post Michał Kołkowski

Opublikowane 31.07.2020 07:40 przez

Michał Kołkowski

Rozstrzygnięć nadszedł czas. Dzisiaj poznamy ostatniego z beniaminków 1. ligi w sezonie 2020/21. Wiemy, że będzie to zespół z Rzeszowa, lecz wciąż pozostaje zagadką, który z nich dołączy do Górnika Łęczna oraz Widzewa Łódź. Dzisiaj o 17:00 wszystko się wyjaśni, gdy w derbowym starciu Resovia podejmie Stal. Przed spotkaniem porozmawialiśmy z Konradem Domoniem (Resovia) i Grzegorzem Goncerzem (Stal Rzeszów).

GRZEGORZ GONCERZ

(Stal Rzeszów)

Jak nastroje w szatni przed finałem baraży? Z jednej strony – emocjonujące chwile przed wami. Z drugiej – cały sezon sprowadza się teraz do wyniku tego jednego, finałowego meczu.

Jesteśmy mocno podekscytowani nadchodzącym spotkaniem. Mieliśmy w tym sezonie swoje wzloty i upadki. Na szczęście dzięki formule rozgrywek możemy nadal walczyć o awans do 1. ligi. Jesteśmy w finale. Mamy jednak świadomość, jak trudny mecz przed nami. Jedziemy na Resovię, więc zmierzymy się z zespołem, który właściwie przez cały sezon trzymał się w tej czołowej szóstce. Spodziewamy się bardzo trudnego spotkania. Wiemy też, jaka jest specyfika boiska Resovii. Stadion położony między blokami, w środku osiedla. Kibice gospodarzy na pewno będą nam nieprzychylni. Ale ja jestem spokojny. Jestem przekonany, że stać nas, by zagrać na Resovii dobre spotkanie.

Cieszycie się, że o awansie zadecydują akurat derby Rzeszowa, czy jednak wolelibyście zmierzyć się z Bytovią?

Jak dla mnie – wymarzony scenariusz. No, może to najbardziej wymarzony byłby taki, gdybyśmy finał grali na Bukowej w Katowicach, ale gdzieś się ta kolejność ostatecznie poprzestawiała. Niemniej – dla mnie super. Bardzo się zawsze cieszę na takie spotkania. Mecz finałowy, a jednocześnie mecz derbowy. Wspomnienie tego spotkania pozostanie z nami i z kibicami przez lata. Od nas samych zależy, czy będziemy to spotkanie wspominać miło, czy wręcz przeciwnie. Fajny scenariusz dla obu klubów i dla samego miasta. Taki finał to również promocja dla Rzeszowa. O to chyba w tym wszystkim chodzi, żeby były emocje.

Sporo zawirowań przeżyliście w tym sezonie. Wczesną jesienią znajdowaliście się nawet na pozycji lidera, natomiast na początku lipca byliście przez moment na piętnastym miejscu. Wyglądało na to, że możecie nawet spaść.

Weszliśmy w ligę bardzo fajnie, potem rzeczywiście przyszedł kryzys. Ale wydaje mi się, że dzięki tym trudniejszym momentom staliśmy się mocniejszą drużyną. Nie chcemy być traktowani jak beniaminek. Swoje przeszliśmy. Na początki lipca widmo spadku zajrzało nam głęboko w oczy, a zupełnie inaczej miał ten sezon w naszym wykonaniu wyglądać. Trzeba było podjąć rękawicę, no i stanęliśmy w tym przypadku na wysokości zadania.

Z czego wynika tak mocny finisz w waszym wykonaniu? Resovia w ostatnich tygodniach dużo gorzej sobie radziła.

