Reklama

Chcieli Zlatana, mają Gytkjaera. 20 faktów o Monzy

redakcja

Autor:redakcja

23 lipca 2020, 12:33 • 5 min czytania 24 komentarzy

Christian Gytkjaer wylądował w beniaminku Serie B. I czy chcemy, czy nie – to dla niego awans pod każdym względem. Finansowym, sportowym, a pewnie i życiowym. Nie dołączamy do chóru tych, którzy twierdzą, że Duńczyk wybrał nieekskluzywną ofertę. Zwłaszcza, że AC Monza to jeden z ciekawszych klubów na mapie Włoch. Klub, o którym jeszcze nie jest głośno, ale już za chwilę może być. Przygotowaliśmy dla was 20 ciekawostek o AC Monza. 

Chcieli Zlatana, mają Gytkjaera. 20 faktów o Monzy

PRZECZYTAJ NASZ DUŻY TEKST O AC MONZA, KLUBIE BERLUSCONIEGO 

1. Christian Gytkjaer nie był numerem jeden na liście transferowej. Monza dzwoniła w ostatnich miesiącach do Zlatana, Kaki, Antonio Cassano czy Mauro Icardiego.

2. Trenował go będzie Cristian Brocchi, trener wciąż na dorobku, który ma za sobą pracę w Milanie (krótką, jako tymczasowy trener), młodzieżowych drużynach „Rossonerich”, Brescii oraz chińskim Jiangsu Suning (jako asystent Fabio Capello). On także nie był pierwszym wyborem. Monza chciała zatrudnić Massimiliano Allegriego oraz Arrigo Sacchiego. Tak, na trzeci poziom rozgrywkowy.

3. Czy to mówi wiele o ambicjach tego klubu? Tak. Monza to beniaminek Serie B, mimo to stawiana jest z miejsca w roli jednej z drużyn, która może zakręcić się w okolicach miejsc premiowanych awansem. Zresztą Berlusconi ustalił twardy deadline na awans do Serie B – miało to się stać najpóźniej w 2020.

Reklama

4. Monza ma nie być jednak typową zabawką bogatego właściciela, który rzuca hajsem i wymaga błyskawicznych wyników. Wizję klubu nakreśliło niejako hasło, które Silvio Berlusconi kazał napisać na klubowym korytarzu. „Będzie romantycznie”.

5. To właśnie Silvio Berlusconi jest (i będzie) bohaterem większości historii o AC Monzy.

Kibice są wniebowzięci jego przyjściem. Są zdania, że po latach bycia kopciuszkiem, trafili do bajki i doczekali się najlepszego okresu w historii klubu.

6. Wcześniej klub dwa razy zbankrutował, a woda, prąd i boisko treningowe były dla niego nieosiągalnymi dobrami. Do bankructwa doprowadziła inna znana postać, powszechnie kojarzona z Milanem – Clarence Seedorf. 

7. Dlaczego akurat Monza? Trochę z przypadku. Berlusconi ma posiadłość wybudowaną niedaleko tego urokliwego miasta. Do tego Adriano Galliani, prawa ręka Berlusconiego, czołowa postać jego Milanu, pochodzi z Monzy i tam stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki. No i niegdyś Monza była klubem satelickim Milanu. Berlusconi zakupił jej akcje we wrześniu 2018. 

8. Na razie Berlusconi nie zainwestował spektakularnej kasy. Szacuje się, że do momentu awansu do Serie B włożył w klub około 14 milionów euro. Docelowo możliwości są ogromne. Za samą sprzedaż Milanu Berlusconi zebrał 740 milionów euro.

9. Ale większość kasy nie poszła na transfery, choć znów podkreślamy – do momentu awansu do Serie B. A na co? Na infrastrukturę. Za pięć baniek wyremontowano stadion – płytę główną, oświetlenie, strefę VIP czy lożę prasową. Drugie tyle włożono w centrum treningowe.

Reklama

10. Stadion ma 18 tysięcy miejsc, ale we Włoszech żartuje się, że wypełnił się tylko dwa razy – gdy na koncerty przyjeżdżał Michael Jackson.

