post Szymon Podstufka

Opublikowane 26.06.2020 15:48 przez

Szymon Podstufka

„To tak, jakbyś cały czas tkwił na drugim biegu. Gdy to nie twój dzień, twój tydzień, twój miesiąc, a nawet nie twój rok”. Chyba żadna inna piosenka z serialowych czołówek nie pasowała do ostatnich trzydziestu lat kibica Liverpoolu tak bardzo, jak „I’ll Be There For You” z „Przyjaciół”. To zawsze miał być TEN rok, a jednak nigdy nim nie był. Aż na Anfield zjawił się Jürgen Klopp.

Niemiec latem 2015 roku jest jednym z najgorętszych towarów na rynku menedżerskim. Nie trzeba wikłać się w gierki z jego klubem, bo akurat jest bez pracy. Ostatni sezon w Bourssii Dortmund był sezonem najgorszym pod jego wodzą. Miało być rzucenie po raz kolejny wyzwania Bayernowi, było jak w piosence Budki Suflera. Ratujmy, co się da. Uratował Ligę Europy, ale rozwód stał się dla obu stron najrozsądniejszym rozwiązaniem.

Nie będzie szczególnym wyolbrzymieniem stwierdzenie, że Kloppa chciał wtedy każdy. Szejkowie z Zatoki Perskiej, miliarderzy stojący za klubami chińskimi, rosyjscy oligarchowie, a także oczywiście przedstawiciele klubów z europejskiej TOP5. Niemiec mógł przebierać w ofertach, ale pod żadnym kontraktem się nie podpisał. I wtedy zgłosił się Liverpool.

Najgorzej strzeżona tajemnica

Negocjacje miały się odbyć w Nowym Jorku. Tak chciano zapewnić ich dyskrecję, co oczywiście nie mogło się udać. Pisał o tym Raphael Honigstein w biografii Kloppa „Robimy hałas”.

Spotkanie miało odbyć się w Nowym Jorku 1 października. Klopp i jego agent Kosicke chcieli udać się tam w tajemnicy. W hali odlotów monachijskiego lotniska jeden z pracowników zapytał Kloppa, dlaczego leci na JFK. „Lecimy na mecz NBA”. Niezła wymówka, gdyby nie to, że sezon NBA zaczynał się cztery tygodnie później.

Godzinę po przylocie, dwaj Niemcy mieli się zameldować w hotelu Plaza. Recepcjonista okazał się pochodzić z Moguncji. Jak tylko zobaczył swojego rodaka, krzyknął: „Mój Boże, to Kloppo!”.

Niesamowite, że mimo to udało się negocjacje utrzymać w tajemnicy.

Jak Klopp pokonał Carletto

Nie było jednak wcale powiedziane, że to Klopp robotę na Anfield otrzyma. W „castingu” brał bowiem udział również Carlo Ancelotti. Menedżer, który w swojej szufladzie – w przeciwieństwie do Niemca – miał kilka medali za zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Honigstein opowiadał o tym w wywiadzie dla Weszło.

— Słyszałem z bardzo wiarygodnego źródła, że gdy Ancelotti przyszedł na rozmowę o pracę w Liverpoolu, natychmiast zażądał nowego środkowego obrońcy, pomocnika i napastnika. Bez ogródek, wyłożył kawę na ławę. To znaczy – pewnie miał rację i gdybym to ja był na jego miejscu, powiedziałbym to samo. Ancelotti chciał rozwiązać problem w tradycyjny sposób. Klopp z kolei spojrzał na to inaczej: spójrzmy, co możemy wydobyć z zespołu, jaki już mamy.

Mignolet, Moreno, Sakho…

Co zobaczył w ostatnim meczu przed chwyceniem za stery? W derbach z Evertonem? Chyba najwymowniejszym komentarzem do ówczesnej kadry Liverpoolu będzie dopisanie do nazwisk piłkarzy ich obecnych klubów. Pięć minionych lat pokazało najlepiej, jak trudny do zszycia materiał odziedziczył Niemiec po Brendanie Rodgersie.

