post Avatar

Opublikowane 20.09.2020 11:20 przez

redakcja

Ojciec zabierał go na mecze Stali Mielec, Józef Wojciechowski zabierał go prywatnym samolotem na El Clasico. Razem z Paulinho pokonywali w Pucharze Polski zawsze groźny Start Otwock. Poznał od środka szalony świat Antoniego Ptaka, zapisał się w ligowym kolorycie trałkowaniem, w Lechu poznał rozegrał więcej meczów niż Czesław Jakółcewicz czy Teodor Anioła. Łukasz Trałka od debiutu w meczu Piotrcovia – Arka Gdynia w 2002 roku zapisał się może nie w historii polskiej piłki, ale polskiej ligi XXI wieku? Na pewno był jedną z barwniejszych postaci.

KURSY NA LECH – WARTA W EWINNER. LECH 1.58, REMIS 4.19, WARTA 5.59

SKROMNY CHŁOPAK Z PODKARPACIA

A dokładnie z Ropczyc, małego miasteczka oddalonego o 30 kilometrów od Rzeszowa. Trałka zaczynał w miejscowym UKS-ie, katując korki firmy „Kronos” z gumowym szpicem na jednym z dwóch beztrawiastych boisk w miasteczku. W jego rodzinie nikt nie grał w przeszłości w piłkę, ale dom żył futbolem – wszyscy się interesowali, oglądali mecze. Z ojcem jeździł na Stal Mielec w latach dziewięćdziesiątych, nam wspominał:

– Pamiętam, że była tam taka pionowa trybuna, a na stadion przychodziło po czterdzieści tysięcy osób. Kojarzy mi się mecz na śniegu z Widzewem Łódź, który wygrali 2:1. W bramce Stali na pewno stał Bogusław Wyparło. Resovia i Stal były wtedy chyba w III lidze i nikt z rodziny nie jeździł na mecze do Rzeszowa. Chodziliśmy na pojedynki Błękitnych Ropczyce, którzy grali w IV lidze, tak jak teraz.

Póki grał w Ropczycach, był ustawiany na dyszce albo nawet na ataku. Wierzcie lub nie, podczas turnieju w Lubinie wygrał nagrodę… „Najlepszy technik”. Jego idolami byli Rivaldo i Veron.

Po szkole podstawowej poszedł do juniorów Igloopolu Dębica, tu spędził trzy lata. Na Podkarpaciu pamiętają – w 2015 odebrał okolicznościową paterę od podkarpackiego związku.

LOTY Z PTAKIEM

Drugoligowa Piotrcovia była wtedy w orbicie Antoniego Ptaka. Trałka trafił do drużyny, w której występowali jeszcze tacy gracze jak Sławomir Majak, Zbigniew Wyciszkiewicz, a nawet kończący tu czterema meczami karierę Tomasz Łapiński. Poza tym paru Brazylijczyków, w tym Batata i Julcimar, ale i młodzi zdolni, jak Rafał Grzelak czy Przemek Kaźmierczak. Przez krótką chwilę tę ekipę prowadził nawet Franz Smuda.

Trałka tutaj poznał między innymi kwintesencję tamtych czasów na zapleczu Ekstraklasy. Julcimar tamten sezon wspominał między innymi tak:

Pamiętam na przykład mecz w drugiej lidze przeciwko Polarowi Wrocław. Przedziwny. Co sędzia robił na boisko to niemożliwe. Każde dotknięcie to faul dla Polaru, wszystko pod nich. Graliśmy dużo lepiej niż Polar, ale przegraliśmy 0:1 po karnym, którego nie było – gość pada, sędzia gwiżdże. Co się tutaj dzieje, pytałem siebie. Chłopcy mówią, że kupiony sędzia. Ale to się nie działo tylko na Polarze, a wszędzie. Mnóstwo meczów. Jak zaczęły się aresztowania w ogóle nie byłem zdziwiony. (…) Dziwne mecze pod nas też były. Jak grasz w piłkę to widzisz, że z sędzią jest coś nie tak i podgwizduje. (…) Rozmawiałem swego czasu z Przemkiem Kaźmierczakiem: Przemek, niemożliwe co się tutaj dzieje. On miał jechać właśnie za granicę: Julci, ja nawet nie chcę patrzeć na tę piłkę tutaj. Dopiero jak szerzej wszedł Canal+ i zaczął dużo transmitować, to tych meczów dziwnych mniej było w pierwszej lidze.

