post Szymon Podstufka

Opublikowane 26.06.2020 15:48 przez

Szymon Podstufka

„To tak, jakbyś cały czas tkwił na drugim biegu. Gdy to nie twój dzień, twój tydzień, twój miesiąc, a nawet nie twój rok”. Chyba żadna inna piosenka z serialowych czołówek nie pasowała do ostatnich trzydziestu lat kibica Liverpoolu tak bardzo, jak „I’ll Be There For You” z „Przyjaciół”. To zawsze miał być TEN rok, a jednak nigdy nim nie był. Aż na Anfield zjawił się Jürgen Klopp.

Niemiec latem 2015 roku jest jednym z najgorętszych towarów na rynku menedżerskim. Nie trzeba wikłać się w gierki z jego klubem, bo akurat jest bez pracy. Ostatni sezon w Bourssii Dortmund był sezonem najgorszym pod jego wodzą. Miało być rzucenie po raz kolejny wyzwania Bayernowi, było jak w piosence Budki Suflera. Ratujmy, co się da. Uratował Ligę Europy, ale rozwód stał się dla obu stron najrozsądniejszym rozwiązaniem.

Nie będzie szczególnym wyolbrzymieniem stwierdzenie, że Kloppa chciał wtedy każdy. Szejkowie z Zatoki Perskiej, miliarderzy stojący za klubami chińskimi, rosyjscy oligarchowie, a także oczywiście przedstawiciele klubów z europejskiej TOP5. Niemiec mógł przebierać w ofertach, ale pod żadnym kontraktem się nie podpisał. I wtedy zgłosił się Liverpool.

Najgorzej strzeżona tajemnica

Negocjacje miały się odbyć w Nowym Jorku. Tak chciano zapewnić ich dyskrecję, co oczywiście nie mogło się udać. Pisał o tym Raphael Honigstein w biografii Kloppa „Robimy hałas”.

Spotkanie miało odbyć się w Nowym Jorku 1 października. Klopp i jego agent Kosicke chcieli udać się tam w tajemnicy. W hali odlotów monachijskiego lotniska jeden z pracowników zapytał Kloppa, dlaczego leci na JFK. „Lecimy na mecz NBA”. Niezła wymówka, gdyby nie to, że sezon NBA zaczynał się cztery tygodnie później.

Godzinę po przylocie, dwaj Niemcy mieli się zameldować w hotelu Plaza. Recepcjonista okazał się pochodzić z Moguncji. Jak tylko zobaczył swojego rodaka, krzyknął: „Mój Boże, to Kloppo!”.

Niesamowite, że mimo to udało się negocjacje utrzymać w tajemnicy.

Jak Klopp pokonał Carletto

Nie było jednak wcale powiedziane, że to Klopp robotę na Anfield otrzyma. W „castingu” brał bowiem udział również Carlo Ancelotti. Menedżer, który w swojej szufladzie – w przeciwieństwie do Niemca – miał kilka medali za zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Honigstein opowiadał o tym w wywiadzie dla Weszło.

— Słyszałem z bardzo wiarygodnego źródła, że gdy Ancelotti przyszedł na rozmowę o pracę w Liverpoolu, natychmiast zażądał nowego środkowego obrońcy, pomocnika i napastnika. Bez ogródek, wyłożył kawę na ławę. To znaczy – pewnie miał rację i gdybym to ja był na jego miejscu, powiedziałbym to samo. Ancelotti chciał rozwiązać problem w tradycyjny sposób. Klopp z kolei spojrzał na to inaczej: spójrzmy, co możemy wydobyć z zespołu, jaki już mamy.

Mignolet, Moreno, Sakho…

Co zobaczył w ostatnim meczu przed chwyceniem za stery? W derbach z Evertonem? Chyba najwymowniejszym komentarzem do ówczesnej kadry Liverpoolu będzie dopisanie do nazwisk piłkarzy ich obecnych klubów. Pięć minionych lat pokazało najlepiej, jak trudny do zszycia materiał odziedziczył Niemiec po Brendanie Rodgersie.

