Reklama

Mikita: „Chcę zostać królem strzelców i wrócić do Ekstraklasy”

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

28 lipca 2020, 08:31 • 7 min czytania 12 komentarzy

– Wielu ludzi mnie skreśliło, ale nie zwracałem na to uwagi. Zejście do II ligi miało być moim końcem. Piłkarską metą. Miałem już nic po tym nie osiągnąć. Każdy myślał, że Patryka Mikity już nie będzie, że na pewno nie wrócę do Ekstraklasy, że będę schodził coraz niżej i niżej. Ale ja ciężko pracowałem, robiłem swoje i marzyłem, żeby wrócić na dobry poziom. Super, że w tym sezonie wszystko idzie po mojej myśli. Zrobiłem dobre liczby, jak na skrzydłowego, a przecież jeszcze mam szansę je poprawić. Do tego liczę, że uda się spełnić cel, który wszyscy w drużynie mamy założony, czyli awans do Ekstraklasy – mówi w rozmowie z nami skrzydłowy Radomiaka, Patryk Mikita, którego przepytaliśmy przed barażami o awans do Ekstraklasy. Zapraszamy. 

Mikita: „Chcę zostać królem strzelców i wrócić do Ekstraklasy”

***

To była długa droga. 

Długa i wyboista droga. Sporo czasu minęło od dnia, kiedy debiutowałem w Legii.

Znajdujesz się w takim momencie kariery, że  czystym sumieniem można powiedzieć: odrodziłeś się. 

Cieszę się, że jestem w miejscu, w którym jestem. Mam szansę wrócić z Radomiakiem do Ekstraklasy i myślę, że ten cel, to marzenie uda się spełnić już teraz, w tym barażu.

Za szybko cię skreślono?

Wielu ludzi mnie skreśliło, ale nie zwracałem na to uwagi. Ciężko pracowałem, robiłem swoje i marzyłem, żeby wrócić na dobry poziom. Super, że w tym sezonie wszystko idzie po mojej myśli. Zrobiłem dobre liczby, jak na skrzydłowego, a przecież to nie koniec, jeszcze będę miał szanse, że by je poprawić. Do tego liczę, że uda się spełnić cel, który wszyscy w drużynie mamy założony, czyli awans do Ekstraklasy.

Reklama
Liczby nie tyle dobre, co bardzo dobre, bo 14 goli i 4 asysty, to nie jest jakiś tam przypadkowy bilans, bo nie miałeś nigdy tak dobrych statystyk, nawet na niższym poziomie. 

To mój najlepszy sezon, odkąd zacząłem grać w piłkę i mam tylko nadzieję, że to nie będzie chwilowe. Chcę, żeby to trwało, żeby każdy gol, każda asysta zachęcały mnie do coraz to intensywniejszej pracy na samym sobą.

Już ostatecznie pożegnałeś się z pozycją napastnika? Do Legii wchodziłeś jako klasyczna „9”, a teraz pojedynkujesz się z bocznymi obrońcami na skrzydle. 

Zostałem przestawiony na pozycję skrzydłowego, ale czy to w Radomiaku, czy w innych klubach, grywałem też na „9”, grywałem na „10”, ale nie będę ukrywał – najlepiej czuję się na bokach pomocy. I to niezależnie od tego, czy to lewa flanka, czy prawa flanka, jakoś tak po prostu mi to odpowiada. Przekłada się to też na moje liczby. Czuję się komfortowo. Eksperyment ze skrzydłem w moim wypadku wypalił.

Pamiętam, że o przekonaniu powrotu do Ekstraklasy mówiłeś już, jak byłeś w II lidze, w Siarce Tarnobrzeg, trochę w cieniu, trochę na boku, kiedy wszystko sobie życiowo i sportowo układałeś. 

Zejście do II ligi miało być moim końcem. Piłkarską metą. Miałem już nic po tym nie osiągnąć. Każdy myślał, że Patryka Mikity już nie będzie, że na pewno nie wrócę do Ekstraklasy, że będę schodził coraz niżej i niżej. Ciężko pracowałem, robiłem swoje, słuchałem i krok po kroku, bardzo powoli, szedłem do góry. Teraz mam 26 lat, jestem mądrzejszy i wracam w dobrym stylu.

