W wieku szesnastu lat Jakub Kiwior został wypatrzony przez skautów Anderlechtu Bruksela. Razem z młodym zawodnikiem do Belgii na ponad dwa lata przeniósł się jego tata. W poszukiwaniu gry w seniorach wychowanek GKS-u Tychy wybrał kierunek niebanalny, bo ligę słowacką. Dziś chwali sobie tę decyzję grając w Żylinie, a jego grę dostrzegł też Czesław Michniewicz, najpierw powołując Kiwiora na zgrupowanie młodzieżówki, a potem wystawiając lewonożnego stopera zarówno z Estonią jak i Rosją.

Kiwior: Trener Michniewicz powiedział, że zaskoczyłem pozytywnie

***

Zajrzał ci strach w oczy, jak zanotowałeś stratę pod polem karnym i Rosjanie mało nie wyrównali?

Myślałem, że Patryk Dziczek poda mi na lewą nogę, a podał na prawą. Zanim się zorientowałem, rywal przejął piłkę. Nie powiem, chwilę modliłem się, żeby z tego nic nie wpadło. Głupio tak stracić. Na szczęście napastnik wygonił się do boku.

Oglądałem mecz w TV i trener Michniewicz pod koniec spotkania był głośniejszy niż komentatorzy. Faktycznie słucha się na bieżąco i stosuje takie podpowiedzi, czy to gdzieś bardziej działa na zasadzie motywacji?

Wiadomo, że przy pustych trybunach wszystko było słychać. Słucha się, my też staramy się sobie pomóc nawet prostymi komendami. Trener patrzy z boku, widzi więcej.

Jak dobrze mieliście rozpracowaną Rosję?

Bardzo. Znaliśmy każdego z nich, jak gra, co prezentuje. Całej kuchni nie zdradzę, ale mieliśmy video zawodników do oglądania na iPadach, wiedzieliśmy, że – na przykład – ten napastnik schodzi po piłkę, a ten szuka złamania linii. Myśleliśmy o tym na treningach, tak się przygotowywaliśmy i to też pomaga. Myślę, że nie przesadzę, gdy powiem, że wiedzieliśmy prawie wszystko o tym jak grają. Niczym nas nie zaskoczyli. Jak stwarzali sytuacje, to raczej po naszych błędach, bo czasem każdy błąd popełni.

Powiedz, ten wyblok przy bramce Dziczka, który zrobiłeś: to było trenowane, zaplanowane? Tak wyglądało.

Nie. Ale dwa razy wcześniej tak próbowałem zrobić, szarpałem się z tym obrońcą, za trzecim się udało go zablokować. Patryk idealnie nabiegł na piłkę i wpadło.

Była w ogóle szansa, żeby w jakikolwiek sposób poświętować?

Nie bardzo, każdy po meczu wracał do klubów, niektórzy praktycznie od razu. Wiadomo, że okrzyki w szatni, wspólna kolacja, wzajemne gratulacje. Ale to tyle.

Coś cię zaskoczyło na tej kadrze?

Zaskoczyło mnie w sumie powołanie. Zaskoczony byłem też, że to nie tata pierwszy mnie o nim poinformował, zazwyczaj pierwszy wysyła SMS-a. Fajnie, kolejny krok, starsza reprezentacja, następny poziom. Na to pracuję.

Miałeś kontakt wcześniej ze sztabem trenerskim młodzieżówki?

Z tego co wiedziałem to mnie oglądali, jeździli na mecze klubowe. Ale żeby jakiś taki poszedł sygnał, że to powołanie będzie, to nie. Widać nie było takiej potrzeby.

Dostałeś sporo zaufania – pierwsze powołanie, a grasz nie tylko z Estonią, ale też w tym kluczowym meczu z Rosją, a przecież stoper to pozycja bardzo odpowiedzialna.

Zaskoczyło mnie, że już z Estonią wyszedłem w pierwszym składzie. To w praktycznie ostatnim treningu się zmieniło. Trener jest znany z tego, że lubi zmienić skład, tym razem zagrało to na moją korzyść. Na pewno ten mecz z Estonią dodał mi pewności siebie, dominowaliśmy, skupialiśmy się na rozegraniu, dorzuciłem asystę, dzięki temu z Rosją było łatwiej.