Gdybyśmy znali odpowiedź na to pytanie, to stosowalibyśmy ją zawsze! Na pewno momentem zwrotnym było spotkanie z Gryfem w Wejherowie. Doszliśmy wtedy do ściany. Potrzebowaliśmy kompletu punktów. Wiedzieliśmy, że Gryf już spadł z ligi, więc chłopaki nie mają nic do stracenia, a my wyszliśmy na boisko z ciężkim bagażem złych doświadczeń z poprzednich kolejek. Udało nam się wtedy wygrać i to był ten powiew optymizmu, który pozwolił nam się w lipcu rozpędzić. I obyśmy tak grali do samego końca, włącznie z finałem. W lipcu mamy na koncie sześć zwycięstw i jeden remis, więc cieszymy się, że te dzisiejsze derby też wypadają w lipcu. Oby teraz podtrzymać passę. Choć jesteśmy świadomi, że jedziemy na bardzo ciężki teren.

Uważacie Resovię za faworytów dzisiejszego meczu?

Oczywiście wszyscy na nas teraz patrzą przez pryzmat ostatniego miesiąca, ale faworytami nie jesteśmy. Czeka nas mecz wyjazdowy. My czujemy się mocni w ataku pozycyjnym, ale mamy świadomość, że okoliczności derbowe nie będą sprzyjały takiemu graniu. Zakładamy, że to Resovia na swoim boisku narzuci swoje warunki. Czeka nas zapewne dużo walki wręcz, wiele stałych fragmentów gry. Ale mamy wystarczająco doświadczony zespół, żeby dostosować się do tego i przychylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

O spotkanie z GKS-em Katowie chciałem jeszcze zapytać, na pewno bardzo dla ciebie ważne. Przy Bukowej pożegnano cię owacją.

Potem śmiałem się ze znajomymi w Katowicach, że trzeba było opuścić GKS, żeby takie gromkie brawa od tamtejszych kibiców otrzymać. Ale mówiąc poważnie – GieKSę wspominam bardzo miło. Mimo że doświadczyłem tam wielu niepowodzeń i ostatecznie nie zrealizowałem z klubem tego głównego celu, który przez lata był stawiany przed drużyną przez zarząd, czyli awansu do Ekstraklasy. Dzisiaj jestem piłkarzem bogatszym o ten bagaż przykrych doświadczeń. Wiem, jak niektóre spotkania rozgrywać. Jak się należy zachowywać w spotkaniach rozgrywanych pod dużą presją. Tym bardziej liczę, że jutro pomogę zespołowi właśnie swoim doświadczeniem.

Z GKS-em wygraliście oczywiście w pełni zasłużenie, ale przebieg spotkania był niesamowity. Macie takie poczucie, że ta ulewa, która przetoczyła się nad Bukową, trochę wam pomogła w skutecznej obronie wyniku?

Wydaje mi się, że tak. Jak już sobie na spokojnie przeanalizowaliśmy to spotkanie z Katowicami, no to widać, że w paru momentach mieliśmy troszkę szczęścia. W pierwszej fazie meczu GieKSa bardzo dobrze operowała piłką, mocno nas przycisnęła. My tylko odgrażaliśmy się kontrami. Potem te niesprzyjające warunki atmosferyczne trochę ich wybiły z rytmu, no bo to Katowice były stroną, która cały czas utrzymywała piłkę i próbowała nas nękać. Deszcz dał nam czas, by odetchnąć. Ale ktoś mądrzejszy ode mnie powiedział kiedyś, że w życiu suma szczęścia zawsze równa się zero. Ja mam wrażenie, że my jeszcze jesteśmy z tym szczęściem na deficycie i los nam pomału wynagradza to, co kilka razy odebrał w trakcie sezonu. Liczę zatem, że w finale baraży szczęście ponownie się do nas uśmiechnie.

W dwóch poprzednich spotkaniach z Resovią nie zagrałeś. To była decyzja taktyczna? W finale baraży możemy się spodziewać twojego występu?

