post Avatar

Opublikowane 12.07.2020 00:46 przez

Sebastian Warzecha

Reborn. Odrodzone. Pod takim hasłem organizowana była dzisiejsza – już 53 – gala KSW. Po przerwie spowodowanej pandemią MMA w najlepszym europejskim wydaniu wróciło. I to jak! Jeszcze dziś w nocy odbędzie się mocno obsadzona gala UFC, ale największa na świecie federacja może mieć spory problem w przebiciu poziomu, jaki zaprezentowano nam dziś w Polsce. Bo było po prostu fantastycznie.

Ostatni krok przed UFC?

Już przed startem gali pewnym było, że jest na co czekać. Włodarze KSW naprawdę się postarali i stwierdzili, że jak już odrodzenie, to najlepiej takie, które z miejsca zapisze się w historii. Karta więc imponowała i była wypchana nazwiskami, na które naprawdę warto było czekać. Wiadomo, największe emocje budziło domknięcie trylogii Mateusza Gamrota z Normanem Parke’em. Choć nieco ostudziły je wczorajsze wieści – Irlandczyk z Północy po raz kolejny nie zbił wagi (rozminął się zresztą z limitem o ponad 2 kilogramy…), przez co pas mistrzowski, o który mieli toczyć wojnę, wyleciał ze stawki tego pojedynku.

Ale i tak napięcie przed walką było ogromne. W poprzednich dwóch pojedynkach raz wygrał Gamrot, a przy kolejnej okazji starcie zakończono przed czasem przez kontuzję oka Parke’a. Dlatego to właśnie ich trzecie spotkanie w klatce miało wszystko rozstrzygnąć. Przy okazji obaj chcieli sobie sporo udowodnić i wyjaśnić sporo rzeczy. Parke usłyszał bowiem wcześniej, że jest „irlandzką szmatą”, a w rewanżu obrażał nie tylko Gamrota, ale i cały jego narożnik. I dodawał, że przyjechał wbić ostatni gwóźdź do trumny Polaka. To mu jednak do końca nie wyszło.

Bo w klatce wygadany był już tylko Polak. Sukcesywnie, minuta po minucie, rozkładał rywala. Twarz Parke’a szybko zaczęła przypominać kompletnie obitego Rocky’ego. Albo mięsny sos do spaghetti. Irlandczyk kilkukrotnie sugerował, że Gamrot atakował go nieczysto. Zresztą raz miał rację – Gamer przesunął mu kciukiem po oku. Tyle że Norman pokazywał… nie to oko. Zresztą to było to, z czego najbardziej go w tej walce zapamiętaliśmy. Poza tym niczym się nie wyróżnił poza tym, że robił za znakomity worek treningowy dla Polaka. Kolejnych ciosów oszczędził mu lekarz, który przerwał pojedynek w trzeciej rundzie. Potem Parke’a czekała jeszcze jedna gorzka pigułka do przełknięcia – Gamer wymógł na nim przeprosiny wygłoszone do mikrofonu. Dopiero po nich podał rywalowi rękę.

Po osiemnastu miesiącach poza oktagonem były co do Gamrota znaki zapytania. Ten jednak nie tylko wrócił w dobrej formie, ale wręcz najlepszej w swoim życiu. Treningi w USA niesamowicie rozwinęły jego możliwości w stójce, w której dziś kompletnie rozniósł rywala. Widać po podwójnym mistrzu KSW, że jest gotowy na kolejny krok. A ten może być tylko jeden – UFC. Gamrot po prostu musi tam trafić. A gdy już to zrobi, z pewnością stać go na to, by podbić tę federację. Sam mówi, że chce być najlepszy na świecie. I jesteśmy skłonni uwierzyć, że mu się to uda.

Szybko i przyjemnie

Walka Gamrota z Parke’em stanowiła swego rodzaju podsumowanie całego wieczoru. Była bowiem siódmym z ośmiu pojedynków, który zakończył się przed czasem. Za sprawą KSW dostaliśmy dziś cały przegląd tego, jak można doprowadzić starcie do przedwczesnego finiszu. Zaczęło się już w pierwszym pojedynku, gdy Jakub Wikłacz podejmował Sebastiana Przybysza w wadze koguciej. Od początku wszystko toczyło się tam w szybkim tempie, nie było mowy o odpoczynku. Ostatecznie Przybysz trafił mocnym ciosem na korpus, demonstrując dynamit, jaki ma w rękach. Potem musiał tylko dobić Wikłacza w parterze i mógł już triumfalnie krzyczeć, że „I am the very best version of myself, be prepared”.