Myślisz, że czym przekonałeś trenera Michniewicza, skoro mówisz, że zdecydował ostatni trening?

Nie myślałem nad tym. Nie wiem. Po prostu się starałem. Przyjechałem po meczu w klubie, czyli miałem jeden trening mniej od niektórych i po prostu chciałem się pokazać. Fajnie, że jak wyjeżdżałem, trener powiedział mi, że zaskoczyłem pozytywnie. Wziąłem to sobie do serca, wracałem do klubu z dużym zadowoleniem. Teraz trzeba to kontynuować.

Twoim zdaniem twoje mocne i słabe strony?

Muszę podszkolić prawą nogę. Lewa dominuje. Już jest lepiej, nie mam takiego stresu, żeby zagrać prawą, nie jest już tylko do wsiadania do tramwaju, ale jeszcze szukam tej lewej. Kiedyś mówiono o mnie, że dobrze czytam grę, że to moja mocna strona, ale to nie mi oceniać. A najbardziej chciałbym… więcej strzelać bramek.

Serio? Obrońcą jesteś. To może minąłeś się z powołaniem?

Grałem w juniorach chyba na wszystkich pozycjach. Bywało się napastnikiem, królem strzelców, w domu stoją statuetki. W którymś momencie zaczęli mnie cofać , aż któryś trener powiedział na obozie: chodź, zobaczymy cię na stoperze. I tak zostało.

Ale tęsknisz za tymi bramkami.

Każdy chce je strzelać. To jest adrenalina. Ostatnio strzeliłem bramkę w Żylinie i aż zaskoczony byłem. W pierwszej chwili nie cieszyłem się, zapomniałem jak to jest, nie wiedziałem co mam zrobić.

Wybrałem sobie za wzór Sergio Ramosa – oczywiście zachowując proporcje. Podglądam, analizuję jak walczy o pozycję przy stałych fragmentach, jaki robi wyskok, jak uderza. Wszystko ma znaczenie.

Ta lewa noga to atut, zawsze się przyda w piłce. Ty się czujesz dobrze tylko na stoperze, czy w razie czego też lewa obrona?

Nie mam z tym problemu. Większość czasu grałem na stoperze, ale ostatnio na Słowacji trener wystawił mnie na lewej obronie i dramatu nie było. Wiadomo, że tam potrzeba innego ustawienia, innej gry, ale to przydatne, znowu coś, co rozwija.

Piłka miała u ciebie w dzieciństwie jakąś konkurencję, czy zawsze byłeś na nią nakręcony?

Jestem już z tego nowego pokolenia. Wiem, że starsi opowiadają, jak grali pod blokiem czy gdzieś, ja od czwartego roku życia chodziłem na treningi. Tata ma do dziś nagrania, jak jestem taki mały i biegam z piłką. Tata sam grał, w amatorskiej lidze w Tychach, chodziłem na te mecze i chciałem go naśladować. Rodzice do dziś się trochę śmieją, a trochę mi wypominają, że do zerówki musiał być nie tylko na każdym treningu, ale jeszcze musiał stać tak, żebym go widział, bo inaczej potrafiłem wybiec z treningu. Wypychali mnie na te treningi, może po to, żebym uczył się samodzielności.

Jak to się stało, że gdzieś z Tychów trafiłeś do Anderlechtu?

Na naszym meczu U17 był skaut Belgów. Nikt o tym nie wiedział. Graliśmy wtedy przeciw drużynie U19 i wygraliśmy. Potem okazało się, że ten skaut jeździł za mną na kolejne kilka spotkań. W końcu doszło do kontaktu: spytał, czy nie chciałbym przylecieć w lutym i potrenować kilka dni. To było kilka dni przed moimi szesnastymi urodzinami.

Poleciałem z tatą. Bruksela. Dwa tygodnie. Baza robiła wrażenie. Rano treningi, po obiedzie treningi – intensywnie i szybko zleciało. Od razu widać było, że Belgowie mają większy nacisk na technikę, po ich wyszkoleniu widziałem, że na to w dużo większym stopniu stawiają niż my.

