post Przemysław Michalak

Opublikowane 23.09.2020 13:31 przez

Przemysław Michalak

W Apollonie Limassol, z którym dziś zmierzy się Lech Poznań, grało kilku Polaków. Jednym z nich jest Kamil Kosowski, który spędził w tym klubie sezon 2010/11, a potem wrócił do Ekstraklasy. Były reprezentant Polski miał tam sporo przebojów, nie wypełnił dwuletniego kontraktu, ale po dekadzie mówi o wszystkim z dużym dystansem. Dlaczego drużyna zawodziła oczekiwania mimo bardzo dużego potencjału? Jakie były tu podobieństwa do Cadiz? Czym Kosowski podpadł kibicom i ekscentrycznemu prezesowi? Który piłkarz miał kosmiczne umiejętności, a mimo to nie sprawdził się w Legii? Jakim zawodnikiem był obecny trener Apollonu, z którym nasz rozmówca dzielił szatnię? Dlaczego Cypryjczycy są faworytem? Zapraszamy. 

Apollon Limassol był pana ostatnim klubem zagranicznym, a drugim cypryjskim. Przygotowując się do rozmowy trafiałem głównie na nieprzyjemne historie z tamtego okresu, więc rozumiem, że nie ma pan najlepszych wspomnień?

Może najpierw powiem, dlaczego do Apollonu trafiłem. Dwa wcześniejsze lata spędziłem w APOEL-u Nikozja i to zdecydowanie największy cypryjski lub, taki jak dziś w Polsce Legia czy Wisła Kraków 15-20 lat temu. Skończył mi się kontrakt, a chciałem zostać na Cyprze, planowaliśmy z rodziną przeprowadzić się jeszcze do Limassol. Dopiero co APOEL przegrał z Apollonem finał krajowego pucharu. Wydawało mi się, że złapałem wtedy jakiś kontakt z trenerem Slobodanem Krcmareviciem. Gdy zostałem wolnym zawodnikiem, odezwali się ludzie z Apollonu i dogadaliśmy się bardzo szybko. Nie chcieliśmy wyjeżdżać, odpowiadało nam życie w tym kraju, a z APOEL-em miałem przyjemne doświadczenia, będę je miło wspominał do końca życia.

Apollon to jednak trochę inny klub i dało się to odczuć. Mieliśmy szalonego prezesa, który siedział w kapeluszu, palił cygaro i myślał, że jest kowbojem. Aczkolwiek w niektórych aspektach klub miał się czym pochwalić. Dysponowaliśmy na przykład świetnym ośrodkiem treningowym. Stadion był współdzielony z AEL-em Limassol. Znałem wielu zawodników, więc wiedziałem, że trafiam do zespołu, który mając swój dzień może pokonać każdego. Niestety był to przypadek bardzo podobny do Cadiz: naprawdę dobrzy piłkarze, fajni kibice, dobre warunki do treningów, ale w moim odczuciu również tu nie mieliśmy trenera. Krcmarević był super gościem, w kwestiach relacyjnych wszystko wyglądało okej, jednak według mnie nie nadawał się do dużej piłki. W zespole często dochodziło do niesubordynacji, nie panował nad najstarszymi lub najważniejszymi zawodnikami. To psuło atmosferę w szatni.

LECH POZNAŃ WYGRA (ZAKŁAD BEZ REMISU) – KURS 2.00 W TOTOLOTKU!