  • Simon Mignolet – Club Brugge
  • Alberto Moreno – Villarreal
  • Mamadou Sakho – Crystal Palace
  • Martin Skrtel – Basaksehir
  • Emre Can – Borussia Dortmund
  • Nathaniel Clyne – Liverpool
  • Lucas Leiva – Lazio
  • James Milner – Liverpool
  • Philippe Coutinho – Bayern
  • Danny Ings – Southampton
  • Daniel Sturridge – bez klubu

W pierwszych dwóch ligowych meczach pod jego wodzą, The Reds oddają zaledwie pięć celnych strzałów. Zdobywają jedną bramkę, dwukrotnie remisują. Zwycięstwo w domowym debiucie odbiera mu jego przyszły podopieczny i architekt wielkich wygranych. Sadio Mane.

W pucharowym debiucie zaś jego zespół nie potrafi rozprawić się z Rubinem Kazań, choć rywale grają w osłabieniu przez ponad godzinę.

Klopp jednak wielkich wyzwań nigdy się nie obawiał.

Grający trener? A cóż to za awangarda?

W Mainz został trenerem z przypadku. Władze klubu w pewnym momencie, chcąc dać zespołowi nieoczywisty impuls, zrobiły z jednego z piłkarzy trenera. Tak nieoczywisty, że gdy Klopp pierwszy raz usiadł na konferencji prasowej na miejscu dla trenera, dziennikarze wybuchnęli śmiechem. Myśleli, że to jakiś dowcip. W Niemczech o czymś takim, jak grający trener, to nie słyszano.

A jednak zdobył serca i umysły kolegów z boiska. Wraz z Żeljko Buvacem, z którym rozstał się dopiero w Liverpoolu, osiągnęli z klubem z Moguncji rzeczy w tamtym czasie niewyobrażalne. Po piętnastu latach przerwy Mainz wróciło do Bundesligi. Sam Klopp tamten sukces nazwał największym w trenerskiej karierze (za Bundesliga.com): — Oczywiście, wygranie Ligi Mistrzów jest rzeczą wielką, ale najdonioślejszym sukcesem trenerskim był awans do Bundesligi z Mainz w 2004 roku. Mieliśmy skromny skład i silnych rywali. To, czego dokonałem z Mainz, już nie przebiję — mówił rok temu.

Zastał drewnianą, zostawił murowaną

W Dortmundzie wcale nie miało mu być łatwiej. Tak, klub o znacznie większej renomie. Ale podupadły. Ratowany ze wszystkich sił. Niemogący sobie pozwolić na wydawanie wielkich sum na piłkarzy. Kibice BVB we wspomnianej książce Honigsteina przypominali, że nawet 500 tysięcy euro na zawodnika w czasach, gdy obejmował ten klub Klopp, to był duży wydatek.

W sezonie 2007/08, po którym Michael Zorc wyciągnął ręce po Kloppa, Borussia zajęła 13. miejsce w lidze. Gdy trener zalany łzami żegnał się z kibicami, gablota BVB była bogatsza o dwa mistrzostwa Niemiec, jeden Puchar Niemiec, dwa krajowe superpuchary. No i po raz pierwszy od szesnastu lat awansowała znów do finału Ligi Mistrzów.

Ale Borussia przede wszystkim odzyskała swój europejski status. Znów jest bardzo atrakcyjnym kierunkiem, czego dowodem choćby przenosiny właśnie do BVB Erlinga Haalanda. Znów może wydawać na zawodników grube miliony, zamiast ledwo wiązać koniec z końcem. Odzyskała utracony przez lawinowo rosnące w pierwszej dekadzie XXI wieku długi.

Wydawało się, że trudno będzie o większą transformację niż ta, jaką przeszedł pod okiem Kloppa Dortmund. Z zespołu żywiącego się ochłapami z pańskiego stołu po finał Ligi Mistrzów.

Doktor fizyki i specjalista od autów

Liverpool przebudowany został jeszcze gruntowniej. Zespół przejęty na 10. miejscu Premier League stał się najlepszą, najpiękniej grającą i budzącą ogromną sympatię drużyną piłkarską na świecie. Dwa razy doszedł do finału Ligi Mistrzów, wygrał najważniejszy mecz w piłkarskim kalendarzu, zwyciężył w Klubowych Mistrzostwach Świata i sięgnął po tytuł w Premier League. Na siedem kolejek przed końcem rozgrywek, z szansami na pobicie wszelkich punktowych rekordów ligi.