Nie bałeś się jechać do Belgii w takim wieku?

Jechał ze mną tata. Wiedziałem, że mi pomoże.

To rzucił dla ciebie swoją pracę?

Miał swoją firmę budowlaną, którą zawiesił i wyjechał ze mną na dwa lata do Brukseli. Wiedzieliśmy, że to nie potrwa wiecznie, ale na pewno w pierwszej chwili nie chciałbym zostać tam w Belgii sam ze wszystkim.

I co, mamę z bratem zostawiliście w domu?

Tak to wyglądało, zostali w Tychach. Niemniej nie było tak źle. Jak przyjeżdżali, to na tydzień. Ja też jak jechałem na kadrę czy gdzieś, to tata jechał do Polski. Później mu mówiłem: tata, spokojnie, przecież ja nie mam już czterech lat. Jedź spokojnie do Polski, poradzę sobie. Staraliśmy się to jakoś łączyć i udało się. Teraz już jest normalnie. Ale wciąż rodzice u mnie w Żylinie są praktycznie co tydzień na meczu. Po prostu blisko się trzymamy.

Klub wam wszystkie przeloty pokrywał?

Nie, nie. To już na własną kieszeń. Przez klub mieliśmy wynajęte fajne mieszkanie, rachunki tylko opłacaliśmy takie jak gaz, woda.

Na pewno mój tata jest takiego typu, że nie może za długo nic nie robić. Pierwsze dwa miesiące było mu fajnie później: kurczę, nudzi mi się, nie mam co robić. Poszedłbym do roboty. Ale przemęczył się jakoś, teraz jest z powrotem, zajmuje się tym samym co kiedyś, tylko z kolegą. Mi pasowało, że był, bo mamy taki przyjacielski kontakt, zawsze mogłem o wszystkim powiedzieć. Jak miałem problem, zawsze najpierw mogłem uderzyć do niego z prośbą o poradę.

Ostatecznie w Anderlechcie doszedłeś maksymalnie do młodzieżowej Champions League i rezerw.

Pamiętam, że długo grałem wszystko co mogłem i to w zasadzie na najwyższym poziomie, jaki w danym momencie mogłem reprezentować. Miałem też parę treningów z pierwszą drużyną. I przyszedł taki moment: ławka. Nie ma mnie raz, drugi, kolejny. To była pierwsza cenna lekcja. Wcześniej, czy w Anderlechcie, czy w Tychach, szło to gładko, zawsze grałem. Trzeba się nauczyć, że takie sytuacje są. Piłkarzy, którzy grać będą w każdej drużynie i u każdego trenera, jest kilku na świecie. Najważniejsze to nie odpuszczać, kiedy nie idzie. Robić swoje. To mi też wmawiał tata – spokojnie. Pracuj teraz, będziesz gotowy, jak szatnia przyjdzie.

Sama Bruksela i życie tam podobało ci się?

Są uliczki, gdzie lepiej nie wchodzić. Ta mieszanka kultur ma na pewno swoje ciemniejsze strony. Są miejsca ładne, są brzydkie, niebezpieczne. Ale jest też tam bardzo dużo Polaków, poznałem kilka osób, znajomości przetrwały.

Co w sumie zaważyło, że odszedłeś z Anderlechtu?

Chciałem grać w seniorach. Czas płynął, miałem już prawie dziewiętnaście lat. Widziałem, że koledzy z drużyny odchodzą i grają. Miałem pół roku do końca kontraktu i menadżer powiedział, że chcą mnie na Słowacji. Nawet nie chcieli mnie na testach czy czymś podobnym – zależało im mocno, oferta była gotowa, zapraszali tylko, żebym wszystko zobaczył i sam zdecydował.

Dziś grasz w Żylinie, ale wtedy to była tylko Podbrezova. Czym cię przekonali?

Tym, jak mnie chcieli. Załatwili wszystko od strony życiowej. Widziałem, że na mnie liczą. Słowacką ligę też odbierałem pozytywnie. I powiedziałem sobie, że jak już wyjechałem, to nie będę wracał do Polski, będę starał się trzymać za granicy.

A były wtedy propozycje z kraju?

