post Avatar

Opublikowane 12.07.2020 00:46 przez

Sebastian Warzecha

Reborn. Odrodzone. Pod takim hasłem organizowana była dzisiejsza – już 53 – gala KSW. Po przerwie spowodowanej pandemią MMA w najlepszym europejskim wydaniu wróciło. I to jak! Jeszcze dziś w nocy odbędzie się mocno obsadzona gala UFC, ale największa na świecie federacja może mieć spory problem w przebiciu poziomu, jaki zaprezentowano nam dziś w Polsce. Bo było po prostu fantastycznie.

Ostatni krok przed UFC?

Już przed startem gali pewnym było, że jest na co czekać. Włodarze KSW naprawdę się postarali i stwierdzili, że jak już odrodzenie, to najlepiej takie, które z miejsca zapisze się w historii. Karta więc imponowała i była wypchana nazwiskami, na które naprawdę warto było czekać. Wiadomo, największe emocje budziło domknięcie trylogii Mateusza Gamrota z Normanem Parke’em. Choć nieco ostudziły je wczorajsze wieści – Irlandczyk z Północy po raz kolejny nie zbił wagi (rozminął się zresztą z limitem o ponad 2 kilogramy…), przez co pas mistrzowski, o który mieli toczyć wojnę, wyleciał ze stawki tego pojedynku.

Ale i tak napięcie przed walką było ogromne. W poprzednich dwóch pojedynkach raz wygrał Gamrot, a przy kolejnej okazji starcie zakończono przed czasem przez kontuzję oka Parke’a. Dlatego to właśnie ich trzecie spotkanie w klatce miało wszystko rozstrzygnąć. Przy okazji obaj chcieli sobie sporo udowodnić i wyjaśnić sporo rzeczy. Parke usłyszał bowiem wcześniej, że jest „irlandzką szmatą”, a w rewanżu obrażał nie tylko Gamrota, ale i cały jego narożnik. I dodawał, że przyjechał wbić ostatni gwóźdź do trumny Polaka. To mu jednak do końca nie wyszło.

Bo w klatce wygadany był już tylko Polak. Sukcesywnie, minuta po minucie, rozkładał rywala. Twarz Parke’a szybko zaczęła przypominać kompletnie obitego Rocky’ego. Albo mięsny sos do spaghetti. Irlandczyk kilkukrotnie sugerował, że Gamrot atakował go nieczysto. Zresztą raz miał rację – Gamer przesunął mu kciukiem po oku. Tyle że Norman pokazywał… nie to oko. Zresztą to było to, z czego najbardziej go w tej walce zapamiętaliśmy. Poza tym niczym się nie wyróżnił poza tym, że robił za znakomity worek treningowy dla Polaka. Kolejnych ciosów oszczędził mu lekarz, który przerwał pojedynek w trzeciej rundzie. Potem Parke’a czekała jeszcze jedna gorzka pigułka do przełknięcia – Gamer wymógł na nim przeprosiny wygłoszone do mikrofonu. Dopiero po nich podał rywalowi rękę.

Po osiemnastu miesiącach poza oktagonem były co do Gamrota znaki zapytania. Ten jednak nie tylko wrócił w dobrej formie, ale wręcz najlepszej w swoim życiu. Treningi w USA niesamowicie rozwinęły jego możliwości w stójce, w której dziś kompletnie rozniósł rywala. Widać po podwójnym mistrzu KSW, że jest gotowy na kolejny krok. A ten może być tylko jeden – UFC. Gamrot po prostu musi tam trafić. A gdy już to zrobi, z pewnością stać go na to, by podbić tę federację. Sam mówi, że chce być najlepszy na świecie. I jesteśmy skłonni uwierzyć, że mu się to uda.