Być może była to kwestia taktyki, ale ja mam taki zwyczaj – i zawsze się go trzymam – że nie pytam trenerów dlaczego gram, dlatego nie pytam również dlaczego nie gram. Oczywiście jestem zawsze do dyspozycji. Jestem gotowy, jestem chętny, żeby się sprawdzić przeciwko Resovii. W każdym momencie tego spotkania. Ale trener karty odsłoni przed nami dopiero przed meczem, na odprawie. Liczę, że zadebiutuję w tych derbach miasta. Jestem już w Stali półtora roku i dało się odczuć w mieście, że dla kibiców te mecze są bardzo istotne. Lubię uczestniczyć w takich wydarzeniach.

No właśnie, jak atmosfera w mieście? Poruszając się po Rzeszowie odczułeś zainteresowanie finałem?

Wydawało mi się, że jestem na swoim osiedlu osobą anonimową. Tymczasem kilka osób uśmiechało się, gratulowało zwycięstwa i życzyło nam awansu. Nie sądziłem, że wśród ludzi, których znam tutaj tylko z widzenia, znajdzie się tylu kibiców Stali, którzy się postanowili ujawnić. Bardzo to wszystko miłe. Postaramy się podziękować za wsparcie zwycięstwem z Resovią, no i w pewnym sensie spróbujemy też wynagrodzić kibicom ten okres oczekiwania, bo gdzieś się natknąłem na statystykę, że ostatni raz Stal na drugim poziomie rozgrywek grała 26 lat temu. Szmat czasu. Wierzę, że przełamiemy tę niemoc. Dlatego słowa uznania dla prezesa Bońka i całego PZPN-u, że w dobie pandemii jednak doprowadzono sezon do końca. Sam wiem, że wiele drużyn nie chciało grać, niektórzy woleliby zaczekać na kolejny sezon. Były naciski, żeby tę ligę zamknąć. Stal Rzeszów zawsze chciała grać. Jako rodzina, jako społeczność. Chcemy grać w piłkę, doświadczać tych emocji. O to chodzi, żeby mecze rozstrzygać na boisku, a nie przy zielonym stoliku. A ci co kombinowali… Kiedyś ich to dosięgnie.

KONRAD DOMOŃ

(CWKS Resovia)

Emocje buzują przed finałem?

Podchodzimy spokojnie do tego meczu. Staramy się potraktować to spotkanie jak każdy inny mecz ligowy, nawet mając świadomość, że jego ranga jest większa. Ja sam mam już sporo sezonów na koncie, większość chłopaków w zespole to również są doświadczeni zawodnicy. Nie tracimy głowy, czekamy spokojnie. Wierzymy w swoje umiejętności. Nie ma wielkiego stresu, choć wiadomo, że przed nami bardzo ważny mecz dla Resovii i w ogóle dla całego miasta. Myślę, że dla piłkarskiego Rzeszowa to najważniejsze wydarzenie od wielu lat.

Cieszysz się, że tak się to wszystko poukładało, że w finale akurat zagracie derby ze Stalą?

Szczerze mówiąc – przede wszystkim cieszy mnie to, że ostatni mecz rozegramy u siebie. Sporo mieliśmy tych wyjazdów w ostatnim czasie. Za nami ciężki sezon, a te podróże na finiszu rozgrywek dodatkowo nas wyczerpywały.  Dlatego jesteśmy zadowoleni, że finał rozegramy u siebie. A że przy okazji będą to derby? Świetnie, fajna otoczka i promocja dla Rzeszowa.

Z Resovią jesteś związany od lat. Awans do pierwszej ligi byłby w pewnym sensie ukoronowaniem twojej kariery.