Szybko znalazłem się na cenzurowanym wśród kibiców. Graliśmy z Sybirem Nowosybirsk w eliminacjach Ligi Europy. Na wyjeździe przegraliśmy 0:1, u siebie wygraliśmy 2:1, co oznaczało odpadnięcie przez różnicę w golach wyjazdowych. W rewanżu już po kwadransie dostałem czerwoną kartkę, stałem się kozłem ofiarnym tego niepowodzenia. Taka mentalność, takie kibicowanie. Gdy po meczu Omonii z Legią napisałem, że nasz mistrz przegrał  z drużyną, która być może nie załapie się teraz do pierwszej trójki na Cyprze, dostałem stamtąd tyle hejtu, że szok. Tacy są Cypryjczycy: porywczy, energetyczni, mocno uczuciowi. Przekonałem się też o tym po wykluczeniu z Sybirem. Kosowski miał być piłkarzem, który sam wszystko wygra, a tymczasem osłabił kolegów. Od tego meczu zaczęły się moje problemy. Na wiele tygodni zostałem przesunięty do rezerw. Trenowałem niemalże z dziećmi, bo to w zasadzie była ekipa juniorska. Zagrałem w kilku sparingach. Nie strzelałem, tylko podawałem młodzieży i ona strzelała, cieszyła się. Jak zwykle Kosowski zrobił dobry uczynek dla kogoś, a nie dla siebie. Wtedy się przejmowałem, dziś patrzę na to znacznie chłodniej, z innej perspektywy, traktuję to jako cenne doświadczenie.

Kamil Kosowski w barwach Apollonu i broniący wtedy w Sybirze Wojciech Kowalewski.

Po jakimś czasie zaczęły się też problemy finansowe. Klub nie wypłacał pensji, koledzy chcieli przeprowadzać protest, ja chciałem rozwiązać kontrakt. I tak dalej, niekończąca się saga. Wyszło tak, że rozstaliśmy się po pierwszym sezonie, a wcześniej wróciłem do składu i jeszcze trochę pograłem. Odszedłem w zasadzie bez odszkodowania, zachowałem się elegancko. Mogłem siedzieć na dupie przez kolejny rok i kasować pieniądze. Samo życie w Limassol było super – zawsze ciepło, morze blisko. W pewnym momencie, gdy jeszcze wszystko się układało, mówiłem nawet żonie, że nie chcę wracać do Polski, że możemy tu mieszkać cały czas. Mimo tych zgrzytów, generalnie mam bardzo dobre wspomnienia z Cypru.

Będąc na cenzurowanym u kibiców mógł pan swobodnie żyć w Limassol i korzystać z uroków miasta czy wtedy trzeba było się ograniczać?

Zbytnio nie musiałem, bo ogólnie rzadko wychodziłem, a do nocnych klubów dyskotek to już w ogóle. Mieliśmy małe dziecko, więc jeśli już, czasem szliśmy z rodziną na obiad czy kawę i nie było problemów. Będąc na mieście nie spotkały mnie żadne nieprzyjemności ze strony kibiców.

Co do tego ekscentrycznego prezesa, natrafiłem na artykuł z listopada 2010 roku, w którym napisano, że podpadł pan prezesowi, że obraża pana w mediach. Mieliście otwarty konflikt?

No właśnie na co dzień tak to nie wyglądało. Twarzą w twarz był to zupełnie inny człowiek, uśmiechnięty i w ogóle. To jest urok Cypryjczyków, ich charakteru. Z czasem się do tego przyzwyczaiłem i nawet zaczęło mi pasować. Z boku mogło wyglądać, że sytuacja jest poważna, ale prezes „Kulu-Kulu” – jak go nazywał Mousthapha Bangura – ani nie był przerażający, ani groźny. Był fajnym gościem, który chyba nie do końca znał europejskie standardy, robił wszystko po swojemu. Niekoniecznie dobrze, czasami mówił za dużo. Będąc piłkarzem denerwowałem się, teraz patrzę na tę historię z sympatią i do nikogo nie mam pretensji.

W jakiej formie znajdował się pan w Apollonie, zwłaszcza na początku, gdy grał najwięcej?