Szybko i przyjemnie

Walka Gamrota z Parke’em stanowiła swego rodzaju podsumowanie całego wieczoru. Była bowiem siódmym z ośmiu pojedynków, który zakończył się przed czasem. Za sprawą KSW dostaliśmy dziś cały przegląd tego, jak można doprowadzić starcie do przedwczesnego finiszu. Zaczęło się już w pierwszym pojedynku, gdy Jakub Wikłacz podejmował Sebastiana Przybysza w wadze koguciej. Od początku wszystko toczyło się tam w szybkim tempie, nie było mowy o odpoczynku. Ostatecznie Przybysz trafił mocnym ciosem na korpus, demonstrując dynamit, jaki ma w rękach. Potem musiał tylko dobić Wikłacza w parterze i mógł już triumfalnie krzyczeć, że „I am the very best version of myself, be prepared”.

„Prepared” na to, co z kolei miał do zaproponowania Michał Pietrzak, nie był najwidoczniej Kamil Szymuszowski. Ten drugi wracał do KSW po przerwie. Pietrzak szukał za to pierwszego zwycięstwa w federacji po tym, jak w debiucie przegrał z Roberto Soldiciem, aktualnym mistrzem wagi półśredniej. Dzisiejszym występem zbliżył się do rewanżu z Chorwatem, a przy tym… właściwie się nie zmęczył. Kombinacja dwóch lewych i jednego prawego ciosu, a potem dobitka w parterze – tyle wystarczyło na Szymuszowskiego. Łącznie 56 sekund.

Poszło tak szybko, że zaskoczony był sam Pietrzak. – Nie spodziewałem się tak krótkiego pojedynku, byłem przygotowany na wojnę trwającą 15 minut. Fajnie, to mój pierwszy nokaut. Choć jest nawet niedosyt, bo chciałbym się sprawdzić w innych płaszczyznach. Może następnym razem. Czekam na Roberta Soldicia. Pokazałem, że potrafię się bić, iść w wymiany. Więc Roberto, chcesz rewanżu? Czekam i tu jestem – mówił. A Soldić odpowiadał, że jeśli menadżer powie mu, by walczył, to zawalczy.

Przed czasem walkę z Gracjanem Szadzińskim zakończył też Artur Sowiński. „Kornik” dobija już do dekady spędzonej w KSW i wielu stawiało raczej na młodszego Szadzińskiego. Tyle że ten nie miał dziś szans. Na początku obaj się badali, wyglądało, że akurat ten pojedynek trochę potrwa. A potem Sowiński trafił nogą, dobił kolanami i wykończył wszystko w parterze. Sędzia nie miał wyboru, musiał przerwać walkę, a Szadziński mógł jedynie szukać… ochraniacza na zęby, który gdzieś przy okazji mu wypadł. „Kornik” po zwycięstwie krzyczał, że „jest przyszłością”. I zapowiadał, że choć PESEL ma jaki ma, to chce jeszcze raz zawalczyć o pas. Dziś pokazał, że jest w stanie.

Z szacunkiem

Genialną walkę dali Roman Szymański i Filip Pejić. Chorwat wziął ją w zastępstwie i zaprezentował się wspaniale. Właściwie w każdej rundzie losy pojedynku przechylały się z jednej strony na drugą. Obaj nie kalkulowali, po prostu dawali z siebie wszystko od samego początku. Widać też było, że wzajemnie się szanują, a przy tym cieszą tym pojedynkiem. Lepszy okazał się Polak, który załatwił Pejicia krucyfiksem w parterze na niespełna pół minuty przed końcem trzeciej, ostatniej rundy.

– Czułem, że wygrałbym decyzją. Kiedy obaliłem go na początku trzeciej rundy, to wiedziałem, że dotrwam do końca. W pierwszej rundzie w ogóle nie czułem ciosów, nic mnie nie ruszyło tak, żebym pomyślał „o kurde”. Natomiast w drugiej rundzie, na sam jej koniec, było jedno takie kopnięcie, które odczułem. […] Chciałem podziękować Filipowi, bo jest mega zawodnikiem. Poproszę o oklaski dla niego – mówił jeszcze w klatce Szymański.