To jest moje wielkie marzenie, żeby wywalczyć ten awans. Pierwsza liga w Rzeszowie ostatni raz była – o ile dobrze pamiętam – 25 alb 26 lat temu. Ja już swoje lata mam, 34 na ramieniu. Jestem coraz bliżej końca kopania tej piłki. Dlatego awans do pierwszej ligi na takim etapie to byłaby wspaniała sprawa. Rzeczywiście ukoronowanie tej piłkarskiej przygody, no bo nie mogę mówić o karierze. Od początku jestem związany z Resovią. Zacząłem w klubie treningi w wieku sześciu lat, przeszedłem w Resovii wszystkie szczeble juniorskie, aż załapałem się do pierwszego zespołu. Nie występowałem w żadnym innym klubie.

Odczuwasz jakieś szczególne poruszenie wśród kibiców przed finałem? Miasto żyje meczem?

Pewnie. Jestem wychowany w środowisku resoviackim, więc sporo wiadomości i SMS-ów do mnie spływa. Ale wewnątrz klubu działacze i trenerzy starają się nas odcinać od tej otoczki. Wiemy na pewno, że nasi kibice mocno się mobilizują przed jutrzejszym spotkaniem. Na pewno będzie to duży atut po naszej stronie w finałowym spotkaniu.

Co się z wami stało po przerwie spowodowanej pandemią? Jesienią wyglądaliście na zespół, który powalczy o bezpośredni awans do pierwszej ligi, ale czerwiec i lipiec to seria meczów bez zwycięstwa w waszym wykonaniu. Prawie wypadliście z czołowej szóstki.

Sami do tej pory nie potrafimy sobie odpowiedzieć, co było główną przyczyną tej gorszej passy. Przede wszystkim problem był taki, że nie punktowaliśmy, choć nasza gra nie wyglądała najgorzej. W niektórych meczach przeważaliśmy, ale brakowało skuteczności. Nie obwiniam jednak wyłącznie napastników. Cały zespół nie spisywał się odpowiednio na etapie kończenia akcji w ofensywie. W pierwszej rundzie strzelaliśmy mnóstwo bramek z niczego. Komuś piłka spadła pod nogi w polu karnym i wpakował ją do bramki. W ostatnich tygodniach było odwrotnie – nawet w stuprocentowych sytuacjach nie potrafiliśmy zdobyć gola. Ale mamy to, o czym marzyliśmy. Wciąż możemy wywalczyć awans. Jeśli nam się uda, to nie będzie już miało żadnego znaczenia, że awansowaliśmy poprzez baraże a nie z drugiego czy pierwszego miejsca w tabeli.

Na początku lipca graliście mecz z Garbarnią. Przegraliście, a ty obejrzałeś czerwoną kartkę. Pojawiły się gdzieś w twojej głowie czarne myśli, że przez taki błąd szansa na awans może się wymknąć Resovii z rąk?

Ten mecz z Garbarnią wpisuje się w to, co mówiłem wcześniej. Zagraliśmy dobrze. W pierwszej połowie mieliśmy ze dwie-trzy doskonałe sytuacje, Garbarnia ani jednej. Ale nie zdobyliśmy gola. Jak już wyszliśmy na prowadzenie, to straciliśmy głupią bramkę na 1:1. Potem ja zrobiłem rzut karny dla Garbarni… Przegraliśmy mecz, w którym trzy punkty były na wyciągnięcie ręki. W następnej kolejce przegraliśmy z Lechem, gdzie zagrało wielu zawodników często występujących w pierwszym zespole i rzeczywiście zrobiło się gorąco. Ale nerwowych ruchów w drużynie nie było. Jesteśmy świadomi swoich umiejętności. Wiedzieliśmy, że w końcu szczęście musi nam dopisać i znowu zaczniemy regularnie punktować.

Pierwsze spotkanie barażowe z Bytovią to też był niezły rollercoaster.

Bardzo ciężki mecz. Trzeba brać pod uwagę, że mieliśmy za sobą dziesięć godzin podróży do Bytowa. Wyjechaliśmy dzień wcześniej, ale dziesięć godzin spędzonych w autokarze jednak dało nam się we znaki. A jeśli chodzi o sam mecz – rzeczywiście rollercoaster. Pierwsze dwadzieścia minut jeszcze w miarę wyglądało, ale potem Bytovia zaczęła grać. Na dodatek sami sobie sprokurowaliśmy rzut karny. Na szczęście mamy między słupkami Marcela, który wybronił tę jedenastkę.