Moja forma sportowa zawsze była wysoka, to nie ulega wątpliwości. Pytanie w każdym przypadku jest następujące: jak funkcjonujesz w danej drużynie? W Cadiz też byłem dobry, ale nie było zespołu. W Apollonie podobnie, drużyna opierała się na innych piłkarzach, którzy decydowali lub chcieli decydować o tym, jak będą grać i nie słuchali trenera. Wychodzę z założenia, że jeśli umiesz kopać piłkę, to tego nie zapominasz. Przecieram oczy ze zdumienia, gdy patrzę na naszą ligę i widzę, że zawodnicy w jakimś klubie notują niewytłumaczalny zjazd w kilka tygodni. Oznacza to, że są źle trenowani. Jeśli jesteś zmęczony, to choćbyś był najlepszy, nie pociągniesz drużyny. Możesz nadal fajnie przyjąć i fajnie podać, ale zabraknie sił do biegania, sprintów, starć fizycznych z przeciwnikiem.

Co do poziomu sportowego, sądzę, że niczego nie mogłem sobie zarzucić. Decydowały inne czynniki. Po tej czerwonej kartce z Sybirem dzwoniłem nawet do pana Ryszki, pytałem o tę sytuację. To był naprawdę czysty przypadek. Gdy szybciej wyskoczysz do główki, to faktycznie ktoś czasem może zostać uderzony. Gość nadział się na mój łokieć, pojawiła się krew, sędzia zwariował i mnie wyrzucił. Nigdy na boisku nie myślałem o robieniu komuś krzywdy. Raczej szło to w drugą stronę, parę razy chciano mnie „skończyć”.

Sędzia pod prysznic odesłał pana jeszcze raz: w 7. kolejce ligowej z Olympiakosem Nikozja. Była to czwarta porażka z rzędu i od tamtego meczu poszedł pan w niemal zupełną odstawkę aż do lutego.

Jeśli dobrze, dostałem dwie żółte kartki.

Dokładnie.

Przy pierwszej chodziło o podobne starcie jak z Sybirem. Jestem dość wysoki, mam 190 cm wzrostu i potrafiłem się odbić, trudno było wygrać ze mną pojedynek główkowy. Jeśli pod rękę wchodził ci chłopak o 20 cm niższy, to czasami upadł, krzyknął i sędziowie rozdawali kary. Nie było VAR-u, tamtejsi arbitrzy do europejskiej czołówki nie należeli. Jakieś pierdoły, dwie kartki i musiałem zejść. Kiepski moment, sytuacja w klubie była napięta. Na Cyprze takie kluby jak Apollon nie mogą przegrać czterech kolejnych meczów. W APOEL-u dwie porażki z rzędu oznaczały ścięcie głowy trenera.

Mimo tych perturbacji, niewiele zabrakło, a odchodziłby pan z Apollonu z Pucharem Cypru. Doszliście do finału, który przegraliście po rzutach karnych z Omonią.

No i wtedy przekonałem się, jak szybko nastroje kibiców się zmieniają. W półfinale mieliśmy dwumecz z Anorthosis. Bardzo się przyłożyłem do jego wygrania, podobnie jak wcześniej ćwierćfinału z Olympiakosem Nikozja. Po rewanżu z Anorthosis miałem rundę honorową, na rękach mnie nosili. Taka mentalność. Raz jesteś nienawidzony, innym razem kochany.

Dziś nastroje są trochę spokojniejsze. Zespół od kilku lat jest rozsądnie budowany, niedawno dwukrotnie grał w fazie grupowej Ligi Europy. A trenerem od zeszłego roku jest Sofronis Avgousti, mój kolega z czasów gry na Cyprze. Wychował się w Apollonie, przyszedł do nas do APOEL-u na drugiego bramkarza i siedział na ławce w Lidze Mistrzów, a potem razem ze mną wrócił do Apollonu. Fajna historia.

Jak go pan wspomina?