Szacunek dla rywala pokazał też debiutujący dziś w KSW Andrzej Grzebyk, były mistrz organizacji FEN, który rozniósł Tomasza Jakubca. Walka skończyła się na początku drugiej rundy, ale i tak było co podziwiać. Głównie piekielnie mocną głowę Jakubca, który sobie tylko znanym sposobem w ogóle do tej drugiej rundy dotrwał. W pierwszej otrzymał bowiem tyle mocnych ciosów, że dawno powinien był paść na ring. Zresztą ich siłę wzmacniało pewnie jeszcze to, że Grzebyk na nosie miał mityczny plaster Marcina Mięciela. A już na poważnie – właśnie tę głowę docenił zwycięzca, gdy tuż po walce mówił rywalowi:

– Naprawdę jesteś przekotem, kurwa. Jesteś twardy, kurwa, człowieku, tyle strzałów?! Nie łam się, jesteś zajebisty! – A potem, już do mikrofonu, dodawał: – Wejść do KSW to coś pięknego, a wygrać przez nokaut w drugiej rundzie z takim zawodnikiem jak Tomasz Jakubiec to wyzwanie. Nastawiałem się na trzyrundową wojnę. […] Widzę Tomka w czołówce kategorii półśredniej w Polsce. Musi trochę podszkolić pewne rzeczy, ale stójkę i tak ma już bardzo mocną, bo mnie kilka razy trafił. Kurczę, chcę być gwiazdą tej federacji, nie będę ukrywał. Nie jestem skromny, ale mam pokorę, wiem, gdzie moje miejsce. Cieszę się, że jestem w tej federacji. Dziesięć lat ciężko na to pracowałem.

Choć przed ich walką długo trwała wojna w social mediach, w której obaj się nie oszczędzali, to ostatecznie Borys Mańkowski i Marcin Wrzosek też pokazali, że się szanują. Ten pierwszy wrócił do wagi lekkiej po dziesięciu latach. Obaj byli już w KSW mistrzami, ale różnych kategorii – Wrzosek królował w piórkowej, a Mańkowski w półśredniej. I obaj byli dziś naładowani, chcieli pokazać, że ich przeszłe mistrzostwa nie wzięły się znikąd. A przy okazji być może wypromować się do walki o kolejne.

Od początku się więc nie oszczędzali i wchodzili w szybkie, mocne wymiany ciosów. Wrzosek świetnie pracował, by obronić się przed obaleniami, ale w końcu – w połowie drugiej rundy – został sprowadzony do parteru. W międzyczasie Mańkowski mocno rozciął sobie głowę i pojawiła się (wreszcie?) krew na macie. Wcześniej tylko jej tak naprawdę brakowało. Krwawienie jednak Borysa nie pokonało – to on wygrał walkę. Zresztą po jednogłośnej decyzji sędziów, choć Wrzosek się z nią nie do końca zgadzał.

– Zakładam kanał na YouTubie i odchodzę z MMA – rzucił do mikrofonu. – A na poważnie: Borys wie, że powinien być rewanż. Na pewno werdykt nie powinien być jednogłośny, co Borys też pewnie wie. Ale szanuję go, bo jest bardzo dobrym fighterem.

A co mówił Mańkowski? – Byłem pewny wygranej. Choć Marcin faktycznie nie jest łatwym rywalem. […] Ja już mówiłem, że jestem osobą, która nie bierze sobie nic do serca. Olewam to, idę dalej. Zresztą, jak to mówili bodajże Spartanie: „Twój największy wróg, może być później Twoim dobrym przyjacielem”. Nieraz było tak, że gość, z którym się biłem, potem pomagał mi w przygotowaniach. 

Powrót legendy

Zakrzywiliśmy trochę chronologię, bo przed starciem Mańkowskiego z Wrzoskiem odbył się jeszcze jeden pojedynek. Ale musieliśmy go wyróżnić. Nie dlatego, że zachwycał. Szczerze mówiąc było to pewnie najgorsze ze wszystkich starć, jakie obejrzeliśmy na tej gali (choć i tak trzymało poziom). Co jednak w nim ważne – po pięciu latach przerwy do oktagonu wrócił Tomasz Drwal, legenda polskiego MMA, pierwszy zawodnik z naszego kraju w UFC. I z miejsca pokonał Łukasza Bieńkowskiego.