Niemiec w niecałe pięć lat przeniósł Liverpool do przyszłości. Szukał każdej, najmniejszej nawet przewagi. A potem wyciskał ją jak cytrynę. Tak było choćby z zatrudnieniem Duńczyka Thomasa Grønnemarka. Rozsławionego już na cały świat specjalisty od wrzutów z autu. Jeszcze dwa lata temu Liverpool Kloppa był w czołówce zespołów tracących najwięcej piłek po wznowieniu zza linii bocznej. Tylko w 45,5% przypadków pozostawał w posiadaniu piłki. Dla kontrastu – gdy Midtjylland sięgał po mistrzostwo Danii z Grønnemarkiem w sztabie trenerskim, łupem jego piłkarzy padało ponad 70% piłek.

Szefem jego sztabu analityków jest zaś Ian Graham, doktor fizyki teoretycznej. To on, na bazie liczb pomaga opracować system gry jeszcze bardziej zabójczy dla przeciwnika. To jego zadaniem jest też analiza pod tym kątem potencjalnych wzmocnień. Bo u Kloppa nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być jeszcze lepiej. Jeszcze doskonalej.

Jürgen Klopp – trener rozwijający

Jest mu dziś o tyle łatwiej, że dysponuje piłkarzami stanowiącymi absolutną czołówkę na swoich pozycjach. Ale bynajmniej nie dostał najlepszych na świecie zapakowanych w piękny papier i przewiązanych wstążką. On pracował nad nimi z taką wytrwałością, z jaką wprawny garncarz wykonuje naczynia z gliny. Trafił na bardzo plastyczny materiał, dzięki czemu z defensora spadkowicza z Premier League i z zawodnika szykowanego na środek pomocy uczynił dwóch najlepszych bocznych obrońców na świecie. Andrew Robertson i Trent Alexander-Arnold drugi sezon biją przecież rekordy wydajności w ofensywie, jednocześnie będąc bardzo odpowiedzialnymi za to, co w tyłach.

Klopp odmienił Salaha. Z zawodnika słynnego z marnowania doskonałych szans uczynił jednego z najgroźniejszych atakujących świata. Niemiec zbudował Sadio Mane. Do tego stopnia, że Senegalczyk znalazł się w najlepszej czwórce Złotej Piłki za 2019 rok. Jeszcze wyżej był Virgil van Dijk – tylko za Lionelem Messim, o marnych siedem punktów. Gdy ściągał go z Southampton za rekordowe 75 milionów funtów, ludzie pukali się w czoło. Andrzej Twarowski, który na lidze angielskiej zjadł zęby grzmiał, że tyle to wydaje się na van Gogha, a nie van Dijka. Rewelacyjny już w Romie Alisson wszedł na jeszcze wyższy poziom, a przecież niedługo po debiucie trzeba było czyścić mu głowę z fatalnego błędu z meczu z Leicester. Roberto Firmino zredefiniował postrzeganie nowoczesnej dziewiątki. James Milner osiągnął wyżyny, choć wydawało się, że jego czas minął. Jordan Henderson z symbolu marazmu stał się symbolem zwycięstwa. Liderem pełną gębą.

— Wszystko zmieniło się wraz z zatrudnieniem Juergena Kloppa. Z całym szacunkiem dla poprzednich managerów Liverpoolu, ale kiedy Klopp pojawił się w klubie, od razu podążyliśmy za nim. Uwierzyliśmy mu. To niewiarygodna podróż — mówił wczoraj, gdy jasnym stało się, że nikt nie ma już nawet matematycznych szans na dogonienie The Reds. Ostatni odpadł Manchester City.

Jürgen Klopp świętuje ze swoimi zawodnikami wyeliminowanie Barcelony w półfinale Ligi Mistrzów 2018/19

Czy więc można się dziwić, że na absolutnie wzruszającym wideo, jakie na swoje media społecznościowe wrzucił Liverpool, Klopp odgrywa pierwszoplanową rolę?