  • Simon Mignolet – Club Brugge
  • Alberto Moreno – Villarreal
  • Mamadou Sakho – Crystal Palace
  • Martin Skrtel – Basaksehir
  • Emre Can – Borussia Dortmund
  • Nathaniel Clyne – Liverpool
  • Lucas Leiva – Lazio
  • James Milner – Liverpool
  • Philippe Coutinho – Bayern
  • Danny Ings – Southampton
  • Daniel Sturridge – bez klubu

W pierwszych dwóch ligowych meczach pod jego wodzą, The Reds oddają zaledwie pięć celnych strzałów. Zdobywają jedną bramkę, dwukrotnie remisują. Zwycięstwo w domowym debiucie odbiera mu jego przyszły podopieczny i architekt wielkich wygranych. Sadio Mane.

W pucharowym debiucie zaś jego zespół nie potrafi rozprawić się z Rubinem Kazań, choć rywale grają w osłabieniu przez ponad godzinę.

Klopp jednak wielkich wyzwań nigdy się nie obawiał.

Grający trener? A cóż to za awangarda?

W Mainz został trenerem z przypadku. Władze klubu w pewnym momencie, chcąc dać zespołowi nieoczywisty impuls, zrobiły z jednego z piłkarzy trenera. Tak nieoczywisty, że gdy Klopp pierwszy raz usiadł na konferencji prasowej na miejscu dla trenera, dziennikarze wybuchnęli śmiechem. Myśleli, że to jakiś dowcip. W Niemczech o czymś takim, jak grający trener, to nie słyszano.

A jednak zdobył serca i umysły kolegów z boiska. Wraz z Żeljko Buvacem, z którym rozstał się dopiero w Liverpoolu, osiągnęli z klubem z Moguncji rzeczy w tamtym czasie niewyobrażalne. Po piętnastu latach przerwy Mainz wróciło do Bundesligi. Sam Klopp tamten sukces nazwał największym w trenerskiej karierze (za Bundesliga.com): — Oczywiście, wygranie Ligi Mistrzów jest rzeczą wielką, ale najdonioślejszym sukcesem trenerskim był awans do Bundesligi z Mainz w 2004 roku. Mieliśmy skromny skład i silnych rywali. To, czego dokonałem z Mainz, już nie przebiję — mówił rok temu.

Zastał drewnianą, zostawił murowaną

W Dortmundzie wcale nie miało mu być łatwiej. Tak, klub o znacznie większej renomie. Ale podupadły. Ratowany ze wszystkich sił. Niemogący sobie pozwolić na wydawanie wielkich sum na piłkarzy. Kibice BVB we wspomnianej książce Honigsteina przypominali, że nawet 500 tysięcy euro na zawodnika w czasach, gdy obejmował ten klub Klopp, to był duży wydatek.

W sezonie 2007/08, po którym Michael Zorc wyciągnął ręce po Kloppa, Borussia zajęła 13. miejsce w lidze. Gdy trener zalany łzami żegnał się z kibicami, gablota BVB była bogatsza o dwa mistrzostwa Niemiec, jeden Puchar Niemiec, dwa krajowe superpuchary. No i po raz pierwszy od szesnastu lat awansowała znów do finału Ligi Mistrzów.

Ale Borussia przede wszystkim odzyskała swój europejski status. Znów jest bardzo atrakcyjnym kierunkiem, czego dowodem choćby przenosiny właśnie do BVB Erlinga Haalanda. Znów może wydawać na zawodników grube miliony, zamiast ledwo wiązać koniec z końcem. Odzyskała utracony przez lawinowo rosnące w pierwszej dekadzie XXI wieku długi.

Wydawało się, że trudno będzie o większą transformację niż ta, jaką przeszedł pod okiem Kloppa Dortmund. Z zespołu żywiącego się ochłapami z pańskiego stołu po finał Ligi Mistrzów.

Doktor fizyki i specjalista od autów

Liverpool przebudowany został jeszcze gruntowniej. Zespół przejęty na 10. miejscu Premier League stał się najlepszą, najpiękniej grającą i budzącą ogromną sympatię drużyną piłkarską na świecie. Dwa razy doszedł do finału Ligi Mistrzów, wygrał najważniejszy mecz w piłkarskim kalendarzu, zwyciężył w Klubowych Mistrzostwach Świata i sięgnął po tytuł w Premier League. Na siedem kolejek przed końcem rozgrywek, z szansami na pobicie wszelkich punktowych rekordów ligi.