No właśnie, Marcel Zapytowski, wasz 19-letni bramkarz. Uratował wam skórę w tych karnych. Zwłaszcza gdy zachował zimą krew przy powtórzonej jedenastce.

Jeżeli chodzi o Marcela, to ten mecz był tylko jednym z jego świetnych występów w tym sezonie. Od dłuższego czasu trzyma bardzo wysoki poziom, często nas ratuje i pokazuje duży kunszt jak na tak młodego chłopaka. Oby tylko dzisiaj to potwierdził i jeszcze raz pokazał klasę.

Grzegorz Goncerz ze Stali twierdzi, że jesteście faworytami finału. Też tak to czujesz?

Ja bym się faworytów w tym meczu nie doszukiwał. Derby mają swoje prawa. Na pewno jakąś przewagą będzie dla nas fakt, że gramy u siebie, przed własną publiką, ale na boisko tak czy owak wyjdą dwie drużyny, które będą chciały zwyciężyć za wszelką cenę. Walka, zaangażowanie – to będzie klucz do zwycięstwa w starciu ze Stalą.

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 31.07.2020 07:40 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
11.08.2020

Klepali, męczyli, cisnęli, w końcu wpadło. Sevilla w półfinale Ligi Europy

Ever Banega i Lucas Ocampos. To są nasi wieczorni bohaterowie, herosi, którym ślemy życzenia i czekoladki. To oni bowiem skonstruowali jedną, jedyną bramkę dzisiejszego wieczora, dzięki której uniknęliśmy dogrywki w starciu Sevilli z Wolverhampton. 2020 rok jest paskudny i mógłby sobie odpuścić dogrywkę w Lidze Europy po 0:0 w 90 minutach. Okazał litość, co za […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Szymon Jadczak w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 22.00

Coś czujemy, że kibice Wisły Kraków zajmą dziś naszą linię i rozgrzeją ją do czerwoności! Szymon Jadczak, autor książki „Wisła w ogniu”, związany zawodowo z TVN-em, będzie gościem Tomasza Smokowskiego w „Hejt Parku w Dobrym Składzie”. Program możecie śledzić w „Kanale Sportowym” oraz w Weszło.FM. Macie pytania do naszego gościa? Śmiało, telefon do studia to […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Duży talent, ale też duży egoista. Kim jest Yaw Yeboah z Wisły Kraków?

Wisła Kraków kontynuuje zbrojenia przed nowym sezonem. Sprowadziłą już czwartego obcokrajowca w tym okienku, ale na razie nie będziemy się czepiać. Yaw Yeboah – podobnie jak Fatos Beciraj, Stefan Savić i Adi Mehremić (no, ten najmniej) – na papierze ma bowiem trochę argumentów wskazujących na to, że może być ciekawym transferem. Niewykluczone nawet, że z […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Idioci w służbie sabotażu rozgrywek. Szkoci dostali żółtą kartkę od rządu

Tysiąc razy można mówić „słuchajcie, są takie i śmakie obostrzenia, przestrzegajcie ich”. Można wskazywać, że każde wystawianie na ryzyko integralności ligi to zagrożenie nie tylko zdrowotne, ale też i finansowe dla klubów. Do tego można rzucać przykładami, że lekceważenie koronawirusa źle się kończy. A na to wchodzi Boli Bolingoli z Celtic oraz ośmiu piłkarzy Aberdeen, […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Kamil Glik wraca do Serie A. Benevento z ambicjami na coś więcej niż utrzymanie