W żadnym wypadku. Bo nieważne, ile goli strzeliłby Salah, ile asyst zanotował Alexander-Arnold, ile kilometrów przebiegł Milner, ile czystych odbiorów nastukał van Dijk. Twarzą przemiany z zespołu wyśmiewanego po przerażający rywali, z którym jednocześnie nie będąc jego kibicem tak łatwo sympatyzować, jest bowiem ten przesympatyczny człowiek.

Jürgen Klopp. Budowniczy największego Liverpoolu od kilku dekad.

fot. FotoPyK/NewsPix.pl

***

* tytuł to oczywiście odniesienie do nazewnictwa odcinków w serialu „Przyjaciele”

Opublikowane 26.06.2020 15:48 przez

Szymon Podstufka

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michal Sz
Michal Sz

Niesamowite jest to, że choć w klubach pracują dziesiątki osób, zatrudnia się dobrych piłkarzy, inwestuje grube pieniądze, to bez jednej osoby trenera przez lata ciągle coś nie trybiło. Chyba nie ma drugiego takiego biznesu, w którym aż tak wiele zależy od tylko jednego człowieka.

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny

Niesamowite jest to, że w Ekstraklasie poleciałby maks po drugim sezonie.

Wróżka Weszława
Wróżka Weszława

Nie rozumiem tego fragmentu o Ancelottim, że niby chciał aż trzech piłkarzy podczas gdy boski Jurgen stwierdził że wystarczy spojrzeć w głąb kadry i wydobyć z niej co najlepsze… a przecież Klopp naściągał nowych piłkarzy praktycznie na wszystkie pozycje, o czym sami piszecie już w następnym akapicie, więc… O co chodzi??

A tak poza tym to chciałem napisać że Klopp jest dowodem na to że trenerzy potrzebują czasu i wsparcia zarzządu w przebudowie kadry pod własny pomysł na grę, przecież jemu budowa tego zespołu zajęła AŻ 5 DŁUGICH LAT, i wymiany zawodników na niemal wszystkich pozycjach. Nie jest tak że przyszedł magik i z miejsca odmienił zespół, wręcz przeciwnie. Dlatego jak słyszę Pola (i jemu podobnych) ze swoimi „dymami” że Zidane się nie nadaje bo przegrał sparing przed sezonem (!), czy że Mourinho się nie nadaje bo nie odmienił w moment Manczesteru czy Tottenhamu, nie mając wsparcia zarządu w przebudowie zespołu pod własną wizję (chodzi o Manczester, w Londynie się dopiero okaże) to mi się śmiać chce.

Weszło
16.07.2020

Lech już wicemistrzem, a Arka bliska utrzymania kosztem Wisły Kraków

Przed ostatnią kolejką w Niewydrukowanej Tabeli kwestie mistrzostwa, wicemistrzostwa i pucharów mielibyśmy już rozstrzygnięte. Ale nadal trwałaby walka o utrzymanie między Arką Gdynia a Wisłą Kraków. I emocje byłyby ogromne, bo w ostatniej kolejce gdynianie wybierają się właśnie do stolicy Małopolski… Tak jakoś wyszło, że w tej kolejce kontrowersji jakoś strasznie nie było. Z jednej […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Tomasz Nowak: Każdy beniaminek musi się od razu wzmacniać, my też

Tomasz Nowak to najbardziej otrzaskany z Ekstraklasą zawodnik Podbeskidzia, które w środę wywalczyło wyczekiwany od dawna awans. 34-letni pomocnik wcześniej wchodził do elity z Koroną Kielce, Górnikiem Łęczna i Zagłębiem Sosnowiec, więc doskonale wie, co powinien robić beniaminek, a czego unikać. Ten sezon był dla niego huśtawką nastrojów. Większość czasu stracił z powodu powtórnego zerwania […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Wyniku nie było, ale zaskoczenia też nie. Martin Sevela zostaje w Zagłębiu Lubin

– Rozmawiałem już z prezesem o mojej przyszłości w Zagłębiu, są dobre deklaracje z obydwu stron, ale najpierw dokończmy sezon. Dopiero wtedy zapadną ostateczne decyzje. Cały czas jest szansa na górną ósemkę. Jeśli się nie uda, trzeba się spokojnie utrzymać i przygotować do nowych rozgrywek – mówił „Przeglądowi Sportowemu” Martin Sevela, gdy w maju pytano […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

AleNumer – konkurs z nagrodami – ilu młodzieżowców dostanie szansę?