Nie wiem. Nie pytałem. Miałem jeszcze pół roku kontraktu, wszyscy byli zaskoczeni, że już teraz odchodzę, raczej byłoby większe zainteresowanie trochę później. Na pewno wyboru nie żałowałem i nie żałuję. Fajnie się tu odnajduję, dogaduję – po dwóch tygodniach rozmawiałem z nimi już po słowacku, to bardzo prosty dla nas język, tak jak nasz dla nich. Niektóre słowa są takie same. Nic nie znając języka Słowak z Polakiem się dogada. Złapałem tu świetny klimat z chłopakami. Była to różnica po Anderlechcie, gdzie choć znałem angielski, a potem też francuski, bo chodziłem do szkoły francuskiej, nie było takich kontaktów, przyjaźni. Na Słowacji normalne jest, że chodzimy razem wszędzie po treningach, gadamy o wszystkim. A przy tym mam blisko do domu – 2h autem. Nawet prawko zrobiłem na Słowacji. Dzisiaj mieszkamy tu z dziewczyną, spokojnie łączy to z koniecznością jazdy na prowadzenie zajęć do Polski.

To czym się zajmuje, skoro prowadzi zajęcia?

Jest tancerką zawodową, uczy innych. Jeździ dwa razy w tygodniu, poza tym jest ze mną.

No i jest też w Żylinie Dawid Kurminowski, mała polska kolonia.

Niby dwóch Polaków, a w szatni jak za ośmiu. Słowacy uczą się przy nas polskiego, oglądają polskie filmiki w sieci. Ciągle pytają co coś znaczy. Ostatnio oglądali film „365 dni” – chyba wszyscy obejrzeli i mówili: „Dobry film polski!”, przy tym się śmiali.

Jest zainteresowanie tobą ze strony Górnika? Bo takie pogłoski chodziły.

To czytam od kilku lat. Ostatnio Bartek Mrozek też mnie o ten Górnik pytał, bo znowu gdzieś pisano, że jak ubędzie mi stoper, to będą mnie chcieć. Ja nic nie wiem na ten temat. Ja się na Słowacji czuję dobrze, moi menadżerowie też twierdzą, że słowacka liga nie jest gorsza od polskiej. Nie chcę na razie wracać do Polski, trzymam się tej Słowacji, wiem, że dużo rzeczy jeszcze się tutaj nauczę. Z Żyliny co i rusz wyjeżdżają chłopaki w fajnych kierunkach, więc perspektywy także są.

ROZMAWIAŁ LESZEK MILEWSKI

Fot. NewsPix

Mistrzostwa Świata 2022
01.12.2022

Słodko-gorzkie zwycięstwo Meksyku. Wygrał z Arabią, ale to nie wystarczyło

Meksyk pokonał Arabię Saudyjską, ale to nie wystarczyło. Ostatecznie obydwie reprezentacje pożegnały się z turniejem. Meksyk przynajmniej wraca do domu z podniesionymi głowami. Pierwsza połowa w wykonaniu jednych i drugich przypominała bardziej szachy, niż piłkarskie starcie. Wyrachowanie i zachowawczość brały górę nad futbolową żądzą dobrej gry, czemu nietrudno się dziwić. I Arabia, i Meksyk wciąż miały szanse na awans, więc pierwsza część meczu była jedynie niemrawą wymianą ciosów. Nieznaczną […]
01.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
30.11.2022

Polska piłka kocha bohaterów, więc wielbi Szczęsnego

Piłka nożna wielbi i adoruje popisy gwiazd w świetle reflektorów, a Polska kocha mężów opatrznościowych i zbawców serc, więc wszystkie historie mniejszych lub większych sukcesów naszych reprezentacji na wielkich futbolowych imprezach można pisać sylwetkami pojedynczych wyrazistych bohaterów. Jana Tomaszewskiego z 1974 roku, Zbigniewa Bońka z 1982 roku, Łukasza Fabiańskiego z 2016 roku, a teraz też Wojciecha Szczęsnego z 2022 roku. Polska kocha wybawicieli. Zaczytuje się w bohaterskich […]
30.11.2022
Weszło
30.11.2022