Trałka w II lidze zadebiutował jako siedemnastolatek, wchodząc na minutę w meczu z Arką.

Piotrcovia zajęła miejsce w środku tabeli, ale po sezonie została przeniesiona do Szczecina i przemalowana na Pogoń Szczecin. Tu, pod Bogusławem Baniakiem, zrobiła błyskawiczny awans do Ekstraklasy. Po latach udowodniono, że ten awans był mocno podparty.

Choćby taka historia za „Blog Piłkarska Mafia”:

Przed tym meczem Fryzjer skontaktował się z sędzią Arturem Sz. z Krakowa. Dawid P. wręczył arbitrowi przed meczem 40 tys. zł. W akcie oskarżenia nie ma informacji czy łapówkę dostał także obserwator PZPN Henryk Z., do którego Fryzjer miał dotrzeć za pośrednictwem swojego znajomego, Barona Pomorza Henryka K. Działacz PZPN wystawił jednak sędziemu dobrą notę 8,0. Przesłuchiwany w tym śledztwie inny sędzia Piotr W. mówił: „Pamiętam, że Hubert Siejewicz opowiadał mi, że na meczu Jagiellonia – Pogoń, który sędziował Sz. działy się dramatyczne sceny, że tak Sz. drukował na rzecz Pogoni. Później w rozmowie ze mną Sz. przyznał się, że za ten mecz dostał od P. 40.000 zł.”.

Z kolei sędzia Zbigniew M. wyjaśniał: „Kojarzę taki mecz Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin, który sędziował Sz., a który odbył się, gdzieś dwa trzy lata temu. Ja oglądałem fragmenty tego meczu. Było oczywiste dla nas wszystkich, że Fryzjer popiera takie kluby jak między innymi Pogoń Szczecin. Na tym meczu Sz. podyktował wątpliwy rzut karny dla Pogoni. Pamiętam, że tam też zawodnik Jagiellonii został ukarany czerwoną kartką. Podejrzewam, że w tym meczu Sz. mógł współpracować z Fryzjerem”.

Trałka, wówczas niespełna dwudziestoletni, grał tylko wiosną i to zazwyczaj wchodząc z ławki.

Swój ekstraklasowy debiut wspominał tak:

Mierzyliśmy się z Legią Warszawa. Przegraliśmy u siebie 1:2. Z tego meczu zapamiętałem na pewno Jacka Magierę. Trener wpuścił mnie na ostatnie 20 minut spotkania i gdy pierwszy raz miałem piłkę przy nodze, to miałem kontakt właśnie z Jackiem.

W Pogoni został pozamiatany po jesieni 2006 roku – zimą Portowcy przeszli brazylijską rewolucję. Trałka uchodził za talent, który się nie rozwija.

LIGOWY DŻEM

Ten pierwszy czas w Ekstraklasie Trałka był ligowym dżemikiem. Krążył między ESA i II ligą, szukał swojego gruntu.

Przez półtora roku nie wywalczył sobie stałego miejsca w Pogoni, Ptak odsyłał go na wypożyczenia. Tak Trałka został jednym z tych piłkarzy, którzy zagrali w obu łódzkich klubach.

Najpierw, wiosną 2006 roku, był w Widzewie, wówczas grającym na zapleczu Ekstraklasy. W Widzewie grali wtedy między innymi Jakub Wawrzyniak, Bartosz Fabiniak, Rafał Pawlak, Bartosz Iwan, Piotr Kuklis czy Bartłomiej Grzelak. Widzew wygrał ligę, Trałka wrócił do Szczecina.

Wiosną 2007 wypożyczono go do KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. To był już klub po erze Stasiaka, chylący się ku upadkowi, w którym pojawiała się policja. KSZO zajęło 11 miejsce w tabeli, ale karnie zostało zdegradowane za korupcję do III ligi. Trałka miał już wówczas 23-lata.

Jesienią 2007 roku został wypożyczony do ŁKS-u. Ekipa jeszcze z Wyparłą, Kłosem, Arifoviciem, Kascelanem, Szczotem, Komorowskim, ale też Paulinho, który z Trałką u boku potrafił przesądzić o meczu ze Startem Otwock.