Był bardzo cichy, niewiele mówił. Jeśli dobrze pamiętam, to grając w Apollonie miał status półamatora, mimo że był reprezentantem kraju. Poza boiskiem pracował w urzędzie paszportowym. Na Cyprze zawsze sprowadzają bardzo dobrego pierwszego bramkarza, pozostali są słabsi. Bramkarz Omonii dopiero co wybronił jej rzuty karne z Crveną Zvezdą, a wcześniej sprawił, że w ogóle do nich doszło. Sofronis po zakończeniu kariery zrobił kurs trenerski i z powodzeniem prowadzi klub, w którym się wychował. Ma naprawdę niezły zespół i moim zdaniem Apollon jest dziś faworytem.

Wspominaliśmy o zawodnikach, których zastał pan w Apollonie. Antonio Nunez grał w Realu Madryt i wygrał Ligę Mistrzów z Liverpoolem. Nasief Morris z Panathinaikosem kilka razy występował w LM, posmakował też La Liga.

Był jeszcze Martin Kolar, bardzo dobry czeski lewy obrońca. Był wspomniany Moustapha Bangura, reprezentant Sierra Leone. Świetny zawodnik, ale pojechał na kadrę, połamał się w wypadku samochodowym i to go przystopowało. Kto dalej? Argentyńczyk Daniel Quinteros, Hiszpan Aldo Adorno później poszedł do APOEL-u, też kozak. Napastnik Milan Mrdaković, którego niestety już z nami nie ma. Kilka miesięcy temu popełnił samobójstwo, totalny szok. Jako młodzieżowiec był dużą nadzieją serbskiego futbolu. Był dobry lewoskrzydłowy, ale z niego także nie potrafili skorzystać (śmiech). Mieliśmy naprawdę mocny zespół, ale nie mieliśmy trenera, który potrafiłby zapanować nad szatnią. Co nie zmienia faktu, że ludzi z klubu i tych zawodników nadal bardzo miło wspominam.

Z Mrdakoviciem mieszkaliście nawet w jednym pokoju podczas przedmeczowych zgrupowań.

Wiadomość o jego śmierci mną wstrząsnęła. Nic nie sygnalizowało, że może kiedyś zrobić coś takiego. Często słyszymy, że ludzie walczący z depresją i innymi tego typu problemami są zawsze uśmiechnięci i pomocni, na zewnątrz nie okazują, że coś się dzieje. Ile razy mieszkaliśmy w pokoju, ile razy chodziliśmy na obiad z rodzinami i rozmawialiśmy, nigdy bym nie przypuszczał, że jest coś nie tak. Okej, Milan często zmieniał kluby. Jak to piłkarz serbski, przede wszystkim patrzył na finanse i gdy Apollon nie płacił, był pierwszy do strajku. Ale żeby popełnić samobójstwo? Byłem w szoku, wielka strata.

W kadrze Apollonu znajdowali się wówczas Felix Ogbuke i Raul Gonzalez, których znamy z polskich boisk. Jak sobie radzili?

O Ogbuke czytałem potem, że polecałem go do Legii… Dzieliłem szatnię tylko z kilkoma zawodnikami, którzy mieli takie umiejętności jak on. Czysto piłkarsko miał wybitny potencjał. Maciej Skorża wziął go po obejrzeniu jednego meczu. Ja widziałem Felixa codziennie na treningach, to był kosmita, proszę mi wierzyć. Niestety jednocześnie był leniem, lubił też opowiadać, że będzie reprezentantem Nigerii, że ma tam braci i tak dalej. Gdy przyjechał do Warszawy, tłumaczyłem mu pewne rzeczy, ale bezskutecznie. Jeżeli zakładasz u nas lanki i przewracasz się sześć razy, to wiadomo, jaka będzie reakcja kibiców. Jeżeli dostajesz klubowy samochód i po dwóch dniach chcesz go sprzedać w komisie… Sam na siebie ukręcił bicz, przy takim podejściu nie mógł dać rady w Polsce.