Niemiec w niecałe pięć lat przeniósł Liverpool do przyszłości. Szukał każdej, najmniejszej nawet przewagi. A potem wyciskał ją jak cytrynę. Tak było choćby z zatrudnieniem Duńczyka Thomasa Grønnemarka. Rozsławionego już na cały świat specjalisty od wrzutów z autu. Jeszcze dwa lata temu Liverpool Kloppa był w czołówce zespołów tracących najwięcej piłek po wznowieniu zza linii bocznej. Tylko w 45,5% przypadków pozostawał w posiadaniu piłki. Dla kontrastu – gdy Midtjylland sięgał po mistrzostwo Danii z Grønnemarkiem w sztabie trenerskim, łupem jego piłkarzy padało ponad 70% piłek.

Szefem jego sztabu analityków jest zaś Ian Graham, doktor fizyki teoretycznej. To on, na bazie liczb pomaga opracować system gry jeszcze bardziej zabójczy dla przeciwnika. To jego zadaniem jest też analiza pod tym kątem potencjalnych wzmocnień. Bo u Kloppa nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być jeszcze lepiej. Jeszcze doskonalej.

Jürgen Klopp – trener rozwijający

Jest mu dziś o tyle łatwiej, że dysponuje piłkarzami stanowiącymi absolutną czołówkę na swoich pozycjach. Ale bynajmniej nie dostał najlepszych na świecie zapakowanych w piękny papier i przewiązanych wstążką. On pracował nad nimi z taką wytrwałością, z jaką wprawny garncarz wykonuje naczynia z gliny. Trafił na bardzo plastyczny materiał, dzięki czemu z defensora spadkowicza z Premier League i z zawodnika szykowanego na środek pomocy uczynił dwóch najlepszych bocznych obrońców na świecie. Andrew Robertson i Trent Alexander-Arnold drugi sezon biją przecież rekordy wydajności w ofensywie, jednocześnie będąc bardzo odpowiedzialnymi za to, co w tyłach.

Klopp odmienił Salaha. Z zawodnika słynnego z marnowania doskonałych szans uczynił jednego z najgroźniejszych atakujących świata. Niemiec zbudował Sadio Mane. Do tego stopnia, że Senegalczyk znalazł się w najlepszej czwórce Złotej Piłki za 2019 rok. Jeszcze wyżej był Virgil van Dijk – tylko za Lionelem Messim, o marnych siedem punktów. Gdy ściągał go z Southampton za rekordowe 75 milionów funtów, ludzie pukali się w czoło. Andrzej Twarowski, który na lidze angielskiej zjadł zęby grzmiał, że tyle to wydaje się na van Gogha, a nie van Dijka. Rewelacyjny już w Romie Alisson wszedł na jeszcze wyższy poziom, a przecież niedługo po debiucie trzeba było czyścić mu głowę z fatalnego błędu z meczu z Leicester. Roberto Firmino zredefiniował postrzeganie nowoczesnej dziewiątki. James Milner osiągnął wyżyny, choć wydawało się, że jego czas minął. Jordan Henderson z symbolu marazmu stał się symbolem zwycięstwa. Liderem pełną gębą.

— Wszystko zmieniło się wraz z zatrudnieniem Juergena Kloppa. Z całym szacunkiem dla poprzednich managerów Liverpoolu, ale kiedy Klopp pojawił się w klubie, od razu podążyliśmy za nim. Uwierzyliśmy mu. To niewiarygodna podróż — mówił wczoraj, gdy jasnym stało się, że nikt nie ma już nawet matematycznych szans na dogonienie The Reds. Ostatni odpadł Manchester City.

Jürgen Klopp świętuje ze swoimi zawodnikami wyeliminowanie Barcelony w półfinale Ligi Mistrzów 2018/19

Czy więc można się dziwić, że na absolutnie wzruszającym wideo, jakie na swoje media społecznościowe wrzucił Liverpool, Klopp odgrywa pierwszoplanową rolę?