11. Szał transferowy zaczął się od tego okna. Gytkjaer wprawdzie przychodził z kartą na ręku, ale swoje za podpis pewnie przytulił. A poza tym? Jose Machin z Parmy – 4 miliony euro. Dany Mota z Juve – 2,3 miliony euro. Andrea Palazzi z Interu – 2 miliony euro. Tommaso Marosini z FC Südtirol – 0,5 miliona euro.

12. Monza zamierza docelowo stawiać na „chłopaków stąd”

i oprzeć skład na Włochach. Dość powiedzieć, że Gytkjaer – mimo szerokich możliwości finansowych – jest trzecim obcokrajowcem w kadrze zespołu. I kto wie, czy nie jednym z ostatnich, bo w filozofii Monzy zostało określone, by w kadrze nie znajdowało się więcej niż trzech zagranicznych piłkarzy. W ściąganiu zdolnej młodzieży ma pomóc nowoczesny algorytm skautingowy, który przetwarza dane 40 tysięcy piłkarzy z 25 lig. Monza zakłada, że będzie miała rocznie pod lupą osiem tysięcy talentów.

13. Nie można wykluczyć, że kolegą Gytkjaera stanie się Kamil Pestka. Monza wysyłała do niego mocne sygnały.

14. Nowi piłkarze będą oni odpowiadać klubowi nie tylko pod kątem piłkarskim, ale i charakterologicznym. Zasady zostały już nakreślone – zero tatuaży, zero bujnych fryzur, zero kolczyków, zero… bród. Do tego żadnych dyskusji z sędziami, szacunek do rywala, lojalność dla klubu. Przyzwoity ubiór. Berlusconi wypowiadał się nawet, że jego piłkarze mają dawać staranne autografy, a nie bohomazy. AC Monza ma być ostoją moralności. 

15. Gdy posiadający tatuaże na rękach Sasha Cori usłyszał o nowych regułach, stwierdził w prasie, że zacznie grać z długim rękawem.

16. Przypomnijmy, że ten sam Berlusconi był jednym z największych skandalistów w historii Włoch. Przyłapany na aferze bunga-bunga, oskarżany o oszustwa podatkowe czy korupcję, znany z radykalnych poglądów i braku dyplomacji. Ciekawy plot-twist. 

17. Sam Berlusconi jest podobno niesamowicie zajarany klubem. Mówi się wręcz, że nawet Milanem nie żył tak bardzo, jak Monzą. Oczywiście bywa na meczach, także wyjazdowych, często w towarzystwie innych znanych osobowości. No i często – w swoim stylu – pompuje zawodników. Jeśli Gytkaer będzie u niego strzelał tak, jak w Poznaniu, ptasiego mleczka mu nie zabraknie. 

18. Miasto jest urokliwą i stosunkowo niewielką sypialnią Mediolanu. Od stolicy Lombardii dzieli je 12 kilometrów. Ma 117 tysięcy mieszkańców.

19. Miasto znane jest głównie z toru Formuły 1,

który nazywany jest „świątynią prędkości”. Na świecie nie ma szybszego toru. Bolidy osiągają na nim prędkość 350 km/h jadąc z otwartą przepustnicą przez 76% czasu okrążenia. To legendarny tor – zorganizowano na nim najwięcej Grand Prix w historii Formuły 1. Ma symboliczny wymiar także dla nas – to właśnie w Monzy Robert Kubica po raz pierwszy w swojej karierze stanął na podium.

20. Siłą rzeczy działy się tam rzeczy niecodzienne. Wygrana o 0,01 sekundy? Była, w 1971 roku. Wyścig, w którym tylko trzy bolidy dojechały do mety? Także, rok 1958. Najdziwniejsza sytuacja miała jednak miejsce w 1993 roku, gdy na ostatniej prostej niejaki Christian Fittipaldi zrobił bolidem salto, a potem dotoczył się na dwóch kołach do mety. Na ósmej pozycji.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Weszło

Komentarze

24 komentarzy

Loading...