Trenerzy mają już luz, prawie nikt nie gra w lidze pod presją wyniku. Zatem na boiskach Ekstraklasy oglądamy ostatnio wielu młodzieżowców. I właśnie o to pytamy w ostatnim w tym sezonie #AleNumer – ilu tych dzieciaków wybiegnie na boisko? Już jesienią było grubo. Zabawa była przednia, a w jej ramach rozdaliśmy wam całą masę upominków. […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Danielak: „Ekstraklasa? Do trzech razy sztuka!”

– Przed sezonem nikt nie stawiał nas w roli pierwszorzędnego faworyta do awansu. To też nam sprzyjało. Od pierwszej kolejki wygrywaliśmy trochę po cichu, bez wielkiego splendoru, byle do przodu, byle do góry. Nikt o nas nie mówił, mogliśmy skupić się na sobie. Tak naprawdę większa presja zaczęła się od zimy. Co nas cechowało? Taktyczna […]
16.07.2020
Blogi i felietony
16.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Efekt motyla. Wszyscy wiemy, co to jest. Taki film, w którym Ashton Kutcher zostaje okaleczony na całe życie w wypadku. Ale też trafia do więzienia. Choć w sumie nie trafia. I też później jednak okazuje się w pełni sprawny. No więc może to, jak mała zmiana w złożonym, dynamicznym systemie, może prowadzić do wielkich, nieprzewidywalnych […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Podbeskidzie wraca do Ekstraklasy odmienione. Bez długów, z pomysłem na grę i rosnącym w oczach projektem

Jakie jest pierwsze założenie każdego spadkowicza? Powrót do Ekstraklasy. Nie inaczej było w przypadku Podbeskidzia Bielsko-Biała. Choć „Górale” spędzili w najwyższej klasie rozgrywkowej zaledwie pięć lat, to pod Klimczokiem nikt nie widział innej możliwości niż powrót do niej w jak najszybszym czasie. Ale jak to z planami bywa, zweryfikowało je życie. Bielszczanie w pierwszej lidze […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

LIGA MINUS: „Nie przyjedzie do ligi inwestor, bo zostałby zlinczowany z nienawiści”

Czy można lepiej zacząć dzień niż Ligą Minus? Pewnie tak, ale ile takich możliwości jest? Nie więcej niż kilka, nie zawsze zresztą dostępnych. A my jesteśmy z wami i będziemy rozmawiać o Ekstraklasie po raz przedostatni w tym sezonie! Musicie z nami być, do zobaczenia! 
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Obudzili się Hiszpanie z ŁKS-u. Ludzie, zainwestujcie w budzik!

Jeśli mamy być szczerzy, to nie zakładaliśmy, że ŁKS Łódź jeszcze jakieś spotkanie w tym sezonie wygra. Tym bardziej nie zakładaliśmy, że stanie się to po koncercie dwóch hiszpańskich ogórków. A przeciwko Rakowowi świetne zawody zagrał zarówno Pirulo, jak i Samuel Corral. Cóż, chyba najwyższa pora kończyć te wygibasy. Jak tak dalej pójdzie, jeszcze uwierzymy, […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

PRASA. Kowalczyk: Nie zapominajmy, że do października Legia była cienizną

W czwartkowej prasie pełno jest pomeczówek ze środowych spotkań Ekstraklasy, I i II ligi. Ale mimo to będzie co poczytać. „Superak” przepytał nowego piłkarza Piasta, Javiera Ajenjo Hyjka, a „Przegląd Sportowy”… Wojciecha Kowalczyka. – Nie zapominajmy, że do października Legia była totalną cienizną. Mówimy o drużynie, która zremisowała z rywalem z Gibraltaru… Dlatego nawet dziś […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Wielkie testowanie młodzieży. Nie powiemy, że bawiliśmy się świetnie

Ostatnie kolejki sezonu to dla drużyn, które nie grają już o nic ważnego, idealna okazja do zrobienia przeglądu wojsk. Tym bardziej w tym roku, bo przecież większość rozstrzygnięć już znamy, a i pandemia odchudziła przecież kadry niektórych zespołów. Obczajamy więc nowe twarze lub dostajemy okazje, by zobaczyć w dłuższym wymiarze tych, na których do tej […]
16.07.2020
Weszło
16.07.2020

Michał Chrapek odkrywa spisek. Marciniak się na nim mści!