STAN MUNDIALU #11 – WYMĘCZONY, WYPŁAKANY, ALE JEST AWANS

Mili państwo, zapraszamy o 13:30 na kolejny odcinek Stanu Mundialu. Będzie o czym gadać, bo reprezentacja Polski awansowała do 1/8 finału. Zapraszają: Wojciech Kowalczyk, Szymon Janczyk, Przemysław Michalak i Paweł Paczul. Odpalajcie, słuchajcie, bądźcie z nami!
30.11.2022
Suche Info
30.11.2022

Krychowiak: – Bardzo trudno się dziś biegało, było duszno

Reprezentacja Polski przegrała z Argentyną 0:2, ale mimo porażki udało się awansować do 1/8 finału MŚ, gdzie zagra z Francją. Przed kamerami TVP Sport Grzegorz Krychowiak podzielił się swoimi odczuciami, co do tego spotkania.  – Jak skończył się mecz, to miałem wrażenie, jakbyśmy zostali przejechani walcem, ale minęły minuty i mamy poczucie zrealizowanego planu mimo bardzo trudnego meczu. Zdobyliśmy cztery punkty w trzech meczach i nikt nie może […]
30.11.2022
Suche Info
30.11.2022

Zieliński: – Mecz był dziś słaby w naszym wykonaniu

Reprezentacja Polski przegrała z Argentyną 0:2, ale mimo porażki udało się awansować do 1/8 finału MŚ, gdzie zagra z Francją. Przed kamerami TVP Sport Piotr Zieliński podzielił się swoją optyką na ten mecz i awans. – Na pewno będziemy szczęśliwi przez to, że awansowaliśmy. Bardzo długo Polska czekała, żeby przejść fazę grupową, to się udało, ale wiem, że mecz był dziś słaby w naszym wykonaniu i musimy polepszyć naszą grę z Francją. […]
30.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
30.11.2022

Michniewicz dowiódł swego. Czas zostawić po sobie dobre wrażenie

Gdy na stadionie 974 sędzia Danny Desmond Makkelie zagwizdał po raz ostatni w meczu Polski z Argentyną wszyscy żyli jak w zawieszeniu. Nagle nastąpił peak oglądalności telewizyjnej „Dwójki”, gdzie toczyły się ostatnie minuty spotkania Meksyku z Arabią Saudyjską. To on decydował o naszym być albo nie być na mundialu. Gdy Salem Al-Dawasari strzelał gola dla Zielonych Sokołów, z marszu stał się bohaterem wszystkich Polaków. Byliśmy już pewni, że po raz pierwszy od 36 […]
30.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
01.12.2022

Słodko-gorzkie zwycięstwo Meksyku. Wygrał z Arabią, ale to nie wystarczyło

Meksyk pokonał Arabię Saudyjską, ale to nie wystarczyło. Ostatecznie obydwie reprezentacje pożegnały się z turniejem. Meksyk przynajmniej wraca do domu z podniesionymi głowami. Pierwsza połowa w wykonaniu jednych i drugich przypominała bardziej szachy, niż piłkarskie starcie. Wyrachowanie i zachowawczość brały górę nad futbolową żądzą dobrej gry, czemu nietrudno się dziwić. I Arabia, i Meksyk wciąż miały szanse na awans, więc pierwsza część meczu była jedynie niemrawą wymianą ciosów. Nieznaczną […]
01.12.2022
Mistrzostwa Świata 2022
30.11.2022

Polska piłka kocha bohaterów, więc wielbi Szczęsnego

Piłka nożna wielbi i adoruje popisy gwiazd w świetle reflektorów, a Polska kocha mężów opatrznościowych i zbawców serc, więc wszystkie historie mniejszych lub większych sukcesów naszych reprezentacji na wielkich futbolowych imprezach można pisać sylwetkami pojedynczych wyrazistych bohaterów. Jana Tomaszewskiego z 1974 roku, Zbigniewa Bońka z 1982 roku, Łukasza Fabiańskiego z 2016 roku, a teraz też Wojciecha Szczęsnego z 2022 roku. Polska kocha wybawicieli. Zaczytuje się w bohaterskich […]
30.11.2022
Weszło
30.11.2022