Przełomem była Lechia Gdańsk zimą 2008 roku. O tym jednak jaką pozycję miał wówczas Trałka niech powie fakt, że gdańszczanie testowali Trałkę ponad dwa tygodnie, wystąpił w pięciu sparingach i dopiero wtedy Dariusz Kubicki podpisał z nim kontrakt. Trałka przychodził do Gdańska razem z Bartoszem Jurkowskim, Adrianem Fedorukiem czy Dominikiem Sobańskim.

KRÓL BOCZNEGO BOISKA ANTALYASPORU

W Lechii dyrektorem sportowym był wówczas Radosław Michalski, dzisiaj prezes pomorskiego OZPN. Trałka, po prostu, odpalił, a gdańszczanie zrobili awans. Razem z Trałką awans robili tacy gracze jak Karol Piątek, Paweł Buzała, Hubert Wołąkiewicz, Rafał Kosznik, a ze starej gwardii Paweł Pęczak czy Artur Andruszczak. Po awansie Trałka miał niepodważalną pozycję w Ekstraklasie.

W grudniu 2008 został wezwany na klasyczne wówczas zgrupowanie ligowców. Leo Beenhakker zabrał Trałkę do Turcji, gdzie ówczesny piłkarz Lechii zagrał 90 minut z Serbią w Antalyi. Trałka sam przyznawał, że zupełnie nie spodziewał się takiego powołania.

Zagrali w tym meczu między innymi tacy legendarni kadrowicze jak Tyrała, Małkowski, Michał Zieliński. Leo nazwał Trałkę piranią i chwalił go:

– Rzadko chwalę piłkarzy, ale muszę przyznać, że Trałka zrobił na mnie dobre wrażenie. Zarówno podczas treningów, jak i w trakcie meczu z Serbią. Jeszcze po niego sięgnę.

Słowa dotrzymał, Leo zabrał go na następne, już dorosłe zgrupowanie. Wiosną 2009 wystąpił wciąż w tylko w meczach sparingowych, ale już o boku Mariusza Lewandowskiego, Michała Żewłakowa, Ebiego Smolarka. To był jednak najlepszy moment w karierze reprezentacyjnej Trałki, po erze Leo dostał tylko dwie szanse, w tym znowu wracając do Antalyi, grając tym razem między innymi z Gliwą.

ZAUFANY JÓZEFA WOJCIECHOWSKIEGO

Dobre występy w Lechii i dostrzeżenie przez Beenhakkera sprawiło, że po świeżo upieczonego kadrowicza sięgnęła Polonia, o której mówiono wtedy „Nikt nie obieca ci tyle, ile Wojciechowski zapłaci”. Boninowi wypominano osiem dych miesięcznej pensji. Były mocarstwowe plany, pieniądze, które te plany powinny zrealizować, ale Polonia kojarzyła się głównie z hordą doradców Wojciechowskiego, odkręconymi śrubami w trenerskiej karuzeli i szatnią pełną dobrych piłkarzy, ale z których nie potrafiono wycisnąć czegoś więcej.

Trałka szybko stał się jednym z ulubieńców Wojciechowskiego. W 2010 jego i Adriana Mierzejewskiego zabrał na El Clasico do Barcelony. Portalowi DumaStolicy.pl Trałka mówił mówił:

Prywatny samolot. Sushi, szampany, na pokładzie było wszystko. Rozsiedliśmy się z „Mierzejem” wygodnie w fotelach, prezes Wojciechowski miał swoją lożę, za drzwiami była jego sypialnia. Gdybym był sam, pewnie byłoby dziwnie. Ale z „Mierzejem” czuliśmy się rewelacyjnie. Apartamenty nad samym morzem, po meczu poszliśmy na kolację. Kelnerka pytała, co podać, odpowiadał: wszystko. Było grubo. Zostawił tam równowartość dobrego samochodu.

Tamta Polonia nie ugrała nic – ich jedynym trofeum został Puchar Weszło.

To w czasach Polonii dopisał się też mocno do ligowego kolorytu, zapisując swoje „trałkowanie”. Trałka miał do tego spory dystans, podszedł do sytuacji z jajem, co się chwali.

Trałka, kapitan zespołu, miał namawiać Wojciechowskiego do pozostania w klubie, ale gdy ten się wycofał, a klubowi groziło widmo bankructwa, przeszedł do Lecha Poznań. Życie. Kibice Polonii mieli do niego żal, uważali, że ucieka z tonącego okrętu – Trałka odwdzięczył się golem w meczu z Polonią. Początkowo miał plan nie cieszyć się po ewentualnej bramce, ale gdy widział jak go witają trybuny, zrobił im na złość.