Płaska ziemia. Programowanie pogody na szkodę polskich rolników. Reptilianie kontrolujący Google, bank światowy i ZUS w Łowiczu. Technologia 5G, od której roztopi ci się mózg. Wszyscy znamy teorie spiskowe, a raczej: prawdę niezafałszowaną przez globalny rząd. Wczoraj Michał Chrapek dołączył do tych, którzy ściągają ludziom klapki z oczu – oznajmił bowiem, że Szymon Marciniak się […]
16.07.2020
Weszło
15.07.2020

Bruk-Bet nie dawał rady z Radomiakiem, więc pomógł mu sędzia

Zarówno Termalica jak i Radomiak to zespoły znajdujące się w strefie barażowej. A że jedni muszą się jeszcze postarać, żeby z niej nie wypaść, a drudzy wciąż mają szansę na zakończenie sezonu zasadniczego na podium, mogliśmy liczyć na emocje. Ale niestety – srogo się zawiedliśmy. Bo jedynym osobnikiem, który zapewnił nam wrażenia był sędzia Sebastian […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Zamiast ściągać Santinich, inwestujcie w Dziekońskich

Przez dłuższy czas drugiej połowy wydawało nam się, że Jagiellonia ze Śląskiem testują nową reformę. „Jaką?”, zapytacie, bo tyle ich mamy w polskim futbolu, że można się pogubić i nic dziwnego, warto być ciekawym. No więc, gdyby tak te mecze o pietruszkę skrócić, grać 45 minut, nie robić sobie pod górkę? To byłoby interesujące, tym […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Lech poszedł na spacer w Krakowie i przy okazji zbliżył się do wicemistrzostwa

Byliśmy przekonani, że Cracovia w końcówce sezonu nie będzie umierać na boiskach Ekstraklasy. Oczywiście z uwagi na zbliżający się finał Pucharu Polski. Ale „Pasy” przeszły same siebie i w starciu z Lechem nawet nie podjęły rękawicy. O emocje zadbał dopiero Djorde Crnomarković podając w deszczu kozłowaną piłkę do bramkarza. Poza tym jednym odpałem lechici mieli […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Ogrywanie juniorów kosztem widzów

Kto oglądał mecz Lechii z Legią, ten stracił czas. Wiemy, jest już po sezonie. Tak, wprowadzanie młodzieży. Jasne, Legia mogła odczuwać trudy świętowania. Oczywiście, Lechia ma w głowie głównie Puchar Polski. Ale niestety, musimy napisać prawdę o tym meczu – nie dało się tego oglądać. W pierwszej połowie najgroźniejszym i jedyny celnym strzałem było uderzenie […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Nie było Felixa – będzie brąz

Waldemar Fornalik miał dwa problemy przed meczem z Pogonią Szczecin. Po pierwsze – czerwoną kartkę Sebastiana Milewskiego, czyli żelaznego młodzieżowca. Po drugie – uraz pleców Jorge Felixa, czyli najlepszego strzelca zespołu. Były selekcjoner postanowił rozwiązać je w zasadzie jednym posunięciem, gdyż partnerem Piotra Parzyszka został 21-letni Dominik Steczyk (prócz niego do składu wskoczyl Rymaniak). A […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Sensacja – Widzew zagrał dobry mecz. Problemy Górnika Łęczna

Kibice Widzewa byli w ostatnim czasie przyzwyczajeni do trzech stylów gry swoich piłkarzy. męczenia buły zakończonego wstydliwą porażką. Dla odmiany męczenia buły zakończonego mniej lub bardziej frustrującym remisem. Po trzecie, krótkich zrywów przyzwoitej gry, które jednak z rzadka dawały zwycięstwa. Dziś w Łodzi jednak zdarzyła się sensacja – Widzew nie tylko wygrał po czterech kolejkach […]
15.07.2020