STAN MUNDIALU #11 – WYMĘCZONY, WYPŁAKANY, ALE JEST AWANS

Mili państwo, zapraszamy o 13:30 na kolejny odcinek Stanu Mundialu. Będzie o czym gadać, bo reprezentacja Polski awansowała do 1/8 finału. Zapraszają: Wojciech Kowalczyk, Szymon Janczyk, Przemysław Michalak i Paweł Paczul. Odpalajcie, słuchajcie, bądźcie z nami!
30.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
30.11.2022

Michniewicz dowiódł swego. Czas zostawić po sobie dobre wrażenie

Gdy na stadionie 974 sędzia Danny Desmond Makkelie zagwizdał po raz ostatni w meczu Polski z Argentyną wszyscy żyli jak w zawieszeniu. Nagle nastąpił peak oglądalności telewizyjnej „Dwójki”, gdzie toczyły się ostatnie minuty spotkania Meksyku z Arabią Saudyjską. To on decydował o naszym być albo nie być na mundialu. Gdy Salem Al-Dawasari strzelał gola dla Zielonych Sokołów, z marszu stał się bohaterem wszystkich Polaków. Byliśmy już pewni, że po raz pierwszy od 36 […]
30.11.2022
Mistrzostwa Świata 2022
30.11.2022

Oceny Polaków po Argentynie. Szczęsny i długo, długo nikt

Cierpieliśmy z naszą reprezentacją w tym meczu. Prawda jest jednak taka, że gdyby nie Wojciech Szczęsny, to bylibyśmy już poza mistrzostwami świata. Argentyńczycy nas zgnietli i stłamsili. Cudem strzelili tylko dwa gole. Piotr Zieliński i Robert Lewandowski byli odcięci od podań. Najsłabszy na boisku był Krystian Bielik, który dopuszczał się bardzo groźnych strat. Poza naszym niesamowitym bramkarzem nie można nikogo za bardzo wyróżnić. W całym meczu mieliśmy jedną groźną okazję […]
30.11.2022
Piłka nożna
30.11.2022

Koniec złudzeń: Bielik i Krychowiak to nie jest duet na mundial

Z jednej strony jest radość z awansu, z drugiej strony przerażenie, co zrobi nam Francja w 1/8 finału mistrzostw świata. To zdaje się być drużyna dużo lepsza niż Argentyna, która przecież zamiotła nami podłogę. A zrobiła to między innymi dlatego, bo oddaliśmy środek pola bez walki. Próbowaliśmy się łudzić, chować nasze wady, ale tego schować się nie da. Grzegorz Krychowiak i Krystian Bielik to nie jest duet na mistrzostwa świata. Niestety. Z gorszym […]
30.11.2022
Liczba komentarzy: 5
Subskrybuj
Powiadom o
guest

5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Tomek
Tomek
2 lat temu

Jestem ojcem małych dzieci. Mam nadzieję, że będę tak zajebistym tatą o jakim przeczytałem w tym wywiadzie.

gościu
gościu
2 lat temu
Reply to  Tomek

Warto zauważyć, że jego mama w tym czasie została z drugim dzieckiem w Polsce, myślę że to nie mniejsze wyrzeczenie

Thiago
Thiago
2 lat temu

Sponsorem tego wywiadu jest chyba słowo: „zaskoczony”. Po tym wywiadzie Kiwior wydał mi się w mierę spoko, rozsądnym gościem, ale po wejściu na jego insta, a zwłaszcza jego partnerki to już to pierwsze odczucie po tym wywiadzie minęło…

Bukaku
Bukaku(@bukaku)
2 lat temu
Reply to  Thiago

Wnioskowanie kto jest jakim człowiekiem po zdjęciach na instagramie XD

Thiago
Thiago
2 lat temu
Reply to  Bukaku

Czytaj ze zrozumieniem. Nie wnioskowanie, a zmiana nastawienia po pierwszym wrażeniu. To jednak jest różnica. A poza tym to jednak bardzo dużo mówi o człowieku i nic dziwnego, ze duży kluby tez na to zwracają uwagę. A Twojej reakcji się nie dziwie – to idotyczne „XD” na końcu świadczy o tym, ze lubisz tego typu profile lasek z instagrama z powypinanym tyłkiem. Trafiłem, prawda?