TRAŁKA W LECHU POZNAŃ – POSTAĆ NIEJEDNOZNACZNA

Lech skorzystał wtedy z promocji, płacąc za Trałkę ledwie 100 tysięcy euro. Trałka spędził tutaj siedem lat, zawsze grając ponad trzydzieści meczów, w sezonie 15/16 rozgrywając nawet 49, czyli rozegrał dla Lecha więcej oficjalnych meczów niż Teodor Anioła, Mirosław Okoński, Jarosław Araszkiewicz, Czesław Jakółcewicz, Krzysztof Piskuła.

Zdobył z Lechem mistrza Polski. Trałka zagrał w fazie grupowej Ligi Europy. Ale choć związał się z Lechem na tak długo, choć po drodze związał się z Poznaniem i został kapitanem, tak dla trybun przy Bułgarskiej jest postacią mocno niejednoznaczną.

Oczywiście kibice wypominają mu zawsze tą sytuację:

Przede wszystkim jednak chodzi o coś innego. Pisał swego czasu w felietonie Damian Smyk:

Nie ma i w ostatnich latach nie było w Kolejorzu piłkarza, który budziłby tak antypatyczne reakcje. Były oczywiście przefruwające meteoryty – zachlewający się na mieście Nicki Bille, kompromitujący się Denis Thomalla czy hobby-player Muhamed Keita, który opisując Lecha sięgał po słownictwo fekalne. Dostawało się wychowankom – Marcin Kamiński został wygwizdany podczas swojego pożegnania z klubem, Dawidowi Kownackiemu w pewnym momencie wypominano koszulkę opinającą się nie w tych miejscach, gdzie opinać się powinna. Ale gdyby dziś zapytać kibiców Lecha Poznań o piłkarza, z którego odejściem wiążą największe nadzieje na przemianę sportowo-mentalną drużyny, to jestem przekonany, że z miejsca wskazaliby na Trałkę.

Za to, że kojarzy im się ze Stjarnenem czy Żalgirisem, za to że grał we wszystkich trzech przegranych finałach Pucharu Polski. Że był podstawowym zawodnikiem podczas każdej przegranej walki o mistrzostwo kraju. Za to, że powiedział do pały walącej w autobus, by nie waliła w ten autobus. Że po każdym ochrzanie pod płotem to on tego płota stał najbliżej. Za to, że przez lata to na jego ramieniu widniała czerwona opaska z literką „C”.

Z każdą kolejną porażką – tą w skali jednego meczu czy w skali całego sezonu – na popularności przybierała teza, że Lech niczego nie wygra dopóki, dopóty podstawowym piłkarzem poznaniaków będzie Trałka. Bo to on był nielicznym elementem łączącym każdą wtopę. Bo „czasy się zmieniały, a on ciągle w komisjach”. Krytyka w momentach największych kryzysach bardzo często ogniskowała się na nim.

A odnoszę wrażenie, że to nie Trałka powinien być krytykowany, a władze klubu, które przez lata nie potrafiły ściągnąć na tę pozycję piłkarza wyraźnie lepszego od niego. Trałka był kimś rodzaju w Jakuba Wawrzyniaka w reprezentacji Polski – może nie był wybitny, ale wciąż był najlepszy spośród zawodników do wyboru.

Zakład bez ryzyka w eWinner do 155 zł dla graczy Weszło!

Trałka sam tłumaczył ten w sumie fenomen w wywiadzie z Krzysztofem Stanowskim i Jakubem Białkiem:

Mamy wrażenie, że w pewnym momencie stałeś się najbardziej rozpoznawalnym piłkarzem Lecha, tak dla kibiców Lecha, jak i rywali. Ikoną, zwłaszcza ikoną porażek. One spadały na ciebie. To o tyle zaskakujące, że jesteś defensywnym pomocnikiem, niespecjalnie widowiskowo grającym, raczej nie szukałeś blasku fleszy. To przez to, że rotacja w Lechu była tak wielka, a ty byłeś w nim zawsze?

