że w tej szatni „wisi siekiera”, czuliśmy się mocno, mogliśmy w tym momencie przenosić góry, bo tam jeden za drugiego poszedłby w ogień.

I to podziałało. Pomimo wcześnie straconej bramki, wygraliście spotkanie.

Tak, wygraliśmy i na pewno to była niespodzianka, bo pokonaliśmy w półfinale Pucharu Polski późniejszego mistrza kraju. To był trzeci z kolei mecz z drużyną z Ekstraklasy, który wygraliśmy. 

Mówił pan w Cafe Futbol przed rewanżem, że Lech cały czas był faworytem

No tak, Lech był wtedy liderem Ekstraklasy, a my dziewiątą czy dziesiątą drużyną drugiej ligi. Z automatu Lech był stawiany w roli pewnego zwycięzcy.

Czy gdyby nie ta czerwona kartka Kosakiewicza, zagralibyście w finale?

Myślę, że tak. Pomimo ogromnego szacunku dla zawodników i trenera Lecha, prowadziliśmy 1:0, to była 30. minuta, Lech musiał strzelić cztery bramki w godzinę. Wtedy „Kosa” dostał czerwoną kartkę, czy zasłużoną, czy nie, to już się wiele o tym pisało. Myślę, że druga żółta słuszna, co do pierwszej to bym się spierał. Prowadziliśmy i na pewno nie zabrakłoby nam pasji, żeby ten wynik dowieźć. 

Jak to wyglądało po meczu. Czy czuliście, że odnieśliście historyczny sukces, czy jednak było poczucie, że finał był na wyciągnięcie ręki?

Zdecydowanie to było dla nas duże rozczarowanie. Wiedzieliśmy, że ta bajka Kopciuszka z niższej ligi dobiega końca i musieliśmy wrócić do tej szarej rzeczywistości. Jak się później okazało, kiedy te telewizyjne reflektory zgasły, w następnym sezonie niestety było gorzej.

Żałuje pan, że nie udało się na tym entuzjazmie wdrapać się do pierwszej ligi?

I to chyba jest rzecz, której najbardziej żałuję. Bo do 70. minuty ostatniego meczu w Stalowej Woli, wygrywaliśmy 2:0 i byliśmy w tej pierwszej lidze. Jednak tak się wyniki ułożyły, że skończyliśmy na 6. miejscu. Rozbiło się o dwa punkty. 

Jak spojrzeć na nazwiska chłopaków z tej ekipy, nikt większej kariery nie zrobił. Jedynie Łukasz Kosakiewicz grał w Ekstraklasie. Czy sądzi pan, że to są niewykorzystane szanse ekstraklasowych klubów?

My nie mieliśmy wielkich indywidualności, ale mieliśmy tak dobraną drużynę pod względem charakteru i profilu, że zbiegło się dużo zmiennych i to po prostu wypaliło. Byli starsi zwodnicy, jak właśnie Pustelnik, Więcek czy Gajda, dzisiejszy prezes klubu, którzy kończyli z piłką, i byli młodzi gniewni, jak Wawszczyk, jak Wojtasiak, Gutowski, Wiśniewski, Flis, Fadecki, Poczobut, który gra w pierwszej lidze. Mieliśmy mieszankę doświadczenia i młodości, tam  nie było indywidualności, tylko była drużyna.

Obecnie jest pan trenerem Polonii Środa Wielkopolska. Czy tamten sukces dalej za panem chodzi czy jednak Polonia to jest zupełnie nowe rozdanie?

Myślę, że początkowo jeszcze jakoś żyliśmy tym pucharem, ale życie pisze takie scenariusze, że każdy z nas miał już inne historie, większe czy mniejsze, tamten etap już jest dawno za mną.

Jaka jest przyszłość Krzysztofa Kapuścińskiego? Czy zobaczymy trenera wyżej?

Sądzę, że bardzo rozwinąłem się jako trener. Na początku w Stargardzie jeszcze traktowałem to jako przygodę, lecz teraz biorę to bardzo na poważnie, jako swój zawód. Na pewno szkoła trenerów bardzo mnie rozwinęła. Mieliśmy świetną grupę z wybitnymi polskimi piłkarzami, którzy wnosili wartość dodaną do całego kursu. Mogliśmy dzielić się wiedzą. Myślę, że bardzo dobrze wykorzystałem ten czas i jestem innym trenerem niż wtedy, kiedy byłem w Stargardzie.