Sporo było pytań o dyspozycję „Goryla”. On sam mówił, że czuje się jak Rocky Balboa, gdy ten wyruszył do Rosji, by przygotować się do walki z Ivanem Drago w czwartej części filmowej serii. Obawiano się, że weteran mógł już trochę zardzewieć. I faktycznie, w pierwszej rundzie ledwie się w klatce ruszał. Ale, jak sam potem powiedział, to była założona strategia. Chciał dać się wyszaleć młodszemu rywalowi, by zaatakować w drugiej rundzie.

I jak już przeszedł do ofensywy, to szybko pojedynek zakończył. Nie mocnym ciosem, jak to potrafi robić, a w parterze, po sprowadzeniu rywala, serią uderzeń. Sędzia nie miał wyboru – musiał przerwać tę rywalizację. Drwal więc wrócił i przekonująco wygrał. Wszyscy zadają więc sobie jedno pytanie: czy wreszcie dojdzie do wyczekiwanej od lat walki z Mamedem Chalidowem? – Co będzie dalej? Zobaczymy. Muszę jeszcze trochę powalczyć, żeby dojść do stanu sprzed pięciu lat i powalczyć z takimi gościami jak Michał [Materla] czy Mamed. Jeżeli pozwoli na to sytuacja z pandemią, to myślę, że w tym roku jeszcze powalczę. Teraz zrobię sobie z 2-3 tygodnie przerwy, przesiądę się na rower i góry – mówił.

Ale my wiemy swoje. Bo nie wierzymy, że Goryl wróciłby wyłącznie dla pojedynków z młodziakami. Do starcia z Chalidowem po prostu musi wreszcie dojść. I już cieszymy się na myśl o nim. Podobnie jak cieszymy się na myśl o kolejnych galach organizowanych przez KSW. Bo dzisiejsza była po prostu genialna.

Fot. Newspix

Opublikowane 12.07.2020 00:46 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
leniuch
leniuch

Kogo to obchodzi?

tss
tss

„Irlandczyk z Północy po raz kolejny nie zbił wagi (rozminął się zresztą z limitem o ponad 2 kilogramy…)” – serio nazywacie to sportem?

Weszło
11.08.2020

Klepali, męczyli, cisnęli, w końcu wpadło. Sevilla w półfinale Ligi Europy

Ever Banega i Lucas Ocampos. To są nasi wieczorni bohaterowie, herosi, którym ślemy życzenia i czekoladki. To oni bowiem skonstruowali jedną, jedyną bramkę dzisiejszego wieczora, dzięki której uniknęliśmy dogrywki w starciu Sevilli z Wolverhampton. 2020 rok jest paskudny i mógłby sobie odpuścić dogrywkę w Lidze Europy po 0:0 w 90 minutach. Okazał litość, co za […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Szymon Jadczak w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 22.00

Coś czujemy, że kibice Wisły Kraków zajmą dziś naszą linię i rozgrzeją ją do czerwoności! Szymon Jadczak, autor książki „Wisła w ogniu”, związany zawodowo z TVN-em, będzie gościem Tomasza Smokowskiego w „Hejt Parku w Dobrym Składzie”. Program możecie śledzić w „Kanale Sportowym” oraz w Weszło.FM. Macie pytania do naszego gościa? Śmiało, telefon do studia to […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Duży talent, ale też duży egoista. Kim jest Yaw Yeboah z Wisły Kraków?

Wisła Kraków kontynuuje zbrojenia przed nowym sezonem. Sprowadziłą już czwartego obcokrajowca w tym okienku, ale na razie nie będziemy się czepiać. Yaw Yeboah – podobnie jak Fatos Beciraj, Stefan Savić i Adi Mehremić (no, ten najmniej) – na papierze ma bowiem trochę argumentów wskazujących na to, że może być ciekawym transferem. Niewykluczone nawet, że z […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Idioci w służbie sabotażu rozgrywek. Szkoci dostali żółtą kartkę od rządu