Zgoda. Nie potrafię określić momentu, w którym to się stało. Trzeba być w Lechu trochę czasu, by kibice utożsamiali klub z tobą i na odwrót. Po siedmiu latach nie chcę nikomu słodzić i się przypodobać, ale ja poczułem ten zespół. To był mój Lech. Nie mogę powiedzieć, że czuję to, co wychowankowie, ale spędziłem w Poznaniu tyle czasu i zagrałem tyle meczów, że czuję się lechitą. Zawsze jest fajnie gdy wygrywasz, tylko niestety porażki też się zdarzają. A ja nigdy w życiu nie uchylałem się od odpowiedzialności. I może to dlatego jak strzelaliśmy mało bramek, to była moja wina, jak traciliśmy – też moja. Jak ktoś się przewrócił na korytarzu to przeze mnie, jak ktoś był brudny, to słabo wyprałem. Przyjąłem to i odciąłem się od świata mediów.

Chcesz z tym walczyć dopiero jak odchodzisz z Lecha, a nie w trakcie, gdy realnie coś mogłeś zmienić.

Może to był błąd. Mogłem od razu ucinać historie, które zaczynały żyć swoim życiem. Ale taki jestem i tak sobie przyjąłem, że odpowiadałem tylko na boisku. Nie miałem pojęcia, że świat internetu, w którym nie chciałem uczestniczyć, ma taką siłę. (…) Wyjeżdżam z osiedla, mogę jechać w lewo jak zawsze, ale pojechałem w prawo. Biegnie chłopak i zawsze widzisz wcześniej, że ktoś krzywo patrzy i coś się dzieje. Lubię rozmowę, nie lubię się chować. Zaczął ze mną jechać. Że ile on nie pracuje, a my to chuja robimy, a zarabiamy takie pieniądze.

Czyli dobrze, że miałeś rower.

Pogadaliśmy i przybiliśmy pionę. I OK, takie relacje lubię. Ale moment był trudny, bo syn to widział. Druga sytuacja była pod chatą. Jedna osoba czekała na mnie przed domem. Dwadzieścia minut do zbiórki, trzeba wyjść, a ona nadal czeka. Wyszedłem. Był ogień, ale dziś jesteśmy kumplami.

ZRYW Z WARTĄ POZNAŃ

Zainteresowana nim była Stal Rzeszów, czyli byłby powrót w rodzinne strony. Sondował temat Widzew Łódź. Był też temat Ekstraklasy.

Trałka postawił finalnie na stabilizację. Warta dawała mniejsze pieniądze, ale tutaj, w Poznaniu, ma poukładane życie. Sam Trałka mówił nam: – Będę mógł jeszcze pograć w piłkę, a jednocześnie zostać z rodziną. Mój syn chodzi tu do szkoły, niedawno urodził mi się drugi syn. Jestem szczęśliwy, że nadal będę w Poznaniu. Zagram dla Warty i z bliska będę mógł śledzić losy Lecha.

Nie mógł wtedy podejrzewać, że losy Lecha będzie śledził AŻ Z TAK BLISKA, jak będzie miał okazję dzisiaj, w ekstraklasowych derbach. Trałka był jedną z kluczowych postaci w sensacyjnym awansie Warty, pracował na całej długości boiska, był niesłychanie pożyteczny. Dzisiejszy mecz z Lechem dla mało kogo ma taką stawkę jak dla niego.

Fot. FotoPyK

Opublikowane 20.09.2020 11:20 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gru
Gru

Kronos to był kawał porządnego buta! Pamiętam, że grał w nich Christo Stoichkov za swoich czasów w Barcie. Ja swoje wspominam lepiej niż niejedne Nike’a 😉

tolep
tolep

Stoiczkow, Barcy, Nike

kale sony
kale sony

Nie zna życia ten, co nie kopał w gałę w korkach fabosach lub korkotrampach…

Jurgen Guardiola
Jurgen Guardiola

Ale mnie zawsze się robi „sentymenalnie” jak czytam te nazwiska z przełomu lat 90-tych i 2000, i te kilka lat wprzód. Nie stać mnie było wtedy na C+ i ligowców znałem jedynie z „Piłki Nożnej”, którą – to czasy przednetowe – czytałem po kilka razy. No i potem ewentualnie widziało się niektórych w eliminacjach do pucharów urozmaicanych przez głos Zydorowicza. Pamiętam jak wydawało mi się, że ten Batata z włosami zrobionymi a’la Lipski zaraz przejdzie do Barcelony, tak pięknie o nim gazety pisały:) No i ten Bartosz Jurkowski – zapomniałem zupełnie o tym gościu. Jak były z nim wywiady w PN to zawsze dziennikarz poruszał obowiązkowo kwestię, że ów Jurkowski najlepiej w lidze dba o swoje interesy i zawsze sobie wywalczy wysoką pensję.