Rozmawiał KACPER NARODZONEK

Fot. FotoPyK

Opublikowane 27.09.2020 11:12 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 8
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Stargardzka zmora Stanowskiego powraca
Stargardzka zmora Stanowskiego powraca

Od tamtego dwumeczu z Cracovią i chamskich słów Bartusia Kapustki, życzę mu żeby skończył w nędzy. Na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Hazi
Hazi

Co powiedział?

Stargardzka zmora Stanowskiego powraca
Stargardzka zmora Stanowskiego powraca

Nabijał się z zarobków piłkarzy Błękitnych.

igor91
igor91

Nawet w pomeczowym wywiadzie dla Polsatu Sport stwierdził, że ma nadzieję, że Lech się po Błękitnych przejedzie. 18-letni wówczas chłopaczek dostał ogólnie sporego bólu dupy, że jego, Pana Piłkarza z Ekstraklasy, zarabiającego kilka-kilkanaście tys. złotych, 2x pokonała ekipa, w której część zawodników grę w piłkę godzi z pracą na etacie (pamiętam, że np. Gajda był/jest strażakiem).

Dlatego byłem ciekawy, co Kapustka powie przed kamerami TVP po porażce z Omonią i byłem miło zaskoczony, że tym razem winy szukał głównie u siebie i w postawie zespołu. Pytanie, na ile była to trzeźwa ocena sytuacji, a na ile wiedział, że drugi raz nie może się wygłupić z tekstem, że ma nadzieję, że Omonię w kolejnej rundzie ktoś spierze

Hazi
Hazi

Sama nadzieja nie jest niczym złym, Cracovia przyjaźni się z Lechem, więc jak dla mnie to nawet lepiej, że kibicował Lechowi jako wychowanek Pasów. Wyśmiewanie się z ich zarobków natomiast to już zwykłe frajerstwo.

Stargardzka zmora Stanowskiego powraca
Stargardzka zmora Stanowskiego powraca

Strażakiem był/jest Pustelnik. Gajda był/jest bumelantem.

Vilhjalmsson
Vilhjalmsson

Warto wspomnieć, że trener Kapuściński razem z Polonią Środa Wielkopolska masakrują sobie właśnie swoją grupę III ligi: 9 zwycięstw w 9 meczach, średnio ponad 3 gole zdobyte na spotkanie, a ostatnio zdążyli odprawić z kwitkiem Radunię Stężyca (tak jest ten właśnie klub, którego piłkarze są zatrudnieni bezpośrednio przez – bardzo bogatą swoją drogą – gminę i od niej dostają pieniądze).

Stargardzka zmora Stanowskiego powraca
Stargardzka zmora Stanowskiego powraca

I w Raduni gra od tego sezonu Fadecki 🙂

Weszło
27.10.2020

Cezary Kucharski zatrzymany, czyli kolejna odsłona wojny z Robertem Lewandowskim

Polskie media obiegły dziś zdjęcia Cezarego Kucharskiego z charakterystycznym czarnym paskiem na oczach. To kolejny efekt trwającej od dłuższego czasu przepychanki pomiędzy Kucharskim i Robertem Lewandowskim, jego byłym agentem. Albo raczej: wojny, bo etap przepychanek obaj panowie dawno już zakończyli. O co chodzi w całej tej sprawie? Odpowiedź na to pytanie moglibyśmy w zasadzie streścić […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Absurdy niższych lig. Koronawirus, Szumowski na liście, w Niemczech browarek

W niższych ligach pojawia się coraz więcej doniesień świadczących o tym, że kluby wykorzystują sytuację związaną z koronawirusem do przekładania spotkań, gdy akurat kilku zawodników wypada przez pracę czy kontuzje. Niejasne kryteria oceny, kiedy należy odwołać mecz już powodują zamieszanie, a może być jeszcze gorzej. Na dobre skończyła się początkowa sielanka. Teoretycznie nie ma kibiców […]
27.10.2020
Inne sporty
27.10.2020