„Prepared” na to, co z kolei miał do zaproponowania Michał Pietrzak, nie był najwidoczniej Kamil Szymuszowski. Ten drugi wracał do KSW po przerwie. Pietrzak szukał za to pierwszego zwycięstwa w federacji po tym, jak w debiucie przegrał z Roberto Soldiciem, aktualnym mistrzem wagi półśredniej. Dzisiejszym występem zbliżył się do rewanżu z Chorwatem, a przy tym… właściwie się nie zmęczył. Kombinacja dwóch lewych i jednego prawego ciosu, a potem dobitka w parterze – tyle wystarczyło na Szymuszowskiego. Łącznie 56 sekund.

Poszło tak szybko, że zaskoczony był sam Pietrzak. – Nie spodziewałem się tak krótkiego pojedynku, byłem przygotowany na wojnę trwającą 15 minut. Fajnie, to mój pierwszy nokaut. Choć jest nawet niedosyt, bo chciałbym się sprawdzić w innych płaszczyznach. Może następnym razem. Czekam na Roberta Soldicia. Pokazałem, że potrafię się bić, iść w wymiany. Więc Roberto, chcesz rewanżu? Czekam i tu jestem – mówił. A Soldić odpowiadał, że jeśli menadżer powie mu, by walczył, to zawalczy.

Przed czasem walkę z Gracjanem Szadzińskim zakończył też Artur Sowiński. „Kornik” dobija już do dekady spędzonej w KSW i wielu stawiało raczej na młodszego Szadzińskiego. Tyle że ten nie miał dziś szans. Na początku obaj się badali, wyglądało, że akurat ten pojedynek trochę potrwa. A potem Sowiński trafił nogą, dobił kolanami i wykończył wszystko w parterze. Sędzia nie miał wyboru, musiał przerwać walkę, a Szadziński mógł jedynie szukać… ochraniacza na zęby, który gdzieś przy okazji mu wypadł. „Kornik” po zwycięstwie krzyczał, że „jest przyszłością”. I zapowiadał, że choć PESEL ma jaki ma, to chce jeszcze raz zawalczyć o pas. Dziś pokazał, że jest w stanie.

Z szacunkiem

Genialną walkę dali Roman Szymański i Filip Pejić. Chorwat wziął ją w zastępstwie i zaprezentował się wspaniale. Właściwie w każdej rundzie losy pojedynku przechylały się z jednej strony na drugą. Obaj nie kalkulowali, po prostu dawali z siebie wszystko od samego początku. Widać też było, że wzajemnie się szanują, a przy tym cieszą tym pojedynkiem. Lepszy okazał się Polak, który załatwił Pejicia krucyfiksem w parterze na niespełna pół minuty przed końcem trzeciej, ostatniej rundy.

– Czułem, że wygrałbym decyzją. Kiedy obaliłem go na początku trzeciej rundy, to wiedziałem, że dotrwam do końca. W pierwszej rundzie w ogóle nie czułem ciosów, nic mnie nie ruszyło tak, żebym pomyślał „o kurde”. Natomiast w drugiej rundzie, na sam jej koniec, było jedno takie kopnięcie, które odczułem. […] Chciałem podziękować Filipowi, bo jest mega zawodnikiem. Poproszę o oklaski dla niego – mówił jeszcze w klatce Szymański.