Podobnie swoją karierę na drobne rozmienił ten Bangura. Czekała go wielka przyszłość, pytały o niego różne kluby, ale na kadrze pojechał gdzieś z kumplami, rozbili się i połamał obie nogi. Oczywiście operację przeprowadził na miejscu. Gdy wrócił do klubu, okazało się, że pozrywał też więzadła, które nie zostały naprawione. Trzeba było to od nowa czyścić, stracił mnóstwo czasu i już nie nawiązał do najlepszych chwil.

A co z Raulem Gonzalezem? Spotkaliście się potem w Bełchatowie.

Raula też sprowadził Krcmarević. Generalnie pracuś i profesjonalista. Taki jest do dziś, obecnie pracuje bodajże jako trener przygotowania fizycznego. Zawodnikiem wybitnym nie był, ale miał charakter, mógłby zagryźć każdego na boisku. Graliśmy razem w Bełchatowie, potem trafił do Rozwoju Katowice, w którym przez chwilę pełniłem funkcję dyrektora sportowego. Bardzo pozytywna postać i trochę żałuję, że nie do końca się przyjął w polskiej lidze. Mógłby spokojnie dłużej grać w Ekstraklasie, ale tak już u nas bywa: czasami pewne rzeczy nie tak się układają. Może nasza piłka okazała się dla niego za mocna, może ja się nie znam. Trudno mi to wytłumaczyć.

Stwierdził pan wcześniej, że Apollon jest faworytem meczu z Lechem, to samo powiedział w dzisiejszym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Zaznaczał pan przed rozmową, że niewiele może powiedzieć o obecnym zespole, ale najwyraźniej coś pan wie.

Mecz jest o 18:00 w Nikozji. O tej porze temperatura będzie wynosiła około 30 stopni, o wilgotności już nie wspomnę. Lech musi sobie z tym poradzić, co łatwo mu nie przyjdzie. Widzimy, w jakiej formie znajduje się Apollon – dziesięć punktów w czterech kolejkach, pierwsze miejsce w tabeli. Są jakieś absencje, kontuzji doznał podstawowy bramkarz, ale nie brakuje jakości w tym zespole. Wyróżniają się boczni obrońcy, mocny jest środek pola, do tego kilku szaleńców z przodu. W mojej opinii Apollon to zdecydowany faworyt. Oczywiście w jego szeregach nikt tak nie mówi, trener Sofronis pilnuje, żeby do każdego spotkania jego podopieczni podchodzili w pełni skoncentrowani. Ale z drugiej strony, nasze drużyny zawsze się lepiej czują, gdy nie są stawiane w roli faworyta, gdy coś mogą, a nie muszą. Nie mówię, że Apollon znajduje się poza zasięgiem Lecha, bo tak nie jest, trzeba jednak być świadomym skali wyzwania.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Newspix

Opublikowane 23.09.2020 13:31 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 13
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iwo
Iwo

Kosowski to facet, który nie powinien być ekspertem czegokolwiek.

To już Dziekanowski mówiący juniorkom jak mają się prowadzić jest bardziej wiarygodny.

kaligula
kaligula

Lech ich zgnoi i wypluje.To samo Piast pójdzie na całość.O wygrana Kosowa jestem spokojny.Dundelange,Sheriff,Astana,Sparta,Europa i Omonia poskromily Polski bajer to i oni ich rozjada.

WieslawWojnar
WieslawWojnar

Dlaczego chcesz, żeby polski zespół odpadł z pucharów?

Michał
Michał

WiesławWojnar ten zespół przegrywa wszystko.Kolezka ma rację.Kosowo to faworyt zresztą.

WieslawWojnar
WieslawWojnar

To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Czekam.