W żadnym wypadku. Bo nieważne, ile goli strzeliłby Salah, ile asyst zanotował Alexander-Arnold, ile kilometrów przebiegł Milner, ile czystych odbiorów nastukał van Dijk. Twarzą przemiany z zespołu wyśmiewanego po przerażający rywali, z którym jednocześnie nie będąc jego kibicem tak łatwo sympatyzować, jest bowiem ten przesympatyczny człowiek.

Jürgen Klopp. Budowniczy największego Liverpoolu od kilku dekad.

fot. FotoPyK/NewsPix.pl

***

* tytuł to oczywiście odniesienie do nazewnictwa odcinków w serialu „Przyjaciele”

Opublikowane 26.06.2020 15:48 przez

Szymon Podstufka

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michal Sz
Michal Sz

Niesamowite jest to, że choć w klubach pracują dziesiątki osób, zatrudnia się dobrych piłkarzy, inwestuje grube pieniądze, to bez jednej osoby trenera przez lata ciągle coś nie trybiło. Chyba nie ma drugiego takiego biznesu, w którym aż tak wiele zależy od tylko jednego człowieka.

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny

Niesamowite jest to, że w Ekstraklasie poleciałby maks po drugim sezonie.

Wróżka Weszława
Wróżka Weszława

Nie rozumiem tego fragmentu o Ancelottim, że niby chciał aż trzech piłkarzy podczas gdy boski Jurgen stwierdził że wystarczy spojrzeć w głąb kadry i wydobyć z niej co najlepsze… a przecież Klopp naściągał nowych piłkarzy praktycznie na wszystkie pozycje, o czym sami piszecie już w następnym akapicie, więc… O co chodzi??

A tak poza tym to chciałem napisać że Klopp jest dowodem na to że trenerzy potrzebują czasu i wsparcia zarzządu w przebudowie kadry pod własny pomysł na grę, przecież jemu budowa tego zespołu zajęła AŻ 5 DŁUGICH LAT, i wymiany zawodników na niemal wszystkich pozycjach. Nie jest tak że przyszedł magik i z miejsca odmienił zespół, wręcz przeciwnie. Dlatego jak słyszę Pola (i jemu podobnych) ze swoimi „dymami” że Zidane się nie nadaje bo przegrał sparing przed sezonem (!), czy że Mourinho się nie nadaje bo nie odmienił w moment Manczesteru czy Tottenhamu, nie mając wsparcia zarządu w przebudowie zespołu pod własną wizję (chodzi o Manczester, w Londynie się dopiero okaże) to mi się śmiać chce.

Hiszpania
29.11.2020

Alaves skończyło z remisami i pokonało Real Madryt

W trwającym sezonie pojęcie stabilizacji formy jest dla Realu Madryt zupełnie obce. Gdy już się wydaje, iż po dobrym spotkaniu – jak na przykład na Camp Nou – zacznie się rozkręcać, to niespodziewanie zostaje sprowadzony na ziemię. Ostatnie dwa mecze były dużymi rozczarowaniami – klęska 1:4 z Valencią i zaledwie remis 1:1 z Villarrealem, choć […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

No i odfrunął. Wisła zwolniła Skowronka

Porażka z Zagłębiem Lubin przesądziła los Artura Skowronka. Dwie godziny po meczu trener „Białej Gwiazdy” został zwolniony. Zostawia klub na dwunastym miejscu w Ekstraklasie. Czy ta decyzja jest słuszna? Cholera wie, czas pokaże. Natomiast obawiamy się, że jeśli wiślacy chcą wydźwignąć się z problemów, to potrzebne tam są dużo głębsze zmiany niż sama zmiana trenera. […]
29.11.2020
Weszło FM
28.11.2020

Mecze, mecze i jeszcze więcej meczów – niedziela w Weszło FM

Niedziela w radiu Weszło FM będzie zdominowana przez relacje z meczów, które pozwolą Wam być na bieżąco nawet jeśli nie macie możliwości oglądania spotkań w telewizji. Rozpoczniemy jednak standardowo od „Dwójki bez sternika” czyli naszego poranka, w którym przywitają Was Monika Wądołowska i Adam Kotleszka. Pojawi się sporo opowieści różnej treści oraz podsumowań sobotnich wydarzeń. […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Najpierw trzeba pozwolić Wiśle strzelić gola. A później to już z górki