Szacunek dla rywala pokazał też debiutujący dziś w KSW Andrzej Grzebyk, były mistrz organizacji FEN, który rozniósł Tomasza Jakubca. Walka skończyła się na początku drugiej rundy, ale i tak było co podziwiać. Głównie piekielnie mocną głowę Jakubca, który sobie tylko znanym sposobem w ogóle do tej drugiej rundy dotrwał. W pierwszej otrzymał bowiem tyle mocnych ciosów, że dawno powinien był paść na ring. Zresztą ich siłę wzmacniało pewnie jeszcze to, że Grzebyk na nosie miał mityczny plaster Marcina Mięciela. A już na poważnie – właśnie tę głowę docenił zwycięzca, gdy tuż po walce mówił rywalowi:

– Naprawdę jesteś przekotem, kurwa. Jesteś twardy, kurwa, człowieku, tyle strzałów?! Nie łam się, jesteś zajebisty! – A potem, już do mikrofonu, dodawał: – Wejść do KSW to coś pięknego, a wygrać przez nokaut w drugiej rundzie z takim zawodnikiem jak Tomasz Jakubiec to wyzwanie. Nastawiałem się na trzyrundową wojnę. […] Widzę Tomka w czołówce kategorii półśredniej w Polsce. Musi trochę podszkolić pewne rzeczy, ale stójkę i tak ma już bardzo mocną, bo mnie kilka razy trafił. Kurczę, chcę być gwiazdą tej federacji, nie będę ukrywał. Nie jestem skromny, ale mam pokorę, wiem, gdzie moje miejsce. Cieszę się, że jestem w tej federacji. Dziesięć lat ciężko na to pracowałem.

Choć przed ich walką długo trwała wojna w social mediach, w której obaj się nie oszczędzali, to ostatecznie Borys Mańkowski i Marcin Wrzosek też pokazali, że się szanują. Ten pierwszy wrócił do wagi lekkiej po dziesięciu latach. Obaj byli już w KSW mistrzami, ale różnych kategorii – Wrzosek królował w piórkowej, a Mańkowski w półśredniej. I obaj byli dziś naładowani, chcieli pokazać, że ich przeszłe mistrzostwa nie wzięły się znikąd. A przy okazji być może wypromować się do walki o kolejne.

Od początku się więc nie oszczędzali i wchodzili w szybkie, mocne wymiany ciosów. Wrzosek świetnie pracował, by obronić się przed obaleniami, ale w końcu – w połowie drugiej rundy – został sprowadzony do parteru. W międzyczasie Mańkowski mocno rozciął sobie głowę i pojawiła się (wreszcie?) krew na macie. Wcześniej tylko jej tak naprawdę brakowało. Krwawienie jednak Borysa nie pokonało – to on wygrał walkę. Zresztą po jednogłośnej decyzji sędziów, choć Wrzosek się z nią nie do końca zgadzał.

– Zakładam kanał na YouTubie i odchodzę z MMA – rzucił do mikrofonu. – A na poważnie: Borys wie, że powinien być rewanż. Na pewno werdykt nie powinien być jednogłośny, co Borys też pewnie wie. Ale szanuję go, bo jest bardzo dobrym fighterem.

A co mówił Mańkowski? – Byłem pewny wygranej. Choć Marcin faktycznie nie jest łatwym rywalem. […] Ja już mówiłem, że jestem osobą, która nie bierze sobie nic do serca. Olewam to, idę dalej. Zresztą, jak to mówili bodajże Spartanie: „Twój największy wróg, może być później Twoim dobrym przyjacielem”. Nieraz było tak, że gość, z którym się biłem, potem pomagał mi w przygotowaniach. 

Powrót legendy

Zakrzywiliśmy trochę chronologię, bo przed starciem Mańkowskiego z Wrzoskiem odbył się jeszcze jeden pojedynek. Ale musieliśmy go wyróżnić. Nie dlatego, że zachwycał. Szczerze mówiąc było to pewnie najgorsze ze wszystkich starć, jakie obejrzeliśmy na tej gali (choć i tak trzymało poziom). Co jednak w nim ważne – po pięciu latach przerwy do oktagonu wrócił Tomasz Drwal, legenda polskiego MMA, pierwszy zawodnik z naszego kraju w UFC. I z miejsca pokonał Łukasza Bieńkowskiego.