Tysiąc razy można mówić „słuchajcie, są takie i śmakie obostrzenia, przestrzegajcie ich”. Można wskazywać, że każde wystawianie na ryzyko integralności ligi to zagrożenie nie tylko zdrowotne, ale też i finansowe dla klubów. Do tego można rzucać przykładami, że lekceważenie koronawirusa źle się kończy. A na to wchodzi Boli Bolingoli z Celtic oraz ośmiu piłkarzy Aberdeen, […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Kamil Glik wraca do Serie A. Benevento z ambicjami na coś więcej niż utrzymanie

Cztery pełne sezony we Francji. 167 występów pod herbem Monaco. Mistrzostwo kraju i trafienie do jedenastki dekady klubu z księstwa. I wreszcie nadszedł czas, by powiedzieć „dziękuję”. Kamil Glik odchodzi z Monaco i wraca do Włoch, gdzie podpisał kontrakt z beniaminkiem Serie A – Benevento. Tym razem ekipa „Czarownic” nie chce jak meteoryt przelecieć przez […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Koronawirus decyduje o tym, z kim Legia zmierzy się w eliminacjach

Potencjalni rywale Legii w I rundzie eliminacji do LM jeszcze nie zagrali swojego meczu, a już dowiedzieliśmy się, z kim  zmierzy się polska drużyna. Podopieczni Vukovicia unikną starcia z zawsze mocną Dritą Gnjilane. W zasadzie formalnością jest, że wynik meczu rozstrzygnie koronawirus. Obie ekipy miały wyjść na boisko jeszcze dzisiaj. Dwie godziny przed meczem UEFA […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Śląsk reaguje na głupotę. I brawo!

Trochę zżymaliśmy się w ostatnich dniach na zachowanie klubów, które lekko zgłupiały w związku z koronawirusem. Były proste błędy ludzkie, był brak zdrowego rozsądku, były braki w kompetencjach. Ale skoro krytykujemy, to warto też pochwalić, bo nie wszyscy temat mają w nosie. Śląsk Wroclaw bardzo poważnie podszedł do naszych wczorajszych doniesień i odsunął od treningów […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Odejście Jóźwiaka – nie „czy”, a „kiedy”. Co z Sykorą, Moderem i Klupsiem?

Dziwne są to tygodnie dla fanów Lecha Poznań. Z jednej strony – do klubu przyszło już czterech piłkarzy, dwóch z nich jest naprawdę obiecujących. Ale z drugiej strony – wątpliwości kibiców budzi fakt, że za żadnego Kolejorz nie musiał płacić. Kasa w kontekście poznaniaków jest dość ważna, bo jest kluczowym czynnikiem wpływającym dla to, że […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Michniewicz: Niektórzy w wieku Kapustki marzą o wyjeździe, on już wraca z bagażem doświadczeń

– U nas graliśmy w ustawieniu bez skrzydłowych, 4-3-1-2, grał jednego ze środkowych pomocników, czasem dziesiątkę, pod napastnikami. Grywał też jako skrzydłowy, ale ja bym go widział w środku. Ma świetny przegląd pola, bardzo dużo widzi, swobodnie operuje piłką, fajnie się z piłką w tłoku obraca. U trenera Nawałki grał na skrzydle, ale chyba trochę […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Zmęczeni średniactwem. Pogoń chce czegoś więcej

Pogoń Szczecin to niechlubny fenomen. Mają siódme miejsce w tabeli wszech czasów Ekstraklasy, przed Widzewem Łódź, Śląskiem Wrocław, Cracovią. Rozegrali w elicie aż czterdzieści osiem sezonów. Od lat sześćdziesiątych może z przerwami, ale w każdej dekadzie zaznaczając swoją obecność w polskiej piłce. Przy tym NIGDY NIC nie wygrali na najwyższym szczeblu. Tyle lat, ani jednego […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Tworek: Nie możemy być jak ćmy, które parzą się lecąc do światła

Warta Poznań awansowała do Ekstraklasy jako zespół… braku wiary. Braku wiary z zewnątrz. Celem Warty przed startem sezonu absolutnie nie był awans, a przed decydującymi barażami eksperci rzadko kiedy stawiali na piłkarzy trenera Piotra Tworka. Mimo że to oni przystępowali do nich jako trzecia siła pierwszej ligi. Wiary za to nie brakowało w zespole. I […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