Jesteś już trochę zmęczony tym sezonem?

Nieszczególnie. To szalony sezon z wiadomych względów. Pandemia zrobiła swoje. Gra się inaczej niż grało się do tej pory, ale dla nas to bardzo dobry sezon. Jesteśmy beniaminkiem. Kto pomyślałby po awansie, że Radomiak od razu będzie bił się o Ekstraklasę, a nawet przez chwilę będzie na pierwszej pozycji w tabeli? Mamy świetną drużynę, wyrównaną kadrę, każdy jest głodny sukcesu, każdy pracuje, żeby być, jak najwyżej i grać, jak najlepiej. Zyskujemy jako marka, jako klub, jako drużyna. Te baraże to już sukces, a celujemy jeszcze wyżej.

Ale nie jest tylko kolorowo. Długo mówiło się, że Radomiak może nie otrzymać licencji na grę w Ekstraklasie. 

Cieszę się, że klub dopiął wszystko i dostaliśmy licencję na grę w I lidze, i na grę w Ekstraklasie. Ustabilizowało się i teraz wszystko zależy od nas, od boiska, od tego, jak zagramy i czy będziemy w stanie wygrać baraże. Każdy z nas chce zagrać w Ekstraklasie – każdy kibic, każdy piłkarz, każdy trener, każdy działacz. Będziemy o to walczyć.

Reklama
Nie jesteś weteranem, ale wiele w polskiej piłce widziałeś. Czyni cię to odpornym na zewnętrzne kłopoty klubu? Umiesz się odciąć i skupić na piłce, kiedy w sprawach pozaboiskowych wcale nie jest najlepiej? Pandemia, kłopoty z licencją, cięcia w pensjach.

Starałem się o tym nie myśleć, ale wszystko siedzi w głowie, a tam wszystko się zaczyna. Ale jest na to sposób – wychodzisz na boisko i ciężko pracujesz. Musisz dawać argumenty w swojej pracy, żeby móc walczyć o swoje poza boiskiem – swoje pieniądze, swoje wypłaty, swoje wynagrodzenia. O wszystko dookoła. Było, jak było, teraz gramy o Ekstraklasę i wszystko jest na dobrej drodze do stabilizacji.

Kto według ciebie jest faworytem baraży?

Ameryki nie odkryję: stawka jest bardzo wyrównana. Szanse każdy ma równe, wszyscy zaczynają z tego samego pułapu. Jedna porażka i odpadasz, jedna porażka i przekreślają się całe twoje roczne starania o awans. Mam tylko jedno życzenie: niech wszystko pójdzie po naszej myśli.

Patrzę sobie na mecze Radomiaka, z drużynami, z którymi przyjdzie lub może przyjść wam rywalizować w barażach: Warta 0:2 i 0:3, Termalica 1:0 i 1:1, no i Miedź, z którą zagracie półfinał – 1:3, 3:0. 

Ostatni mecz z Miedzią, wygrany 3:0 na własnym stadionie, to fajna sprawa, udało się wypracować jakąś tam leciutką psychologiczną przewagę, ale to był już zupełnie inny mecz. Obie drużyny były już pewne gry w barażach, układu tabeli, trenerzy szachowali siłami. Tak samo kolejny mecz, ten z Puszczą – nie mogliśmy zagrać pełnymi siłami, musieliśmy nieco odpuścić, dać szanse pograć zawodnikom, którzy zwykle grają mniej, bo baraże są najważniejsze. Chcieliśmy być, jak najlepiej przygotowani, żeby piątkowy finał baraży, oczywiście wygrany, był naszym ostatnim meczem sezonu. Meczem, którym przypieczętujemy awans do Ekstraklasy.

Kogo z twoich kolegów wskazałbyś jako największego lidera zespołu?

Nieproste pytanie. Na pewno muszę kogoś wskazywać?

Koniecznie. 