Sporo było pytań o dyspozycję „Goryla”. On sam mówił, że czuje się jak Rocky Balboa, gdy ten wyruszył do Rosji, by przygotować się do walki z Ivanem Drago w czwartej części filmowej serii. Obawiano się, że weteran mógł już trochę zardzewieć. I faktycznie, w pierwszej rundzie ledwie się w klatce ruszał. Ale, jak sam potem powiedział, to była założona strategia. Chciał dać się wyszaleć młodszemu rywalowi, by zaatakować w drugiej rundzie.

I jak już przeszedł do ofensywy, to szybko pojedynek zakończył. Nie mocnym ciosem, jak to potrafi robić, a w parterze, po sprowadzeniu rywala, serią uderzeń. Sędzia nie miał wyboru – musiał przerwać tę rywalizację. Drwal więc wrócił i przekonująco wygrał. Wszyscy zadają więc sobie jedno pytanie: czy wreszcie dojdzie do wyczekiwanej od lat walki z Mamedem Chalidowem? – Co będzie dalej? Zobaczymy. Muszę jeszcze trochę powalczyć, żeby dojść do stanu sprzed pięciu lat i powalczyć z takimi gościami jak Michał [Materla] czy Mamed. Jeżeli pozwoli na to sytuacja z pandemią, to myślę, że w tym roku jeszcze powalczę. Teraz zrobię sobie z 2-3 tygodnie przerwy, przesiądę się na rower i góry – mówił.

Ale my wiemy swoje. Bo nie wierzymy, że Goryl wróciłby wyłącznie dla pojedynków z młodziakami. Do starcia z Chalidowem po prostu musi wreszcie dojść. I już cieszymy się na myśl o nim. Podobnie jak cieszymy się na myśl o kolejnych galach organizowanych przez KSW. Bo dzisiejsza była po prostu genialna.

Fot. Newspix

Opublikowane 12.07.2020 00:46 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
leniuch
leniuch

Kogo to obchodzi?

tss
tss

„Irlandczyk z Północy po raz kolejny nie zbił wagi (rozminął się zresztą z limitem o ponad 2 kilogramy…)” – serio nazywacie to sportem?

Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Wielki Kurs na Ligę Mistrzów w eWinner! Wygrana City za 10.00!

Tego jeszcze nie było! Kurs 10.00 na wygraną Manchesteru City z Realem Madryt – to oferta legalnego bukmachera eWinner. Oferta, która mocno kusi, żeby z niej skorzystać. Ale żeby to zrobić, trzeba się pośpieszyć. Zasady są proste – najszybsi będą mogli z niej skorzystać i nieźle się wzbogacić na wygranej „Obywateli”. Sprawdźcie szczegóły tej promocji! […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

W Warcie nie ma czasu na świętowanie. Dzień po fetowaniu mieliśmy komitet transferowy

– Od pewnego czasu udaje nam się działać na warunkach zdrowego zarządzania tym budżetem. Odkąd jestem w klubie budżet płacowy jest w graniach 50-60% budżetu ogólnego, co – jak wykazują wskaźniki – jest zdrowym procentem. Nie będziemy wydawać więcej niż pozwalają nam na to nasze możliwości finansowe. Nie będzie w Warcie płacowego eldorado i życia […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Wilusz: „Raków był bardzo konkretny, a poziom Ekstraklasy idzie do góry”

W jakich okolicznościach podpisywał kontrakt z Rakowem Częstochowa? Co go przekonało? Jakie wrażenie zrobił na nim klub i trener Marek Papszun? Dlaczego potrzebował stabilizacji? Czy ostatni rok w Rosji uważa za stracony? Dlaczego nie został w Rosji i czy miał możliwość zostania na dłużej w Uralu Jekaterynburg? Czy wraca do lepszej ligi? Skąd u niego […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Pan piłkarz na dłużej w Lechu. Kolejorz dogadał się z Pedro Tibą

Lech Poznań świetnie szkoli młodzież. To teza łatwa do obrony, teza oczywista, z którą trudno polemizować. Ale jednocześnie Kolejorz miał w ostatnim czasie problemy ze ściąganiem kozaków, od których ta młodzież mogłaby się uczyć. Natomiast jednym z takich kozaków, którego poznaniacy wyszukali i ściągnęli jest Pedro Tiba. Wśród fanów Lecha pojawiały się obawy, że Portugalczyk […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Felix: „Chciałem zapewnić lepszą przyszłość mojej rodzinie. Liga turecka ma swoją renomę”