Andrzej
Andrzej

Hahahaha! Na dywanik go!

haec habui dicere
haec habui dicere

bo to antypolski śmieć

WieslawWojnar
WieslawWojnar

A to jest odpowiedź na moje pytanie. Tyle, że nie udzielił jej pytany 🙂

Michał
Michał

Ty jestes tak i głupi,że ciągle pytasz.Widocznie gość kibicuje innym,a twój klub olewa.Niewazne dla niego czy polski czy inny.Licza się sukcesy kadry i jego klubu,a twój zalewa cienkim sikiem.

mat srat
mat srat

Ja wiem patusie, ze tego nie zrozumiesz, ale zarówno dla Lecha lepiej żeby Legia przeszła dalej jak i na odwrót, bo na koniec liczą się w wypracowane punkty. No ale twojej wiejskiej drużynce raczej gra w pucharach nie grozi.

Mateusz
Mateusz

Co to był za faworyt? Zdecydowany?

Miro Juro
Miro Juro

No to trochę nie poszło z tym faworytem…

Harry
Harry

Nasi pożal się Boże eksperci. Może dobrze, że nikt z jego pokolenia nie poszedł w trenerem, bo wtedy faktycznie Apollo byłby zdecydowanym faworytem.

Weszło
28.10.2020

Hattrick, którego nie było. Sztuka przegrywu im. AlVARo Moraty

Przeciwnicy VAR-u są dziś gatunkiem niemal nieistniejącym, ale czujemy, że po dzisiejszym wieczorze ich populacja wzrośnie przynajmniej o jedną osobę. Będzie nią Alvaro Morata, który zamiast skompletować hattricka w Lidze Mistrzów przeciwko Barcelonie, trzykrotnie był bramek pozbawiany, po konsultacji sędziego z wozem. W pewnym momencie zaczęliśmy już nawet obawiać się o stan psychiki napastnika Juventusu. […]
28.10.2020
Hiszpania
28.10.2020

Niedociągnięcia są, ale Barcelona wreszcie wygląda przekonująco

Wiatr zmian w Katalonii jest doskonale wyczuwalny. Dymisja Josepa Marii Bartomeu to oczywiście wiadomość miesiąca niezależnie od tego, jak ułożyłyby się losy niedawnego El Clasico oraz meczu z Juventusem. Ale za odejściem znienawidzonego prezydenta klubu idzie coś więcej. Barcelona jeszcze nie zawsze, jeszcze nie w każdym meczu, ale coraz częściej zaczyna wyglądać jak drużyna. Dzisiaj […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Zaczęło się spokojnie, a potem pojawił się Rashford. Manchester United miażdży RB Lipsk

Trzeba przyznać, że nie zanosiło się w tym meczu na pogrom. Spotkanie Manchesteru United z RB Lipsk długo toczyło się w spokojnym, fragmentami wręcz sennym tempie. A potem na boisku pojawił się Marcus Rashford i zafundował defensorom niemieckiej ekipy bardzo bolesne przebudzenie. Angielski napastnik kolejny raz został bohaterem „Czerwonych Diabłów” w Champions League i swoim […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Kolejny mecz Lecha w pucharach i inne atrakcje – czwartek z Weszło.FM

Lech Poznań przystępuje do kolejnej rywalizacji w Lidze Europy, więc ten temat zdominuje nasz poranek. Ponadto – w „Dwójce bez Sternika” także echa środowej Ligi Mistrzów. W naszej porannej audycji usłyszycie Maję Strzelczyk i Wojtka Pielę. O 10:00 antenę przejmą tematy olimpijskie. Dariusz Urbanowicz zaprosi na „Kierunek Tokio”. W południe na antenie WeszłoFM – „Stacja […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

PSG ma komplet oczek, Basaksehir poczucie, że było blisko. Czyli Turcy by się zamienili

Mimo porażki w pierwszym meczu, PSG było murowanym faworytem starcia z Basaksehirem. Turcy też polegli w premierowej kolejce, a na dodatek musieli mierzyć się z jednym z najgroźniejszych ataków świata. Tylko, że dzisiaj Neymar, Mbappe i Di Maria byli groźni niczym pies Bolca w “Chłopaki nie płaczą”. Nie można jednak całego meczu sprowadzić tylko do […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Starcie „kanapkowych osiłków” dla Lechii