Lewis 44? Raczej Lewis 92. Droga Hamiltona do rekordu wszech czasów

Lewis Hamilton wygrał 92 wyścigi w Formule 1. Zdominował niemalże wszystkie sezony od 2014 roku włącznie. Droga Hamiltona wydaje się dziś być usłana różami, albo raczej świetnymi samochodami, ale jednak wykręcenie takiej liczby zwycięstw NAPRAWDĘ nie jest najprostszą rzeczą. Przejdźmy przez jej najważniejsze stacje i przyjrzyjmy się, jak Brytyjczyk po raz kolejny przechodził do historii […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Niedźwiedź: Chcę przed czterdziestką poprowadzić klub w Ekstraklasie

Na rynku trenerskim w Polsce niewielu jest trenerów, którym z taką łatwością przychodzi dzielenie się wizją szkoleniową. Ofensywną, ambitną i skuteczną, o czym swego czasu mogli przekonać się kibice Stali Rzeszów. Tam trener Niedźwiedź dokonał rzeczy historycznej, ale ostatecznie został zwolniony. W poniższej rozmowie wracamy do tych wydarzeń, ale podejmujemy również wątki Górnika Polkowice, ambicji […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Klucz do sukcesu to skupiać się na krótkofalowych celach

Z Tomasem Petraskiem porozmawialiśmy o tym jak czuł się na zgrupowaniu reprezentacji Czech, dlaczego system 3-5-2 jest stworzony pod niego, czy odnalazłby się gdyby Papszun posłał go na stałe do ataku, na czym polega rozwój Rakowa Częstochowa, a także czy podjąłby wyzwanie MMA, które rzucił mu Maciej Żurawski z Pogoni Szczecin. Zapraszamy na zapis rozmowy, […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

„Z Rangersami może być Lechowi łatwiej niż z Cracovią”

Wtorkowa prasa to m.in. wspomnienie „Szalonego Gangu” z Wimbledonu, Kamil Kosowski uważający, że Lechowi może się łatwiej grać z Rangersami niż z Cracovią, Zagłębie Sosnowiec wracające do treningów po pladze koronawirusa i Michał Listkiewicz, uważający, że Lech zebrał za dużo pochwał po meczu z Benfiką.  PRZEGLĄD SPORTOWY Bilans Bayernu pod wodzą Hansiego Flicka jest wręcz […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Son i Kane się nie zatrzymują. Tottenham wymęczył wygraną z Burnley

Tottenham w ostatnich meczach u siebie pogubił frajersko punkty z Newcastle i West Hamem. Jednak kiedy„Koguty” wyjeżdżały poza swój stadion, układało się znacznie lepiej. W delegacjach podopieczni Jose Mourinho przejechali się po Southampton i Manchesterze United. Nic więc dziwnego, że byli wyraźnym faworytem starcia na Turf Moor. Nie tylko Tottenham gubi punkty, czołówka również się […]
27.10.2020
Weszło
26.10.2020

Tylko cud może powstrzymać Milan? Raczej kilka w jednym meczu!

Stało się. AC Milan nie wygrał meczu. Ostatnio ekipa z San Siro była w takim sztosie, że niektórzy zaczęli przypisywać Zlatanowi Ibrahimoviciowi nadludzkie moce. Odkąd ten gigantyczny Szwed wpadł do Mediolanu, jego zespół punktuje lepiej nawet od Interu i Juventusu. Dziś zresztą Zlatan znów sieknął dwie bramki, ale niestety dla fanów rossoneri – zdarzył się […]
26.10.2020
Weszło FM
26.10.2020

Wtorek z Ligą Mistrzów na WeszłoFM!

We wtorek na Weszło FM przywitają Was Kamil Gapiński i Michał Łopaciński. Tematem wiodącym audycji będzie oczywiście Liga Mistrzów. Nie zabraknie ciekawych rozmów i łączeń telefonicznych z wyjątkowymi gośćmi. O 10 miłośnicy Ekstraklasy znajdą coś dla siebie. O polskiej lidze w programie „Weszłopolscy” opowiadać między innymi będą: Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Szymon Janczyk i Paweł […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Górnik bezlitosny dla beniaminków – ograł już każdego

To nie był najlepszy sposób na spędzenie poniedziałkowego popołudnia. Górnik przyjechał do Grodziska w takim stanie, że nie przypominał swoją postawą nawet samego siebie ze starć przegranych z Rakowem czy Zagłębiem. Warta z kolei zagrała po swojemu – próbowała wytrwać bez straty bramki i liczyła na jakiś stały fragment w ataku. Skończyłoby się pewnie na […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