potworny kutaf
potworny kutaf

Warta z Trałką i Ze Gomesem, to przepis, recepta na sukces w lidze

Xxx
Xxx

Kompomitacja:pirania nazywany był Pazdan…

Artur
Artur

O Michale Pazdanie to jeszcze wtedy nikt nie słyszał. Za młody musisz być żeby to pamiętać. Ale fak buty z gumą na czubku to najpewno nie byly kronosy tylko zwykłe korko trampki. Kronosy jak na tamte czasy były całkiem ciekawy butami. Sam takie miałem. Mało kogo było wtedy stać na porządne buty do grania które kosztowały pół wypłaty. Pozdrawiam

kiko7
kiko7

Pamiętam te jego testy w Lechii. To był okres zimowy. Sztuczne boisko na T-29 totalna chujnia i taka sama gra Trały. Obiektywnie po tych testach nie powinien dostać angażu w Lechii. A jednak Kubicki mu zaufał i się nie pomylił. Łukasz zawdzięcza dużo Lechii, ale Lechia jemu też.
Mimo wszystko SZACUN!

Nie chcę się czepiać, ale...
Nie chcę się czepiać, ale...

A ja pamiętam jego wywiady jakich udzielał jak przechodził z Lechii do Polonii. Brak szacunku.

Weszło
26.10.2020

„Idioto!”, „debilu!”, „wejdę do ciebie na boisko!”. Skandal na meczu nastolatków

Od czasu do czasu mamy niestety nieprzyjemność pisać o tym, że pojęcie uchwycone pod hashtagiem #SzacunekDlaArbitra wciąż jest obce na wielu stadionach i stadionikach w naszym kraju. Dziś niestety trafił do nas kolejny pożałowania godny incydent, gdzie sędzia padł ofiarą słownej agresji. Incydent tym bardziej oburzający, że dotyczący piłki młodzieżowej. Ba, dziecięcej. W roli głównej […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

„Siłą Rakowa jest to, że każdy wie, co ma robić na boisku”

– Napastnik żyje z goli, a cztery bramki udało mi się strzelić, ale to nie jest najważniejsze. Wygrywamy mecze. Nie było tak, że nie wykorzystywałem okazji, a my przegrywaliśmy albo remisowaliśmy, więc tak, jestem zadowolony. O to mi od początku chodziło. Inna sprawa, że to jeszcze nie koniec. Wprost przeciwnie. Jestem na początku drogi. Nic […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Czwarty sezon z VAR-em, piłkarze wciąż symulują…

Jeszcze wczoraj pisaliśmy, że najbliższe tygodnie to dla Filipa Marchwińskiego wymarzona szansa, by w końcu odpalić na dobre. Co musi zrobić, by udowodnić swój talent? Posyłać dobre podania, strzelać gole, kiwać rywali. Czego robić nie powinien? TEGO: Symulować tez trzeba umiec 🙈 pic.twitter.com/FMyOjfLxwo — Michał Rączka (@majkel1999) October 25, 2020 Ręce nam opadły. Tak samo jak […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Rzuć im za plecy, czyli liga znalazła sposób na Górnika

Najpierw dwanaście punktów w czterech meczach, a później ledwie punkt w trzech spotkaniach. Górnik Zabrze najpierw szybko wrzucił piąty bieg, by wcisnąć hamulec ręczny. Czy to już czas, by rzucić mityczne „liga nauczyła się stylu Górnika?”. Wszak na początku sezonu to właśnie sposób gry był największym atutem zabrzan. Jak to się stało, że wyniki nagle […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Czy Legia może mieć jakąkolwiek korzyść z Joela Valencii?

Powrót Joela Valencii był przyjmowany z optymizmem, bo Ekwadorczyk swoją klasę udowodnił w Piaście, potem co prawda przepadł w Anglii, ale ile było podobnych przypadków piłkarzy, którzy u nas błyszczeli, a gdzieś indziej nie? Do mistrzostwa „opanował” to na przykład Stilić. Gdzie nie jechał, to nie dawał rady, a u nas często rządził. Była więc […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Walec z Mediolanu kontra Roma, czyli poniedziałek w Serie A!