Wisła Kraków i Lechia Gdańsk mogły do tej pory uchodzić za takich szkolnych osiłków, którzy znęcają się tylko nad słabszymi. I jedni, i drudzy ogrywali beniaminków, ale gdy przyszło mierzyć się z kimś silniejszym, był często kłopot, żeby ugrać choćby punkt. No i dzisiaj mieliśmy okazję sprawdzić, kto ma trochę więcej krzepy i jednak potrafi […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Jeremy Wisten. Cierpienie w ciszy

„Nie znoście cierpienia w ciszy, porozmawiajcie z ludźmi, kiedy czujecie się ze sobą źle”. Te słowa idealnie oddają nastrój, jaki towarzyszy po śmierci 17-letniego Jeremy’ego Wistena, byłego piłkarza akademii Manchesteru City. Nastolatek odbiera sobie życie. Dlaczego? Nie radzi sobie z marzeniami, które legły w gruzach. Gonił za marzeniem, napotkał problemy, miał przecież wsparcie rodziny. Dlaczego […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Prokuratura przedstawia zarzuty. Czarne chmury nad Cezarym Kucharskim

Wrze w sprawie Cezarego Kucharskiego. Czarne chmury zbierają się nad jego głową. Wczoraj zatrzymanie, zdjęcie z charakterystycznym czarnym paskiem na oczach, dzisiaj komunikat Prokuratory Regionalnej, przedstawiający bardzo konkretne zarzuty wobec byłego piłkarza i menadżera. A wszystko wokół sprawy konfliktu z Robertem Lewandowskim. Wczoraj szeroko pisaliśmy o regularnej wojnie między Cezarym Kucharskim a kapitanem reprezentacji Polski, […]
28.10.2020
Anglia
28.10.2020

Ilu zawodników na jedną pozycję powinien mieć wielki klub?

Rzadko kiedy w historii futbolu możemy bez trudu odnaleźć tak wyraźny punkt przełomowy. Często jakieś zmiany, wzloty jednych drużyn, upadki drugich, to skomplikowane i długotrwałe procesy. Z Virgilem van Dijkiem w Liverpoolu jest zupełnie inaczej. Dopóki go w Liverpoolu nie było, Juergen Klopp biegał od linii do linii wściekając się na niefrasobliwość linii defensywnej. Odkąd […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Sędzia czy obrona Tychów – nie wiemy, kto był dzisiaj gorszy

Całkiem ciekawy mecz pierwszej ligi na liście rzeczy, których spodziewaliśmy się w środę o godz. 13, stał gdzieś pomiędzy hiszpańską inkwizycją i zwycięstwem Marcina Najmana przez nokaut. A jednak, w erze wirusowej jest to możliwe, bo przecież kiedyś trzeba nadrabiać zaległości. Dzisiaj nadrabiali je piłkarze Radomiaka i GKS-u Tychy. Widowisko było całkiem niezłe, ale jak […]
28.10.2020
Hiszpania
28.10.2020

Wszystkie grzechy Bartomeu. Dlaczego prezydent Barcelony musiał odejść?

Nieudolność działań na rynku transferowym, zadłużenie klubu, konflikt z największymi gwiazdami, afera związana z działalnością w mediach społecznościowych, oskarżenia o korupcję. To tylko część z zarzutów stawianych Josepowi Marii Bartomeu przez fanów Barcelony. Prezydent katalońskiego klubu wczoraj ostatecznie podał się do dymisji. A kibice mogli sobie jedynie powiedzieć: nareszcie! ***** Od dłuższego czasu fani Barcelony […]
28.10.2020
Blogi i felietony
28.10.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Wczoraj na Weszło ukazał się artykuł o skandalicznym zachowaniu rodziców podczas meczu 14-letnich chłopaków z Ząbkovii. Jak zwykle swoje musiał wysłuchać sędzia (ślepak jebany), ale także i zawodnicy (włóż mu, kurwa, tę nogę). W tym wypadku w roli wymagających nauczycieli wystąpili rodzice, ale raz na jakiś czas piłkarski internet żyje też najróżniejszymi wypowiedziami trenerów. Od […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