Rafał Makowski rozgrywa bardzo dobry sezon. Ogólnie wydaje mi się, że warto śledzić całą drużynę Radomiaka. Każdy jest głodny sukcesu, każdy chce wygrywać, strzelać, asystować, pokazywać się z najlepszej strony. Nie ma jednostek, jest cały zespół.

Na brak głodu sukcesu nie narzeka też Dariusz Banasik, dla którego to szansa, żeby osiągnąć największy sukces w karierze.

Znamy się jeszcze z czasów Młodej Ekstraklasy w Legii. Zaczynałem u niego, strzeliłem trochę bramek i trafiłem do pierwszego zespołu Legii. Później nie mieliśmy ze sobą styczności, aż ja trafiłem do Radomiaka, do którego trener przyszedł już po mnie. Współpraca przebiega bardzo dobrze.

Trener bardzo zmienił się względem czasów Młodej Ekstraklasy?

Na pewno jest starszy, na pewno jest bardziej doświadczony. Pracował w Zniczu, w Pogoni Siedlce, w Zagłębiu Sosnowiec. Swoje przeżył, swoje zobaczył, swoje wygrał.

Co według ciebie będzie kluczowe w barażach?

Na pewno cierpliwość i głowa. Jeżeli będziemy konsekwentni, będziemy stwarzać okazje i nie będziemy się podpalać, to jesteśmy w stanie wygrać z każdym.

Jak twoja dyspozycja?

Ciężko było tuż po pandemii. Nie było łatwo wrócić na takie tory, jak przed przerwą spowodowaną wirusem, ale wróciłem do siebie i wydaje mi się, że jestem w dobrej dyspozycji.

A kondycyjnie dajesz radę?

Wszystko jest bardzo dobrze.

Przedsezonowy cel, to był awans i jakaś konkretna liczba bramek?

Awans jest sprawą oczywistą. Drugim celem jest za to zdobycie korony króla strzelców. Jestem tego bliski. Takie moje marzenie. Trzy bramki to nie jest dużo. Trzeba się starać, trzeba pracować, a będzie dobrze. Jak się nie uda, to nie będę się załamywał, bo za mną bardzo dobry sezon.

Zapisałeś sobie przed sezonem, że chcesz strzelić dziesięć goli? Brzmiałoby to bardzo prawdopodobne. 

Mam swoje ciche cele, które zawsze sobie zakładam przed sezonem. Przygotowuję sobie je w domu, rozmawiam o nich z narzeczoną, układam sobie plan. Nie zdradzę szczegółów, ale mogę powiedzieć, że udało mi się strzelić więcej niż myślałem.

Jesteś gotowy na Ekstraklasę?

Kiedyś byłem w Ekstraklasie, teraz chciałbym wrócić i zagościć w niej na dłużej. Czy jestem gotowy? Myślę, że dałbym sobie radę, ale też ciężko mi powiedzieć. Czy z Radomiakiem, czy z inną drużyną, to jeszcze inna kwestia – na razie jestem w Radomiu, dobrze mi tu i myślę, że dalibyśmy sobie radę.

Jakbyś miał perspektywę kolejnego roku w I lidze, to traktowałbyś to w kategoriach dużego rozczarowania czy pokornie przyjąłbyś konieczność budowania wszystkiego kroczek po kroczku. 

Mam ambicję spróbowania swoich sił wyżej. Mam za sobą dobry sezon i chciałbym to wykorzystać, żeby pokazać się w Ekstraklasie. Stać mnie na to, żeby tam trafić i pokazać się z najlepszej strony. Ale po kolei. Jestem w I lidze, mamy przed sobą baraże – spokojnie, krok po kroku, w stronę sukcesu.

rozmawiał Jan Mazurek

Fot. Newspix

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Oficjalnie: Portugalski talent nowym piłkarzem Chelsea

Patryk Stec
0
Oficjalnie: Portugalski talent nowym piłkarzem Chelsea
Hiszpania

De la Fuente o Alvaro Moracie: W innym kraju byłby legendą

Patryk Stec
0
De la Fuente o Alvaro Moracie: W innym kraju byłby legendą

Komentarze

12 komentarzy

Loading...