Wisła Kraków w ciągu ostatniego miesiąca trzykrotnie wychodziła na prowadzenie. Z Lechią – przegrała. Z Wartą – przegrała. I gdy dzisiaj strzeliła gola po prezencie Zagłębia przez myśl przeszło nam, że to może taka taktyka lubinian. Podpuść, skasuj. No i wyszło. Genialny plan Seveli! Ale tak poważnie – krakowianie mieli ten mecz w garści, a […]
28.11.2020
Włochy
28.11.2020

Panie Pirlo, coś tu nie gra. Glik zatrzymuje Juventus

Cristiano Ronaldo na urlopie, więc zdawało się, że Kamil Glik może odetchnąć z dużą ulgą. Okazja do zatrzymania turyńskiej ekipy bez jej najlepszego piłkarza piechotą przecież nie chodzi, okoliczności nad wyraz sprzyjające. Benevento skrzętnie próbowało ten fakt wykorzystać, Wojciech Szczęsny nie mógł na bezrobocie narzekać. Efekt? Łupanka Inzaghiego triumfuje nad nijakością Pirlo – ależ to […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Typowy Śląsk na wyjeździe? Nie, bo zwycięski

Śląsk Wrocław i mecz wyjazdowy – to nie brzmi jak idealny plan na sobotnie popołudnie. W zasadzie nie brzmi to jak dobry pomysł na spędzenie czasu niezależnie od terminu spotkania i okoliczności, bo ekipa Vitezslava Lavicki w delegacjach sobie po prostu nie radzi. I stawiamy dolary przeciwko orzechom, że nie poradziłaby sobie również dzisiaj gdyby […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Polacy w Ruce na poziomie – dwóch na podium, wszyscy w drugiej serii

Ruka to nie jest przesadnie ukochane przez polskich skoczków miejsce. Nikt z naszych reprezentantów nie zdołał tam jeszcze wygrać, tylko sześć razy widzieliśmy Polaków na podium. Do dziś. Tej pierwszej statystyki co prawda zmienić się nie udało – bo poza zasięgiem był Markus Eisenbichler – ale do listy podiów dopisali się i Piotr Żyła, i […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Ojrzyński sprząta, choć dziś miał łatwiej – Jagiellonia oprotestowała drugą połowę

Czy mieliśmy specjalne oczekiwania względem meczu Stali z Jagiellonią? No niezbyt. Pierwsi ostatni mecz wygrali może nie przed zaborami, ale jednak dość dawno temu, drudzy raz wygrywają, raz przegrywają, nie ma w tym żadnej ciągłości i większego planu, chyba że uznamy za ciągłość przestawienie wajchy na porażki. Nic więc dziwnego: mieliśmy wątpliwości. A tutaj psikus, […]
28.11.2020
Niemcy
28.11.2020

Klasyczne „podpuść i skasuj”

Przez moment kibice oglądający dzisiejsze starcie VfB Stuttgart z Bayernem Monachium mogli zastanawiać się, czy na pewno odpalili właściwy kanał. Bramkarz Bawarczyków w niczym nie przypominał herosa regularnie wymienianego w gronie zawodników typowanych do podium Złotej Piłki. Ofensywna siła mistrza Niemiec gdzieś wyparowała, a w tyłach dochodziło do takich napadów paniki, jakie monachijczykom się zwyczajnie […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Tyson kontra Jones – kabaret starszych panów pod specjalnym nadzorem?

Znaków zapytania i wątpliwości nie brakowało od samego początku, ale wygląda na to, że już w sobotę dojdzie do skutku jeden z najbardziej absurdalnych bokserskich projektów od dawna. W nocy polskiego czasu kibice będą mogli jeszcze raz obejrzeć w ringu Mike’a Tysona (50-6, 44 KO), który spotka się z Royem Jonesem (66-9, 47 KO). Na […]
28.11.2020
Anglia
28.11.2020