William Remy pracuje nad zbiorową odpornością w Legii

Legia Warszawa dotychczas nie zaliczała się w Ekstraklasie do klubów najbardziej dotkniętych koronawirusem. Pojedyncze przypadki się zdarzały, ale nigdy nie było paraliżu czy masowych wyników pozytywnych jak w Pogoni Szczecin i kilku innych zespołach. William Remy najwyraźniej uznał, że pora to zmienić i im szybciej Legia jako drużyna nabierze zbiorowej odporności, tym lepiej.  Francuz oficjalnie […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

United – Lipsk. Drugi hit wieczoru starciem o wyjście z grupy?

Jeśli masz w grupie PSG, możesz się spodziewać, że miejsce do awansu jest tylko jedno. Dlatego mecz Manchesteru United z RB Lipsk będzie miał podwójną stawkę. Każde potknięcie może oddalić jednego z zainteresowanych od 1/8 finału Ligi Mistrzów, więc motywacja do wygranej będzie podwójna. Typujemy drugi dzisiejszy hit wieczoru w Superbet! Manchester United – RB […]
28.10.2020
Weszło Extra
28.10.2020

Nie musisz być kimś za wszelką cenę. Każdy sam sobie koloruje świat

Do czego w szatni Cracovii przydaje mu się język holenderski? Czy Polacy są zakompleksieni? Jak szybko wydorośleć, kiedy jako nastolatek wyjeżdżasz do obcego kraju? Co inni bramkarze w Bredzie mówili o Łukaszu Fabiańskim i Przemysławie Tytoniu? Jak znosi rozłąki z dziewczyną? Dlaczego za cel postawił sobie rozegranie stu spotkań w piłce seniorskiej do dwudziestego trzeciego […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Ligowe zaległości w Krakowie. Wisła zremisuje z Lechią?

Paradoks ligi w trakcie pandemii? Nadrabiasz zaległe spotkanie i dołączasz do czołówki. Wisła Kraków, jeśli dziś wygra, będzie dwa punkty za trzecim zespołem w tabeli, a przecież dopiero co miała poważny kryzys. Lechia Gdańsk? Ona byłaby już tylko punkt za Zagłębiem Lubin. To będzie ciekawa środa z Ekstraklasą, mimo że czeka nas zaledwie jeden mecz. […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Czy każde ciągnięcie w polu karnym jest faulem?

Namnożyło nam się ostatnio rzutów karnych, które w normalnych okolicznościach nie byłby odgwizdywane. Ale mamy VAR, więc sędziowie częściej wskazują na wapno. Doszliśmy do momentu, gdy wykształciły się karne ery wideoweryfikacji. Czy to słusznie? To pewnie temat na osobną analizę. My – jak co tydzień – siadamy do Niewydrukowanej Tabeli. I w tym tygodniu nie […]
28.10.2020
Niemcy
28.10.2020

Był liderem, stał się problemem? „Nie możesz mieć takiego kapitana jak Marco Reus”

Jedenaście bramek i pięć asyst w poprzednim sezonie Bundesligi. Kolejna poważna kontuzja, po której trudno wrócić na właściwe tory. Już po samych liczbach widać, że Marco Reus ma za sobą dość przeciętny czas w Borussii Dortmund. Na starcie bieżących rozgrywek Lucien Favre regularnie sadza 31-latka na ławce rezerwowych i korzysta z niego wyłącznie w końcówkach […]
28.10.2020