W dzisiejszej prasie futbol na pewno nie dominuje, ale… coś dla siebie znajdziemy. W „Przeglądzie” mamy zapowiedź Ligi Mistrzów i rozmowę o nowym trenerze Jagiellonii, w „Sporcie” rzecz o transferach Piasta i GKS-u Jastrzębie, a w „Superaku” Jorge Felix opowiada o transferze. – Trafiłem do czołowego klubu, który w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce w […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

United wygrywają w sparingu pod szyldem Ligi Europy

Tak się stęskniliśmy za międzynarodowymi rozgrywkami, że odpaliliśmy nawet starcie Manchesteru United z LASK Linz, co wcześniej – przed pandemią – byłoby nie do pomyślenia. Nie dość, że Austriacy są elektryzujący jak budyń, to jeszcze przegrali 0:5 w pierwszym spotkaniu. Naprawdę więc w normalnych czasach wolelibyśmy oglądać wyścigi kropel na szybie. Ale że jest, jak […]
06.08.2020
Weszło
05.08.2020

Inter gra dalej, ale rośnie rola defensywy

Wicemistrzostwo Włoch, punkt straty do Juventusu, niezłe punktowanie i przyzwoita gra po przerwie pandemicznej. Ale jednocześnie pierwsze zgrzyty z udziałem Antonio Conte, brak regularności, która pozwoliłaby przeskoczyć słabą w tym sezonie Starą Damę, no i sporo punktów uratowanych przez Samira Handanovicia. Finisz sezonu w wykonaniu Interu Mediolan ma trochę słodko-gorzki smak i dzisiejsze zwycięstwo nad […]
05.08.2020
Blogi i felietony
05.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od wielu lat hołduję jednej wyjątkowej wakacyjnej tradycji. Stawiam tasiemki na pierwsze rundy eliminacji do europejskich pucharów. Nie zliczę ile razy Steaua Bukareszt zremisowała z jakimiś dziadami, wykładając mi kupon na siedem zdarzeń. Nie zliczę ile razy wszystko weszło, gdy akurat Partizana nie trawił żaden wewnętrzny konflikt, a mistrz Norwegii zgodnie z planem rozprawiał się […]
05.08.2020
Weszło
05.08.2020

Perełka przedwcześnie oddana. Ferran Torres w Manchesterze City

Manchester City szybko zabrał się za zbrojenia przed kolejnym sezonem. Wicemistrzowie Anglii wciąż pozostają jeszcze w grze o triumf w Lidze Mistrzów, ale działacze i sztab szkoleniowy The Citizens naturalnie planują kilka ruchów do przodu. Dlatego na Etihad Stadium wylądował Ferran Torres. Dwudziestoletnia perełka z Valencii przeniosła się do Anglii za około 20 milionów funtów […]
05.08.2020
Francja
05.08.2020

Widmo wirusa we Francji. Kolejny sezon Ligue 1 pod znakiem zapytania?

Francuzi nie mają ostatnio szczęścia do piłki. Dziewięć przypadków w Strasburgu, cztery w Lille, trzy w Nantes, po jednym z Bordeaux i Montpellier. Razem osiemnaście pozytywnych testów na obecność koronawirusa w organizmie wśród piłkarzy Ligue 1. To dużo. Albo inaczej: coraz więcej, bo wydaje się, że spirala dopiero się rozkręca. Co więcej, problemy się spiętrzają […]
05.08.2020
Weszło
05.08.2020

Wiktor Rydz: Chcę, żeby GKS był stabilny. Żeby tu było normalnie

Na finiszu pierwszoligowych rozgrywek nad GKS-em Bełchatów wisiało nie tylko widmo spadku, ale nawet upadku z przyczyn finansowych. Sytuacja była bardzo trudna, ale udało się dociągnąć do końca rozgrywek i zrobić utrzymanie. To niewątpliwy sukces. Potem przyszedł kolejny – komisja licencyjna przyznała bełchatowianom licencję na kolejny sezon. Jaka jest sytuacja w GKS-ie? Co dalej z […]
05.08.2020