Cztery pełne sezony we Francji. 167 występów pod herbem Monaco. Mistrzostwo kraju i trafienie do jedenastki dekady klubu z księstwa. I wreszcie nadszedł czas, by powiedzieć „dziękuję”. Kamil Glik odchodzi z Monaco i wraca do Włoch, gdzie podpisał kontrakt z beniaminkiem Serie A – Benevento. Tym razem ekipa „Czarownic” nie chce jak meteoryt przelecieć przez […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Koronawirus decyduje o tym, z kim Legia zmierzy się w eliminacjach

Potencjalni rywale Legii w I rundzie eliminacji do LM jeszcze nie zagrali swojego meczu, a już dowiedzieliśmy się, z kim  zmierzy się polska drużyna. Podopieczni Vukovicia unikną starcia z zawsze mocną Dritą Gnjilane. W zasadzie formalnością jest, że wynik meczu rozstrzygnie koronawirus. Obie ekipy miały wyjść na boisko jeszcze dzisiaj. Dwie godziny przed meczem UEFA […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Śląsk reaguje na głupotę. I brawo!

Trochę zżymaliśmy się w ostatnich dniach na zachowanie klubów, które lekko zgłupiały w związku z koronawirusem. Były proste błędy ludzkie, był brak zdrowego rozsądku, były braki w kompetencjach. Ale skoro krytykujemy, to warto też pochwalić, bo nie wszyscy temat mają w nosie. Śląsk Wroclaw bardzo poważnie podszedł do naszych wczorajszych doniesień i odsunął od treningów […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Odejście Jóźwiaka – nie „czy”, a „kiedy”. Co z Sykorą, Moderem i Klupsiem?

Dziwne są to tygodnie dla fanów Lecha Poznań. Z jednej strony – do klubu przyszło już czterech piłkarzy, dwóch z nich jest naprawdę obiecujących. Ale z drugiej strony – wątpliwości kibiców budzi fakt, że za żadnego Kolejorz nie musiał płacić. Kasa w kontekście poznaniaków jest dość ważna, bo jest kluczowym czynnikiem wpływającym dla to, że […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Michniewicz: Niektórzy w wieku Kapustki marzą o wyjeździe, on już wraca z bagażem doświadczeń

– U nas graliśmy w ustawieniu bez skrzydłowych, 4-3-1-2, grał jednego ze środkowych pomocników, czasem dziesiątkę, pod napastnikami. Grywał też jako skrzydłowy, ale ja bym go widział w środku. Ma świetny przegląd pola, bardzo dużo widzi, swobodnie operuje piłką, fajnie się z piłką w tłoku obraca. U trenera Nawałki grał na skrzydle, ale chyba trochę […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Zmęczeni średniactwem. Pogoń chce czegoś więcej

Pogoń Szczecin to niechlubny fenomen. Mają siódme miejsce w tabeli wszech czasów Ekstraklasy, przed Widzewem Łódź, Śląskiem Wrocław, Cracovią. Rozegrali w elicie aż czterdzieści osiem sezonów. Od lat sześćdziesiątych może z przerwami, ale w każdej dekadzie zaznaczając swoją obecność w polskiej piłce. Przy tym NIGDY NIC nie wygrali na najwyższym szczeblu. Tyle lat, ani jednego […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Tworek: Nie możemy być jak ćmy, które parzą się lecąc do światła

Warta Poznań awansowała do Ekstraklasy jako zespół… braku wiary. Braku wiary z zewnątrz. Celem Warty przed startem sezonu absolutnie nie był awans, a przed decydującymi barażami eksperci rzadko kiedy stawiali na piłkarzy trenera Piotra Tworka. Mimo że to oni przystępowali do nich jako trzecia siła pierwszej ligi. Wiary za to nie brakowało w zespole. I […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