Szarpali, szarpali, aż wyszarpali. Brighton urywa punkty Liverpoolowi

Mieli piłkarze Brightonu rzut karny. Mieli kilka naprawdę dobrych, szybkich akcji, które zaowocowały groźnymi okazjami strzeleckimi. Wreszcie – mieli również trochę szczęścia, gdy arbiter anulował gola Mohameda Salaha, bo VAR dopatrzył się milimetrowego spalonego Egipcjanina. Ale długo w dzisiejszym starciu „Mew” z Liverpoolem wszystko wskazywało na to, że gospodarze nie zdołają przekuć tych sprzyjających okoliczności […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Konrad Jałocha uczy jak obronić się przed Bruk-Betem

Nie wygrałeś od czterech meczów. Bez czystego konta od pięciu. Jedzie na teren lidera, trochę podrażnionego stratą punktów w środku tygodnia. W dodatku rywal ma najlepszego strzelca obecnych rozgrywek. Na co możesz liczyć? Na bramkarza, jeśli jest nim Konrad Jałocha. I tak się szczęśliwie dla GKS-u Tychy złożyło, że ten gość stał akurat między słupkami […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

LIVE: Zagłębie wygrywa w meczu „futbolu na nie”

No i zaczynamy sobotę z naszą ekstraklasową piłeczką. Generalnie jak tak patrzymy na dzisiejsze zestawienie meczów, to fajerwerków nie ma. Dwóch beniaminków gra u siebie, więc może będą jakieś niespodzianki. Śląsk gra na wyjeździe, więc… no, wiadomo co. A dzień skończymy sobie patrząc na to, czy Zagłębie się odkuje i wreszcie wygra jakiś mecz. Ponadto […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Piasecki i Roginić – w I lidze strzelby, w Ekstraklasie ławka

Pokrętne są losy pierwszoligowych snajperów w Ekstraklasie. W poprzednim sezonie Fabian Piasecki udowodnił, że mimo słabego epizodu w Legnicy, bramki strzelać potrafi. Korona króla strzelców, kilka naprawdę dobrych występów, nos do odnajdywania się w polu karnym – wszystko się zgadzało. Ale po przeskoku półkę wyżej już tak kolorowo nie jest. Podobnie zresztą, jak u Marko […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Loska: „Odleciałem. Przekonałem się, jak to jest, gdy zaczynasz bujać w obłokach”

13 meczów, 34 punkty, ledwie sześć bramek straconych. Bruk-Bet Termalica Nieciecza ma się czym chwalić. Wygląda na to, że tym razem rzeczywiście chce wrócić do Ekstraklasy, a nie tylko o tym mówić i odgrywać rolę faworyta. Natomiast Tomasz Loska zaznacza: spokojnie, pokora. Bo on wie, że z wysokiego konia można dość boleśnie spaść. Zapraszamy na […]
28.11.2020
WeszłoTV
28.11.2020

STAN FUTBOLU. Henriquez, Dobrasz, Rokuszewski, Kowalczyk

Zapraszamy na kolejny odcinek „Stanu Futbolu”. Dzisiaj program poprowadzi Adam Kotleszka, a jego gośćmi będą: Luis Henriquez (były piłkarz Lecha Poznań), Dawid Dobrasz (dziennikarz Głosu Wielkopolskiego) , a także Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski. Startujemy o 11:15. 
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Maciej Domański – bez niego ofensywa Stali Mielec nie istnieje

Sześć punktów w dziesięciu spotkaniach, ostatnie miejsce w tabeli. Położenie Stali Mielec jest wysoce niekomfortowe, ale byłoby jeszcze gorsze, gdyby nie miała w swoich szeregach Macieja Domańskiego. To jeden z niewielu piłkarzy beniaminka, którzy jak na razie mogą spojrzeć sobie w lustro i powiedzieć, że robią wiele, aby utrzymać zespół w Ekstraklasie. Ba, nikt w […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Gytkjaer: Nie żałuję odejścia z Lecha, Monza będzie wielka

W sobotniej prasie Christian Gytkjaer opowiada o swoim odejściu do Monzy, Gerard Badia mówi o meczach z Legią, jest też sylwetka Iwo Kaczmarskiego, a w Magazynie Lig Zagranicznych historia silnej relacji Franka Lamparda z Jose Mourinho. PRZEGLĄD SPORTOWY Legia w poprzednim sezonie nie wygrała z Piastem żadnego z trzech meczów. Teraz chce się przełamać. Wygląda […]
28.11.2020