WESZŁOPOLSCY: PACZUL, ROKI, JANCZYK I BIAŁEK

MATEUSZ ROKUSZEWSKI, JAKUB BIAŁEK, PAWEŁ PACZUL I SZYMON JANCZYK. To dzisiejszy skład Weszłopolskich w Kanale Sportowym – startujemy o 20. Najpierw pogadamy o Warta – Górnik, a potem lecimy z resztą kolejki. Gośćmi będą Tomas Petrasek z Rakowa Częstochowa, Tomasz Nowak z Podbeskidzia, a w ankiecie z „Weszło z butami” przepytamy Dawida Abramowicza. Zapraszamy.   […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Od kozaka w Belgii po wysokie loty w ekipie “Mew”

Kozak, Belgia, liga angielska. Obrońcą się zabawi, asystę rzuci, bramką nie pogardzi. Logika podpowiada, że mowa o Kevinie De Bruyne. Drodzy państwo – otóż nie. Niedzielni kibice mogą tego jegomościa nie kojarzyć, wybaczamy, ale koneserzy Fantasy Premier League liczą na jego punkty właściwie co tydzień. Ba, to w końcu przyszły kolega z szatni Jakuba Modera, […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Hakan odrodzony – żołnierz Calhanoglu powraca do formy

Milan śni, Milan marzy.Milan od 8 marca tego roku jest drużyną niepokonaną. Tymczasem do niegdysiejszej świetnej gry Sukura nawiązał inny Hakan – o nazwisku Calhanoglu. Słowa o większej pewności siebie i traktowaniu San Siro jak domu nie brzmią już jak czcze gadanie. Co się stało, że tak formę wywindowało? Gdyby ktoś chciał temat spłycić, powie: […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

22 zaległe mecze na poziomie centralnym – i dużo, i mało

Wisła Kraków z Lechią Gdańsk o 18.00, Radomiak Radom z GKS-em Tychy o 13.00. A wieczorem Liga Mistrzów. Okres pandemii sprawia, że terminarz w niektóre dni przypomina sen wariata, ale paradoksalnie – to bardzo, bardzo dobrze. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i w środę faktycznie zostaną rozegrane oba mecze, nadrobimy kolejne zaległości. Kolejne, bo […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

„Idioto!”, „debilu!”, „wejdę do ciebie na boisko!”. Skandal na meczu nastolatków

Od czasu do czasu mamy niestety nieprzyjemność pisać o tym, że pojęcie uchwycone pod hashtagiem #SzacunekDlaArbitra wciąż jest obce na wielu stadionach i stadionikach w naszym kraju. Dziś niestety trafił do nas kolejny pożałowania godny incydent, gdzie sędzia padł ofiarą słownej agresji. Incydent tym bardziej oburzający, że dotyczący piłki młodzieżowej. Ba, dziecięcej. W roli głównej […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

„Siłą Rakowa jest to, że każdy wie, co ma robić na boisku”

– Napastnik żyje z goli, a cztery bramki udało mi się strzelić, ale to nie jest najważniejsze. Wygrywamy mecze. Nie było tak, że nie wykorzystywałem okazji, a my przegrywaliśmy albo remisowaliśmy, więc tak, jestem zadowolony. O to mi od początku chodziło. Inna sprawa, że to jeszcze nie koniec. Wprost przeciwnie. Jestem na początku drogi. Nic […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Czwarty sezon z VAR-em, piłkarze wciąż symulują…

Jeszcze wczoraj pisaliśmy, że najbliższe tygodnie to dla Filipa Marchwińskiego wymarzona szansa, by w końcu odpalić na dobre. Co musi zrobić, by udowodnić swój talent? Posyłać dobre podania, strzelać gole, kiwać rywali. Czego robić nie powinien? TEGO: Symulować tez trzeba umiec 🙈 pic.twitter.com/FMyOjfLxwo — Michał Rączka (@majkel1999) October 25, 2020 Ręce nam opadły. Tak samo jak […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Rzuć im za plecy, czyli liga znalazła sposób na Górnika

Najpierw dwanaście punktów w czterech meczach, a później ledwie punkt w trzech spotkaniach. Górnik Zabrze najpierw szybko wrzucił piąty bieg, by wcisnąć hamulec ręczny. Czy to już czas, by rzucić mityczne „liga nauczyła się stylu Górnika?”. Wszak na początku sezonu to właśnie sposób gry był największym atutem zabrzan. Jak to się stało, że wyniki nagle […]
26.10.2020