COVID-19 także w pierwszej lidze. Sandecja Nowy Sącz już w izolacji

Wygląda na to, że koronawirus w polskiej piłce rozsiadł się wygodnie w fotelu i zapina pasy. Po serii zachorowań w Ekstraklasie, która dotknęła już czterech klubów – a nawet pięciu, bo zakażenie, choć dzięki ostrożności klubu w mniejszym stopniu, dotknęło także Górnika Zabrze – przyszedł czas na jej zaplecze. Pierwszoligowcy zgodnie z zaleceniami Komisji Medycznej […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Sytuacja niecodzienna: mistrz porządnie dozbrojony

Artur Boruc z AFC Bournemouth. Bartosz Kapustka z Leicester City. Josip Juranović z Hajduka Split. Dwaj solidni ligowcy, Filip Mladenović z Lechii Gdańsk i Rafael Lopes z Cracovii. A to wszystko przy bardzo nieznacznych, może nawet symbolicznych osłabieniach – bo jeśli chodzi o kluczowych piłkarzy, sprzedany został jedynie Radosław Majecki. Legia Warszawa w tym okienku […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Piłkarz totalny. O pierwszym sezonie Ronaldo w Interze

Inter chce wygrywać Scudetto i Ligę Mistrzów, ale w starym odpowiedniku Ligi Europy, Pucharze UEFA, też ma zacne tradycje. W latach dziewięćdziesiątych wygrywał go trzykrotnie, ostatni raz z Ronaldo w składzie. Ronaldo, który był wówczas zdecydowanie najlepszym piłkarzem na świecie, Ronaldo, który przenosząc się do Nerazzurri drugi raz bił transferowy rekord świata, Ronaldo, nie tylko […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Polski mecz nie był tylko sloganem. Szymański i Augustyniak wchodzą z buta w sezon w Rosji

Takie rozpoczęcia sezonu to my lubimy. Pierwsza kolejka ligi rosyjskiej jeszcze się nie skończyła, a Sebastian Szymański już zdołał wyrównać swój wynik w klasyfikacji kanadyjskiej z poprzedniego sezonu. Jak do tego doszło? Otóż mecz Dynama Moskwa z Uralem Jekaterynburg okazał się „polski” nie tylko ze względu na samą obecność na murawie naszych graczy. Szymański, a […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Czwarty polski klub z koronawirusem. Tym razem Pogoń Szczecin

Start rozgrywek Ekstraklasy coraz bliżej, a tymczasem występują coraz większe komplikacje. Właśnie okazało się, że mamy czwarty przypadek koronawirusa w polskim klubie. Gdzie tym razem? W zachodnio-pomorskim, czyli w szczecińskiej Pogoni. Zakażony jest jeden, ale to wystarczyło, żeby drużyna została skierowana na kwarantannę. O sprawie poinformował sam klub, który opublikował na swojej stronie komunikat. Dowiadujemy […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Król strzelców II ligi zagra szczebel wyżej? Dwa kluby zainteresowane Michałem Bednarskim

Na polskim rynku transferowym nic się nie zmienia – większość klubów szuka napastnika, więc ci, którzy strzelają sporo, mają rozgrzany telefon. Tak też jest w przypadku Michała Bednarskiego, który w poprzednim sezonie został królem strzelców drugiej ligi w barwach Górnika Polkowice. Wiele wskazuje na to, że zawodnik ostatecznie trafi na zaplecze Ekstraklasy. W najwyższej lidze […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

„Legia chciała ukryć zarażenie i twierdziła, że wszyscy są zdrowi”

– Mieliśmy przypadek pozytywnego testu na obecność koronawirusa, ktoś chciał to ukryć i grać, bo twierdzi, że wszyscy są zdrowi. Są procedury, które jasno mówią, jak trzeba funkcjonować, kiedy ktoś jest chory. Nasz Zespół Medyczny wysłał do klubów dokładne wytyczne. Każdy odpowiedzialny i mądry klub zrobił piłkarzom, trenerom i pracownikom badania przed pierwszym treningiem. W […]
11.08.2020