AS Roma ustawia się w kolejce do zezlatanowienia. Szwed prowadzi Milan do kolejnych zwycięstw i idzie mu świetnie, bo „Rossoneri” nie przegrali jeszcze meczu w tym sezonie. A skoro tak to faworyt starcia z Romą może być tylko jeden. Próbujemy to wykorzystać, typując poniedziałkowy hit Serie A w TOTALbet! AC Milan – AS Roma Ostatnie […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Warta postawi zasieki przeciwko Górnikowi

Poniedziałek z Ekstraklasą przynosi nam starcie Warty Poznań z Górnikiem Zabrze. Chyba nikt nie spodziewał się, że to Warta będzie przystępować do niego po dwóch zwycięstwach z rzędu, a Górnik po trzech spotkaniach bez wygranej. Którą passę uda się przedłużyć lub przerwać? Typujemy ten mecz w Totolotku! Warta Poznań – Górnik Zabrze Ostatnie mecze Warty: […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Cieszę się, że żona jeszcze mnie nie spakowała

Ma 67 meczów w Ekstraklasie, tylko 27 lat, jeszcze w sezonie 2017/18 grał w ekstraklasowej wówczas Niecieczy. Tymczasem Patryk Fryc dzisiaj, zamiast grać na przynajmniej centralnym poziomie, jest grającym prezesem okręgówkowej Kotwicy Korczyna. Winda potrafi zjechać po piłkarza, zabrać go wysoko, ale może też posłać w dół. Patryk Fryc opowiada nam o swojej nowej rutynie […]
26.10.2020
Weszło Extra
26.10.2020

Na co byłoby dziś stać reprezentację Rzeczpospolitej Obojga Narodów?

Z powodu kalendarzowych zawirowań nie ma pewności, którego dokładnie dnia Rzeczpospolita Obojga Narodów zawarła z Carstwem Rosyjskim rozejm w Dywilinie. Mógł to być 11 grudnia 1618 lub 3 stycznia 1619 roku. Tak czy owak, na mocy porozumienia przypadły Rzeczpospolitej terytoria – ziemia smoleńska, czernihowska i siewierska. Przyjmuje się, że obszar państwa sięgnął wówczas miliona kilometrów […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Śmierć pięknych dziesiątek

Kiedy myślimy o klasycznej futbolowej dziesiątce, najczęściej wymieniamy takie postacie jak Juan Carlos Valeron czy Juan Roman Riquelme. Starsi mogą pokusić się o choćby Michela Platiniego, Michaela Laudrupa czy Kazimierza Deynę. A teraz? Co możemy zrobić teraz? Ano niewiele, bo piękne dziesiątki za naszych czasów umarły. W pogoni za dziecięcymi marzeniami Bazarowe podróbki klubowych koszulek […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

PRASA. „Mam wrażenie, że część klubów I ligi kombinuje i celowo przekłada mecze”

W poniedziałkowej prasie Andrzej Iwan sugeruje kombinatorstwo u niektórych pierwszoligowców, Dariusz Dziekanowski chwali styl gry Lecha, Piotr Wołosik i Janekx wyśmiewają żebractwo Jagiellonii, a Zbigniew Boniek mówi o łagodnym przebiegu zakażenia koronawirusem. Jest też tekst o tym, jak wyglądałaby idealna akademia.  PRZEGLĄD SPORTOWY Antoni Bugajski o fatalnym początku Piasta Gliwice. Największy ekstraklasowy pożar w Piaście […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Nie jestem kozakiem, który zdominuje wszystkich w I lidze

Dlaczego nie wyszło mu w Lechu? Jak wspomina okres pracy z Adamem Nawałką i czy były selekcjoner reprezentacji Polski potrafi być przekonujący? Dlaczego nie bolały go słowa Tomasza Rząsy o tym, że w porównaniu do wychowanków Lecha wypada niekorzystnie? Czego mógł nauczyć się od Pedro Tiby? Dlaczego nie ma żalu do Dariusza Żurawia, że nie […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

MVP Szymański, Przybyłko demoluje MLS, Krychowiak wyleciał z boiska | STRANIERI

Kolejny udany weekend w wykonaniu biało-czerwonych za nami. Robert Lewandowski z hattrickiem, Mateusz Klich z asystą – to wszyscy wiemy. A co słychać poza mainstreamem? Kolejne skalpy do kolekcji zbiera Kacper Przybyłko, Sebastian Szymański czaruje w Rosji, a Grzegorz Krychowiak przesadza ze wślizgami. Łapcie nasz cotygodniowy raport stranieri i sprawdźcie, jak radzili sobie Polacy w […]
26.10.2020
Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020