COVID-19 także w pierwszej lidze. Sandecja Nowy Sącz już w izolacji

Wygląda na to, że koronawirus w polskiej piłce rozsiadł się wygodnie w fotelu i zapina pasy. Po serii zachorowań w Ekstraklasie, która dotknęła już czterech klubów – a nawet pięciu, bo zakażenie, choć dzięki ostrożności klubu w mniejszym stopniu, dotknęło także Górnika Zabrze – przyszedł czas na jej zaplecze. Pierwszoligowcy zgodnie z zaleceniami Komisji Medycznej […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Sytuacja niecodzienna: mistrz porządnie dozbrojony

Artur Boruc z AFC Bournemouth. Bartosz Kapustka z Leicester City. Josip Juranović z Hajduka Split. Dwaj solidni ligowcy, Filip Mladenović z Lechii Gdańsk i Rafael Lopes z Cracovii. A to wszystko przy bardzo nieznacznych, może nawet symbolicznych osłabieniach – bo jeśli chodzi o kluczowych piłkarzy, sprzedany został jedynie Radosław Majecki. Legia Warszawa w tym okienku […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Piłkarz totalny. O pierwszym sezonie Ronaldo w Interze

Inter chce wygrywać Scudetto i Ligę Mistrzów, ale w starym odpowiedniku Ligi Europy, Pucharze UEFA, też ma zacne tradycje. W latach dziewięćdziesiątych wygrywał go trzykrotnie, ostatni raz z Ronaldo w składzie. Ronaldo, który był wówczas zdecydowanie najlepszym piłkarzem na świecie, Ronaldo, który przenosząc się do Nerazzurri drugi raz bił transferowy rekord świata, Ronaldo, nie tylko […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Polski mecz nie był tylko sloganem. Szymański i Augustyniak wchodzą z buta w sezon w Rosji

Takie rozpoczęcia sezonu to my lubimy. Pierwsza kolejka ligi rosyjskiej jeszcze się nie skończyła, a Sebastian Szymański już zdołał wyrównać swój wynik w klasyfikacji kanadyjskiej z poprzedniego sezonu. Jak do tego doszło? Otóż mecz Dynama Moskwa z Uralem Jekaterynburg okazał się „polski” nie tylko ze względu na samą obecność na murawie naszych graczy. Szymański, a […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Czwarty polski klub z koronawirusem. Tym razem Pogoń Szczecin

Start rozgrywek Ekstraklasy coraz bliżej, a tymczasem występują coraz większe komplikacje. Właśnie okazało się, że mamy czwarty przypadek koronawirusa w polskim klubie. Gdzie tym razem? W zachodnio-pomorskim, czyli w szczecińskiej Pogoni. Zakażony jest jeden, ale to wystarczyło, żeby drużyna została skierowana na kwarantannę. O sprawie poinformował sam klub, który opublikował na swojej stronie komunikat. Dowiadujemy […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Król strzelców II ligi zagra szczebel wyżej? Dwa kluby zainteresowane Michałem Bednarskim

Na polskim rynku transferowym nic się nie zmienia – większość klubów szuka napastnika, więc ci, którzy strzelają sporo, mają rozgrzany telefon. Tak też jest w przypadku Michała Bednarskiego, który w poprzednim sezonie został królem strzelców drugiej ligi w barwach Górnika Polkowice. Wiele wskazuje na to, że zawodnik ostatecznie trafi na zaplecze Ekstraklasy. W najwyższej lidze […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

„Legia chciała ukryć zarażenie i twierdziła, że wszyscy są zdrowi”

– Mieliśmy przypadek pozytywnego testu na obecność koronawirusa, ktoś chciał to ukryć i grać, bo twierdzi, że wszyscy są zdrowi. Są procedury, które jasno mówią, jak trzeba funkcjonować, kiedy ktoś jest chory. Nasz Zespół Medyczny wysłał do klubów dokładne wytyczne. Każdy odpowiedzialny i mądry klub zrobił piłkarzom, trenerom i pracownikom badania przed pierwszym treningiem. W […]
11.08.2020